Czy strata jest błędem? Część 2

Nie każda strata powstaje na skutek błędu inwestora, to już wiemy z poprzedniego wpisu; część z nich jest świadomie wpisana w proces inwestycyjny, inne wynikają ze zmian informacji w czasie.

Tym razem nieco skomplikuję tę sytuację, tylko po to, by w finale sprawa stała się jaśniejsza.

Do strat na rachunku inwestycyjnym może dojść z powodu czynników wymienianych w poprzednim wpisie, czyli na skutek:

  • działania wbrew zasadom i regułom, lub z powodu ich braku,
  • podejmowania decyzji pod wpływem negatywnych lub nazbyt uskrzydlających emocji,
  • zaburzonej logiki,
  • ograniczonej wiedzy i informacji,
  • błędów poznawczych,
  • technicznych ograniczeń,
  • pomyłek, nieporozumień, niezrozumień, przeoczeń,

by wymienić najważniejsze. Jednakże do strat może dojść również z powodu … DECYZJI JAK NAJBARDZIEJ POPRAWNYCH ! Jak to?! A no tak. Mamy tu przy okazji do czynienia z wcale nie rzadkim, a jakże zawodnym zjawiskiem – ocenianiem poprawności decyzji na podstawie samego wyniku transakcji.

Rynki są kapryśne, zmienne i nieobliczalne. Kiedy po zajęciu dobrej pozycji pojawią się nowe, ale złe dla nas informacje, możemy tylko się bronić i uciekać z małą stratą. Inwestowanie nieustannie poddawane jest siłom losowym, których nie da się ujarzmić przewidywaniem. Rynki działają nieliniowo, czyli ta sama decyzja w podobnych warunkach może zakończyć się rożnym skutkiem. Nie do wszystkich informacji możemy mieć dostęp, nawet po czasie. Te wszystkie czynniki zmieniają warunki pierwotnie podjętej celnie decyzji. Optymalny wybór kierunku i poziomu może nieoczekiwanie przerodzić się w klapę i zejście pod kreskę.

Na przykład: jeśli kupujemy spółkę, która nieco rośnie, po czym okazuje się, że bilanse zostały sfałszowane i następuje bankructwo, nie możemy mówić o błędnych decyzjach pomimo straty.

Sam wynik niewiele mówi o jakości samego procesu.

Dokładnie te same siły działają w drugą stronę. To znaczy podjęcie złych decyzji może prowadzić DO ZYSKÓW! Mówimy wówczas o farcie, szczęściu, uldze. Powody te same co wyżej. Np. kupujemy marną spółkę tylko dlatego, że wygląda bardzo tanio na tle całej branży, jej kurs spada, po czym pojawia się inwestor, który przejmuje ją po cenie dającej nam zysk. Albo kupujemy pomyłkowo Euro zamiast je sprzedać na krótko, bo tak wynikło z analiz, po czym Euro rośnie i pozwala wyjść z zyskiem.

Patrząc wyłącznie na samo zestawienie zysków i strat tak naprawdę nie możemy przypisać tym pierwszym tylko dobrych decyzji, tym drugim same błędy. Jeśli tak właśnie jednak robimy, popełniamy błąd poznawczy. Fachowo nazywa się on „efektem wyniku” (ang. outcome bias). Jest on kolejnym dowodem na to, że zdanie „straty są błędem inwestora” to właśnie mit.

Jeśli chcemy wyciągać poprawne wnioski i uczyć się na błędach, to nie przez pryzmat samych wyników na rachunku. By nie popełniać tego błędu oceny, ważne jest co innego: rzetelna ocena tego, czy byliśmy wierni swoim regułom, strategii i całemu procesowi wymyślonemu na potrzeby wygrania z rynkiem, pod warunkiem oczywiście, że ma on wartość i rzeczywiście może prowadzić do zysków jeśli z dyscypliną zostaje stosowany. Wracamy więc znów do jakości procesu decyzyjnego, a nie skupiamy się na wynikach, jakie generuje pojedyncza transakcja. Pod tą ostatnią kryć się może bowiem zarówno dobra jak i zła decyzja.

Oczywiście dla kogoś, kto podejmuje spontaniczne i impulsywne decyzje, bez planu i dobrego przygotowania, wszystkie stratne wybory będą złe i błędne. Po pierwsze jednak – ten styl nie prowadzi do przetrwania w tej branży, po drugie – nie wszyscy inwestorzy działają w ten sposób i jakość procesu ma dla nich znaczenie. Szczęście w błędnie zawartej transakcji to wówczas jedynie bonus, a nie nagroda za poprawnie wykonaną robotę.

Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o kolejnym błędzie poznawczym, który nazywa się fachowo „efektem myślenia wstecznego” (ang. hindsight bias).

Otóż patrzenie na podejmowane wcześniej decyzje z perspektywy czasu zaburza nam prawidłowe ich oceny, z prostego powodu: znamy już wszystkie informacje, zdarzenia i kursy, które pojawiły się w międzyczasie, a nie były nam wiadome w momencie decyzji, co zmienia nam percepcję. Nie zawsze jesteśmy w stanie oddzielić stan ówczesnej wiedzy od obecnej. Pewne fakty, odczucia i poglądy teraz wydają nam się przez to dużo bardziej oczywiste niż w momencie np. zajmowania pozycji, chociaż wcale takie wówczas nie były. Zawodna pamięć podpowiada nam, że wcale nie popełniliśmy błędu decyzyjnego (osiągnęliśmy przecież zysk), choć tak naprawdę sfuszerowaliśmy sprawę, ale los okazał się przypadkiem łaskawy. Umysł nam to wszystko już zdołał wymieszać, zatrzeć, podsunąć wykrzywione wspomnienia.

Przykładem niech będzie stop-loss. Zamykamy stratną pozycję, a w tym momencie rynek zawraca w naszą stronę. Z tą informacją winimy się za nieprawidłowe, bo zbyt szybkie wyjście z pozycji. To skrzywienie naszej percepcji. Liczy się to co wiedzieliśmy w momencie odpalenia stop-lossa. Jeśli był on zgodny z naszym planem i regułami, możemy tylko pogratulować sobie dyscypliny. Jeśli był kompulsywnym działaniem, powinniśmy pokazać sobie żółtą kartkę i pójść dalej, wyciągając z tego naukę.

Odseparowanie błędów od poprawnych decyzji staje się w wielu przypadkach nie lada wyzwaniem. Jak poprawnie je od siebie oddzielić, ocenić i nauczyć się na tej podstawie prawidłowych odruchów i postępowań? To ogromnie trudne w tradingu opartym choćby w części na intuicji i każdorazowej, subiektywnej ocenie. Jeśli jednak zależy nam na tym, by progres miał poprawne podstawy, istnieje dla tego celu przynajmniej jedno dobre narzędzie edukacyjne:

DZIENNIK TRANSAKCJI.

Nie potrzebują go ci używający systemów, automatów czy innych ilościowych, obiektywnych metod. Wszystko czarno na białym mają na wykresach czy w kodach. Dla całej reszty, która nie chce żyć mitami, dokładne opisy motywów decyzji, odczuć, powodów, wniosków z analiz w momencie kolejnych działań na rachunku mają fundamentalne znaczenie dla jakości tworzonego procesu inwestycyjnego. Pod warunkiem oczywiście, że rzetelnie prowadzimy zapiski, bez ściemniania odnosimy się do nich po czasie, nie racjonalizujemy i nie udajemy przed sobą kogoś innego.

To wszystko zostawia pewne ślady w psychice. Dlatego dla prawidłowego jej funkcjonowania musimy przerobić w sobie kilka ważnych kwestii. O tym w kolejnym wpisie.

—kat—

[Głosów:5    Średnia:4.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *