W listopadzie ubiegłego roku inwestorzy na warszawskiej giełdzie mogli czuć się wyjątkowo sfrustrowani. Różnica między zachowaniem się indeksu WIG, a indeksami akcji zachodnich była dojmująca. Po osiągnięciu pod koniec września dołków na rynku francuskim, niemieckim czy amerykańskim kolejnych kilka tygodni stało pod znakiem wzrostów, podczas gdy akcje na naszym rynku spadły do najniższego poziomu od września 2013. I choć w grudniu spadki objęły giełdy światowe, wynik nie mógł być inny. Polskie akcje, jeśli chodzi o stopę zwrotu za 2015 rok były jednym z najsłabszych rynków (pisał o tym Trystero https://blogi.bossa.pl/2016/01/03/wykres-dnia-warszawska-gielda-w-ogonie/).

Początek roku to paniczna wyprzedaż na rynkach globalnych, związana z lękami chińskimi, problemami Deutsche Banku, powracającymi strachami o Grecję. W Polsce mamy obniżkę ratingu przez Standard & Poor’s, osłabienie złotego, polityczną zadymę, obawy o wykonanie przyszłego budżetu czy problem z ustawą dotyczącą hipermarketów (miało być dobrze, w wyjdzie jak zwykle). Kumulacja negatywnych wiadomości postępuje. A tymczasem …

Jesteśmy zadziwiająco silni, na tle rynków rozwiniętych. Oczywiście to jest siła relatywna, bo patrząc na wykres…, no cóż – wciąż mamy trend spadkowy. Czyli idąc tropem wyjaśnień lubianych w branży – jesteśmy lepsi, bo inni są gorsi. Ale to nie jedyne spostrzeżenie.

WIG_spadek

Gdy zerkniemy na to, jak wyglądało zachowanie się indeksów w minionych 12 miesiącach, możemy być zaskoczeni. Indeksy akcji niemieckich i francuskich oddały z nawiązką całą przewagę, jaką miały nad naszymi akcjami jeszcze w IV kwartale ubiegłego roku. Amerykanie się jeszcze trzymają – ze stratą zaledwie 10 procentową. Czyżby ta nasza siła, była pochodną kumulacji złych nastrojów, o których pisałem w jednym z niedawnych komentarzy? (https://blogi.bossa.pl/2016/01/04/2016-co-dalej/)

Siła relatywna

A może mamy szansę na scenariusz węgierski? W ubiegłym roku akcje na giełdzie w Budapeszcie zachowywały się bardzo atrakcyjnie.

BUX

[Głosów:8    Średnia:4.1/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *