Nowe przepisy, stare problemy, część 2

Kontynuując poprzedni wpis, proponuję nieco wnikliwsze spojrzenie na kwestię forexowych zysków i strat w perspektywie nowych wytycznych KNFu.

Wytyczna nr 9 brzmi tak oto:

„Firma inwestycyjna wykonująca zlecenia klientów i prowadząca na rzecz klientów właściwą ewidencję instrumentów pochodnych oraz rachunki pieniężne, realizując wymóg podawania szczegółowych informacji o świadczonej usłudze i ryzyku inwestycyjnym związanym z instrumentami finansowymi, w celu umożliwienia klientowi podejmowania świadomych decyzji inwestycyjnych, powinna udostępniać klientom i cyklicznie zamieszczać na swojej stronie internetowej informacje dotyczące wyników osiąganych przez klientów na rynku OTC instrumentów pochodnych.”

Machinalnie podkreślam wyrażenie „świadomych decyzji”, ponieważ przypomina mi ono takie modelowe pojęcia jak ‘efektywny rynek’ i ‘racjonalni inwestorzy’ w Hipotezie Efektywnego Rynku. Takie białe jednorożce. Dygresja, idźmy dalej.

Każdy broker działający na polskim terytorium będzie musiał obliczać i publikować pełne zestawienie wyników inwestycyjnych wszystkich swoich aktywnych klientów cyklicznie, czyli co kwartał. Z podziałem na zyski/straty dla poszczególnych klas instrumentów (waluty, indeksy, towary, opcje itd.). Dodatkową atrakcją będzie informacja o depozytach owych klientów. Nie dowiedziałem się jednak do tej pory, czy będzie to po prostu zwykły podział w proporcji na zyski/straty, czy również ich wysokość (np. więcej niż 50% kapitału straciło w tym kwartale 6% klientów). A może ktoś w nadzorze wymyśli jakieś inne, barwniejsze statystyki?

Wspominałem w poprzednim wpisie, że bez kontekstu i odniesień do całości rynku taka prezentacja ma dość ograniczoną wartość informacyjną. Szczególnie, dla nowego, niedoświadczonego klienta, który ma być głównym adresatem owych publikacji.

Zabawiłem się nieco statystyką. Pokażę na przykładach ile zaskakujących ciekawostek może w takich danych kryć. Wprawdzie użyję dość radykalnych ilustracji, ale dzięki temu można będzie poczuć małą ironię sytuacji.

Załóżmy, że 2 brokerów publikuje identyczne dane za 2 kwartały.

Kwartał 1:

Zyskujących 50%, Tracących 50%

Kwartał 2:

Zyskujących 50%, Tracących 50%

A teraz podstawmy pod zyski i straty konkretne liczby.

BROKER 1

Kwartał 1:

50% klientów zyskało średnio 10%, 50% klientów straciło średnio 3% kapitałów.

Kwartał 2:

50% klientów, którzy poprzednio zyskali, teraz stracili średnio 5%,

50% klientów, którzy poprzednio stracili, teraz zyskali średnio 5% kapitałów

W sumie wynikałoby, że średnio wszyscy klienci są na plusie po 2 kwartałach. Co pokazuje tymczasem publikacja? Otóż to, że co kwartał połowa traciła.

BROKER 2

Kwartał 1:

50% klientów zyskało średnio 3%, 50% klientów straciło całość kapitałów i zrezygnowało

Kwartał 2:

50% klientów zyskało średnio po 2%, 50% klientów straciło całość kapitałów.

W sumie 75% pozbyło się całości depozytów, 25% osiągnęło zysk. Ponownie potencjalny chętny na forex widzi, że co kwartał połowa traci. Skąd ma wiedzieć, że tymczasem 75% już wyparowało?

Proszę potraktować to jednak tylko jako zabawę z liczbami. Ogólne statystyki okresowe nie pokazują historii pojedynczych inwestorów. Cóż jednak z tak czy inaczej publikowanymi informacjami o wynikach ów kandydat na tradera miałby ŚWIADOMIE zrobić?

Wybrać brokera, u którego średnio klienci najmniej tracą?

Może wybrać instrument, na którym statystycznie zarabiano częściej?

(w obu tych powyższych przypadkach być może brokerzy postawią na jakiś ciekawy PiaR, albo doczekamy się jakichś zdumiewająco kreatywnych anomalii w rozkładach)

Albo po prostu powinien przestraszyć się i nie próbować wcale?

Czy też pójść na rynek akcji, gdzie ponoć również 80% inwestorów traci, ale pozostaje to w poliszynelowej tajemnicy?

A może jednak spróbować, na złość mamie odmrozić sobie uszy? Zresztą jego i szwagra nie dotyczą dane o nieudacznikach.

Moim zdaniem to strata czasu i zawracanie głowy biurokracją. Jeśli istnieje jednak takie parcie, dużo prościej informować wprost, że w długim terminie 80% dotychczasowych rachunków indywidualnych poniosło straty. Wartość poznawcza tych liczb jest i tak znikoma. Potencjalny klient zwykle nie ma pojęcia co rzeczywiście i w jaki sposób odpowiada za generowanie zysków i powstawanie strat, nie tylko na tym rynku, ale na giełdzie również. Sam lewar nie jest bowiem żadną odpowiedzią, można go bowiem idealnie dopasowywać do wielkości pozycji tak, by trzymać w ryzach ryzyko na pożądanym poziomie. Tak naprawdę wchodzącym do tej branży potrzebna jest solidna wiedza o dziesiątkach czynników wpływających na wyniki, bez której żadne wytyczne nie zmienią proporcji przegrywających. Książka o Analizie technicznej czy fundamentalnej również takiej wiedzy nie oferuje.

Zawsze z ogromną ciekawością zapytuję chętnych do gry na forexie o ocenę szans i przygotowanie. Przychodzący z giełdy najczęściej dysponują już wiedzą, natomiast przenoszą nieco złe nawyki (szczególnie akcyjni – parcie na grę tylko po stronie kupna, opór wobec stopów obronnych). Zupełnie nowi gracze natomiast często mówią o mało związanych z realiami czynnikach: próbowaniu swojego szczęścia, nadziei, że znajdą się w owej grupie 20% wygrywających, sprawdzeniu się, potrzebie nieco wrażeń czy hazardu. Gdyby racjonalnie oceniali swoje kompetencje, publikacjami wyników nie przejęliby się jedynie zawodowi hazardziści albo głupcy.

A przecież forex to nie jedynie kwestia zysków i strat. Za niewielkie pieniądze pozwala sprawdzić samego siebie, swój stosunek do ryzyka, znaczenie losowości i prawdopodobieństw, swoją odporność na straty, emocje, stresy, niepowodzenia i triumfy, swoje umiejętności odnalezienia się w środowisku dużej niepewności i konkurencyjności, ale za to o dużym potencjale dla kreatywności. Musi przez to jednak przejść świadomie i zrozumieć czego dokonał i czego się nauczył. Jak jednak wynika z innych moich odpytywań tych, którzy stracili i odeszli, ich wiedza niestety nie uległa pozytywnej zmianie. Nadal często przekonani są o tym, że to los nie sprzyjał, że hazard, że inni, że zemsta, że oszustwo itd. Sucha i wykrzywiona informacja o zyskujących i tracących to żadna podpowiedź dla budowy świadomości inwestorów, odprawianie nad nią tańców prowadzi donikąd. Staje się zwykłą pałką a nie narzędziem poznawczym.

—kat–

[Głosów:1    Średnia:3/5]

1 Komentarz

  1. pit65

    Po 25 latach na rynku stwierdzam , że te przepisy nie mają nic wspólnego z uświadamianiem inwestora.
    Wiedza o tych procentach daje mi osobiście 0 słownie: zerowy /handicap/ odnośnie moich szans na rynku.Jakimkolwiek.
    To jest jedynie kreatywność b i u r w y i daje im do ręki możliwości dalszej regulacji celem zaspokojenie tejże biurwy sensu istnienia.

    JUż widzę na przykład śmiałe pomysły , iż niedopuszczalnym jest by w grze foreksowej wygrywało tylko 20 procent kosztem 80 toż to niedemokratyczne wszak jest i godzące w obowiązujące podstawy dzisiejszej ideologii /Liberté, égalité, fraternité/:-)

    To nie jest koniec tej radosnej twórczości gdy pojawi się cały strumień danych do przemyśleń i analiz.
    Coś wspaniałego dla kreatywności biurwy.
    Rynku z 20% wygrywalnościa się nie obawiam , ale biurwy chcącej zapewnić mi 99% wygrywalności o wiele bardziej bo albo kogoś oskubią, albo rynek zamkną innej możliwości nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *