Dwie historie z rynku kryptowalut

Dokładnie tego samego dnia Wall Street Journal i CNN opublikowały dwie krańcowo odmienne historie zaangażowania młodych ludzi na rynku kryptowalut. Zestawienie tych historii ze sobą ma moim zdaniem spory potencjał edukacyjny.

Zacznijmy od Wall Street Journal. Bohaterem artykułu jest Olaf Carlson-Wee, 29-latek, multimilioner, guru rynku kryptowalut i jeden z ludzi, którzy stanowili pomost pomiędzy kryptowalutami a Doliną Krzemową. Carlson-Wee zarządza funduszami inwestującymi na rynku kryptowalut. Jak w wielu tego typu relacjach nie dysponujemy dokładnymi danymi o finansach i wynikach prezentowanej firmy inwestycyjnej. Flagowy fundusz ma około 650 mln USD aktywów (to są zapewne dane z połowy 2018 roku). Te dane uwzględniają utratę około 320 mln USD wskutek strat i wycofywania pieniędzy przez inwestorów.

W 2017 roku fundusz wypracował około 2300% zysku dla klientów (po uwzględnieniu opłat). W innym fragmencie artykuł wspomina o 800 mln USD zarobionych dla inwestorów w 2017 roku. W 2018 roku fundusz miał stracić około 30% (do końca lipca). Z tej zbieraniny liczb można odtworzyć historię firmy inwestycyjnej bohatera tekstu w WSJ. Polychain Capital powstał w lipcu 2016 roku. Na przełomie 2016 i 2017 roku pozyskał zapewne kilkadziesiąt milionów USD od inwestorów. Korzystając z manii na rynku kryptowalut wypracował dla inwestorów gigantyczne zyski i zapewne zbliżył się do 1 mld USD aktywów w szczycie hossy. Od szczytu wyniki funduszu są wyraźnie lepsze niż rynek kryptowalut.

Należy jednak umieścić ważne zastrzeżenie dla prezentowanych danych o wypracowanych dla inwestorów zyskach i wynikach funduszu. W 2018 roku Carlson-Wee przesunął inwestycje funduszu z kryptowalut na startupy z sektora kryptowalut. Niewątpliwą zaletą tej strategii jest brak codziennej wyceny tych aktywów na rynku. To może wyjaśniać relatywnie dobre wyniki funduszu w 2018 roku. Co więcej, na początku 2018 roku Polychain Capital istotnie ograniczył możliwość wypłacania pieniędzy przez inwestorów. Jeśli zestawimy te dwa fakty z wypowiedzią zarządzającego – “Jeśli kryptowaluty spadną na dno to spadniemy razem z nimi. Myślę, że wszyscy są tego doskonale świadomi” – to pisanie o wypracowanych dla inwestorów zysków może okazać się przedwczesne. Warto przy tym zaznaczyć, że inwestorzy w Polychain Capital to prawdziwe “kto jest kim w Dolinie Krzemowej”: Andreessen Horowitz, Sequoia Capital, Bain Capital Ventures i Founders Fund

Nie jest przedwczesne pisanie o zyskach zarządzającego. Na świetnych wynikach funduszu zarobił około 150 mln USD w 2017 roku i w tym samym czasie, w którym ograniczył możliwość wycofywania pieniędzy z funduszu inwestorom wycofał około 60 mln USD swojego wynagrodzenia. Zarządzający deklaruje, że część kwoty odłożył dla rodziny a część zainwestował ponownie w fundusz.

Wspomniałem, że Olaf Carlson-Wee założył firmę inwestycyjną w lipcu 2016 roku. Z kryptowalutami związany jest jednak od 2012 roku. Był pierwszym pracownikiem Coinbase – najważniejszej w USA platformy kryptowalutowej. Według WSJ jego pierwsze wynagrodzenie, 50 tysięcy USD, zostało wypłacone w bitcoinach. Bitcoin zakończył 2012 rok na poziomie około 13 USD. Dziennikarz nie zapytał jednak inwestora co zrobił z tymi bitcoinami.

Dokładnie tego samego dnia na portalu CNN opublikowano inną historię z rynku kryptowalut. Jej bohaterem Sean Russell. Wygląda na 40-latka. Jest inwestorem na rynku nieruchomości – kupuje domy, remontuje je i sprzedaje. W listopadzie 2017 roku zaangażował swoje życiowe oszczędności, około 120 tysięcy USD, w inwestycje w bitcoina. Zanim podjął tę decyzję przez rok studiował sektor kryptowalut i technologię blockchain. W kilka tygodni po pierwszym zakupie miał już na koncie 500 tysięcy USD. Ale to był szczyt hossy. Od tego momentu bitcoin stracił około 65%. Jednak Russell chciał się uchronić przed spadkiem ceny bitcoina na mniej popularnych kryptowalutach: Bitcoin Cash, Ethereum, Ripple.

Russell nie zakończył inwestycji na rynku kryptowalut. Jego papierowe straty względem początkowej inwestycji (120 tysięcy USD) wynoszą obecnie 96%. O to co myśli o całej sytuacji: To było miażdżące, druzgocące przeżycie. Spotkałem się w mediach z historiami miliarderów, którzy zbankrutowali i zawsze zastanawiałem się wtedy: jak to możliwe? Jak można stracić tyle pieniędzy? A teraz sam jestem w takiej sytuacji.

Tak więc jednego dnia media finansowe zaproponowały dwie historie z rynku kryptowalut. Jedną można streścić słowami: zamienił 15 tysięcy (tyle wyniosło początkowe zaangażowanie zarządzającego Polychain Capital) dolarów w 150 mln dolarów. Drugą można podsumować tak: stracił całe oszczędności.

Jeśli rozbierzemy te historie na czynniki pierwsze i maksymalnie uprościmy to uda się je sprowadzić do wyczucia rynku. Wyczucie rynku (timing) jest najważniejsze. Olaf Carlson-Wee zameldował się na kryptowalutowej fali przynajmniej na rok przed Seanem Russellem. Ten drugi okazał się być inwestorem gaszącym światło.

Nie sądzę jednak by rada by nie kupować aktywów w pobliżu szczytu rynkowej gorączki była wyjątkowo przydatna. Zwrócę więc uwagę na trzy inne potencjalne wnioski. Sean Russell zaangażował na nowopowstałym rynku całe swoje oszczędności – takie działanie jest wręcz proszeniem się o katastroficzną stratę. Tym bardziej, że nie dotyczyło kogoś tuż po studiach/szkole, kto ciągle ma czas by zbudować swoje oszczędności.

Nie da się także pominąć faktu, że Carlson-Wee od 2012 roku był praktycznie w samym sercu handlu kryptowalutami. Jeśli można sobie wyobrazić jakąś przewagę na tym rynku to jest nią współudział, jak pracownik Coinbase, w tworzeniu infrastruktury systemu kryptowalut. Tym co zrobił Carlson-Wee było zdobycie bezpiecznej (pieniędzy inwestorów) dźwigni finansowej dla swoich unikalnych kompetencji.

Artykuł w Wall Street Journal opisuje kilka sporów prawnych pomiędzy Polychain Capital a jego inwestorami. Jeśli można pominąć te kontrowersje to postawa zarządzającego, także decyzja o realizacji części osobistych zysków, może budzić uznanie. Jakkolwiek skończy się historia kryptowalut Carlson-Wee wygląda na jednego z wygranych tej rewolucji. Bez względu na to czy się powiedzie czy nie.

Wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę, że doświadczenia inwestora z Wielkiej Brytanii będą dużo bardziej powszechne. Dlatego inwestorzy muszą poważnie brać pod uwagę ryzyko, że przestaną się zachowywać racjonalnie gdy zetkną się z rozgorączkowanym rynkiem: gdy hossa się przedłuża i ludzie obserwują bogacących się sąsiadów zaczynają robić rzeczy, których nie zrobiliby kilka lat albo kilka miesięcy wcześniej.

[Głosów:13    Średnia:4.2/5]

1 Komentarz

  1. Deo Gratias

    Jak można stracić tyle pieniędzy? Czy ci ludzie nigdy się nie nauczą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.