Czy straty da się lubić? Część 11, ostatnia.

Na koniec zwrócę uwagę, jak straty pojawiają się jako powtarzające się, charakterystyczne wzorce.

Uświadomienie sobie tego i wprowadzenie w życie wniosków powinno usprawnić inwestowanie/trading.

Kolejność pojawiania się zysków i strat jest całkowicie losowa, i dlatego nie da się z góry przewidzieć wyniku w kolejnej transakcji, ani w prosty sposób wykorzystać ich rozkładu do poprawy wyników. Czyli po 2, 3, 5 czy 10 stratach z rzędu niekoniecznie następne wejścia będą zyskowne. W ten sposób tracą ci używający zbyt agresywnych metod martyngałowych (podwajanie wielkości pozycji po stracie). Istnieją wyjątki – np. gdy zrobimy to całkowicie systematycznie. Poświęciłem temu niedawno cały cykl wpisów =>tutaj. Powiększanie w sposób regularny pozycji podczas obsunięć to zresztą nie jest nowy, ani nieracjonalny pomysł, o ile nie oddamy go całkowicie losowości, można więcej poczytać o tym w gościnnym wpisie na naszym blogu -> tutaj.

Aby ograniczyć ilość strat dąży się do jak największej TRAFNOŚCI transakcji, czyli jak największego udziału wejść na pozycję zakończonych zyskiem w stosunku do wszystkich wejść. Wiadomo, im procentowo mniej nieudanych pozycji, tym łatwiej je znosić. Trzeba jednak pamiętać, że o trafności nie decydują wejścia na pozycję, tylko WYJŚCIA z niej. Większą trafność można osiągnąć stawiając szybsze take-profity i szerokie stop-lossy, ale te ostatnie tak potraktowane powodują jednorazowo większe relatywne straty liczone w punktach i rozciągnięte w czasie, co sprawia więcej emocjonalnego bólu. Zawodowi traderzy preferują szybkie ucinanie strat jako mniej doskwierające emocjonalnie i przejście do nowej rozgrywki, a zamiast szybkiej realizacji zysków prowadzenie ich jak najdłużej.

Szerokie stopy liczone w punktach czy procentach wobec poziomu otwarcia nie muszą oznaczać większych strat finansowych. Kluczem jest tutaj stosowne liczenie wielkości pozycji. Stratę z szerszego stopa łagodzi MNIEJSZA pozycja, przy wąskich stopach można pozwolić sobie na dużo WIĘKSZE wielkości pozycji, co przekłada się też potem na zyski. Zauważyłem w tej kwestii błąd myślenia traderów, którzy nie posługują się kategorią procentowej straty liczonej od kapitału, albo którzy grają tylko 1 kontraktem. A wszystko jest dość proste, jeśli spojrzeć na poniższy przykład:

Kupujemy akcje spółki XY po cenie 10 PLN, mając do dyspozycji 10 000 PLN. Zakładamy, że możemy w transakcji stracić maksymalnie 1% czyli 100 PLN.

Jeśli stop ustawimy 0,2 PLN od ceny wejścia to stać nas na

     100 PLN/ 0,2 PLN= 500 sztuk owych akcji przy ryzyku 1% straty.

Jeśli stop stawiamy 1 PLN od ceny wejścia to stać nas na

     100 PLN/1 PLN= 100 sztuk.

Mając więcej akcji wpadnie nam większy zysk przy takim samym poziomie wyjścia z pozycji w obu przypadkach.

Jednocześnie jednak szansa doznania straty 20 groszy poniżej ceny wejścia jest nieco większa niż dla stopa 1 PLN. Można zresztą posłużyć się Salomonowym rozwiązaniem i postawić… oba stopy, po 50% kapitału na każdy!

Najprostszym lekiem na ból emocjonalny powodowany przez straty jest właśnie wielkość pozycji, powiązana często z lewarem. MNIEJSZE pozycje to lepszy sen i stopniowe nabieranie wprawy, co pozwala stopniowo je powiększać. Jeszcze lepiej, kiedy kapitał podzieli się na wiele instrumentów jak najmniej skorelowanych ze sobą. Natomiast zgubną metodą może okazać się różnicowanie wielkości pozycji zależnie od czucia, intuicji, nastroju, formy fizycznej czy psychicznej. Zmienianie bowiem nieregularne wielkości pozycji naraża nas na losowość rozkładów i bardziej niesymetryczne zyski/starty tam, gdzie przy regularności można było ugrać więcej. Może się bowiem okazać, że gramy większą pozycją tam gdzie okazało się, iż ponieśliśmy stratę, a odwrotnie przy zysku, albo podłożem wzrostu pozycji są negatywne emocje, które prowadzą do zaburzeń decyzyjnych i jeszcze większych strat.

Bardzo ważne jest układanie uprzedzających SCENARIUSZY gry. Systemy mają je już rozpisane w kodach, ale we wszystkich innych podejściach należy po każdym ruchu rynku analizować wszystkie kolejne zmiany, jakie mogą się zdarzyć, a potem określać własne działania stosownie do nich. Dobry scenariusz musi zawierać plan akcji na wszystkie mogące pojawić się w dalszym ciągu ruchy rynku. Zupełnie jak w szachach. Dzięki temu jesteśmy przygotowani i oswojeni z tym, że strata może się pojawić i mniej więcej wiadomo jak i co z nią zrobić. To tonuje emocje i ułatwia kontrolę nad sobą i portfelem.

Rodzaj używanej metody z góry określa miejsce powstania strat. Podążanie za trendami zwykle generuje straty na płaskich rynkach. Ustawianie się w kontrze do trendów (łapanie dołków/górek) oznacza straty podczas silnej kontynuacji owych trendów. Polowanie na wsparcia i opory w swing tradingu oznacza, że wiele z nich zostaje przebita. Jeśli wiadomo, czego się spodziewać, trudno być zdziwionym, gdy tak rynek i nasza strategia nie współgrają. Rada na zamortyzowanie strat? Zastosować 2-3 strategie o różnych podejściach jednocześnie. Kiedy jedna krwawi, inna przynosi wówczas zyski. To również działa kojąco.

—kat—

[Głosów:5    Średnia:4/5]

6 Komentarzy

  1. pit65

    "Można zresztą posłużyć się Salomonowym rozwiązaniem i postawić… oba stopy, po 50% kapitału na każdy!"

    To jest żadne rozwiązanie .Tu jest jedyny wpis na jaki natknąłem się sieci, który potwierdza to co dotarło do mnie już dawno.

    throwinggoodmoney.com/2016/04/the-myth-of-scaling-out/

    Żadne hocki klocki z dzieleniem wyjścia czy wejścia nie są lepsze od pojedynczego wejścia optymalną stawką w optymalnym dla strategii momencie.
    Oczywiście bez tej wiedzy mogą dawać subiektywne poczucie wiekszej pewności , zaufania mniejszego ryzyka itp. co samo w sobie może byc plusem w tradingu , ale obiektywnie nie ma to większego znaczenia bo zaciemnia tę obiektywność.

    Dotyczy to skalowania w dół , ale w zasadzie to samo będzie się działo przy skalowaniu stopa.
    Dzieląc stopa czy take profit niczego lepszego nie osiągniemy bo skupiając się na zmniejszeniu ryzyka zmniejszamy też zysk obniżająć tak naprawdę optymalną stawkę.
    Zauważ ,że podzielona stawka po 50% to tak naprawdę 2 oddzielne wejścia po połowie z odmiennym profilem ryzyka, trafności jak i optymalnej stawki co tylko komplikuje określenie i ryzyka i stawki czyli cały model , a ma być "simple".
    JEdyne co daje to subiektywnie intuicyjne zmniejszenie napięcia psychicznego co samo w sobie może prowadzić do lepszego tradingu , ale nic w temacie ryzyko-zysk.

    Reasumując uważam , że jeżeli z jakiś powodów wydaje mi się ,że skalowanie out czy to stopem czy take profitem lepiej mi wychodzi tzn. że w ramach strategii ani wejścia , ani wyjścia nie są optymalne tudzież nie wytrzymuje napiecia optymalnych warunków wejścia /żle skalibrowane lub niejasno intuicyjnie określone warunki/ i tu szukam optymalizacji bo dzielenie na części to jedynie mniej "wstydliwy" wariant zmniejszania stawki w warunkach niepewności i stresu.
    Takie jest moje zdanie .

    1. Dtrad5558

      I tutaj się mylisz.Tak najprościej nie wnikając w dokładna zależności sys. mojego Columbus.
      Dam ci przykład mojej strategii.Praktycznej.
      Otwiera sie poz. pełna t.j 1.0 a nastepnie oczekujący hedz przeciwny i odpowiednio mniejszy procentowo.
      Następuje wybicie pozycji i uruchamia się hedz.
      Rynek zawraca i idzie w moim kierunku . MAM poz 1,0 i hedz1.0.
      Skalowanie
      Otwiera się poz, 0.5 . Wybicie i 0,5hedz Rynek zawraca i zgodnie z sygnałem otw. 0.5poz.
      Idzie w moim kierunku.
      Ma 1,0 poz i hedz.0.5
      Zasadnicza różnica.
      Wszystko zależy od matematyki strategii.
      Takie jest moje zdanie.

      1. pit65

        Nie sądze , ale przyjmuje do wiadomości , że istnieją strategie gdzie dzielenie pozycji pomaga tradować tylko tu raczej wg. matematyki każde zmniejszanie ryzyka zawsze bedzie przekładało się na mniejsze zyski .
        Cudów nie ma. Jak hedgujesz , robisz take profity to zawsze będzie to zaprzeczać zasadzie pozwól zyskom rosnąć w trendzie czyli niby logika zakłąda płynąć z prądem , a praktyka temu przeczy czyli jak piszesz hedz 🙂
        To zwieksza trafność , kosztem trzepania grubych ogonów.
        .
        Jest kilka parametrów na które takie postępowanie wpływa, trafność to za mało by oceniać ryzyko, ale być może wystarczająco , żeby się dobrze poczuć co ma swoje plusy.
        Co do przykłądu to go nie rozumiem w sensie ryzyko-zysk więc go nie mogę ocenić . Jak dla mnie komplikowanie prostych rzeczy 🙂 .
        Ile się trzeba napracować by dojść do
        "Ma 1,0 poz i hedz.0.5" i zyskać jedynie 0.5 i pozbawić się możliwości zyskania np 4 przy stopie 0.5. Inny profil to samo miejsce może przy podobnym ryzyku i innej trafności.
        Pokaż mi w którym momencie ponosisz i jakie ryzyko /nie mów ,że go nie ma/ niż zakłądany na końcu profit 0.5 w tym modelu w swoim modelu decyzyjnym jeżeli tego nie potrafisz to działasz w ciemno.
        Każdy hedge prócz tego, że tnie straty to tnie zyski , powiększa prowizje i ilość pozycji by osiągnąć te same profity /co samo w sobie zwiększa juz ryzyko a'la LTCM/ co prosta strategia kierunkowa o podobnym profilu ryzyka.
        Piszesz zasadnicza różnica
        Różnica jest w porównaniu do czego? Inaczej z definicji to żadna różnica.
        W moim pojęciu to co przedstawiłeś jest logiką , a nie matematyka systemu w sensie ryzyko-zysk profit-stawka ilość pozycji.
        NIe oceniam jeśli sie dobrze w tym czujesz i wychodzi nie mam nic do tego jedynie nie zgadzam się z tym ,że zmniejsza sie ryzyko "bezkosztowo" nawet jezeli tych kosztów nie widać poprzez zbytnie komplikowanie prostych rzeczy hockami klockami typu dzielenie stawek tudzież tzw hedge.

        1. Dtrad5558

          Tutaj dzisiejsze przykłady wyjscia z zyskiem
          Oczywiście nie staram się być masochista i grać aby łapać te hedze. Ale zdaza sie

          http://forex-nawigator.biz/forum/columbus-t27170-180.html#p821519

          http://forex-nawigator.biz/forum/resources/image/129028

          http://forex-nawigator.biz/forum/resources/image/129028

          http://forex-nawigator.biz/forum/resources/image/129026

          pzdr.

          1. pit65

            Ciesze sie ,że pozycje ci wychodzą tylko tak jakby odbiegamy od tego co poruszyłem.
            NIe jest moim zamiarem ocenianie czy taka czy inna technika dzielenia stopa, scaling outu, hedgingu czy inna jest lepsza czy gorsza. Wszystkie są dobre jeżeli komuś lezą i jest dobrze w tym wytrenowany.
            Bardziej w kontekście linkowanego materiału czy matematycznie coś dodają . Uważam podobnie z autorami ,że niezbyt, a jeżeli tak to po sprowadzeniu do wspólnego mianownika i porównaniu okazuje się , że a to zyski mniejsze przy porównywalnym ryzyku lub odwrotnie tudzież podobny zysk czy ryzyko okupione sa wiekszą ilością otwartych pozycji czyli wiekszym lewarowaniem.

            Osobiście dopuszczam u siebie scaling out w 50% rzadko , ale w sytuacjach gdy widzę , że rynek nie ma siły by pokonać przestrzeń dzielącą mnie od zakłądanego wyjścia. Ciężko mi powiedzieć czy to mi coś dodaje w serii nie robiłem obliczeń bo jak mówię są to rzadkie przypadki.NIe sądzę by w serii było coś lepiej , ale psychicznie w danym momencie przynosi ulgę, z drugiej strony skoro założylęm statystycznie osiągalny cel to uprzedzanie wypadków prosi sie o kłopoty 🙂
            Druga sprawa piramiduje , ale znów nie jest to typowe bo nie dzielę pozycji na połowy czy gęściej bo uważam ,że nic mi to nie da w serii poza złudą bezpieczeństwa okupioną kosztem w postaci mniejszych zysków tylko jeżeli są warunki wchodzę 1 pełną pozycją i jeżeli warunki się powtórzą w trendzie , a 1 pozycja jest co najmniej na BE to otwieram drugą.
            I znów celem bardziej czytelnej analizy ryzyka każda z tych pozycji traktuje osobno pomimo ,że niektórzy traktują to jako budowanie jednej pozycji w trendzie .
            Wszystko OK tylko jak raz wchodzą 1 drugi raz dwoma czy trzema i łączą to cuzamen do kupy jak analizować historię i ryzyko przy różnych stawkach co jest w zasadzie niezbędne do określenia optymalnej stawki w jednym trejdzie. Po co sobie utrudniać życie robiąc groch z kapustą.
            Tak to widze i robie, choć ostatnio przeniosłem się niemal całkowicie na mechanikę ilościową bo jednak mniej mnie to absorbuje zgodnie z powiedzeniem nie sołtys dla rynku, ale rynak dla sołtysa w sensie poświęconego czasu.

            Ot tyle

  2. pit65

    Acha
    Zapomniałbym

    Gratulacje z okazji przekroczenia limitu "Bajek 1000 i jednej nocy" w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *