„Chcę postawić milion dolarów na rzut kością” – oświadczył Kirk Kerkorian w kasynie w 1983 r. we Francji. To tylko jeden z wielu „soczystych” wątków pierwszej pełnej biografii zmarłego w 2015 r. multimiliardera i jednego z najbardziej skrytych inwestorów w historii. Mowa o książce „Tha Gambler” autorstwa Williama C. Rempela.

Jako opisuje Rempel w publikacji (jej polski tytuł to „Hazardzista”) w 1983 r. Kirk Kerkorian znajdował się na festiwalu filmowym w Cannes. Festiwal zbiegł się z otwarciem kasyna w sąsiednim Loews Hotel w La Napoule. Właścicielami byli znajomi jego przyjaciela. Zgodnie ze zwyczajem panującym wśród właścicieli przybytków hazardu Kerkorian, jako właściciel kasyna, chciał życzyć nowym właścicielom szczęścia.

Częścią rytuału było przegranie przez życzącego pieniędzy, tak by właściciele mieli zarobek. Dlatego Kerkorian dodał: „Albo przegram, albo wygram. Mam nadzieję, że przegram ponieważ chciałbym wykonać gest dobrej woli dla hotelu”. Oczywiście szanse na wygraną Kerkoriana były mniejsze, niż prawdopodobieństwo przegranej.

Ale w takim przypadku kasyno byłoby mu winne milion dolarów (wartych tyle co 2,46 mln USD obecnie, czyli ok. 10 mln zł). Na ryzyko tak dużej wypłaty musieli zgodzić się właściciele. Wyrazili oni zgodę i Kerkorian otrzymał niepozorny pomarańczowy żeton bez żadnych numerycznych oznaczeń.

Przez kolejne pół godziny reprezentował on ów milion dolarów. W tym czasie milioner obserwował stół i zachowanie grających. Wreszcie dał znak, że chce obstawić wynik rzutu kością. Menadżer kasyna szepnął do ucha krupierowi co zaraz nastąpi. Rzucającą była kobieta. Kerkorian wygrywał tylko jeżeli na dwóch kościach wypadłoby siedem. Kobieta potrząsnęła kośćmi i energicznie rzuciła. Liczba oczek na nich wynosiła… siedem.

Kasyno winne mu było milion dolarów. Kirk Kerkorian nie mógł przegrać, nawet wtedy kiedy chciał. To oczywiście tylko anegdota, ale dobrze pokazująca podejście do ryzyka legendarnego inwestora. Od zawsze czuł się komfortowo grając o wysoką stawkę, nawet wówczas gdy stawka było jego życie.

W czasie II wojny światowej pracował jako pilot samolotów, głównie latających do Wielkiej Brytanii. W tym czasie lot przez północną cześć Oceanu Atlantyckiego nie były praktykowane przez komercyjne linie lotnicze. Uważano je za zbyt ryzykowne. Ledwo piętnaście lat wcześniej miał miejsce słynny lot Charlesa Lindenbergha do Paryża.

Tymczasem armia amerykańska oczekiwała, że piloci będą dokonywać dwóch przelotów miesięcznie. Za wysokie ryzyko nagroda była odpowiednia: 1000 USD miesięcznej pensji wartej tyle, co 14,2 tys. USD obecnie, czyli ok. 50 tys. zł. Za taką stawkę Kerkorian był gotów ryzykować życiem. Pochodził bowiem z niezamożnej rodziny i taki zarobek pozwalał mu na zgromadzenie kapitału, który na zawsze mógł zmienić jego sytuację materialną.

Oczywiście akceptacja wysokiego ryzyka nie oznaczała lekkomyślności. Zanim dostał tę pracę, musiał udowodnić, że potrafi latać bez widoczności, polegając tylko wskazaniach instrumentów pokładowych i bez radia. W swojej klasie w szkole latania był jednym z trzech osób, na sto, które otrzymały zaraz po szkoleniu stopień kapitana.

Wysokie kwalifikacje umożliwiły mu przetrwanie wojny i zgromadzenie kapitału. Ciągle jednak było go za mało na założenie własnej linii lotniczej, co było celem Kerkoriana. Zauważył jednak sposób na szybkie pomnożenie pieniędzy. Wiązał się jednak również z wysokim ryzykiem. Otóż przyszły milioner zwrócił uwagę, że na Hawajach pełno jest nieużywanych samolotów C-47, znanych także w kręgach cywilnych jako DC-3. Był na nie duży popyt w północnej Ameryce. Gdyby je tam dostarczył mógłby otrzymać za nie 100 proc. więcej, niż wynosiła ich cena na Hawajach. A gdyby dalej dowiózłby je do Rio de Janeiro cena sprzedaży rosła o kolejne 100 proc. (czyli stanowiła 400 proc. ceny z Hawajów).

Problem polegał na tym, że miały one niewielki bak ograniczający ich zasięg do 500 mil. Tymczasem z Honolulu do San Francisco było 2400 mil. Kerkorian kupił siedem takich samolotów. I zamierzał je osobiście dostarczyć na miejsce. Przeliczył ilość paliwa jaką będzie potrzebował (oprócz pełnego baku wziął dodatkowe paliwo w kanistrach) i nadzorował jego załadunek wiedząc, że od tego zależy jego życie.

Wydawałoby się, że wszystko powinno być w porządku. Jednak w połowie drogi silnik zgasł. Okazało się, że zabrakło mu paliwa a z kolejnym przeliczeniu paliwa w kanistrach wynikało, iż nie starczy im na dolecenie do celu. Wyrzucił z samolotu wszystko co nie konieczne do lotu (by zmniejszyć jego ciężar) i nadał sygnał SOS. Ostatecznie udało mu się dolecieć na resztce paliwa. Po przybyciu na miejsce okazało się, że paliwa zabrakło ponieważ kanistry postawiono na nierównej powierzchni co zmyliło Kerkoriana co do faktycznej ilości benzyny.

Kerkorian to fascynująca postać nie tylko ze względu na jego podejście do ryzyka. Zarówno w kontaktach biznesowych jak i prywatnych kierował się kodeksem honorowym, którego w dzisiejszych czasach mało kto przestrzega. Co najciekawsze, w długim okresie mu się to opłacało.

Kiedy na przykład w 1981 r. doszło do pożaru w należącym do niego hotelu w Las Vegas MGM Grand Kerkorian zaczął naciskać firmy ubezpieczeniowe, by jak najszybciej wypłaciły uczciwe odszkodowania gościom hotelu, którzy odnieśli obrażenia albo stracili bliskich. Kiedy firmy ubezpieczeniowe zaczęła przeciągać wypłatę, Kerkorian uregulował rachunek wobec ofiar z własnej kieszeni (kosztowało go to 69 mln USD) i publicznie oświadczył, że ofiary były gośćmi hotelu i nie można ich traktować jako wrogów.

Kiedy następnie wystawił rachunek firmom ubezpieczeniowym te zwróciły mu 11 mln USD oświadczając iż zapłacił ofiarom „zbyt dużo i zbyt szybko”. W tej sytuacji adwokaci milionera pozwali ubezpieczycieli do sądu. Kerkorian był hojny dla ofiar, ale wiedział też że wyrok w sprawie będzie wydawać ława przysięgłych, w której skład wchodzą zwykli Amerykanie. I nie pomylił się. Zgodnie z wyrokiem ubezpieczyciele mieli oddać Kerkorianowi 87,5 mln USD (łącznie z tymi 11,5 mln USD), które wcześniej zapłacił.

Książka „The Gamble” to naprawdę świetne „czytadło”, czyli soczysta, pełna anegdot, ciekawostek z życie jednego z najmniej znanych biznesmenów i inwestorów. Wśród nich jest m.in. świetna historia o przyjaźni Kerkoriana z ojcem słynnego tenisisty Andre Agassiego (którego drugie imię, na cześć miliardera, brzmi Kirk) czy o ostatnim locie do Las Vegas słynnego gangstera Bugsy Siegela, którego pilotem był właśnie Kerkorian.

Kirk Kerkorian za wszelką cenę unikał mediów i w ciąg jego 98-letniego życia (zmarł w 2015 r.) powstała zaledwie jedna książka na jego temat (opublikowana w 1974 r.). Kiedy autor tej publikacji zaczął zbierać informacje na jego temat powiedziano mu, że „nikt nie będzie z nim rozmawiał”. W ten sposób znajomi i przyjaciele miliardera chcieli uszanować to, jak chronił swoją prywatność.

Autor książki kilkukrotnie przeciwstawia Kerkoriana innemu znanemu właścicielowi kasyn z USA, Donaldowi Trumpowi: Trump nazywał Kerkoriana „królem” a Kerkorian kiedyś rzucił, iż chciałby mieć „taką gadanę jak Trump”, bo przy całym swoim umiłowaniu ryzyka Kerkorian był wręcz chorobliwie nieśmiałym człowiekiem, do tego stopnia że czerwienił się gdy kierowano na niego karieru podtykano mu mikrofony. Podsumowujyąc: „The Gambler” to pozycja zdecydowanie godna polecenia.

[Głosów:14    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.