Minął okres publikowania raportów analitycznych zawierających prognozy na 2016 rok. Zapoznałem się z dwoma taki raportami: autorstwa zarządzających Nevski Fund i analityków firmy private equity KKR.
W tej drugiej analizie znajduje się wykres pokazujący cykliczne okresy siły i słabości rynków wschodzących względem rynków rozwiniętych:

Stwierdzenie, że należy zachować dużą ostrożność z wyciąganiem wniosków z powyższego zestawienia byłoby moim zdaniem sporym niedopowiedzeniem. Analitycy KKR skomentowali ten wykres zdaniem, że rynki wschodzące znajdują się dopiero w 2/3 rynku niedźwiedzia, zarówno pod względem jego zasięgu czasowego i cenowego. To stwierdzenie jest prawdziwe jeśli założymy, że trwający od 2010 roku okres słabości rynków wschodzących będzie przypominać podobny trend z lat 1994-2001. Nie potrafię jednak wyjaśnić przekonania, że tak właśnie będzie.
Przedłużająca się słabość rynków wschodzących, których częścią jest warszawski parkiet, jest jednak scenariuszem, który inwestorzy w Polsce powinni wziąć pod uwagę. Moim zdaniem taki scenariusz mógłby zapowiadać kontynuację wyprzedaży na GPW.
Warszawska giełda należy od jakiegoś czasu do najsłabszych rynków wschodzących. Czynniki polityczne, przede wszystkim działania obniżające perspektywy istotnych dla WIG20 sektorów bankowego i energetycznego, odegrały tu bardzo ważną rolę. Piątkowe wydarzenia pokazały, że inwestorzy nie mogą ignorować ryzyka politycznego na warszawskiej giełdzie. Mam na myśli publikację projektu ustawy o kredytach walutowych, która zdaniem analityków może przynieść sektorowi bankowemu od 30 mld do 50 mld złotych strat. Trudno powiedzieć w jakim stopniu rynek zdyskontował wejście w życie tak niekorzystnej dla banków ustawy.
Jednocześnie, ewentualny rynek niedźwiedzia na rynkach rozwiniętych jest dopiero w początkowej fazie. Najważniejszy indeks rynku amerykańskiego znajduje się dopiero 12% od historycznych szczytów. Z formalnego punktu widzenia nie jest więc nawet w fazie bessy. Nie przeszkadza to jednak niektórym komentatorom zakładać, że mimo niespełnienia formalnych warunkach na amerykańskim rynku akcyjnym mamy do czynienia z rynkiem niedźwiedzia.
Potencjalny czarny scenariusz oznaczałby więc jednocześnie kontynuowanie przeceny na rynkach rozwiniętych, kontynuowanie słabości rynków wschodzących względem rynków rozwiniętych i kontynuowanie politycznie determinowanej słabości rynku polskiego. Wielokrotnie podkreślałem, że nie mam narzędzi pozwalających na prognozowanie rynku dlatego nie jestem w stanie podać żadnych oczekiwań co do szans na zmaterializowanie się takiego scenariusza. Myślę jednak, że należy wziąć go pod uwagę przy planowaniu poczynań na rynku akcyjnym w 2016 roku.
Zastanawiam się jednocześnie czy czytelnicy bloga biorą pod uwagę jakieś radykalnie optymistycznie scenariusze dla warszawskiej giełdy i czy obejmują one oderwanie się polskiego rynku od ewentualnej globalnej bessy czy raczej zakładają polepszenie się sytuacji na globalnych rynkach akcyjnych.

