Emocjonalność wykresów, część 3

Ponownie zacznę od pytania: w czym tkwi siła wykresów skoro każdy widzi w nich co innego i nie sposób objąć tego jedną, solidną teorią?

Wspomniane już wcześniej przez Grzegorza i przeze mnie trudne pojęcia apofenia i paternifikacja, używane często zamiennie ponieważ odnoszą się do tego samego zjawiska, wskazują na zawodność ludzkiego poznania. Wykształcone u homo sapiens tysiące lat temu, pomagały przeżyć w środowisku pełnym zagrożeń. Jeśli zamajaczył gdzieś w krzakach cień tygrysa, to rozsądną i niemal bezwiedną decyzją była natychmiastowa ucieczka, nawet jeśli to tylko podmuch wiatru stwarzał mylne wrażenie. Ewolucja wdrukowała nam ów proces w umysł na dobre, co spowodowało, że choć zagrożenia minęły, charakterystyczne wzory potrafimy dostrzec wszędzie do dziś. Raz są to religijne znaki (np. na drzewie), innym razem wiadomości czy dźwięki z kosmosu, a jakże często ukryty sens w ciągu niepowiązanych zdarzeń, bądź też znajdowanie zbieżności i porządku w zjawiskach typowo losowych, którym towarzyszy często ekscytujące poczucie odkrycia czegoś szczególnego. W pewien sposób jest to pewna namiastka schizofrenii czy paranoi. Ot choćby politycznej paranoi, która wyłazi dziś choćby przy każdym włączeniu wiadomości…

Hazard stanowi typowy przykład losowego rozkładu, w którym znajdowanie zależności pomiędzy kolejnymi zdarzeniami jest powszechnym fenomenem. Problem w tym, że tego typu powiązań czy korelacji nie sposób w żadnej mierze udokumentować. Jest to jedynie złudzenie, przypadkowa zbieżność wśród szumu i chaosu, wytwór wyobraźni. Nie rośnie więc wcale większa szansa wypadnięcia czerwonego po serii czarnych w ruletce (złudzenie hazardzisty) ani któregoś z numerów w lotto. Kwestią czasu było to, kiedy za dziwolągów szukających ukrytych wzorów w ciągach cen zostaną uznani analitycy techniczni. I wprawdzie AT bywa wkładana na tę samą półkę co astrologia i hazard, to nie istnieje w tego rodzaju ocenie jednomyślność i niezbite dowody.

Intuicyjna AT stanowi dziś nierozgryziony naukowo fenomen. Natomiast systematyczna, obiektywna część AT, która dzięki jednoznacznym regułom umożliwia kodowanie i weryfikację, jest nieustannie poddawana naukowym, badawczym próbom, jednak i tu brak zgodności co do jej rzeczywistej skuteczności. Spójrzmy na to, co obiektywnie i jednoznacznie używana AT wnosi do wiedzy o wzorach powstających na wykresach.

Znajdowanie pozornych prawidłowości i zależności w losowych lub nieistotnych danych ma swoje oczywiste limity. Kiedy bowiem poddaje się je rygorom badawczym i znajduje dowody uzasadniające hipotezę ich istnienia i działania, przechodzą one do kanonu naukowego. Zanim Archimedes nie krzyknął „Eureka”, a Newtonowi nie spadło jabłko na głowę, odkryte przez nich prawa mogły być wcześniej uważane za niewarte uwagi fanaberie. Tego rodzaje iluminacje, będące przeciwieństwem apofeni, wymagają jednak w kolejnej fazie dowodów, najlepiej wg. naukowego rygoru. Gdzie mieści się w tym znajdowanie wzorów na wykresach?

Obok formacji intuicyjnych, które sam nazywam quasi-obiektywnymi (jednoznaczne reguły- różne wyniki ich stosowania na wykresie, np. RGR czy fale Elliota), mamy całą gamę obiektywnych (jednoznaczne reguły – jednolity wynik). Świeca wewnętrzna czy zewnętrzna, kanał cenowy, luka, to kilka przykładów tych narzędzi, które wszyscy zobaczą tak samo. Tak jak i „Młot”, o ile tylko doprecyzujemy reguły jego wyznaczania. Do tego należy dodać całą armię wskaźników, średnich czy oscylatorów. Kiedy reguły wykreślania wszystkich tych narzędzi zamienimy na algorytm, można je komputerowo wyznaczyć na dowolnym wykresie cen aktywów. Będą się w identycznym kształcie pojawiać dziesiątkami czy setkami, będą wieńczyć trendy lub je inicjować, kontynuować czy zatrzymywać.

Powstaje w tym momencie pytanie – czy tak powstałe formacje, czyli charakterystyczne wzory na wykresach, widziane jednoznacznie tysiącami oczu, mogą być rzeczywiście wytworem ewolucyjnej wyobraźni, wyrazem zbiorowej iluzji czy komputerowym błędem? A czyż nie przypominają robiącego obecnie we wszelkich dziedzinach furory zjawiska komputerowego przeszukiwania trylionów megabajtów danych zwanym „Big Data”? Wszakże i jedno i drugie to poszukiwanie w ogromnych zbiorach dowolnych danych charakterystycznych, powtarzalnych wzorów zachowań konsumentów, inwestorów, internautów, czy użytkowników czegokolwiek. Mają pomóc w ten sposób przywidywać ich przyszłe zachowania. To miliardy dolarów ukryte w kopalniach danych. Dlaczego i czy słusznie w takim razie psychologowie i spece od finansów dezawuują AT jako chorobliwe wykrywanie pseudo zależności na wykresie?

Otóż pierwszym zastrzeżeniem jest „losowość”. Przypomnę, że apofenia to znajdowanie nieistniejących zależności w losowych danych. Znaczna część naukowców jak i finansowych ekspertów uznaje przebiegi kursów giełdowych za proces błądzenia losowego (ang. Random walk), w którym również można wyodrębnić wyraźne trendy i identyczne „formacje”. Przypomnę jednak istotne zastrzeżenia, które zawarłem w tym -> wpisie.

Nie ma pełnej zgody co do losowości jak można tam wyczytać. Jej wyrazem jest choćby istnienie ok. 300 anomalii, które ową losowość zaburzają. Wszystkie one oznaczają powtarzalność pewnych zaburzeń zachowań kursów giełdowych, które można wykorzystać do zyskownego tradingu. Sam jestem zwolennikiem Hipotezy Adaptacyjnego Rynku, którą szerzej opisywałem w przeszłości -> tutaj. Zakłada ona, że okresy pełnej losowości przeplatają się z okresami nieefektywności, to znikają to się znów pojawiają, a rynek nieustannie się do nich dopasowuje. Wcale nie łatwo je rozpoznać, ale wykluczają pełną losowość. Poszukiwanie w nich wzorów zachowań przestaje mieć iluzoryczny wymiar, choć AT robi to z gracją oszołomionego słonia w składzie porcelany.

Przypomnę przy tej okazji pewien cicho pomijany fakt. Otóż Analiza fundamentalna, której akademia również odmawia skuteczności w porównaniu do zwykłego „kup i trzymaj indeks”, również opiera się na poszukiwaniu wzorów. Ale nie w danych o cenach, lecz danych makro i bilansach spółek. Kiedy wyliczone na wszelkie sposoby wskaźniki układają się w określony „wzór” w stosunku do ceny aktywów, pada sygnał kupna. Ale modele tego typu nie wygrywają z rynkiem. Powstaje dodatkowy problem – czy dane makro i bilansowe mają losowy charakter, czy tylko same kursy używane jako odniesienie?

Drugie zastrzeżenie opiera się na słowie „zależności”. W pełni losowych danych istnieją, jak wspominałem wyżej, takie same trendy i formacje jak w AT, ale to nie znaczy, że można na ich podstawie wysnuwać istotne wnioski o zachowaniu kursów w najbliższej czy dalszej przyszłości. A przecież o to właśnie powinno chodzić w AT – na podstawie pojawienia się konkretnego wzoru szacujemy prawdopodobieństwo dalszego ruchu, jeśli jest spore – wchodzimy na rynek. Kurs akcji nie rośnie przecież, a trend nie odwraca dlatego, że na wykresie pojawił się „Młot”, to byłoby irracjonalne! Kursy i trendy są przecież wypadkową dziesiątków innych powodów – od tysięcy informacji pojawiających co dzień, przez mniej lub bardziej psychologicznie nacechowane impulsy, celowe inwestycyjne strategie, po automatyczne generowane zlecenia (algo trading).

O ile szukanie wzorów na wykresach może mieć pewne racjonalne podstawy, o tyle istnienie w nich zależności niekoniecznie. Ale jak wskazywałem już w poprzednim wpisie, apofenia nie ma specjalnego znaczenia w giełdowej spekulacji. Ale sens AT nie wynika z samego istnienia wzorów, a jej efektywność jedynie z zarządzania ryzykiem.

W związku z czym CDN

–kat—

[Głosów:3    Średnia:2.7/5]

1 Komentarz

  1. Łukasz

    “…Przypomnę przy tej okazji pewien cicho pomijany fakt. Otóż Analiza fundamentalna, której akademia również odmawia skuteczności w porównaniu do zwykłego „kup i trzymaj indeks”, również opiera się na poszukiwaniu wzorów. Ale nie w danych o cenach, lecz danych makro i bilansach spółek. Kiedy wyliczone na wszelkie sposoby wskaźniki układają się w określony „wzór” w stosunku do ceny aktywów, pada sygnał kupna. Ale modele tego typu nie wygrywają z rynkiem. Powstaje dodatkowy problem – czy dane makro i bilansowe mają losowy charakter, czy tylko same kursy używane jako odniesienie?..”

    Skąd wniosek, że takie modele nie wygrywają z rynkiem? Chętnie bym się zapoznał z wynikami badań w tym temacie.
    Moje dotychczasowe doświadczenia podpowiadają, że takie modele mają szansę wygrywać z rynkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *