Nie ma chyba dzisiaj na rynku ważniejszego pytania niż „Kiedy pojawi się kolejna recesja?”. Nawet ostatni komunikat FOMC, mimo neutralnej wymowy, wskazuje na niewiedzę amerykańskiego banku centralnego. Podział widać również w badaniach inwestorów instytucjonalnych w USA, których zbadał tygodnik Barron’s.

Na blogach bossy pisałem już kilka razy, iż cykl gospodarczy wydaje się być w późnej fazie. Wiele zmiennych wskazywało, iż recesja wydaje się być nieunikniona. W komentarzach laików i profesjonalistów, raz na jakiś czas, pojawiają się nawet ostrzeżenia przed kolejnym globalnym kryzysem, który ma być równie wielki, jak ostatnie spowolnienie. Im większy analfabeta ekonomiczny, tym mocniejsze słowa, ale zostawmy wątek na inną notkę. Naprawdę  recesja nie chce się pojawić od kilku dobrych lat. Część rynków zdążyła nawet popaść w bessy, wyceniając kolejne recesje.

W podobnym klimacie zdajemy się operować również dzisiaj. Wall Street szybuje na historycznych maksimach, część rynków wschodzących ma za sobą zawstydzające inne regiony wzrosty, a mimo tego banki centralne przesunęły się z pozycji jastrzębich na gołębie lub przyjęły postawy typu wait&see. W efekcie, jakiekolwiek zwyżki muszą odbywać się w modelu wspinaczki po ścianie strachu, w której wszyscy wiedzą, że zrobiło się drogo, ale też żadne dane makro nie pozwalają jednoznacznie powiedzieć, iż trzeba uciekać, bo recesja jest pewna.

W badaniu Barron’s blisko trzydzieści procent respondentów, jako największe zagrożenie dla rynków widzi recesję lub chociaż spowolnienie wzrostu gospodarczego. Drugim ryzykiem jest recesja wynikowa, która – jak pokazuje bieżący sezon raportów kwartalnych w USA – również nie chce się zmaterializować. Znacznie mniej respondentów ryzyka upatruje w wojnie celnej czy błędach w polityce monetarnej. Inaczej mówiąc recesyjne obawy dominują, gdy amerykańskie indeksy biją rekordy wszech czasów i rosną z dynamiką, która jest zwyczajnie nie do utrzymania.

Ciekawostką jest to, iż nie ma grama zgody, kiedy owa recesja miałaby się pojawić. W pytaniu o termin kolejnej recesji. Pięć procent graczy oczekuje recesji jeszcze w tym roku, inaczej mówiąc dwa finalne kwartały 2019 roku miałyby przynieść spadek PKB. Siedemnaście procent graczy instytucjonalnych oczekuje recesji w pierwszej połowie przyszłego roku, a 27 procent dopiero w drugiej połowie 2020 roku. Zdecydowanym faworytem, jeśli chodzi o termin kolejnej recesji, jest rok 2021, w którym recesji oczekuje niemal trzecia część inwestorów instytucjonalnych. Lata 2022-2023 możemy pominąć.

Inaczej rzecz ujmując, niemal 60 procent rynku nie oczekuje recesji w kolejnych 14 miesiącach. Oczywiście dane makro mogą znacząco wpłynąć na oczekiwania i za miesiąc możemy być w zupełnie innym punkcie. Dziś jednak możemy zadawać pytanie, gdzie będą giełdy w perspektywie roku, gdy oczekiwania większości rynku zostaną spełnione i naprawdę recesji w USA nie będzie przez kolejne 4 lub 5 kwartałów. Będąc chciwym, możemy nawet zadać pytanie, co czeka giełdy, gdyby recesja w USA miałaby pojawić się dopiero w 2021 roku? W takiej perspektywie przed rynkami jeszcze 9 kwartałów wzrostu gospodarczego. Ktoś odważy się prognozować punktowy szczyt hossy indeksu S&P500?

4 Komentarzy

  1. Deo Gratias

    Proszę bardzo, max. SP500 na 2954,13 pkt.

  2. _dorota

    "Ktoś odważy się prognozować punktowy szczyt hossy indeksu S&P500?"

    Tak poza tematem: marzy mi się powrót spójnika "czy" do polszczyzny internetowej. Mamy modę na konstruowanie zdania pytającego w ten sposób, że bierze się zdanie twierdzące i stawia pytajnik na końcu. Dobre na nagłówki.

    Ale co tam, nie czas żałować spójnika, gdy płoną narracje.

    PS. Obecna sytuacja giełdowa całkowicie skopała mnie intelektualnie. Jak kiedyś mogłam udawać, że cokolwiek rozumiem, tak teraz nie mogę nawet udawać 🙂 Może to jest jak koan, trzeba uznać swoją niewiedzę i już.

  3. pit

    A dlaczego taka "skopana" jesteś.

    Patrząc przez pryzmat SP500 to mamy naturalne testowanie szczytu po "cudownym" obronionym "setbolu" z świąt BN.
    Pełna harmonia.

    http://tinypic.com/view.php?pic=d8ajd&s=9

    To juz 3 – cie podejście pod poziom 2936 /czerwona pozioma linia/ , który jeżeli nie zostanie przebity zdecydowanie /nie tam jakies pare punktów/ dla mnie jest /nadal/ potencjalnym końcem wzrostów na SP500 od momentu przebicia 2150.
    Po ew. przebiciu bedziemy szukac następnego oporu.

    1. _dorota

      No to to ja wiem. Ale kompletnie, całkowicie nie rozumiem skąd się bierze płynność na te pogrudniowe wzrosty. Na rynku dzieje sie coś niewytłumaczalnego m.zd.
      Najwyższy czas przestać kombinować, tylko na wykresy patrzeć. Tarcica mokra czy sucha, obojętnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *