Złoto może wrócić do łask inwestorów

Są nowe, ważne powody by uwzględnić złoto portfelu inwestycyjnym – twierdzi amerykański analityk James Rickards w książce „The New Case for Gold”.

Autor w publikacji (jej polski tytuł to „Nowe argumenty za złotem”) podaje intrygujący termin „cień standardu złota” (ang. shadow gold standard). Definiuje go w ten sposób, że choć formalnie nie ma standardu złota to rządy najważniejszych państw gromadzą kruszec, dokupują go tak, by mieć go w odpowiedniej proporcji do PKB.

W dziewiętnastu krajach, które tworzą strefę euro rezerwy złota stanowią 4 proc. PKB. W USA ten wskaźnik wynosi 1,7 proc. W Rosji 2,7 proc. W Japonii, Kanadzie i Wielkiej Brytanii jest on na poziomie poniżej jednego procenta. Jednak najciekawszym przypadkiem są Chiny. Oficjalne rezerwy tego kraju wynoszą 1658 ton (dane na lipiec 2015 r.). Można jednak szacować, że naprawdę jest to co najmniej 4000 ton.

Zdaniem autora Chiny, podobnie jak Rosja, gromadzą złoto po to by mieć podobne wskaźniki kruszcu do PKB jak kraje Europy i USA. Dlaczego? Otóż Rickards uważa, że ten wskaźnik będzie kluczowy kiedy zawali się obecny system finansowy, ponieważ będzie podstawą w tworzeniu nowego systemu. Negocjacje w takich sprawach można porównać do gry w pokera. Jeżeli siadamy to rozgrywki to chcemy mieć przed sobą duży pakiet żetonów. Złoto będzie spełniało podobną funkcję w tworzeniu nowego systemu walutowego.

Oczywiście to nie oznacza, że na pewno dojdzie do powrotu do standardu złota, tylko że ci którzy będą dużo złota będą lepiej słyszalni przy stole negocjacyjnym (trochę jak w starym żarcie o „złotej zasadzie”, która brzmi, że zasady ustala ten, kto ma złoto). Na świecie banki centralne, ministerstwa finansów, fundusze posiadają obecnie 35 tys. ton złota. W ostatnich latach Chiny kupiły 3000 ton co oznacza prawie 10 proc. „oficjalnych” rezerw kruszca (nie licząc złota w posiadaniu prywatnych osób).

Brak transparentności w zakupowej gorączce złota państwa środka wynika z tego, że przy takiej skali zakupów, gdyby była ona jawna, ceny natychmiast poszybowałyby w górę. Zdaniem Rickardsa o nowym porządku finansowym świata będą decydować Niemcy (w imieniu Europy), Amerykanie, Chińczycy i Rosjanie. W jaki sposób Chińczycy manipulują statystykami posiadanego złota?

Otóż w 2015 r. przedstawiciele państwa środka po raz pierwszy od 2009 r. podali nowe dane odnośnie ilości posiadanego kruszca. Tylko według tych oficjalnych statystyk jego ilość wzrosła z 1054 ton do 1658 ton w ciągu sześciu lat. Ale te dane nie uwzględniają złota będącego w dyspozycji Państwowej Administracji Walutowej (ang. State Administration of Foreign Exchange – SAFE).

Chiny kupują obecnie tak dużo złota, że nie wystarcza im złoto wydobywane w kraju, choć są jego największym na świecie producentem. Autor opisuje jak to w 2013 r. spotkał się z wysokiej rangi przedstawicielem jednej z największych na świecie rafinerii złota ze Szwajcarii (rafineria skupuje złoto z różnych źródeł i przetapia je tworząc sztabki o wadze 1 kg i czystości 99 proc.). Pracuje ona na try zmiany przez 24 godziny na dobę. Sprzedaje całe złoto, które uda jej się wyprodukować, ok. 20 ton tygodniowo.

Połowa tego idzie do Chin (czyli ok. 500 ton rocznie tylko z jednej firmy), ale Chińczycy chcieliby więcej. Szwajcarzy nie chcą im sprzedać większych ilości, bo mają zobowiązania wobec innych klientów takich jak na przykład producenta luksusowych zegarków Rolex. Rickards opisuje również jak to w Szwajcarii spotkał się z przedstawicielami firm wynajmujących sejfy do przechowywania kruszca. Otóż podobno nie mogą oni nadążyć z budową nowych przechowalni.

Ostatnio negocjują ze szwajcarską armią przejęcie cały gór w Alpach, które wydrążono, by stanowiły magazyny dla armii. Szwajcarska armia nie potrzebuje części z nich i oferuje je firmom jako miejsce na przechowywanie m.in. złota. Specjalne firmy logistyczne nadzorują przeniesienie złota z banków takich jak UBS, Credit Suisse i Deutsche Bank do prywatnych firm zajmujących się przechowywaniem wartościowych rzeczy takich jak Brink czy Loomies. Zarówno dostawcy fizycznego złota jak i miejsca na jego przechowywanie nie mogą nadążyć z realizowaniem zamówień.

Powstaje pytanie: skoro tak brakuje żółtego kruszcu to dlaczego cena nie idzie odpowiednio w górę? Otóż dlatego, że na dużą skalę ma miejsce kupowanie instrumentów finansowych pozwalających na zarabianie na spadku ceny złota w przyszłości, które zbija obecną cenę kruszcu.

Autor rekomenduje utrzymywanie 10 proc. wartości aktywów w złocie. Ma to być długoterminowa „polisa ubezpieczeniowa” na wypadek poważnego kryzysu finansowego i paniki. Osoby inwestujące według wskazówek Rickardsa nie powinny zwracać uwagi na krótkoterminowe wahania cen tylko trzymać się inwestycji w złoto bez względu na to co będzie się działo na rynku.

Długoterminowy, od 2011 r., trend spadkowy cen złota zniechęcił wielu inwestorów, ale zdaniem autora to doskonała okazja to dokonania inwestycji (do 10 proc. aktywów) jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił. Rickards uważa, że jak tylko Chiny skończą skupować złoto (tzn. kupią go tyle, by mieć go w takiej proporcji do PKB jak najpotężniejsze kraje świata) jego cena pójdzie w górę.

W 2009 r. autor książki był jednym z projektantów gry-symulacji dla Pentagonu o wojnie w świecie finansów międzynarodowych. Miała miejsce rozgrywka w tę grę, w której Rickards wraz z kolegą byli w drużynie Rosji. Razem wymyślili scenariusz, w którym Rosja i Chiny połączyły swoje rezerwy złota, umieściły je w szwajcarskim sejfie i wyemitowały nową walutę za pośrednictwem banku w Londynie, której oparciem były te rezerwy.

Następnie te dwa kraje ogłosiłyby, że od teraz jeżeli ktoś chce kupować rosyjskie surowce albo chińskie produkty to musi do transakcji używać nowej waluty. Może ją zarobić, pożyczyć albo zdeponować w londyńskim banku złoto, obok złota rosyjskiego i chińskiego, a bank wyemituje nowe pieniądze. Oznaczałoby to powstanie nowej waluty opartej na złocie.

Od czasu gdy Rickard stworzył ten scenariusz Rosja zwiększyła swoje rezerwy złota o 100 proc. a Chiny kilkukrotnie więcej. To oznacza, że zachowują się dokładnie tak jakby realizowały scenariusz autora. Widzą, że podstawy współczesnego systemu finansowego trzeszczą i przygotowują się na jego rozpad akumulując złoto. Oczywiście to nie oznacza to, że taki scenariusz w najbliższej przyszłości się zrealizuje (autor tego nie oczekuje), ale na pewno Rosja i Chiny stawiają na złoty kruszec i odchodzą od dolara.

Książka Rickardsa jest krótka (192 stron) i napisana bardzo przystępnie, choć opowiada o stosunkowo skomplikowanych sprawach dotyczących finansów międzynarodowych. Choć nie do końca przekonują mnie argumenty autora, to publikację przeczytałem z przyjemnością i dowiedziałem się z niej kilku bardzo interesujących rzeczy. Podsumowując: pozycja godna polecenia dla każdego inwestora i osoby interesującej się inwestowaniem. Książka niedługo ukaże się w Polsce nakładem wydawnictwa Helion.

[Głosów:2    Średnia:5/5]

1 Komentarz

  1. Deo Gratias

    Autor tego bloga to Independent Trader (czyli Trader21)? Bo się dziwnie znajomo czuję czytając to coś powyżej. Brakuje tylko komentarzy 3r3, polish_wealth, glupiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *