Być może jeszcze za wcześnie na dywagacje o tym, co nas czeka w przyszłym roku, ale skoro choinki w sklepach już stoją, to dlaczego sezonu prognoz nie zacząć już teraz?

 

Biznes prognozowania przyszłości giełdowej, czy ogólnie finansowej, w zasadzie mnie nie pociąga, ale czasem nie odmawiam w tym udziału w celach typowo intelektualno-rozrywkowych. A nadarzyła się właśnie okazja, dla której przerywam na chwilę cykl o stratach inwestycyjnych, by chwilę pokontemplować wspólnie z Czytelnikami przyszłość.

I pewnie nie zdarzyłby się ten wpis gdyby Bloomberg nie wrzucił w swoim serwisie artykułu „14 Predictions for 2016 From the Brightest Minds in Finance” („14 przepowiedni na 2016 ze strony najświatlejszych umysłów w finansach”).

http://www.bloomberg.com/news/articles/2015-11-20/14-predictions-for-2016-from-the-brightest-minds-in-finance

Uwielbiam lekturę Bloomberga on-line i mam wiele szacunku dla ich naprawdę solidnej i rzetelnej roboty w finansowym dziennikarstwie. Inaczej na artykuł ów nie chciałoby mi się tracić czasu. Owe 14 nazwisk nie mówi mi nic, ale ufam, że Bloomberg rzeczywiście przepytał finansową ekstraklasę. A skoro tak, to rzućmy chwilę okiem na to, co zapowiadają niektórzy z rzeczonych na przyszły rok (mój mini komentarz poprzedzają gwiazdki):

Ruchir Sharma (szef działu akcji ‘emerging markets’ w Morgan Stanley):

Widzi globalną recesję już za ‘jeden szok’, który nadejdzie najprawdopodobniej z Chin – z powodu ich ogromnego długu i  przesadzonych inwestycji. Kraje wschodzących gospodarek, od Wschodniej Europy po Azję, mają relatywnie niskie długi i są lepiej pozycjonowane do miękkiego przejścia nieuniknionej recesji.

*** Proste wyjaśnienia wydają się często zbyt oczywiste by były prawdziwe. To, że wzrostowy cykl gospodarczy zostanie zastąpiony w niedalekiej przyszłości hamowaniem, jest po prostu nieuniknione jak noc po dniu. Detonatorem mają być Chiny, o czym mówi się od miesięcy, nie jest to więc dla rynków kompletnie żaden news i nie widać jakiegoś przejęcia z tego powodu, ani przygotowań. Wręcz przeciwnie, zamiast przejęcia trwa przyjęcie. Kiedy coś nad wyraz oczywistego staje się rutynowe, zaczyna być ignorowane, choć szoki równie często przychodziły z miejsca, którego najmniej się spodziewano. A my mamy ponownie szansę zostać zieloną wyspą?

Thomas J. Lee (partner zarządzający w Fundstrat Global Advisors):

Dla akcji rok 2016 zapowiada się naprawdę dobrze (chodzi o rynek amerykański jak mniemam). Szczególnie dla banków, które mają zarobić na rosnącej koniunkturze gospodarczej, a za tym na wzroście cen spółek. I dla blue-chipów, które mają wygenerować mocne zwroty jeśli gospodarka ruszy w górę.

*** Można by powiedzieć, że nudne, biurokratyczno-optymistyczne i zadziwiająco kontrariańskie w stosunku do poprzednika. Ale czy niemożliwe? Możliwe, o ile „szok w Chinach” jest już w cenach akcji i nie zachwieje trendem wzrostowym indeksów, co najwyżej wygeneruje zmienność jak w sierpniu 2015. Mam jednak wrażenie, że pan Lee jako partner w firmie doradczej uprawia dyplomację by nie straszyć potencjalnych i obecnych klientów. Zawsze mam wątpliwości czy doradcy rzeczywiście mówią o rynku to, co rzeczywiście o nim myślą. Ale może obaw rzeczywiście nie ma?

Rebecca Patterson (szef zarządzający 100 miliardami $ w funduszu Bessemer Trust):

Widzi kryzys „uchodźczy” w Europie i albo obywatele  UE zmienią swoje wzory konsumpcyjne pod wpływem ryzyk typu zamachy, albo to politycy przestawią wajchę. Co zarówno pogorszy nastroje jak i zyski firm. Jednocześnie pani Patterson sama … przeważa akcje europejskie w portfelu i sprzedaje EURO z powodu, a jakże, nastrojów, które są ważniejsze niż fakty –  globalnie inwestorzy widzą raczej w uchodźcach konsumentów, którzy pomogą gospodarkom i rynkom.

*** Nieco przewrotne, ale najbardziej ze wszystkich skupione na celu. Natomiast Euro poniżej 1,00 do USD wydaje się być już tylko formalnością z tej choćby racji, że rozziew między gospodarką USA a Europą rozszerza się, co będzie widać w powiększającej się różnicy w stopach procentowych.

Alan Patricof (współzałożyciel Greycroft Partners):

Start-upów jest za dużo, przyciągnęły za dużo kasy i nadziei, ale nadchodzi moment przesytu i wiele z nich nie przetrzyma konkurencji.

*** W mediach od pewnego czasu robi karierę słowo „unicorn” (jednorożec). To właśnie owe start-upy, które niczym kiedyś Facebook mają wybić się na gwiazdy o wartości powyżej miliarda dolarów. Ale też coraz częściej po internecie krążą fotografie symbolicznej puszki z mięsem jednorożca…

Russ Koesterich (główny strateg w BlackRock, największym funduszu zarządzającym):

FED będzie już bez emocji rynkowych podnosił stopy, gospodarki będą jakoś pełzać w ślad za tym. Kluczem będzie dywersyfikacja.

Barbara Byrne (wice w Barclays Capital):

Ceny surowców będą rosły z powodów politycznych. Ropa się ustabilizuje w okolicy 60$.

Yang Zhao (szef ekonomistów od Chin w Nomura Holdings)

Chiny będą wprawdzie rosnąć wolniej, ale nie będzie twardego lądowania. Gospodarka utworzy nowe miejsca pracy, chińskie instytucje finansowe nie będą mieć problemów ponieważ rząd je wspomaga. Rząd będzie generalnie wybawiał wszystkich z problemów.

*** Mamy więc melanż wszystkiego, co już wiemy (co złośliwy nazwałby tak naprawdę melanżem niczego), żadnych nieoczekiwanych atrakcji, no najwyżej jedynie Chiny rozpalają dyskusje, idące zresztą jak widać w różnych kierunkach. Poza pierwszym odpytywanym, reszta nie widzi specjalnych zagrożeń, raczej nudne i powolne posuwanie się do przodu. Na Bliskim Wschodzie wybucha coraz głośniej, ale nikt z najbłyskotliwszych umysłów nie widzi potrzeby uwzględnienia tego w swoich prognozach. Inwestowanie w 2016 roku jawi się więc z tego obrazka jako w miarę konserwatywne, wyważone, przewidywalne zajęcie. Inaczej niż kreują to media.

Kiedy jednak spojrzymy w tył, choćby na ostatni rok, to czy potrafimy przypomnieć sobie jakieś na tyle doniosłe wydarzenia, które zatrzęsły posadami finansowego i gospodarczego świata? Do głowy przychodzi Grecja i Chiny, ale poza zmiennością nie wyrządziły wielu krzywd koniunkturze światowej. Spokój i stabilizacja bardzo się w przyszłym roku przydadzą. Nawet jeśli w pulsującym gorącymi newsami świecie, takie objawy wydają się nudne.

Tymczasem w Polsce…

Rok temu wiedzieliśmy, że wybory zmienią krajobraz parlamentu, choćby dlatego, że koalicja rządząca zużyła się. Oczekiwaliśmy dalszego wzrostu gospodarki i jakiejś higienicznej korekty na światowych giełdach. Chyba nikt nie stawiał, że to Chiny będą koniem trojańskim zamiast motorem. Nie wszyscy wierzyli, że Grecji się uda. Wiedzieliśmy, że po anihilacji większości środków OFE giełda będzie poruszać się wolniej niż reszta świata, choć chyba mieliśmy nadzieję, że wreszcie kraje “emerging markets” przejmą pałeczkę lidera giełdowych wzrostów. Ale chyba nikt nie spodziewał się takiego odklejenia GPW od światowych indeksów, a tym bardziej bessy w tak dynamicznie prężnej nadal gospodarce. I chyba mało kto stawiał na to, że to polityka tak unurza giełdę w czerwieni, wszak pamiętaliśmy, że partia obecnie rządząca nie interesowała się gospodarką wcale…

Więcej prognoz można zweryfikować w belce po prawej stronie naszych blogów. Wkrótce nowa edycja, której nie można przegapić 🙂

—kat—

[Głosów:11    Średnia:3.4/5]

1 Komentarz

  1. ekonom polityczny

    To ja dam tu moje prognozy polityczne (ekonomiczno – giełdowe zachowam na wpis prognozy 2016)

    1. Jeśli Donald Trump dostanie enominację Republikanów, zostanie Prezydentem USA, wyraźnie pokonując Mrs Clinton. Wydaje mie się, że establiszment Rep będzie zmuszony przez sytuację dać mu nominację.
    Jeśli się mylę i to Jeb Bush będzie nominowany, będzie 50:50 z minimalną przewagą Busha. Mrs Clinton przegrywa tylko z tymi kandydatami. Z resztą niestety wygrywa i to pomimo skandalu z dyplomatycznymi mailami, wysyłanymi spoza rządowych serwerów pocztowych

    2. ISIS nie odpuści, niestety będą kolejne zamachy, po których nawet najbardziej ociągający się polityk dojdzie do wniosku, że tylko duża operacja lądowa może zmienić sytuację. Operacja sił sprzymierzonych na przełomie 2016/2017, choć bardziej pasuje mi już 2017 (mało czasu na dobre jej zaplanowanie).

    3 Dojdzie do jakiejś przewrotki kraju EM z przyczyn walutowych. Wszyscy mówią o Chinach, mi dużo bardziej pasuje tu Wenezuela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *