Poprzedni rok kończyliśmy na GPW w nieco ponurych nastrojach. WIG20 okazał się jedną z najgorszych inwestycji roku. Zamieszanie w Chinach, spadki cen surowców, niechęć do rynków wschodzących i czytelna kolizja klasy politycznej z polskim rynkiem kapitałowym dały mieszankę, z której trudno było budować optymistyczne scenariusze. Niemniej, właśnie ta spadkowa mieszanka pozwalała na kontrariańskie nadzieje, że najgorsze już za nami. Początek roku pokazuje, że zawsze może być gorzej.

Od pierwszych sesji roku centrum sceny zajął rynek chiński, którego indeks spadł o dozwolone wartości, później odbił na fali zasilenia systemu kasą państwa, by dziś znów zatrzymać się tylko dzięki systemowemu hamulcowi wbudowanemu w notowania na giełdzie w Szanghaju. Efekty obserwowaliśmy dziś w Warszawie, gdzie na kontraktach pojawiło się dawno nieoglądane zawieszenie. Otwarcie indeksu WIG20 okazało się najniższe od lat, co nie dziwi, gdy spojrzy się na wykres koszyka iShares MSCI Emerging Markets, który gościł już na naszych blogach w zakończonym roku.

Załączony na końcu notki obrazek pokazuje, jak będzie wyglądał dziś wykres funduszu indeksowego na iShares MSCI Emerging Markets (ETF EEM). W cenach zamknięcia pojawi się groźne wybicie dołem z konsolidacji, które zwolennikom analizy technicznej dostarczy amunicji dla kreślenia scenariuszy spadkowych. Konfrontacja pomiędzy wsparciem i linią trendu spadkowego kończy się zwycięstwem drugiej. Również sam spadek po konsolidacji poprzedzonej falą przeceny każe myśleć o układzie ruch-konsolidacja-ruch, której trzecia część powinna być równa pierwszej. To nie jest wykres, który sprzyja bykom w Warszawie.

W tak zarysowanym układzie trudno być optymistą nawet, jeśli uwzględni się fakt, iż WIG20 był ostatnio w znacznie gorszej kondycji niż inne rynki wschodzące i faktycznie wyprzedził realizowaną właśnie przecenę na innych indeksach z tego samego segmentu. Zachowanie rynku chińskiego i brutalny początek roku na GPW przypominają o banalnym fakcie – na giełdach proste prawa podaży i popytu bywają okresowo zastępowane przez coś, co w ekonomia zna pod nazwą paradoksu spekulanta. Dziś paradoks mówi, iż spadek cen napędza sprzedaż akcji, a nie ich kupno.

Szczęśliwie, paradoks spekulanta mówi również, iż kiedy ceny zaczną rosnąć wzrost napędzi kupno, a nie znane z teorii ekonomii ograniczenie popytu. Kwestią czasu jest, kiedy ten skrajny pesymizm zbuduje bazę do zakończenia przeceny i rynek wejdzie w nową fazę hossy. Dziś jednak operujemy w świecie, gdzie rynki wschodzące są w niełasce, a trend każe raczej sprzedawać niż kupować. W całym tym zamieszaniu najgorsze jest jednak to, iż giełda chińska jest dziś na ręcznym sterowaniu, a oddala w czasie punkt, w którym rynek sam znajdzie dno i wyczyści się z pesymizmu.

EEM-2016

[Głosów:6    Średnia:4/5]

5 Komentarzy

  1. Ado

    towarzysze chińscy wreszcie poszli po rozum do głowy i rezygnują z “hamulców” Co w pewnym momencie przyniesie uspokojenie. Czy pamiętacie zniesienie widełek wiosną 1994 na GPW?

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Pekin-wylacza-gieldowe-hamulce-7293723.html

    ale są i takie rynki, które idą wbrew globalnemu trendowi wyprzedaży (lecą akcje, towary, większość walut do dolara)
    Bitcoin ładnie pnie się do góry.
    http://www.cnbc.com/2016/01/07/as-global-markets-flounder-bitcoin-rockets-up-6.html

  2. pawel-l

    Największy krach w historii? Cypr. Spadek giełdy o 99.99%. Po spadku o 90% nadal można było stracić 90% i kolejne 90%
    http://www.acting-man.com/?p=42417

  3. Nowax

    Zerohedge o bitcoinie
    http://www.zerohedge.com/news/2016-01-07/its-official-bitcoin-was-top-performing-currency-2015

  4. Deo Gratias

    O co chodzi z tym iShares MSCI Emerging Markets? Udział polskich papierów jest ułamkowy, a wszyscy się tym podniecają jakby pół GPW mieli w portfelu.

  5. Adam Stańczak (Post autora)

    O korelacje i postrzeganie GPW, jako rynku wschodzącego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *