Wykres dnia: czerwony październik

Jaki wykres byłby najbardziej adekwatny na koniec krwawego tygodnia na giełdach całego świata?

Październik tkwi w zbiorowej świadomości inwestorskiej jako miesiąc krachów, ale te mogą się zdarzyć dowolnego innego miesiąca roku. Kiedy jednak mocne spadki rzeczywiście zdarzą się w październiku, to wyobraźnia pracuje ze zdwojoną siłą. Chyba niepotrzebnie. Kto nie spodziewał się nadejścia tych spadków i kogo one zaskoczyły?

Okazuje się, że zgodnie z inną tradycją zaskoczyły one… detalicznych inwestorów w USA. Banki inwestycyjne informują, że od miesięcy instytucje zwijają się stopniowo z rynku, a detaliści wręcz przeciwnie. Ich udział w tradycyjnych detalicznych ETFach rósł. Bloomberg pokazuje podobny wskaźnik –  udział gotówki na detalicznych rachunkach brokerskich:

Biała krzywa u góry wskazuje zmniejszający się udział gotówki, która szła na zakupy giełdowe, na dole wykres indeksu S&P500 dla porównania.

To już 100% reguła, że szczyty są wykupywane przez indywidualnych inwestorów, a odwrót rynku nastąpi w sytuacji odwrotnej, czyli wówczas gdy wyprzedaż akcji sięgnie zenitu (ilość gotówki maksymalna).

Czy to oznacza, że przed nami długa bessa, czy może ci detaliczni inwestorzy wcale się tym razem nie pomylili tym razem i weszliśmy tylko w okres korekty na  giełdach?

Wrzucę jedynie poglądowo wykres DAXa, tygodniowy:

źródło wykresu: finance.yahoo.com

Pisałem kilka tygodni temu w tej rubryce o formującej się formacji odwrotu. I mamy z niej idealne wybicie, które może potrwać długo. Póki co nie ma nawet sensu poszukiwać na dowolnych danych oznak odwrotu spadków, co jednak wcale nie znaczy, że nie może do niego dojść. A skoro technika nie pokazuje dla zatrzymania żadnych oznak, to gdzie ich szukać?

W fundamentach? Otóż kondycja spółek amerykańskich, które dyrygują nastrojami światowymi, nie wygląda aż tak źle jak wskazuje na to dynamika spadków, wskaźnik C/Z wyraźnie się unormował na niższych poziomach, i dlatego analitycy nie potrafią do końca zrozumieć, skąd taka gwałtowna wyprzedaż. W USA mieliśmy kilka genialnych kwartałów po cięciu podatków. W tej sytuacji najbardziej obwinionym wydaje się być… rynkowy sentyment. Dlaczego?

Bo w końcu rynek nie był w stanie znieść takiego nawarstwienia złych informacji: Azja w bessie, Chiny w kłopotach, Włochy się wygłupiają,  wojna taryfowa dopiero się rozkręca, koniunktura w UE wyraźnie się oziębiła, FED ściąga pieniądz z rynku i podnosi stopy, kryzys z Arabią Saudyjską… Nawet dobry stan gospodarki USA uznaje się w tych warunkach za przegrzanie. A wzrosty z lata za „odbicie zdechłego kota” (dead cat bounce).

Prawdopodobnie będziemy tonąć dalej. Ale niekoniecznie w kierunku gospodarczej recesji, to może być jedynie higieniczna bessa, co byłoby chyba najbardziej optymistyczną wersją dla posiadaczy akcji.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *