Na blogach bossy coraz częściej pojawiają się echa globalnej dyskusji na temat konfliktu pomiędzy aktywnie i pasywnie zarządzanymi inwestycjami. Końcówka minionego tygodnia przyniosła kolejny głos w tej dyskusji – półroczny przegląd wyników funduszy znany w branży jako SPIVA (pdf) i przygotowany przez spółkę zarządzającą indeksami S&P Dow Jones Indices.

Podsumowanie, z ładnym wykresem pokazującym skalę porażki aktywnie zarządzanych funduszy na tle benchmarków przygotował FT, więc nie będziemy powielali dobrze wykonanej pracy. W sumie trudno mówić o zaskoczeniu. Dane o słabych wynikach funduszy aktywnie zarządzanych są znane od lat i same w sobie przyczyniają się do sukcesu pasywnego inwestowania. Artykuł pomija jednak inne dane, które są ciekawe dla inwestorów na rynkach wschodzących i wydają się dobrze wpisywać w spór aktywne-pasywne w tym segmencie rzeczywistości – problem przeżycia funduszy aktywne zarządzanych na rynkach wschodzących.

Wykres poniżej pokazuje procent przeżycia funduszy rynków wschodzących (survivorship) w założonych jednostkach czasu. Przyczyny wysokiej śmiertelności funduszy są oczywiście różne i zwykle nie jest to bankructwo. Fundusze są likwidowane, bo np. nie przyciągnęły zakładanego przez twórcę poziomu kapitału, jak również mogą zniknąć w wyniki połączenia z innymi funduszami. Nie potrzeba jednak wielkich talentów, by dostrzec, iż w perspektywach 5-letniej i 10-letniej pojawia się około 20-procentowe ryzyko, iż fundusz powołany do inwestowania pieniędzy na rynku wschodzącym zwyczajnie zniknie mimo tego, iż rynki wschodzące będą dalej istniały.

EMFunds

(źródło: S&P500 Global)

[Głosów:2    Średnia:4.5/5]

3 Komentarzy

  1. pit65

    No to jest gorzej niż na FX 🙂

    Gdzie Regulator coby zakazać tego niecnego procederu 😉

    1. GZalewski

      takich procederów są setki nawet

      1. pit65

        To jaki fakt obiektywny skłania Regulatora do sądu co jest dobre, a co złe?
        BO chyba nie podobne , a nawet gorsze procenty podawane jako uzasadnienie 😉
        Ponadto decydując się na FX to sa moje własne własne decyzje /Regulatorowi nic do nich/ decydując się na fundusz decyduję sie na "pomazańca" Regulatora /pośrednio/.
        Może to jest ten "fakt obiektywny", który Regulator bierze pod uwagę 🙂
        Wszak każdy fundusz dostaje "licence to kill" od Regulatora /posługując się terminologią 007/ głupio by więc wyszło negować 80 do 90% swoich "profesjonalnych" decyzji 🙂
        Lepiej wiec regulawąc /zakazywać/ coś na co wpływu sie nie ma i wtedy udawać że się ma jak sie postawi zakaz uzasadniając "siłowo" swoje istnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *