Zbliżające się referendum w sprawie obecności Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej zdaje się – wreszcie – nabierać adekwatnego do wydarzenia znaczenia. Jednak analitycy chcą tłumaczyć niemal wszystko Brexit’em, więc dla równowagi zadajmy pytanie, czy przypadkiem nie uczestniczymy w jakimś teatrzyku cieni, w którym partykularne interesy przykrywa się wzniosłymi ideami.

Na początek pozwolę sobie na tezę, iż nikt właściwie nie może powiedzieć, jakie byłyby długookresowe konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii dla świata. Z jednej strony mogłoby to uruchomić proces dezintegracji Europy i powrotu do świata rodem z XIX wieku, kiedy modelem obowiązującym była idea państwa narodowego. Tym razem zapewne całość powtórzyłaby się, jak wszystko w historii, w kategoriach farsy, której elementy już dziś obserwujemy w świecie. Niemniej, powrót do jakiegoś świata wojen celnych i odwrotu od wolnego handlu byłby więcej niż możliwy. Skoro można nałożyć cła zaporowe na chińskie panele słoneczne, to dlaczego nie zrobić tego na francuską energię elektryczną czy polski węgiel? Naprawdę nie trzeba byłoby nakładać żadnych ceł. Starczyłoby przewlekać negocjacje w sprawie wolnej wymiany handlowej pomiędzy Wielką Brytanią i Unią Europejską do czasu, aż wygasłyby obecne porozumienia.

Wróćmy jednak do hipokryzji, która jest głównym tematem dzisiejszej notki. W Wielkiej Brytanii swoje siedziby ma około 250 spółek, które można określić mianem Wielkich Korporacji Międzynarodowych. Nikt nie ma wątpliwości, iż „Wielkie Zło” dzisiejszego świata ulokowało się w Wielkiej Brytanii nie dlatego, że jest tam jakiś Wielki Rynek. Wielka Brytania jest dla tych firm zwyczajnie bramą do Unii Europejskiej, największego Wolnego Rynku Świata i Najgrubszych Portfeli setek milionów Najbogatszych Konsumentów na świecie. W Unii Europejskiej nie brakuje nadziei, iż duża grupa tych spółek zwyczajnie przeniesie się z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Zresztą, tylko na naszym polu pojawiły się sygnały, iż biznes już myśli o takim scenariuszu. Prezes JP Morgan poinformował pracowników banku, że wyjście z UK z UE będzie oznaczało redukcje zatrudnienia w Londynie.

Przypadek JP Morgan nie będzie odosobniony. Apetyt na przejęcie części londyńskich operacji mają Paryż i Frankfurt, które – po cichu – liczą, iż Londyn strzeli sobie w stopę i wreszcie będzie można zebrać troszkę z tego tortu, który był dumą Londynu przez wieki. Siła londyńskiego City zawsze była bólem głowy dla innych miast, które miały ambicje stać się centrami finansowymi, a nie mogły wygrać z liberalnym rynkiem pracy w wersji angielskiej i historycznymi przyzwyczajeniami światowego biznesu. Kiedy relacje Wielkiej Brytanii z Unią Europejską spadłyby do poziomu gorszego niż relacje Szwajcarii, Norwegii czy Islandii – kraje poza Unią, ale zintegrowane ze strefą wolnego handlu w Europie – to również biznes musiałby przemyśleć swoje strategiczne cele. W świecie walki o zagraniczne inwestycje i przyciągania kapitału między bajki trzeba włożyć ideę, iż w Europie brakuje chętnych do przyjęcia inwestycji, które mogą uciec z Wielkiej Brytanii.

Tylko powyższe przykłady wskazują, iż w całym tym zamieszaniu za okrągłymi i wzniosłymi zdaniami kryje się sporo narodowych interesów, którymi politycy i biznes nie chcą dzielić się z szeroką publicznością, bo dziś nie przystoi cieszyć się z zamieszania politycznego w Europie i szukać w tym własnych korzyści. Nie miejmy jednak wątpliwości, iż dzień po brytyjskim referendum, które skończyłoby się wyjściem UK z UE świat stanąłby przed perspektywą rozpadu samego Zjednoczonego Królestwa. Nie musimy wyobrażać sobie, co zrobią Szkoci, jeśli w ich części większość będzie za pozostaniem z UE, a Anglicy ich przegłosują. Szkoci zwyczajnie zrobią kolejne referendum, a Wielka Brytania zmieni się w Mniejszą Brytanię. W kolejce staną też Irlandczycy z Północy, których wyjście Wielkiej Brytanii z UE odzieli granicą od Irlandii. Wówczas nikogo nie zdziwi fakt powrotu na pierwsze strony gazet takich skrótów, jak IRA, UDA i UVF. To kolejny element, któremu nikt dziś nie klaszcze, ale skonfliktowana i słaba Anglia oraz samowymazanie się z mapy Wielkiej Brytanii ucieszyłoby polityków w wielu stolicach świata.

Dla odpoczynku nieco słodko-gorzkie spojrzenie na Brexit z innej perspektywy: “Brexit likely” z sobotniego Espresso od The Economist

[Głosów:13    Średnia:4.6/5]

3 Komentarzy

  1. Dtrad5558

    http://dwagrosze.com/brexit-nadzieja-europy/

  2. Krzysztof

    Kurs GPW najniżej w historii,
    Po sesji w dniu 16.01.2016 r. kurs akcji GPW osiągnął historyczne minimum – jest to odpowiedź na brak jakiegokolwiek planu ze strony władz GPW. Minęło ponad 110 sesji od wyboru M. Zaleskiej na stanowisko prezesa (rząd ocenia się po 100 dniach) a strategi działania nie ma. Nic dziwnego że inwestorzy tracą cierpliwość i sprzedają akcje GPW.

  3. Dtrad5558

    Według niemożliwego . To okaże sie , nawet jeśli dojdzie do Brexit , że to nie takie HOP i E/$ ostro do góry

    Dtrad555819.04.2016 – 07:06
    Pójdzie w górę do Brexitu
    http://stockcharts.com/public/1269446/tenpp/13

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *