Dla zarządzających początek roku to okres pisania listów do inwestorów w funduszach. Dla wielu inwestorów indywidualnych to dobra okazja by zapoznać się ze spojrzeniem na rynek cenionych w świecie inwestycyjnym zarządzających.

Należy oczywiście pamiętać, że w treści wielu listów może się znaleźć sporo zachwalania portfela. Listy mogą także zawierać przekazy wizerunkowe i marketingowe. Zarządzający funduszami mają w gruncie rzeczy dwie prace: pierwsza polega na zarządzaniu aktywami a druga na ściąganiu aktywów (tylko nieliczni zarządzający mogą zignorować tę drugą aktywność). Listy do inwestorów zakwalifikowałbym jako wykonywanie drugiego zadania przez opowiadanie o pierwszym: czyli o inwestowaniu. Pamiętając o tych zastrzeżeniach traktuję listy do inwestorów jako stałą część lektury inwestycyjnej.

Na ValueWalk opublikowano roczny list Davida Einhorna z Greenlight Capital. Nowe przemyślenia opublikował także Howard Marks z Oaktree Capital. Marks rozpoczął swój tekst od popularnego na przełomie 2016 i 2017 roku motywu: krytyki mediów, ekspertów, prognoz i sondaży opinii publicznej. Jednak idea całego eseju jest poważniejsza. Dotyczy informacji, na których zdobywaniu i analizowaniu inwestorzy powinni się skoncentrować.

W pełni zgadzam się z opinią Marksa, że większość ludzi po 2016 roku powinna zacząć przypisywać mniejszą wagę ekonomicznym i politycznym ekspertom oraz ich prognozom. Ten wniosek można też rozszerzyć na sondaże opinii publicznej. Moim zdaniem podobny wniosek powinno się wyciągnąć z roku 2015, 2014 i wielu poprzednich.

Krytykowanie prognozowania i eksperckiej wiedzy stało się jednak ostatnio czymś w rodzaju pochyłego drzewa, na które chce wskoczyć niemal każdy medialny ekspert. Także ci, którzy niemal zawodowo zajmują się wydawaniem opinii. Obserwatorzy z kontrariańskim podejściem mogą się już pewnie zastanawiać kiedy opinia publiczna wychyli się w kwestii prognoz, sondaży i ekspertów ku drugiej skrajności.

Howard Marks szczegółowo opisuje proces, w którym koncentrowanie się na nieistotnych w rzeczywistości informacjach staje się niebezpieczne dla procesu decyzyjnego. Posługuje się przykładem relacjonowania w mediach przykuwających uwagę wydarzeń politycznych czy społecznych (przykładem mogą być kampanie wyborcze, trwający w Polsce kryzys polityczny albo kolejne posiedzenia Fed):

  • śledzenie wydarzeń na bieżąco daje odbiorcom poczucie aktywnego zaangażowania i bycia dobrze poinformowanym
  • ludzie podejmują decyzje z większą pewnością siebie gdy mają poczucie bycia dobrze poinformowanymi
  • jednak większość politycznych czy ekonomicznych ekspertów nie dysponuje realną przewagą informacyjną
  • co więcej, większość ludzi i tak śledzi doniesienia mediów z wewnątrz swojego ideologicznego bąbla, które tylko potwierdzają ich wcześniejsze opinie
  • tak więc śledzenie politycznych ekspertów z intelektualnego punktu widzenia jest stratą czasu – choć może być dobrą rozrywką

Jeśli weźmiemy pod uwagę proces budowania merytorycznych opinii to niemal wszystkie bieżące relacje z wydarzeń politycznych i ekonomicznych i towarzyszące im opinie ekspertów są bezwartościowe. Dla wielu inwestorów kluczowym wnioskiem jest to, że w podobnej kategorii znajduje się duża część informacji na bieżąco przekazywana w mediach biznesowych i mediach społecznościowych.

Marks dzieli się opinią Warrena Buffetta, który powiedział kiedyś, że informacje do zdobycia których powinni dotrzeć inwestorzy powinny mieć dwie cechy:

  • powinny być weryfikowalne (na osi od opinii do faktów powinny leżeć blisko tych drugich)
  • powinny być ważne (powinny ruszyć rynkiem)

Dodałbym do tej listy, że powinny dawać rzeczywistą przewagę rynkową. To powinno wykluczyć wszystkie te informacje, o których sądzimy, że rynek dotrze do nich razem z nami.

Howard Marks podaje przykłady inwestycyjnych problemów, które zaprzątają uwagę wielu inwestorów, a które nawet przy zastosowaniu życzliwej taryfy ulgowej, nie spełniają wspomnianych wyżej warunków:

  • kiedy Fed podniesie stopy?
  • w jakiej fazie cyklu jesteśmy?
  • co może pójść źle w gospodarce?
  • jakie perspektywy ma gospodarka konkretnego państwa?

Zarządzający przyznaje, że są to pytania, na które często musi odpowiadać przy okazji występów na konferencjach albo wygłaszania wykładów. Wskazuje, że część z tych problemów nie ma wiarygodnego rozwiązania w ogóle (prognozowanie decyzji grupy ludzi na wiele miesięcy do przodu) albo na jego poziomie kompetencji (opinie o perspektywach państwa, o którym wie tyle ile przeczytał w ogólnie dostępnych raportach analitycznych). Część z tych problemów nie daje natomiast większości inwestorom realnej przewagi. Byłbym ciekaw wyniku eksperymentu, w którym Jan Kowalski – inwestor indywidualny na polskiej giełdzie dostaje listę decyzje Fed na dwa lata do przodu. Czy myślicie, że selekcja akcji albo wyczucie rynku byłyby wyraźnie lepsze? Część problemów albo nie ma znaczenia albo nie ma wiarygodnego rozwiązania. Poznanie prawdziwych, a więc ignorowanych przez rynek, niespodzianek czekających gospodarkę czy giełdę byłoby przydatne ale rynkiem poruszają tylko prawdziwe niespodzianki, które takimi są właśnie dlatego, że niemal nikt ich nie przewidział.

Tak więc z eseju Marksa wypływa wniosek, że każdy inwestor powinien się zastanowić czy aktywność, w którą się angażuje prowadzi do zdobycia dających przewagę informacji. Jeśli postawimy problem w ten sposób to moim zdaniem nawet merytoryczna dyskusja w mediach społecznościowych z doświadczonych inwestorem o uczciwych intencjach w 99% nie spełni tego kryterium. Nie oznacza to oczywiście, że należy kompletnie zrezygnować z takich aktywności. Należy po prostu rozdzielić rozrywkę od pracy.

[Głosów:15    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *