Serial niedokumentalny o branży giełdowej to rzadkość, z przyjemnością śledzę więc wszystkie odcinki hitowego ponoć „Billions” nadawane w nc+.

Zwykle z ogromnymi oporami konsumuję serialowe produkcje, przez ostatnie 20 lat oglądnąłem może z 5 seriali w miarę w całości. Z tego jeden produkcji kanadyjskiej, właśnie o traderach, leciał może z 10 lat temu. Ale że puszczali go późno w nocy więc nie dziwię się, że poprzestano na jednym tylko sezonie. Więcej -> tutaj choćby. No i do tego powtórkę kultowego „Capital City”, od którego w latach 80-tych zaczęła się moja przygoda z giełdą. Wolę seriale dokumentalne, moim faworytem był ostatnio rewelacyjny, ale i bardzo trudny „Bliżej prawdy”, żałuję, że tylko 2 sezony udało mi się zobaczyć. A w przerwach nie pogardziłem całkiem sympatycznym i nieprzyzwoitym „Californication”, wszystkie sezony co do minuty 🙂

Przypadkiem zobaczyłem u znajomych fragment odcinka tytułowego „Billions”, a ponieważ emisja ostatniej części za chwilę, więc już spodziewam się niedosytu. We fragmencie, który ujrzałem, 3 ludzi rozmawiało o tym kto i kogo próbuje wprowadzić w pole transakcjami na giełdzie, więc natychmiast mnie wessało. Podczas kolejnych odcinków zastanawiałem się co mnie tak naprawdę ciągnie, by nie opuścić żadnej kolejnej części, potem miałem dylemat, czy jest sens dawać na blogu upust swoim wrażeniom. No bo przecież nie chodzi nam w tym miejscu o samą rozrywkę, sens ma to wówczas, gdy wzbogaca to nasz świat. No dobra, spróbuję nie zdradzać fabuły, a mimo to zahaczyć o kilka interesujących nas wątków inwestycyjnych.

W dowolnym opisie czy recenzji znajdziemy informację, że serial osnuty został wokół rozgrywki prokuratora generalnego przeciwko zarządzającemu funduszem hedgingowym (nick „Axe”), tu więc niewiele zdradzam. Emocjonujące i ważne dla dramaturgii są szczegóły owej wojny w kolejnych częściach. Obaj dysponują ogromnymi środkami, tyle że prokurator ma trudniejsze zadanie, ponieważ potrzebuje dowodów i musi grać jak najbardziej fair, co oczywiście nie obowiązuje ściganego. Gdyby serial był tylko i jedynie o tym jak wpływowy i bogaty fundusz manipuluje rynkiem, nie wciągnęłoby mnie to do oglądania w żadnym razie. Dość tego mamy na co dzień w informacjach. Zresztą kultowy „Wall Street” obnażył już problem dobitnie, “Wilk z Wall Street” zaorał temat do korzeni, a dokumenty powstałe po krachu 2007-2009 dopełniły dzieła demaskatorskiego, i niewiele w zasadzie zostało do dodania, co najwyżej można zmienić dekoracje.

Światu potrzeba w obecnej epoce świadectwa tego, że władza walczy z „banksterami” i „manipulantami”, dostajemy więc bardzo inteligentną i ekspresyjną opowieść o kulisach tej walki. Pytanie tylko na ile skutecznej, przestępcy są bowiem zawsze o krok z przodu. Ale jeśli ścigający są w realu tak inteligentni jak w serialu, można mieć wiele nadziei… Zdaje się jednak, że nie dotyczy to jednak naszego podwórka, a podejrzewam, że może być jeszcze gorzej, albo może po prostu przaśniej i prymitywniej.

