Wesołego Czarnego Poniedziałku

Nigdy w przeszłości nie miałem i nigdy w przyszłości nie będę miał okazji napisania notki blogowej w trzydziestą rocznicę Czarnego Poniedziałku, więc czytelnicy naszych blogów wybaczą mi banalność dzisiejszego tematu.

Czarny poniedziałek był wydarzeniem bez precedensu. Na rynkach panowało przekonanie, iż nikt z żyjących nie doświadczył wcześniej czegoś podobnego. W efekcie w prasie musiały pojawiać się pytania, czy to koniec giełdy i Wall Street. W sieci można znaleźć tekst opublikowany przez tygodnik Barron’s w 1987 roku, który zaczyna się zdaniami:

It’s not the end of the world. Which is too bad, because if it were, there’d be no stock market. Of course, after last week, it’s possible that there is no stock market. What hit Wall Street was an advanced version of the neutron bomb. The neutron bomb, remember, kills people but spares buildings  […] the new advanced neutron bomb spares buildings and people, and only kills stocks.

Uwzględniając fakt, iż zdania były napisane w czasie, gdy jeszcze istniał Związek Radziecki, a świat żył w cieniu wojny atomowej, pisanie o broni masowego rażenia, która zabija rynek zdaje się wystarczająco dobitnie oddawać klimat chwili. W istocie krach z października 1987 roku na stałe zadomowił się rynkowej ikonosferze i stał się czymś na miarę giełdowego memento mori. 19 października jest w pewnym sensie rynkowym 1 listopada. Każdy październik i każda rocznica 19 października przynoszą teksty okolicznościowe i pytania, czy coś takiego może mieć miejsce. Historia mniejszych lub większych krachów podpowiada, iż może.

W istocie krachy giełdowe stały się pałką, którą bije się po głowach zwolenników rynków. Kiedy w Polsce duszono OFE z łatwością sięgano po argumenty o spadkach na giełdach i straszono krachami podobnymi do zanotowanego 19 października. Październikowe -508 punktów DJIA stało się symbolem nieprzewidywalności i choroby, na jakie cierpią rynki, gdy chcemy wiązać z nimi swoją przyszłości. Naprawdę jednak większość tych tekstów kończy się na tezie, iż za rogiem czeka nas kolejny krach, który zaskoczy wszystkich. Mniej jest tekstów, które mówią, iż rynki są zwykle silniejsze od najsilniejszych krachów.

Nie będę zanudzał czytelników powielaniem “dlaczego” i “czy” – sieć jest pełna specjalistów od krachów, które nie nadchodzą. Jestem pewny, iż czeka nas jakiś kolejny Czarny Poniedziałek, ale niezależnie od tego, czy będzie to Czarny Wtorek, Czerwona Środa czy może Krwawy Piątek, giełdy mają szansę przetrwać, jak przetrwały wiele poprzednich krachów. Od 1987 roku przeżyliśmy koniec Zimnej Wojny, upadek ZSRR, dwie wojny w Zatoce, atak na WTC, Wielki Kryzys, kilka bankructw państw i banków, „rozpad” Unii Europejskiej, Brexit i jeszcze kilka innych tematów, które miały przynieść taki lub inny Armagedon. A po tych wszystkich latach wykres DJIA wygląda tak:

(źródło: Stooq.pl)

[Głosów:13    Średnia:4.4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *