Sekrety giełdowej edukacji, część 12

Kolejny sekret dotyczyć będzie celebrytów inwestowania.

12. Oceniajmy wiedzę, nie ludzi

Naturalną cechą ludzką jest podążania za autorytetami. Nie inaczej jest w tym biznesie. Tu przynajmniej wiemy, że jeśli ktoś zdobył sławę i nazwisko, to nie jest celebrytą tylko dlatego, że jest znany, ale dlatego, że:

a/ znakomicie inwestuje, zarabia na rynkach a nie na reklamach,

b/ pisze cenne książki, poradniki,

c/ tworzy ciekawe analizy,

d/ podaje celne lub przynajmniej oryginalne, albo po prostu często cytowane prognozy, porady

e/ układa nowe, działające strategie.

Całkiem zasadnie dążymy do poznania wiedzy, którą znani i bogaci przekazują. Wierzymy, że skoro im się udaje, wystarczy poznać ich pomysły i wcielić je w życie. Spijamy każdą myśl i sentencję, które wyprodukują publicznie. Płacimy często spore kwoty za ich książki, kursy, spotkania, strategie, newslettery, serwisy. U nas w Polsce ten biznes nie ma takiego rozmachu jak w USA, być może i lepiej. Docierają do nas co najwyżej książki w dużych ilościach i od czasu do czasu zjawi się któryś z owych celebrytów na spotkanie.

Pytanie: czy warto pokładać wiarę w ich przekaz?

Najczęściej pojawiają się wobec wielu z nich 2 zarzuty:

a/ Skoro dobrze zarabia, to dlaczego zdradza swoje sekrety?

b/ Zapewne nie zarabia na inwestowaniu, sprzedaje jedynie kursy i książki, z tego jedynie czerpiąc zyski.

Spróbuję podrzuć kilka argumentów, pozytywnych i negatywnych, które rozwiązują w dużym stopniu te dylematy i wskażą, jak właściwie do tych edukacyjnych materiałów podchodzić.

Ad a/  Czyli dlaczego zdradzają swoje sekrety?

Wyjdźmy od tego, że zarabianie i zdradzanie sekretów nie wyklucza się wzajemnie. Jakoś Buffettowi nikt nie czyni tego rodzaju zarzutów, choć o tym, jak on inwestuje, napisano stos książek i wagon artykułów, okraszając jeszcze wieloma wywiadami z nim i o tym właśnie temacie. Kwestią podstawową jest to, czy naprawdę są to sekrety? Oto kilka powodów tego, że ujawnianie własnych strategii nie musi wcale budzić podejrzeń, zdziwień i niedowierzań:

– pokazywanie pomysłów na analizę rynku czy otwieranie transakcji NIE DEFINIUJE JESZCZE PRZEWAGI, a tylko z jej pomocą można zyskownie inwestować; tymczasem to co ją w pełni definiuje to sposoby zarządzania pozycją i ryzykiem z nią związanym (stopy), o których często się po prostu milczy,

– podaje się stare, nie używane już strategie, które zostały zastąpione sprawniejszymi, co nie oznacza, że te stare nie mają już potencjalnej przewagi,

– podaje się nigdy nie używane samemu strategie, choć one mogą generować przewagę, ale z wielu powodów nie były wykorzystywane przez popularyzującego (np. nie pasują mentalnie),

– ujawnianie strategii, które w dużym stopniu oparte są o uznaniowość i intuicyjne działania, niewiele tak naprawdę ujawnia, co najwyżej naprowadza,

– strategie nie muszą „działać”, mogą być tylko pomysłami, inspiracjami, które wyglądają jak strategie i na jednym rynku okażą się skuteczne, na innym nie,

altruistyczne podejście nie może być wykluczone, skoro sam już zarobił, dlaczego nie udostępnić metod innym,

– ujawnienie nawet dużej części strategii niewiele może szkodzić autorowi, za to podnosi jego prestiż, szacunek, wizerunek,

– autor żyje z produkowania czy popularyzowania strategii, choć sam ich nie używa i wcale nie musi to być naganne (wspominałem wielokrotnie Johna Ehlersa, który tworzy znakomite systemy, ale ich nie używa, ponieważ nie posiada stosownej odporności psychicznej do tradingu i ryzyka),

– pokazywanie strategii może mieć tzw. strategiczny charakter, a więc autor ma okazję dokonywać transakcji jeszcze przed innymi stosującymi je, szczególnie gdy ich popularność jest duża,

– ujawnianie strategii ma inne komercyjne powody (promocja szkoleń, produktów itd).

W ten sposób dochodzimy do:

Ad b/  Czyli podejrzeń, że ktoś sam nie inwestuje, lecz żyje ze sprzedaży książek czy szkoleń.

Zapytam jednak prosto z mostu – cóż w tym złego? Czy konstruktorzy rakiet muszą być jednocześnie ich oblatywaczami, czyli astronautami? Nie, ważne by jak najbardziej profesjonalnie znali się na swojej robocie. Czy trenerami muszą być wybitni sportowcy? Nie, ci ostatni często bywają fatalnymi trenerami.

Naukowcy zajmujący się branżą finansową często nie inwestują na własny rachunek, ale ich zadaniem jest budowanie i weryfikowanie wszelkich możliwych teorii, hipotez, praw, z których korzystają potem praktycy.

Prawdziwym problemem w tym wszystkim jest jedynie jakość tego, co propagują zarówno ci, którzy w praktyce zajmują się zyskownym inwestowaniem, jak i ci, którzy jedynie są biegli w teorii. Otóż niestety to do odbiorcy należy zweryfikowanie jakości, przydatności, skuteczności tych materiałów! Nie zwalnia z tego obowiązku żadne znane nazwisko, sława czy wyniki autora.

Pewnie, że skuteczny praktyk może pokazuje pomysły dużo lepiej przefiltrowane, dopasowane, działające przynajmniej w przeszłości. Nie znaczy to jednak, że po czasie nadal cechuje je skuteczność, wiele metod się zużywa wraz z ewolucją rynków. Więc nie pozostaje nic innego jak sprawdzać, testować, weryfikować!

Oczywiście to nie rozwiązuje problemu, ponieważ ten rynek aż roi się od wszelkiej maści cwaniaków, chętnych do opróżnienia portfeli naiwnym, którzy tysiącami zapełniają finansową ekosferę. Ale jak temu skutecznie przeciwdziałać? Rozwiązanie problemu jest znane od lat i nie zmienia się:

  • sprawdzać wiarygodność sprzedawcy czegokolwiek, na wszelkie możliwe sposoby,
  • nie wierzyć zbyt pochopnie w żadne zapewnienia,
  • ostrzegać innych,
  • a przede wszystkim EDUKOWAĆ SIĘ!

Ten cykl o mało zwykle znanych sekretach edukacji temu właśnie celowi odkrywania prawdy w tym biznesie ma w końcu służyć. Znając je, można przynajmniej od teraz zadawać właściwe pytania.

CDN

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.