Axe, w osobie etatowego aktora Showitme – Damiana Lewisa–  jest tu oczywiście czarnym charakterem. Ale postać jest na tyle świetnie skonstruowana, że widz, szczególnie nie znający się na giełdzie, łatwo ulegnie jego czarowi, jak niegdyś Gordonowi Gekko (czyli Michaelowi Douglasowi). Ubrany w stylu 21-wiecznych celebrytów czyli T-shirt+jeansy (vide Marek Zuckerberg), dysponujący nieograniczonymi środkami, za które może kupić niemal każdego, jako żywo w tym co robi przypomina przy tym głównego bohatera… „House of cards”! Zdaje się, że to nie jest przypadek i Showtime postanowił wykorzystać sukces „Domu z kart”. Nawet żona Axe’a to wypisz wymaluj ta sama zimna modliszka. Mamy więc odniesień aż nadto, to samo wyrachowanie, cynizm, manipulacja i zabawa w Boga głównej pary bohaterów. Tyle że zło jest dużo bardziej zawoalowane, na szczęście dla widowiska zresztą, bo zło i cynizm doprowadzone do skrajności w „House of cards” zniechęciło mnie do oglądania totalnie.

Jeśli chodzi o trading w funduszu Axe’a, to zajmuje się tym pod dyktando bossa armia podobnych do niego wyrachowanych traderów. W zasadzie motor napędowy tego tradingu to wykorzystywanie poufnych informacji na potęgę, machinacje, manipulacje i parcie na kasę po trupach. Czy taki jest ten świat funduszy najwyższego ryzyka? W pewnej mierze tak. Nie ma tygodnia, by nadzór nie łapał czy karał kolejnych możnych owego świata, a to pewnie tylko wierzchołek góry. Tylko co z tego? Fundusze hedgingowe jako całość w ostatnich czasach to marne cienie dawnej świetności jeśli chodzi o wyniki, w zasadzie nie są w stanie od lat pokonać nawet średniej rynkowej w postaci indeksu. Tracą na tym klienci, ale szefowie funduszy opływają w luksusy nabywane z pobieranych prowizji.

Jeśli serial ma za zadanie zdobyć nieco więcej przychylności dla działań nadzoru, czyli dla fundamentów Ameryki, to tutaj cel w dużym stopniu zrealizowano, nie szczędząc przy tym opisu słabości stróżów prawa. Zresztą oba te światy „policjantów i złodziei” dzieli jak wiemy cienka jak włos ścianka, trzeba mieć charakter, żeby jej nie przekroczyć. Prokurator na szczęście ściga insiderów dla idei, ale czy na pewno dla obrony prawa może robić wszystko? Ciekawy, ale i odpychający zarazem jest w filmie ten jego wewnętrzny świat.

W serialowym funduszu na etacie pracuje doskonała pani psycholog. To już w USA niemal norma a nie wyjątek, tylko pozazdrościć. Widzimy kilka całkiem dobrych scen na temat psychologii inwestowania. Ale to pułapka – pani psycholog wie, że sporo z tych wyników pochodzi z nie do końca czystych zagrań. A kiedy jeszcze dowiadujemy się jaką rzeczywiście rolę pełni w serialu, zaskoczenie i napięcie rośnie. Zabieg dość przedziwny (celowo nie zdradzam szczegółów) i stawia przy tej okazji dość znaczące pytania: gdzie we współczesnym, zawiłym świecie przebiegają realne granice między dobrem i złem?

Seria aspiruje do branżowych nagród, całkiem zasłużenie według mnie. Polecam! Żeby jednak zrozumieć wszystkie wątki, potrzeba skupienia. Ambiwaletne odczucia z pewnością jednak gwarantowane.

—kat—

[Głosów:7    Średnia:3.7/5]

10 Komentarzy

  1. Wojtek S.

    Też z zapałem oglądam "Billions". Obejrzałem jak dotąd 9 odcinków przez stronę cda.pl.
    Nie rozumiem zaciekłości, z jaką prokuratorzy wyszukiwali haki na szefa funduszu hedgingowego, tylko dlatego że jest bogaty. Uwzięli się na niego trochę na zasadzie "dajcie mi człowieka, a my już znajdziemy paragraf".

    1. Grzegorz Zalewski

      Eliot Spitzer 🙂
      On naprawde nie lubił WallStrett.
      A pozniej mu się noga powinęla nieco

      1. Adam Stańczak

        Tylko drobna uwaga – nie oglądam TV, więc nie wchodzę w dyskusję o samym serialu, opis w sieci wydawał mi się jednak sztampowy. Wspominany przypadek Spitzera i teraz Panama Papers (dobry przykład to premier z Islandii, wyspy którą tak oklaskiwano za wsadzanie do więzień bankierów) mnie utwierdzają w tezie, że jednak klasa polityczna ma ograniczone moralnie prawo do krytykowania sektora finansowego. Na naszych oczach wypełnienia się treścią zdanie "Nie kradnij – władza nienawidzi konkurencji".

    2. pit65

      Regresja do średniej to nie tylko domena AT 🙂

    3. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      Nie o bogactwo chodzi. Problemem jest rozpanoszony inside i wszechobecna manipulacja (dziś choćby niemiecki bank przyznał się do sterowania cenami złota i srebra). Gdyby tego nie ścigać (polecam ostatnią scenę w ostatnim odcinku) jak wyglądałyby rynki?

      1. pit65

        Nie łącz tej opery mydlanej ze ściganiem.
        O bogactwo chodzi 🙂
        Celem tego serialu jest zarabianie forsy dzięki oglądalności i niczym się nie różni od zarabiania tyt. bohatera "AXE" w momencie uderzenia na WTC , które jest piętnowane tutaj.
        SAmi zaś zarabiają na upadku nierozłącznej relacji bankier-polityk, która jak WTC górowała i góruje nad dzisiejszą ekonomią , ale jak pęka od uderzenia "odrzutowca kryzysowego" ktoś zarabia ktoś traci.
        TAk było jest i będzie.
        Zło jakie by nie było zawsze jest w cenie.
        MOże by tak ścignąć niemoralnych twórców serialu 😉
        Zresztą obejrzyj jeszcze z 5 seriali z top listy i będziesz wiedział , że tylko zmienia się sceneria dla tej operowo-serialowaj walki niby-zła z niby-dobrem dla wytrawnych koneserów sztuki i rynku jakim jest każdy Smith i Kowalski 🙂
        W tym sensie to jest powielany kicz mający trzymać widza w napięciu i niczym innym , zero prawdy obiektywnej.

        Ale wracając do reality
        i przyznania się do sterowania powinny się przyznać wszystkie
        w tym płytkim bajorku zwanym szumnie rynkiem gdzie polityczną koncesję na sterowanie ma kilka grubych wielorybów bankowych, które wspólnie dzielą sie tortem.
        Widocznie jak w każdej szajce kiedyś przychodzi moment , że jeden zagra nie fair wobec drugich i ogłasza się wtedy pro publico bono triumf sprawiedliwości aby reszta miała chwilowy spokój 🙂
        Jestem za ściganiem , ale nie kozłów ofiarnych.

  2. Klondike

    @pit65
    "MOże by tak ścignąć niemoralnych twórców serialu"
    Co tu jest niemoralnego? To że kogoś coś zabolało to już powód żeby kogoś ścigać? Oczekujesz obiektywizmu od serialu? Po co? Przecież nie taki był cel tego serialu. Podchodzisz zbyt emocjonalnie zapominając w jakim celu tworzy się filmy i seriale. Może zacznijmy ścigać wszystkich reżyserów filmów gdzie mamy przemoc, seks i używki. Może to ma być domena filmów akcji, kryminałów, komedii i wszystkich innych gatunków filmowych a sceneria rynków finansowych jak rozumiem ma być zakazana żeby nie urazić uczuć osób związanych z rynkami finansowymi.

    1. pit65

      1."zapominając w jakim celu tworzy się filmy i seriale"

      Czyżby???
      Przeczytaj całość proszę nie wyciągaj z kontekstu bo sie słowo niemoralność nie podoba 🙂
      więc przypominam:

      "Celem tego serialu jest zarabianie forsy dzięki oglądalności …."

      Zaś jeżeli chodzi o to nielubiane dziś słowo "moralność" to użyte jest tylko w w bardzo wąskim kontekście może mało wyrazistej analogii zarabiania pieniędzy podczas gdy inni płacą i płaczą bez brania w obronę tzw rynków.
      JEśli niezrozumiałe to jeszcze raz napiszę prościej.

      2. "a sceneria rynków finansowych jak rozumiem ma być zakazana żeby nie urazić uczuć osób związanych z rynkami finansowymi."

      To żle rozumiesz i wcale nie mam tego za złe, bo wpis nie jest o jkimkolwiek zakazywaniu scenerii tylko ,że jak oglądniesz sobie z pięć tych nowoczesnych seriali /każdy z inną scenerią/ to treść jest podobna bez względu na scenerię i przestajesz oglądać po kilku odcinkach bo mdli.
      Przynajmniej ja tak mam bez bicia , ale daleko mi do uogólniania bo Kowalski się na tym przecież uczy rynków 🙂

      Puki co to uraziłem pewnie uczucia jak domniemywuję osobę nie związaną z rynkami, a bardziej serialami, ale to już moje dywagacje więc wybacz.
      Przepraszał nie będę bo nie widzę tu żadnej mojej celowości czy niemoralności 😉

      1. Klondike

        "Celem tego serialu jest zarabianie forsy dzięki oglądalności …."

        Przecież to jest banał i nie trzeba tego przypominać, taki jest jeden z celów przemysłu filmowego. W zasadzie nie ma to żadnego znaczenia chyba że ktoś ma z tym problem emocjonalny. W takim wypadku trzeba uważać, bo można mieć też problem z kupieniem bochenka chleba w sklepie gdy mamy świadomość, że jednym z celów piekarza jest zarabianie pieniędzy.

        "Puki co to uraziłem pewnie uczucia jak domniemywuję osobę nie związaną z rynkami, a bardziej serialami, ale to już moje dywagacje więc wybacz."

        Z rynkami finansowymi jestem związany 9 lat i pewnie już tak zostanie do końca życia, możliwe że nie każdy lekarz będzie trawił thrillery medyczne, ja przynajmniej nie mam podobnych problemów w odniesieniu do rynków finansowych.

  3. pit65

    "W takim wypadku trzeba uważać, bo można mieć też problem z kupieniem bochenka chleba w sklepie gdy mamy świadomość, że jednym z celów piekarza jest zarabianie pieniędzy."

    Zwłaszcza jak jakaś zaraza wymiecie konkurencje , a pozostanie jeden.
    Dylemat : głodować czy dać zarobić "zarazie" piekarzowi , a może samemu spróbować rzemiosła i pobawić sie w kapitalizm bo konkurencje wymiotło i powstała luka, która długo nie potrwa narażając się na piętno społeczne w przypadku sukcesu 🙂

    KOńcząc temat dzisiejszej sztuki ludycznej jakimi są seriale i tych dzisiejszych dwóch rewolwerowców /Axe i prokurator/z dzisiejszego dzikiego zachodu.
    Rewolwery zamienili na ich nowoczesne odpowiedniki.
    JEden strzela pieniędzmi drugi prawem i w zasadzie można by nazwać serial "W samo południe"
    pomijając nieskończoną fantazje w zapętlaniu tematu by widza spętać celem wytrzymania tasiemca na kilka sezonów.
    Tu nie ma niczego o Wall Street /jednego słowo inside ma definiować rynek ???, tak samo jak nie definiuje prawa jeden poschizowany prokurator/ prócz zmiany scenerii na, które zapotrzebowanie zgłosił rynek kryzysu.
    Kicz IMO, ale taki jest rynek skoro pojawiła się szansa popytu 🙂

    Skoro jesteś z rynkiem lat 9 to pomyślałem ,że to powinno być jasne.
    Kończe wątek serialowy bo mnie już troche mdli, ale przyznaje sam zacząłem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *