Inwestorzy odnoszą korzyści z informacji zwrotnej

Słabe wyniki inwestycyjne indywidualnych inwestorów stały się integralną częścią kanonu wiedzy o rynku finansowym. Sytuacja skłania wielu inwestycyjnych profesjonalistów, od Warrena Buffetta do Edwarda Thorpa, do propagowania idei, że przeciętny inwestor uczyni najlepiej jeśli zdecyduje się na niskokosztowy fundusz indeksowy.

Badacze zajmujący się analizą zachowań indywidualnych inwestorów na rynku stworzyli listę najczęściej popełnianych przez nich błędów: nadmierna aktywność i zbyt mała dywersyfikacja z reguły zajmują czołowe pozycje w tym rankingu. Badania pokazały także, że trudno skonstruować interwencje (takie jak podstawowa edukacja o produktach finansowych albo podstawowe doradztwo inwestycyjne), które miałyby odczuwalny, pozytywny wpływ na zachowanie inwestorów. Trzech badaczy z Niemiec sprawdziło czy pozytywne efekty można osiągnąć udostępniając inwestorom informacje zwrotną o ich aktywności inwestycyjnej. O badaniach wspomniał Larry Swedroe na swoim blogu.

Steffen Meyer, Linda Urban i Sophie Ahlswede eksperymentowali na rzeczywistych klientach niemieckiego internetowego brokera obsługującego ponad 100 000 rachunków. Na stronie brokera zachęcono klientów do zapisywania się do nowej usługi polegającej na wysyłaniu regularnych, darmowych raportów o aktywności na rachunku. Z tej możliwości skorzystało około 1500 klientów, z czego połowa przed startem usługi. Przeciętna wielkość rachunku subskrybentów raportów wynosiła 94 000 euro (mediana na poziomie 24 000). Przeciętny roczny obrót na rachunku istotnie przekraczał 100% wartości rachunku (mediana 98%). W ankiecie subskrybenci deklarowali inwestycyjne a nie spekulacyjne funkcje rachunków. Badanie trwało półtora roku.

Przekazywane inwestorom raporty nie były skomplikowane. Wysyłano je co miesiąc, w połowie miesiąca i obejmowały ostatnie 12 miesięcy. Raporty zawierały informacje o:

  • stopie zwrotu portfela
  • kosztach transakcyjnych
  • ryzyku portfela (mierzonym jako zmienność, jako poziom dywersyfikacji na różne klasy aktywów i jako stosunek ryzyka niesystemowego do systemowego)

Badacze używali czterech wersji raportów, różniących się niewielkimi szczegółami, ale stwierdzili, że wspomniane różnice nie miały istotnego znaczenia dla wyników eksperymentu. Raporty dotyczyły więc wyników całego portfela i nie obejmowały pojedynczych transakcji. Należy też przyznać, że nie były specjalne skomplikowane – co wynika z chęci uniknięcia przeciążania inwestorów natłokiem informacji.

Meyer, Urban i Ahlswede pokazali, że nawet tak ograniczone informacje zwrotne o wynikach miały pozytywny wpływ na rezultaty subskrybentów raportów. W porównaniu do klientów nie korzystających z usługi:

  • mieli niższą aktywność inwestycyjną*
  • mieli bardziej zdywersyfikowany portfel
  • uzyskali wyższe stopy zwrotu (zarówno surowe jak i ważone ryzykiem)

W analizie wyników eksperymentu badacze wykluczyli efekt samoselekcji i wpływ skrajnych obserwacji. Wykluczono też efekt rezygnacji inwestorów z niesatysfakcjonującymi wynikami. Okazało się, że pozytywne efekty nie tylko utrzymują się w czasie ale zwiększają się. Badacze pokazali też, że pozytywne efekty objęły zarówno inwestorów o dużej wiedzy inwestycyjnej jak i tych o mniejszej wiedzy.

Opisany wyżej eksperyment sugeruje więc, że obniżenie kosztów informacji o wynikach portfela i nagłośnienie ich (zwrócenie uwagi inwestorów na te informacje) może wpłynąć na poprawę wyników inwestycyjnych. Myślę, że wielu indywidualnych inwestorów miałoby problem z podaniem rocznej czy 3-letniej stopy zwrotu swojego portfela i zestawieniem  jej z sensownym benchmarkiem, którym dla polskich inwestorów będzie zapewne WIG. Kilka lat temu Robert Shiller przyznał w wywiadzie, że nigdy nie zrobił analizy swoich wyników inwestycyjnych i nie wie czy osiąga rezultaty lepsze niż rynek ale spodziewa się, że wygrywa z rynkiem. Myślę, że wielu drobnych inwestorów przejawia podobną postawę. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że łatwiej byłoby im wskazać najbardziej zyskowną pozycję i stopę zwrotu z tej pozycji niż całościowe wyniki portfela.

Omawiane badanie sugeruje, że nawet zwięzła informacja zwrotna o wynikach i charakterystyce portfela może poprawić proces inwestycyjny drobnych inwestorów. To co udostępniono niemieckim to najbardziej prymitywna, szczątkowo wersja dziennika transakcyjnego, która nawet nie wchodzi na poziom pojedynczych transakcji. Wydaje się jednak, że nawet tak ograniczona informacja zwrotna jest lepsza niż jej brak i lepsza niż obraz wyników inwestycyjnych powstający w podatnym na błędy kognitywne umyśle w oparciu o selektywną pamięć.

* W grupie subskrybentów obrót roczny nie zmienił się, w drugiej grupie wzrósł

[Głosów:6    Średnia:3/5]

7 Komentarzy

  1. Marcin

    To jest mocno dyskusyjne. Po pierwsze, nie do końca wiem, co znaczy "efekt samoselekcji", ale faktem jest, że próbka 1500 subskrybentów nie została dobrana losowo. Zapisały się konkretne osoby, z jakiegoś konkretnego powodu. To trochę jak "zaproszono studentów na darmowe zajęcia sportowe, zgłosiło się 10% osób i potem te 10% osób osiągnęło (surprise!) lepsze wyniki w biegu na 100 metrów".

    To już lepsze byłoby porównanie ich wyników z okresem, kiedy nie otrzymywali tych informacji. Czy wtedy też wyróżniali się pozytywnie?

    Ja śledzę bardzo dokładnie wyniki moich inwestycji, praktycznie codziennie sprawdzam, jak to wygląda, w stosunku do WIG, ale szczerze mówiąc, raczej skłaniam się ku temu, co twierdzi Taleb: że zbyt częste sprawdzanie wyników, to patrzenie na szum, nie na sygnał. Być może miesięczny okres (i podawanie wyników za 12 ostatnich miesięcy) to już dobry przedział, żeby szum się odfiltrował. W każdym razie stawiam hipotezę, że gdyby dostarczać wyniki częściej i za krótszy okres, osoby otrzymujące takie wyniki byłyby bardziej skłonne popełniać wspomniane wcześniej „błędy” małych inwestorów (zwłaszcza nadmierną aktywność).

    1. trystero (Post autora)

      @ Marcin

      Po kolei. Efekt samoselekcji to jest właśnie to o czym piszesz czyli podejrzenie, że do usługi nie zapisali się przeciętni inwestorzy tylko inwestorzy silnie zainteresowani podnoszeniem swoich umiejętności. Rzeczywiście inwestorzy, którzy zapisali się na usługę raportowania mieli trochę lepszy profil/wyniki niż przeciętni klienci brokera. Badacze byli tego świadomi. Dostępnymi technikami badawczymi wykluczyli jednak (na tyle na ile można to zrobić), że wyniki eksperymentu są rezultatem efektu samoselekcji.

      A całe badanie polegało na zbadaniu jak zmieniły się wyniki i charakterystyka portfela subskrybentów po interwencji (czyli po rozpoczęciu wysyłania im raportów) w porównaniu do tego jak zmieniły się wyniki i charakterystyka portfela nie-subskrybentów w tym samym czasie. Czyli, badacze uwzględnili jak gdyby Twoje wątpliwości.

      Zgadzam się, że dla większości inwestorów codzienne śledzenie wyników, codzienne porównywanie się z benchmarkiem będzie przynosić więcej szkody niż korzyści. Zauważ, że raporty były miesięczne, z ostatniego roku i na poziomie portfela a nie pozycji. Tekst był o potrzebie informacji zwrotnej i jestem przekonany, że każdy aktywny inwestor jej potrzebuje. Natomiast jej zakres, częstotliwość zależy od skali aktywności. Myślę, że pasywni (fundusz/fundusze indeksowe) albo pół-pasywni (np. kwartalne balansowanie portfela) inwestorzy potrzebują feedbacku rzadziej niż aktywni inwestorzy. Bardzo aktywni inwestorzy potrzebują moim zdaniem feedbacku na poziomie transakcji by wiedzieć co działa a co nie działa.

  2. pak

    Dokładne rejestrowanie swoich wyników i ich analiza wcale nie wymaga żeby codziennie na nie patrzeć czy w ogóle często – chyba ze nie wiem ktoś jest jakimś HF traderem i zmienia sobie portfel co 5 minut.

    Z kolei ja jako operujący w filozofii value investingu uważam że warto analizować swoje wyniki za okresy 3-5 letnie – wtedy można mowic o jakiejś sensownej ocenie tego co się robi – w krótszych okresach to głównie szum i jakieś fluktuacje bez znaczenia przeważnie.

  3. jerzy

    Jak zawsze przy tego typu analizach należy postawić pytanie –
    Czy bardziej świadomi inwestorzy częściej decydowali się na otrzymywanie i korzystanie z raportów, a ich wyniki były lepsze gdyż są bardziej świadomi – czy to te raporty sprawiły, że stali się bardziej świadomi, a przez to ich wyniki się poprawiły?
    Tak czy inaczej, wniosek dla inwestora indywidualnego jest ten sam – warto być świadomym inwestorem, a jakakolwiek forma dziennika transakcyjnego pomaga w tym.

  4. GZalewski

    Prowadzenie jakiegokolwiek regularnego podsumowania to element działania. Brak takiego sugeruje, że inwestor/spekulant nie ma nawet na tyle dyscypliny by monitorować swoją własną aktywność.
    Nie chodzi o zestawienia codzienne. Wystarczy miesięczne, zeby mieć obraz wlasnej skuteczności (lub nie)

    1. Marcin

      To oczywiście racja, ale czasem to wcale nie proste. Zwłaszcza, kiedy się dopłaca/wycofuje środki. Ja przy pewnych inwestycjach poza PL długo się nie mogłem połapać, czy właściwie jestem na + czy nie (do tego dochodzi jeszcze kwestia walut). Ale oczywiście połapać się w końcu trzeba.

      1. GZalewski

        Tak, ale to są już szczegóły.
        Wycenę całości daje się zrobić bez większego problemu. Zwlaszcza jesli to jest prosty portfel akcyjny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *