Skoro kurz na temat Nobla dla Richarda Thalera w mediach już opadł, ja proponuję ze spokojem przyjrzeć się na to, co praktycznego w jego odkryciach znajdziemy w aspekcie giełdy i inwestowania.

Przede wszystkim książki, w tym dwie najbardziej popularne – „Nudge” oraz „Misbehaving”- a wydał ich przecież więcej, oraz prace naukowe (wrócimy do nich później). Krążą one zasadniczo wokół tego samego tematu: ludzie działają daleko od racjonalności, którą proponują w swoich modelach ekonomiści, wymagają więc lekkiego naprowadzenia. Popełniamy wszyscy te same błędy, często wielokrotnie, a co więcej błędy owe są przewidywalne. Thaler w odróżnieniu od całej reszty świata finansów behawioralnych przeszedł od teorii do praktyki, wskazując wiele rozwiązań, które owe błędy omijają, a przez to pozwalają zarabiać lub oszczędzać dużo więcej tym, którzy te wskazówki wzięli pod uwagę.

Najbardziej znane jego pomysły dotyczą oszczędzania i inwestowania środków z myślą o emeryturze. Dzięki kilku jego patentom, opartym o obserwacje nieracjonalnych zachowań ludzkich, dużo więcej pracowników zdecydowało się na regularne przeznaczanie na emerytalny cel coraz większych środków. Przede wszystkim pomysły te obeszły wrodzoną w nas cechę wybierania nieaktywności lub opóźniania decyzji tam gdzie musimy decydować o sprawach trudnych lub niezrozumiałych. W USA pracownik musiał aktywnie podejmować decyzję o przeznaczeniu części zarobków na inwestycje w swoją emeryturę i wypełnić stosowne papierki. Thaler dokonał cudu prostym trikiem odwracającym ten uciążliwy układ: zasugerował, by wejście do planu emerytalnego odbywało się automatem, a to o wypisaniu się z niego trzeba zadecydować na piśmie. Dzięki temu ok. 15 milionów amerykańskich pracowników zostało włączonych do inwestowania lub więcej przeznaczyło na swoje emerytury, pokonując w ten sposób swoją inercję i brak zdecydowania. Propozycje Thalera skłoniły również pracodawców do partycypowania w nowego rodzaju planach emerytalnych, pozwoliły rozszerzyć portfele również o akcje inne niż samego pracodawcy, a także automatem definiować wyższe składki w przypadku podwyżek płac. Ta opcja deklaracji odejścia zamiast wejścia do czegoś zadziałała także w innych dziedzinach, np. oddawaniu organów po śmierci.

Dzięki jego empirycznym badaniom świat dowiedział się o nowych błędach poznawczych, powiązanych również z decyzjami w handlu akcjami. Błędy owe prowadzą do anomalii cenowych, nieracjonalnych wycen, powstawania nieefektywności w kursach między różnymi papierami wartościowymi. To gratka dla wprawnych graczy, szczególnie funduszy tworzących strategie arbitrażujące owe nieprawidłowości, pojawiające się mimo to non stop na rynkach. A i sam Thaler dzięki temu korzysta. Do spółki z innym naukowcem – Fullerem- założył fundusz, który zarządza ok. 9 miliardami dolarów (tu doradcą jest również inny Noblista- Daniel Kahneman!). Panowie skupiają się na małych spółkach, uzyskując od lat wyniki przewyższające benchmark w postaci indeksu Russell2000, można je podpatrzeć choćby tu:

https://fundresearch.fidelity.com/mutual-funds/performance-and-risk/14064D881

Doradzają oni również specyficznemu funduszowi „Undiscovered Managers Behavioral Value Fund”, który od 2009 roku zarabia dwukrotnie więcej niż wynika z pasywnej inwestycji w indeks S&P500. Ich strategia? Obserwują firmy, w których management gwałtownie skupuje akcje własnej spółki.

Dla mnie najważniejszą praktyczną wskazówką jest jego opinia o automatycznym inwestowaniu. Ponieważ działamy często emocjonalnie, wbrew własnym interesom, podejmujemy nierzadko nieracjonalne czy pochopne wybory, w związku z czym Thaler optuje za tym, by jak najczęściej decyzje oddawać programom. To się zresztą od lat już dzieje, zarządzający coraz częściej cedują analizy i decyzje na algorytmy. Ma to zresztą swoje uzasadnienie w badaniach. Grey i Vogel w książce „DIY financial advisor” opisują pewien związany z tym eksperyment. Porównywano otóż wybory inwestycyjne grupy inwestorów w porównaniu do decyzji generowanych przez komputer w tym samym zakresie. Okazało się, że średnia efektywność inwestorów była niższa, co zresztą opisywałem kiedyś i tu na blogu w kilku formach. Natomiast kiedy poproszono by inwestorzy swoje decyzje opierali na tym, co podsuwa im ów komputerowy model, dodając swoje interpretacje, wyniki wypadały gorzej niż gdyby posługiwali się jedynie samymi sygnałami generowanymi przez automat! Jesteśmy więc przeciętnie gorsi niż maszyny w decyzjach odnośnie giełdy, zmiana własnego podejścia to dla wielu opcja warta uwagi i przemyślenia nowego stylu inwestycyjnego taką właśnie drogą. Thaler przyznaje, że jego styl inwestycyjny to połączenie wyrobionego osądu z porządnymi testami statystycznymi wszelkich danych z przeszłości. Te ostatnie wskazują bowiem wszystkie prawidłowości i odchylenia, a doświadczenie i wyrobiona intuicja pomagają mu podjąć na ich podstawie optymalną decyzję. Do tego trzeba jednak lat praktyki i znajomości praw rynku, w tym psychologicznych.

Automatyczne decyzje sugerowane przez Thalera to dzisiaj podstawa gwałtownie rosnącego biznesu tzw. robo-advisors, czyli serwisów on-line, które za pomocą algorytmów i inzynierii finansowej podpowiadają każdemu chętnemu jak układać i balansować portfele inwestycyjne oparte na wielu instrumentach i aktywach (głównie ETFach) w kontekście celów i wrażliwości na ryzyko. Podsuwanie przy tym konkretnych opcji wyboru może przybierać wiele wymiarów. Np. pomysł Thalera by automat wskazywał inwestującemu zmiany w podatkach przy wyborze różnych opcji zmiany portfela powoduje, że wielu inwestujących podejmuje optymalniejsze decyzje, generując mniejszą ilość nieefektywnych z podatkowego punktu widzenia posunięć. Produkowanie aplikacji, które ułatwiają inwestorom wybór inwestycji czy obliczają koszty, to znakomita droga rozwoju branży wg Thalera.

W dyskusji z innym Noblistą – Eugenem Famą (z przeciwnego obozu całkowicie racjonalnego rynku) – Thaler przyznał, że pokonanie rynku nie jest łatwe, przede wszystkim dlatego, że nie da się go w żaden sposób prognozować. Ale da się prognozować systematyczne błędy inwestorów i na tym zarabiać, co potrafi niewielki odsetek inwestujących. Nie lepsze są zresztą wszelkie „gadające głowy” w mediach, eksperci nie posiadający często żadnych patentów na poprawne prognozowanie i zarabianie, więc zamiast nich lepiej pooglądać kanał sportowy.

Czy błędów poznawczych da się uniknąć? Pierwsza droga do tego to poznanie ich oraz sposobu ich wpływania na decyzje. Kolejny krok to lista działań, które należy podjąć by jak najwięcej z nich zneutralizować. Tego, jak to prosto i skutecznie zrobić, w podręcznikach jednak nie znajdziemy. Większość z nich proponuje co najwyżej pewną filozofię zamiast konkretnych działań (typu inwestuj długoterminowo, szukaj niedocenionych spółek). Thaler jako dobre rozwiązanie sugeruje właśnie zdanie się na automatyzm planowania i wyboru.

Odpytywany po przyznaniu Nobla co sądzi o obecnym rynku przyznał, że powoduje w nim wielką nerwowość, widzi realnie znaczące ryzyka, a w wielu miejscach przestaje go rozumieć, szczególnie powody ostatnich wzrostów.

—kat—-

[Głosów:7    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *