Paraliż decyzyjny, część 6

Kolejna garść analiz i podpowiedzi w temacie tradera zakleszczonego w silnie emocjonalnym obsunięciu kapitału, z którego nie wie jak sensownie wybrnąć.

Dołączę trzecią propozycję Grzegorza, spisaną w tym -> tekście:

(III) Plan prowadzenia stóp gdy pozycja wchodzi w obszar zysków

Problemem wszystkich traderów, nie tylko początkujących, jest awersja do ryzyka, a co za tym idzie włączanie się typowo ludzkich, prehistorycznych odruchów w emocjonalnej części mózgu, co skutkuje łamaniem dyscypliny na wszelkie możliwe sposoby. Jeden z punktów niezbędnej edukacji to nauka poskromienia tych „prymitywnych” odruchów, a więc wyrobienie w sobie nawyku działania wbrew naturze.

Jak i dlaczego ta awersja działa?

Kiedy dochodzimy do poziomu zysku na rachunku, powiedzmy takiego, że zaczyna być traktowany jako „już istotny”, nasz system czuciowy zaczyna wszystko poniżej tego poziomu traktować jako stratę (pomimo, że do punktu wejścia na pozycję jest przecież zyskiem). A ponieważ straty bolą znacząco mocniej niż smakują zyski o tym samym rozmiarze, zaczynamy „bronić terytorium i zdobyczy”. To instynktowne działanie na poziomie pierwotnych odruchów, włączające się gdy tylko rynek zaczyna nam zagrażać ruchem przeciwnym (objaw tzw. jaszczurczego mózgu, po angielsku „lizard brain”).

Do tego dochodzą wzmacniające odruchy „godnościowe”: wewnętrzna duma z osiągnięcia nawet niewielkiego zysku i cały koktajl hormonów szczęścia zalewających mózg w ramach nagrody za zdobycz. O tym, że chwilę potem, gdy za szybko zamykamy pozycję, włączają się emocje wstydu i żalu staramy się nie pamiętać. Swoją drogą nauczenie się  „wyłączania” żalu w takich chwilach to kolejny punkt, który przydałoby się włączyć do emocjonalnego treningu.

Próba tłumaczenia tego komukolwiek w momencie emocjonalnego paraliżu i tak na niewiele się zdaje, tym bardziej niedoświadczonemu traderowi. Na drugi dzień zostaje to automatem elegancko wyparte z głowy przez stare nawyki i odruchy. Tego można się jedynie nauczyć „bojem”, jak mawiają w wojsku. Albo zaprogramować, co na tym etapie dyskusji póki co wyłączamy z rozważań.

I powiedzmy sobie szczerze – próba zasugerowania komuś, kto znajduje się w „czarnej d****”, dobrej rady w stylu: „opracuj swój plan prowadzenia zysków” raczej spotka się z reakcją, która spowoduje zaszycie się go jeszcze głębiej w „czarnej d****”. Jak miałby to sensownie zrobić nie mając podstaw, wiedzy, doświadczeń, wzorów, i działając przy tym w stanie silnego odrealnienia? A zanim taki plan uda mu się opracować „bojem”, strata prawdopodobnie się powiększy.

Dlaczego?

Ano dlatego, że:

stop-loss jest kategorią jednorazową, jednowymiarową, z góry zaplanowaną, ma konkretną wartość liczbową lub procentową i nie wymaga dalszego kombinowania po postawieniu go (możemy lub nawet powinniśmy  przestać się na nim skupiać)

natomiast:

kombinowanie ze stopami podążającymi za zyskami to już nieustający proces, nie zawsze dający się precyzyjnie dookreślić, wymagający kreatywności i ciągłego analizowania oraz dopasowywania do zmienności i dynamiki rynku. W chwili paraliżu decyzyjnego konieczność podejmowania ciągłej decyzji jest jak dotykanie nieosłoniętego kabla elektrycznego. Potrzeba więc wprowadzenia pewnego automatyzmu, tylko skąd go wziąć?

Nie ma więc symetrii między procesem stawiania stop-lossa i prowadzeniem stopa dla zysków, dlatego opowiadanie o stop-losie wymaga jednego zdania, podczas gdy o stopie kasującym zyski wymagany jest niemal poemat (i przechodzimy już niemal do kategorii sztuka). Ten drugi to dla zakleszczonego umysłu nie lada wyzwanie umysłowe, choć powinno być przecież przyjemne, bo poruszamy się kategorii zysków. Tymczasem ciągłe myślenie o tym, co tym zrobić, boli, tym mocniej im kurs zawraca w korekatch. Paradoks. A nie istnieje przy tym ważniejsze zadanie w transakcji niż optymalne określenie miejsca jej zakończenia.

Choć przypuszczam, że i większość doświadczonych traderów nie posiada konkretnych planów na prowadzenie zysków, często posługując się improwizacją i intuicją. I czasem umierając emocjonalnie nie mniej niż przy stracie, bo pokusa wzięcia profitów i ucieczki pali ręce i mózg. To oczywiście zmienia się z czasem i kolejnymi doświadczeniami.

Dlatego na początek proponowałbym początkującemu grę zero-jedynkową. Czyli jeden wymiar po każdej stronie pozycji: skupienie się na wymyśleniu sobie jednoznacznego stop-lossa oraz jednoznacznego take-profita (stopa kasującego zyski), oba z założonym z góry limitem, np. 2 zł, 1% czy 30 pipsów. Dopiero od tego momentu, gdy mamy bazę, można zacząć bawić się w układanie scenariuszy nieco bardziej finezyjnych podejść.

Jeśli ktoś jest jednak gotów od razu pójść dalej, bo wymaga tego choćby strategia (polowanie na długie trendy), to oczywiście ponownie proponuję SKALOWANIE w kilku wymiarach.

Bez względu na to, czy siedzimy na jednej dużej pozycji otwieranej jednym ruchem, czy budujemy ją na raty z mniejszych pozycji na różnych poziomach, to wyjście z zyskami może być dokonane w ramach SKALOWANIA ODWROTNEGO, czyli zamykania całej pozycji na raty. Ponownie więc regulujemy ciśnienie emocjonalne przez częściowe zrealizowanie zysków, bez zamykania całości pozycji. To również generuje w sobie więcej sił i bardziej jasne myślenie.

Przy czym realizację zysków skalowaniem odwrotnym można robić na 2 sposoby:

1. LINIOWO

Stawiamy po prostu stopy w pewnej odległości od siebie, używając tej samej metody.

Np. decydujemy się na take-profit, czyli zamknięcie części pozycji z limitem co określoną ilość tików, pipsów, procent. Na przykład pierwszą część pozycji zamykamy po osiągnięciu limitu 30 tików zysku, drugą część po osiągnięciu 50 tików zysku, ostatnią po dojściu zysku do 70 tików.

Stop typu take-profit nie jest optymalnym wyjściem, z wielu powodów, ale przynajmniej pozwala na odciążenie sparaliżowanego umysłu w najprostszy możliwy sposób.

2. WIELOWYMIAROWO

W tym przypadku do każdej części z całej pozycji używamy innego rodzaju stopa. Załóżmy, że całą pozycję chcemy zamykać w 4 ratach, wówczas może wyglądać to choćby tak:

1 rata – take-profit w określonej odległości jak wyżej, np. 50 tików.

2 rata – stop podążający (trailing stop), czyli przesuwamy stop w kierunku ruchu rynku; jeśli np. zysk wzrósł o 20 pipsów wraz z ruchem rynku to nasz stop przesuwamy za zyskiem o taką samą odległość; aż do momentu gdy cofnięcie zamknie tę cześć pozycji.

Przykład:

Pozycja długa (kupno) otwarta po kursie 25,50 zł

Rynek przesuwa się do 30 zł, nasz stop ustawiamy na 26 zł

Rynek przesuwa się do 32 zł, nasz stop przesuwamy do 28 zł

I tak dalej, ale nigdy NIE COFAMY tego stopa

3 rata – break even stop (stop w punkcie wejścia)

Jeśli rynek ruszy w naszym kierunku o zakładaną wielkość np. 50 pips, natomiast ustawiamy stopa po kursie wejścia na pozycję + zapłacona prowizja (lub spread); o ile rynek ruszy dalej w naszą stronę, można go zamienić w stop podążający.

4 rata – stop techniczny, czyli składany na poziomie ostatniego minimum (lub maksimum przy krótkiej pozycji); każdy trend wzrostowy składa się z kolejnych korekt spadkowych, a więc na poziomie ich największego wychylenia w dół stawiamy stop zaraz po tym, gdy korekta się skończy; potem przesuwany go wyżej tylko po utworzeniu się kolejnej korekty.

Oczywiście to również domaga się czasu i skupienia, ale przynajmniej ze względu na swój automatyzm nie doprowadzi do spalenia przeciążonych obwodów w mózgu, a monitorowanie i myślenie w kategoriach liczb pozwala odciążyć na dłuższe momenty umysł od negatywnych emocji. Zapewniam, że wszystkie zabiegi skalowania odblokowują psychicznie i dają szansę na bardziej optymalne podejmowanie decyzji, dużo mniej obciążonych paraliżem decyzyjnym.

CDN

—kat—

[Głosów:12    Średnia:4.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa) [...]
Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.