W ostatniej notce G. Zalewski pytał o niewidzialną hossę w Warszawie, więc w ramach uzupełnienia warto podkreślić, iż świat zauważył i ciągle widzi dobre perspektywy na przyszłość.

Mieszkanie w Polsce i czytanie głównie prasy zagranicznej jest jednym z lepszych lekarstw na szum, jaki dochodzi z polskiej sceny politycznej. Nie chodzi specjalnie o ignorowanie, ale zwyczajny brak czasu. Przejrzenie rano FT czy WSJ w połączeniu z przeglądem serwisów giełdowych nie zostawia czasu na analizowanie opinii polskich dziennikarzy na temat tego, jak Pani Z skomentowała to, co powiedział Pan Y, w kontekście wypowiedzi Pana X. Pochodną jest nabranie dystansu do szumu medialnego i możliwość oglądania wydarzeń przez pryzmat tego, co naprawdę ważne dla inwestora, a nie przez pryzmat tego, co ważne dla dziennikarzy i polityków.

Emigracja medialna „na zachód” – wiem, znów zalecam jakąś nową emigrację po finansowej i wewnętrznej – uświadamia, jak mało miejsca zajmuje polska polityka i polska gospodarka w medialnej przestrzeni na świecie. Nasz grajdołek plącze się gdzieś na marginesie naprawdę ważnych wydarzeń, które kształtują trendy na rynkach i tendencje w globalnej gospodarce. Zachowanie polskiego rynku nie jest w stanie wywołać ruchów spadkowych na innych giełdach, a ruchy złotego czy długu nie wzbudzają większych emocji. Po części obserwujemy efekty małego znaczenia samej gospodarki, ale naprawdę idzie o to, iż udało nam się w Polsce zbudować układ sił, na który polityka ma jednak ograniczony wpływ. Świat widzi kurs kolizyjny Warszawy z innymi stolicami europejskimi, ale nie widzi efektów tego zamieszania w gospodarce.

Pochodną jest napływ kapitału na rynek warszawski uwolnionego korekcyjnym cofnięciem na głównych rynkach. Nie ma wątpliwości, iż w ostatnich dwóch tygodniach GPW posiliła się słabszą postawą innych giełd i stąd owa „zaskakująca hossa” skupiona głównie na spółkach z WIG20. Poprawne wyceny i oczekiwany wzrost gospodarczy wystarczyły światu, by wysłać do Warszawy pieniądze z realizacji zysków na innych giełdach. Ruch został odnotowany przez amerykański tygodnik Barron’s, który z zasady poświęca rynkom wschodzącym tylko jeden tekst w tygodniu i w ostatnim czasie skupił się właśnie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Sam tytuł (“Political storms won’t deter polish stock rally”) podsumowuje dobrze opinie prestiżowego tygodnika. Barron’s podkreśla, iż ETF dedykowany polskiemu rynkowi  VanEck Vectors Poland (PLND) ma za sobą blisko 50-procentową zwyżkę, co lokuje ETF w gronie koszyka 10 najlepszych funduszy indeksowych dedykowanych rynkom zagranicznym (w domyśle odbiorcą treści w tygodniku Barron’s są czytelnicy amerykańscy). W tym samym czasie zwyżka WIG20 jest znacznie mniejsza. Tygodnik wskazuje też na siłę złotego do dolara. Barron’s podkreśla, iż rynek polski jest ciągle jednym z najtańszych jeśli chodzi o wyceny. Całość uzupełnia zalecenie Morgan Stanley, by kupować polski dług.

Pozostaje tylko uczyć się od świata dystansu do polskiego piekiełka. Naprawdę w przypadku inwestora giełdowego powinny liczyć się tylko trzy zmienne – wzrost gospodarczy, szybkość z jaką można wyjść z inwestycji i wyceny na tle konkurencji. Na każdym z tych pól polski rynek prezentuje się ciągle poprawnie. W przypadku polskiej gospodarki ważne jest, by kolizja Warszawy ze światem nie odbiła się na inwestycjach zagranicznych i wzroście gospodarczym. Inne tematy powinny być ignorowane. Polecam zatem oglądanie polskiego rynku bez śledzenia polskich mediów i robienie tego, co powinno się robić – porównanie z innymi rynkami. Wyostrzenie perspektywy pomoże dostrzec pozytywne zmienne i ignorować zbędne.

Źródło: Stooq.pl

[Głosów:13    Średnia:5/5]

21 Komentarzy

  1. JL

    Zdrowy dystans do bieżących wydarzeń politycznych w Polsce ma też tę zaletę, że nie pozwalamy na to, by politycy w prosty sposób zarządzali naszymi emocjami, o co przecież im chodzi. Zresztą podobnie jest z mediami.

    1. _dorota

      Słusznie. Kiedy widzimy, że grupa młodzianków z kijami wchodzi do naszego domu i zaczyna demolować, trzeba zachować zdrowy dystans (najlepiej zmienić dom). Byle nie pozwolić "zarządzać emocjami".

      Uwaga do Autora wpisu: "politykoodporność" rynku finansowego ma swoje granice. Na razie poruszamy się wewnątrz ich, więc generalnie trudno odmówić Ci racji.

      1. Adam Stańczak (Post autora)

        _dorota

        Argumentum ad absurdum. Nikt nie wchodzi z kijami do twojego domu. Masz naparzankę w mediach, którą ludzie mylą z realną polityką. Realną politykę robi się po cichu. Problemem jest raczej typ marketingu politycznego, w którym operuje się emocjami. Owocuje to agresją wśród kibiców politycznych i dziennikarzy żyjących z koneksji politycznych z państwem (spora część jest ludźmi do wynajęcia, więc mają synekurki do stracenia), ale akurat na tym polu równie dużo można zarzucić samym mediom, które ze spotkań polityków zrobili walki psów w klatkach, bo bez emocji było nudno. TVN24 wydaje się być ofiarą obecnego układu sił, ale samo założenie telewizji 24-godzinnej w kraju, w którym naprawdę dzieje się mało ważnych rzeczy musiało opierać się na modelu zbudowania potrzeby wśród odbiorców. Wykreowano potrzebę polityki jako domeny pełnej emocji. Później poszły klony TVN24 (TokFm, Polsat Newsy i co tam jeszcze). I dziś masz młotkowanie w stylu X powiedział u Moniki Olejnik coś, do czego rano odnosi się ktoś w TokFm, a później inny odnosi się do tego, co kolejny powiedział w TokFm, by wieczorem znów komentować u Moniki Olejnik coś innego (przyznam szczerze, że nawet nie wiem, czy Monika Olejnik jeszcze ma program wieczorem w TV, bo w samochodzie nie słucham radia, a telewizora nie mam od 10 lat, ale pętla jest cały czas taka sama – zmieniają się tylko szyldy).

        Sukces w polityce opiera się na zimnej kalkulacji, co i kiedy powiedzieć. Jak zarządzić emocjami innych. Nic na tym polu nie uległo zmianie od czasów rzymskich, kiedy Cyceron budował swoją karierę jako przedstawiciela ludu, który przeciwstawia się możnym i silnym. Gdyby ludzie czytali historię, to wiedzieliby, że karierę polityczną buduje się właśnie na emocjach. Od czasów rzymskich wiadomo, że jedni w polityce mówią, a inni biją. Cyceron był pacyfistą, ale to jego uznaje się za osobę, która zbudowała słowami grunt pod mord polityczny na Juliuszu Cezarze. Ten model jest powielany przez wieki, a tłum gapiów czuje się zaskoczony. Polityka to zawsze był biznes typu "dog eat dog". Naprawdę mamy wiec spółkę medialno-polityczną, która żyje z szumu emocjonalnego. W wolnej chwili idź do biblioteki przeczytać jakąś gazetę sprzed 10 lat – zobaczysz nieważność 99,99 procent tego, co inni uznali za ważne dla Ciebie.

        Wracając na tematy rynkowe. Warto przypomnieć stare zdanie Bernarda Barucha "show me the charts, and I'll tell you the news", które zinterpretowane w kontekście relacji inwestora z newsami politycznymi można czytać inaczej – jeśli coś nie wywołuje śladu na wykresie, to nie jest warte naszej uwagi, bo jest faktycznie no-newsem. Pieniądze zawsze reagują na rzeczy naprawdę ważne i ignorują naprawdę nieważne, to dlaczego my mielibyśmy reagować?

  2. MGuz

    Dobry tekst, tylko dodam że oprócz ignorowania polityków, warto mieć wielki dystans (jeżeli czytywać, to w celach rozrywkowych) do zaślepionych politycznie ludzi z tytułami naukowymi, zaangażowanych po którejś ze stron naszego lokalnego ostrego sporu. Ktoś mógłby sobie pomyśleć 'a, PROFESORA to jednak warto posłuchać' .. i słuchać w dobrej wierze 'profesorów' którzy swoimi wypowiedziami zdradzają kliniczne symptomy nerwicy natręctw na tle tego, że ich koledzy przestali rządzić.

  3. _dorota

    @ Adam Stańczak

    1. Na początek rzecz podstawowa: oddzielmy "naparzankę w mediach" od realnej polityki. Mówiąc o demolowaniu mojego domu nie przesadzam ani trochę i jest to proste stwierdzenie faktu gruntownego niszczenia instytucji demokratycznego państwa prawa.
    Tutaj mam pewną trudność: zakładam, że Tobie da się wytłumaczyć, że faktyczna anihilacja Trybunału Konstytucyjnego zaważy na Twoim życiu. Ubogiemu beneficjentowi 500+ z Podlasia tłumaczyć nawet nie próbowałabym (za wcześnie, populizm ma swoje fazy).

    Widzę ogromny, dotkliwy i bardzo niebezpieczny na przyszłość brak edukacji obywatelskiej. Generalnie ludzie nie rozumieją, że ustawa może bardziej zmienić ich życie niż remont łazienki. Że prawo i system instytucji państwa jest bardziej rzeczywisty niż parkan do naprawienia. Że dwa słowa w ustawie ("lub czasopisma") mogą skutkować miliardowymi przesunięciami majątkowymi lub utratą praw obywatelskich. Dodajmy, że reforma szkolnictwa idzie właśnie w kierunku chowu wyklętego kołtuna, który straci resztki wiedzy o współczesnym państwie.

    Tak więc gruntownie i systematycznie, etapami, niszczy się konstrukcję naszego wspólnego domu. Przy pięknej pogodzie gospodarczej i geopolitycznej możemy tego nie zauważyć, ale pierwsza burza obudzi nas brutalnie. Odporność na politykę rynków finansowych możemy zakładać w czasach pięknej pogody. Najmniejszy kryzys (lub choćby spadek tempa wzrostu) tą naruszoną konstrukcję zweryfikuje.

    Trzeba też zauważyć, że rewolucja ciągle jest w toku. Widzimy tworzenie nowego ładu – przykładowo komisja Jakiego jest ciekawym eksperymentem. Przyda się ten precedens i to doświadczenie, kiedy przyjdzie wyzuwać z majątku konkretne osoby/grupy społeczne w tempie ekspresowym i poza kodeksem karnym.

    To widzą ludzie, którzy przyswoili na pamięć podręczniki historii państwa i prawa (i nie tylko, także regulacje dotyczące państwa współczesnego), Ty tego możesz po prostu nie wiedzieć.

    2. Co do medialnej naparzanki. Mam takie wrażenie (i nie jestem odosobniona), że służy ona (m.in) temu, żeby zwykłych obywateli od polityki odstręczyć, pozostawiając ją domeną zawodowych wyjadaczy. Jest z tego bezpośredni zysk: niepewność wyborczą redukuje się pozostawiając na polu gry tylko twarde, zdeterminowane elektoraty. Reszta jest zniesmaczona i emigruje wewnętrznie.

    No cóż, póki społeczeństwa nie zrozumieją, że polityka jest tak blisko, jak zepsuty kran, pozostaną bezwolnym łupem zawodowych polityków. Z przykrością konstatuję, że takie wypowiedzi jak Twoje utrwalają ten stan rzeczy.

  4. Adam Stańczak

    @ _dorota

    Przepraszam, ale TK w poprzednich składach nie był dużo lepszy, jak przychodziło bronić praw obywateli przed władzą wykonawczą. Przypomnij sobie przypadek OFE. Cała dyskusja sprowadzała się do tego, że w sytuacji granicznej TK będzie kierował się dobrem budżetu, a nie dobrem obywateli. W finale ten broniony przez Ciebie TK uznał, że z całości skoku na OFE właściwie niekonstytucyjny był tylko zapis o zakazie reklamy w trakcie nacjonalizacji. Inaczej mówiąc Państwo mogło kraść, ale nie powinno zakazywać krzyczeć okradanym.

    Najwyraźniej obudziłaś się troszkę za późno. Naprawdę nigdy nie wyszliśmy z modelu sowieckiego jeśli chodzi o relację obywatel-władza.

    Balcerowicz w jednym wywiadzie przyznał później, że gdyby wyobraził sobie taki skok na OFE w trakcie jego tworzenia, to pewnie starałby się o wpisanie OFE do Konstytucji. Naprawdę nikomu rozsądnemu w głowie nie mieściło się, że można tak łatwo znacjonalizować 160 mld złotych w kraju, który miał niezależne sądy, TK i nowoczesną Konstytucję. Okazało się, że można i można to zrobić bez protestów obywateli przy okazji budując klasyczną nagonkę na spekulantów przeniesioną żywcem z propagandówek sowieckich.

    Elementarne w demokracji prawo do własności poświęcono, bo klasa polityczna nie miała odwagi reformować systemu tak, żeby nie trzeba było okradać ludzi z ich oszczędności emerytalnych. Ten sam TK wcześniej uznał, że to nie są pieniądze obywateli tylko publiczne, choć całość była od początku budowana tak, żeby rozdzielić oszczędności prywatne w systemie emerytalnym od zobowiązań państwa, więc wybacz, ale nie specjalnie widzę powody, żeby płakać nad sądami, które już wcześniej chodziły na smyczy władzy wykonawczej.

    Przypomnij sobie temat tortur w Polsce. Torturowany w Polsce gość wygrał przed sądami międzynarodowymi odszkodowanie. W Polsce nikt właściwie nie został za to skazany. Dlaczego? Bo sąd nie mógł wymóc na państwie zniesienia tajemnicy służbowej. Tajemnica służbowa okazała się wystarczającym elementem, żeby nie było sądu za tortury. Dla jasności – nie chcę wchodzić w dyskusję o zasadności tortur – pokazuję tylko, że można było ludzi w Polsce torturować bez kary.

    Tortury bez kary, kradzież majątku klepnięta przez TK – to był ten porządek prawny, którego tak bronisz? Może po tym całym zamieszaniu dorobimy się konstytucji, która będzie naprawdę broniła praw podstawowych i sądów, które będą opierały się naciskom władzy, bo poddanie się władzy będzie groziło konsekwencjami.

    1. pit

      "Elementarne w demokracji prawo do własności"

      No wybitny klasyk demokracji J.Stalin miałby odmienne zdanie 🙂
      Widocznie demokracja zbyt długo przebywa obok kapitalistycznego prawa własności i genderyzm jął był połaczył bo z prawem własności to nie ma żadnego związku.

      "Przypomnij sobie temat tortur w Polsce."

      Np. Kiejkuty . Ktos zainkasował 15M$ w imieniu Państwa Polskiego i pewnie podatku nie zapłacił. Podatek pewnie też nie zapłacaony .Ot praworządność i protestów nie było w obronie.

  5. JL

    Delikatny off topic, co by nieco załagodzić klimat 🙂 Świeże raporty o nielubianej UE, które mi wpadły rano w ręce 😉

    http://ec.europa.eu/commfrontoffice/publicopinion/index.cfm/Survey/getSurveyDetail/instruments/STANDARD/surveyKy/2142

    http://ec.europa.eu/commfrontoffice/publicopinion/index.cfm/Survey/getSurveyDetail/instruments/FLASH/surveyKy/2141

  6. _dorota

    @ Adam Stańczak
    Argument OFE jest doskonały – i tym trudniejszy dla mnie, że mam jednoznacznie negatywny stosunek do zagrabienia oszczędności obywateli. Jednak po kolei.

    1. Jakkolwiek negatywnie oceniać by to, co stało się z OFE – a zawiódł tutaj cały system prawny (bo i Konstytucja) – to nie ma jednak analogii między dawnymi a nowymi czasami. PO (+PSL) rządziły w granicach prawa. Można spierać się do upadłego o rozgraniczenie sfery publicznej i prywatnej w przypadku oszczędności w OFE (i ja tak się spierałam), ale wyrok TK nie jest podważalny. A został wydany zgodnie z prawem.

    PiS natomiast wywrócił stolik z kartami. Nie ma już żadnych procedur gwarantujących choćby minimalną praworządność. Sędziów wybiera się nielegalnie i zaprzysięga o czwartej rano.
    Jeśli porównać to z czymś historycznym, to byłaby to analogia między przełomem ustrojowym: carska Rosja a Rosja sowiecka. Miejsce państwa niesprawiedliwego zajęło bezprawie absolutne, wywiedzione tylko z woli jednego ośrodka decyzyjnego.

    2. Ograbienie OFE przeprowadzono – prócz tego, że niestety zgodnie z obowiązującym prawem – po to, żeby zmniejszyć dług publiczny. Wiem, że to ryzykowne tłumaczenie, ale wydaje mi się szczególnie istotna jedna rzecz: przed rządami PiS panował niepisany, dorozumiany konsens, że nie rozwalamy finansów publicznych. Dlatego nie było pomysłów na masowe rozdawnictwo socjalne w rodzaju 500+. Inaczej mówiąc: przeszłe rządy wiedziały, że to zrujnuje finanse publiczne. I nikt tych nisko wiszących owoców nie zerwał.

    PiS jest pierwszą partią u władzy, która tych oporów nie ma. W istocie rządzą na zasadzie: władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy, dlatego możemy zrujnować budżet i państwo. A jeśli władzę stracimy, to po nas potop. To jest sedno sprawy.

    Zastanawiam się, czy użyć argumentu, że gdyby nie ruch PO w sprawie OFE, to to samo zrobiłby PiS. Nie wiemy tego na pewno, ale na 99% tak by było (to wynika z pragmatyki rządzenia przez PiS), więc pozwolę sobie na ten miękki argument.

    Tak więc: cokolwiek złego można powiedzieć o ograbieniu OFE przez PO i o całości rządów PO, to wpadliśmy z deszczu pod rynnę.
    Dynamika rządów populistycznych jest jednak taka, że na razie tego nie widać. Na razie lud konsumuje nisko wiszące owoce. To oczywiście będzie miało swoje granice czasowe.
    I wtedy na pewno będzie okazja porozmawiać o sytuacji na giełdzie ( a wcześniej o problemach budżetu państwa i przedsiębiorstw).

    1. pit

      "Sędziów wybiera się nielegalnie i zaprzysięga o czwartej rano.
      Jeśli porównać to z czymś historycznym, to byłaby to analogia między przełomem ustrojowym: carska Rosja a Rosja sowiecka."

      E tam gawedziarz z Ciebie.

      NIe ma takiej analogii , a był precedens

      Odkąd PO i PSL na początku października 2015 roku rzutem na taśmę wybrały „nadliczbowych” sędziów Trybunału Konstytucyjnego – czemu z marszałkowskiego stołka patronowała pani Małgorzata Kidawa-Błońska .
      A nie broniły jej takie Tuzy dzisiejszej praworządności jak p. Rzepliński czy Stępień.
      Wiadomo cel uświeca środki.
      W tym przypadku nieprawożądnośc tego postepowania zamieniła sie w praworządność po wykazaniu ,że bardziej niepraworządne jest tuż za Rogiem i sie nieuchronnie zbliża.
      Innymi słowy czarniejsze tło wybieliło nie mniej czarny plan pierwszy.
      Co zreszta nastąpiło w postaci zemsty Chińczyka i skorzystaniu z bezprezedensowego wyłomu jaki zrobili wpierw Praworządni.
      To był Kozacki Skok nie przeczę.
      Ale fajnie przy okazji jest oglądac kto jest kim i gdzie udaje się po pomoc celem tej praworządności obrony.
      NIe znamy jeszcze ceny jaką suweren praworządnych zarząda od swych wasali po odebraniu władzy od populistów 🙂

      1. _dorota

        @ Pit
        Zauważ, że PO po swoim faulu przyjęła żółtą kartkę. PiS fauluje i zmienia sędziego na swojego, żeby nie było dalszych kartek. Taka różnica.

        Ale proponuję nie kontynuować tego wątku, bo nas Gospodarz wyprosi.

  7. JL

    Pani Doroto, proszę nie szerzyć fake-newsów, albowiem Prezydent dokonał aktu ślubowania kwadrans po północy 🙂

    Uważam, że polityka może być ostra, ale jednak powinna toczyć się w granicach prawa (u nas w ramach konstytucji). Nawet jeśli obecna komuś nie odpowiada, to przewidziana jest w niej procedura zmiany.

  8. _dorota

    > Prezydent dokonał aktu ślubowania kwadrans po północy
    Aaaaa, to w porządku. To normalna pora funkcjonowania wszelkich organów administracji państwowej.

  9. Adam Stańczak

    @ _dorota

    Problem z dyskusjami internetowymi jest taki, że w pewnym momencie kontynuacja kończy się osadzeniem w roli – zwolennika OFE, zwolennika PiS czy PO. Nigdy nie dawałem się obsadzać w rolach, więc nie będę kontynuował sporu. Kończymy, bo zrobiło się politycznie, a na politykę nie ma miejsca na moim blogu.

    1. _dorota

      Ok, rozumiem. Dla porządku: nie obsadziłam Cię w roli zwolennika PiS. W moim przekonaniu to bardzo ciężka obelga 🙂

  10. Robert

    Dorota
    demokratyczne państwo prawa to nonsens, pokaze to na przykładzie..w następnych wyborach prezydenckich wygrywa kandydat w 1 turze zbiera 80% głosów po wyborach okazuje sie ze do cenzusu 35 lat brakuje mu 2 miesiące, skłamał przy rejestracji..co ma zrobic SN..kierować sie demokracja czy Prawem? to są dwa rózne porządki a teraz sprawa TK to moze przypomne niektóre kwiatki
    1 wybory 1989 przepada lista krajowa, kiszczak zmienia ordynacje przed 2 turą…cisza:))
    2 1990 traktat o dobrym sąsiedztwie z Niemcami :przywileje wyborcze dla mniejszosci ówczesna konstytucja tego zabraniała był to jedyny artykuł za którym stała sankcja karna i co zrobił Zoll ? przypomne jego wykładnie równosci wobec prawa: polega ona na tym ze państwo traktuje ludzi nie równo:)
    3 uchwałą lustracyjna niekonstytucyjna..problem w tym ze dwa lata temu pod kierownictwem Rzeplińskiego TK uznał ze nie moze zajmowac sie uchwałami:) co prawda inna konstytucja ,ale materia prawna tozsama:))
    4 ofe
    5 europejski nakaz aresztowania..przypomne ze konstytucja zabraniała ekstradycji obywatela ,zanim sprawa trafiła do tk wydano 5 osób czy sady stosowały konstytucje bezposrednio?, a to one wydawały postanowieniao ekstradycji

    całe orzecznictwo oparte jest o zasade in dubio pro fisco i co nie zauwazasz tego słonia w menażerii?
    jakis czas temu G Zalewski przypomniał ksiązke,, Wspomnienia sedziego i adwokata,, mineło 100 lat a nasze zycie polityczne trawi ta sama choroba i dotyka Pis i tzw opozycje .Ten casus pożyczki pod zastaw prywatnych nieruchomosci to cymes:))

    1. _dorota

      Każdy z przykładów, które podajesz, wymagałby osobnego sprawdzania okoliczności i przesłanek takich a nie innych decyzji. W tego typu dyskusji można utknąć na miesiące. A zdania "demokratyczne państwo prawa to nonsens" nie da się dyskutować.

      Co do niespełniania wymogu określonego wieku przez kandydata w wyborach na urząd Prezydenta RP – taki kandydat nie powinien zostać zarejestrowany (PKW ustala te dane za pomocą dostępu do systemu PESEL).

  11. Robert

    jeszcze ustawa o bestiach to skandal :napisana z powodu jednego człowieka, który odsiedział wyrok ale stwarza zagrozenie dla innych więc bezterminowo beda go trzymać w psychiatryku, otóz albo Trynkiwicz był chory i dokonano na nim swego rodzaju mordu sądowego albo był zdrowy a teraz siedzi bezprawnie tertium non datur takie są skutki wyeliminowania KS z kodeksu karnego .Ta sprawa obciąza jednak SN nie Tk..itd itd

  12. robert

    Dorota
    pisząc trzeba brac pod uwage okolicznosci zakładasz prymat polityki nad prawem:) co słusznie wytykasz Pis:)..niestety niezaleznośc sądownictwa konstytucyjnego trzeba między bajki włożyć..a przykład z peselem miał tylko uzmysłowić ,ze demokracja i państwo prawa często są w konflikcie ale gdyby pesel zamienić na dyplom wyższej uczelni casus Kwasniewskiego jest juz znajomy nieprawdaż?..

    1. _dorota

      Bierne prawo wyborcze w wyborach na Prezydenta RP nie zawiera cenzusu wykształcenia. Tą sprawę można było natomiast rozpatrywać w kategoriach poświadczenia nieprawdy w dokumencie.

  13. robert

    haha ,a czy ja mówie ze zawiera..podałem hipotetyczny przykład co by było gdyby taki wymóg był..ty wykluczasz mozliwość oszustwa a ja twierdze ze byłby problem gdyby takie oszustwo zostało potwierdzone bardzo silnym mandatem demokratycznym sn miałby wielki problem , mysle ze udajesz ze nie rozumiesz:) pozostań ze swoja opinią Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *