Tak się w tym roku zdarzyło, że wyjeżdżałem na wakacje niemal w samym epicentrum wydarzeń, które media odmieniały przez wszystkie przypadki jeszcze zanim do nich doszło. Chodzi oczywiście o Brexit. Wyjdą, czy nie wyjdą? Pewnie wyjdą, bo bukmacherzy… Na pewno nie wyjdą, bo ankiety… Bukmacherzy zmieniają zdanie… Nie to nie możliwe… Bank inwestycyjny mówi, że…

No i w końcu sam 24 czerwca. Do północy nie wyszli, a po północy wyszli. Rynki zwariowały. Część aktywów zanurkowała do dawno niewidzianych poziomów i w skali, która nie zdarza się często. Choć może powinienem napisać, że w skali, która kiedyś robiła wrażenie, a dziś jest po prostu coraz częstszym zjawiskiem. Każdy kto chciał się przygotować na to zdarzenie miał mnóstwo czasu. Stanąć z boku rynku i czekać kilka dni, aż cała zmienność przemieli wszystkich z apetytem na wysokie ryzyko.

Być może nie powinienem tego pisać, ale przez dwa dni po głosowaniu w Wielkiej Brytanii, liczba interpretacji „co na pewno oznacza decyzja Brytyjczyków” padała z tak wielu stron, że wykonywałem zdecydowany slalon między tymi wszystkimi opiniami. Być może te wszystkie wnioski i interpretacje były ciekawe. Stymulujące intelektualnie. Ale pytanie brzmi – po co to wszystko? Skoro mamy wydarzenie, będące nową jakością, to nawet najbardziej przenikliwy analityk, dziennikarz czy ekonomista stworzy jedynie swoje własne marzenia o tym, co się zdarzy. To literatura a nie analiza. Nie wspominam już o znikomej wartości prognostycznej.

Gdyby wyciąć z wykresów różnych aktywów okres od 24 lipca do dziś, zrobiłoby się ciekawie. Funt dostał trochę po głowie. Oczywiście. Ale indeks akcji notowanych w Londynie – FTSE 100, ma nowy rekord roczny. Dwa dni wystarczyło im otrząśnięcie się z tego niemal-zaskoczenia, jakim był wynik głosowania. Ależ, tu było możliwych interpretacji. Właściwie to dobrze. Właściwie to w indeksie nie ma spółek brytyjskich, właściwie możemy i musimy wyjaśnić wszystko, bo inaczej świat się nam zawali. O konieczności wyjaśniania wszelkich zdarzeń wspaniale pisze Daniel Kahneman w Pułapkach myślenia. Jak również o tym, jak uparcie budujemy świat wyjaśnień z okruchów informacji.

Nic nie poradzisz na to, że choć dane, którymi dysponujesz, są ograniczone, to jednak traktujesz je tak, jakby były pełne i wyczerpujące. Z dostępnych informacji budujesz najlepszą możliwą opowieść, a jeśli historia jest udana, zaczynasz w nią wierzyć.

Indeksy akcji amerykańskich – szczyty. Europejskie – zbliżają się do momentu sprzed głosowania. Złoto rosło i nadal rośnie, ropa spadała i nadal spada. Warszawa jakby odstaje bardziej, ale my zdajemy się dostawać po głowie bardziej, przy okazji różnych zawirowań. Pewnie ze względu na niejasną sytuację na własnym podwórku. Choć równocześnie spora grupa spółek, które zachowywała się w ostatnich miesiącach lepiej niż indeks wydaje się sobie nieźle radzić.

A media… zdały się już zapomnieć o tym „najważniejszym wydarzeniu w tym roku”. Było, minęło.

 

[Głosów:5    Średnia:4.6/5]

7 Komentarzy

  1. mirek

    Przypomina mi się tekst pewnej piosenki Anny Szałapak. "Lecz pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic, aż do końca." Jej tekst pasuje jakoś generalnie do inwestowania, nie wprost, ale coś w tym jest. Taka dygresja, po której będzie się mieć w głowie "tę samą pustkę i ciszę".

    1. _dorota

      Muzykę do tekstu Michała Zabłockiego napisał Grzegorz Turnau (i on ją wykonywał).

  2. pit65

    "Z dostępnych informacji budujesz najlepszą możliwą opowieść, a jeśli historia jest udana, zaczynasz w nią wierzyć."

    A jak nazwać kogoś kto zaczyna wierzyc gdy historia jest nieudana.
    Taka dygresja zgoła nierynkowa mi się przypomniała.
    Włączyłęm sobie TVP-info w któryś dzień postbrexitowy, a tam jeden z przywódców dzisiejszej opozycji specjalnie pojechał do Brukseli by oznajmić i wskazać winnego Brexitu.
    PR był bezbłednie obłędny. Wyszło na partie Prezesa 🙂
    Myśle sobie inaczej byc nie mogło , tylko ki czort gdzie Rzym , a gdzie Krym?
    Ot kapitalny przykład myślenia strategiczne w skali globalnej po czym wyłączyłęm okno na świat pełen otuchy w mądrość naszych polityków 🙂

    1. GZalewski

      akurat w przypadku polityków sprawa jest prosta. Wszystko interpretujesz tak, żeby wyszło na to co chcesz.

  3. Paweł Cymcyk - DNA Rynków

    "No i w końcu sam 24 lipca. Do północy nie wyszli, a po północy wyszli."
    A to Brexit dopiero będzie 24 lipca ? 😉

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      no co. no co… wakacyjnie się rozluźniłem.
      Juz poprawione. Dzieki

      1. Paweł Cymcyk - DNA Rynków

        Rozluźnienie part 2 🙂
        "Gdyby wyciąć z wykresów różnych aktywów okres od 24 lipca do dziś, zrobiłoby się ciekawie. Funt dostał trochę po głowie."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *