Od ruletki do giełdy, część 6

Skoro obiecująco wygląda wejście na rynek po minimum 2 sesjach wzrostowych (tzw. hot hand), to temat wart jest rozwinięcia i poszukania głębiej punktów zdobycia przewagi we własnych inwestycjach.

 

Porzucam tym samym tortury nad strategią kupna po dwóch lub więcej dniach spadków (złudzenia hazardzisty), ale nie na zawsze, jest kilka sztuczek, które można tam jeszcze zrobić przy użyciu filtrów.

Jak więc usprawnić najszybciej strategię „gorącej ręki”? Otóż po pierwsze odstawić zabawy z indeksem WIG20. Jest on zbyt ociężały, przeładowany spółkami nieruchawymi i betonującymi go kapitalizacją, mało zmienny, uśrednia rynek, ale słabo odmierza realne zmiany.

Do kolejnego testu w takim razie zaprosiłem wszystkie spółki objęte indeksem WIG30. I to na portfelu obejmującym je wszystkie dokonałem weryfikacji strategii kupna zamknięcia drugiej sesji wzrostowej z rzędu (bez warunków poprzedzających ich powstanie – patrz wpis poprzedni).

Zasady:

–         kapitał początkowy 100 000 PLN,

–         każdorazowo na zakup poszczególnej spółki idzie 3% dostępnego kapitału,

–         nie uwzględniam prowizji i innych kosztów,

–         zakres danych – od 1 stycznia 2000 do dziś (z bazy bossa.pl),

–         kupno zamknięcia każdej drugiej sesji wzrostowej z rzędu,

–         sprzedaż na zamknięciu kolejnej sesji.

Wyniki:

Transakcji: 13718

Trafność: 46%

Zysk całkowity: 81,5%

CAGR (zysk średnioroczny): 3,88%

MaxDD (maksymalne obsunięcie kapitału): 7,78%

I do kompletu krzywa zmian kapitału:

 buy_hothand-wig30.2000

Rezultaty i krzywa kapitału nie wyglądają na pierwszy rzut oka lepiej niż w testach samego WIG20. Pewna nieproporcjonalność porównań bierze swe powody w różnicy w wielkości pozycji w transakcji. Przypomnę, że w testach WIG20 pozycja była otwierana za 90% dostępnego kapitału. Tymczasem w akcjach dopuściłem tylko 3% na spółkę. Gdyby bowiem na wszystkich naraz padł sygnał, potrzebne byłoby również 90% środków. Problem w tym, że zwykle tylko kilka spółek spełnia kryteria wejścia na rynek, więc zaangażowanie łączne rzadko sięga choćby 30%. To spora różnica, ale można te proporcje udoskonalić. Np. z góry wiadomo, że jeśli wczoraj była sesja spadkowa, to na wielu spółkach sygnał dziś nie padnie. W ten sposób kapitał można nieco bardziej optymalnie dzielić w każdej serii wejść w akcje.

Mamy mimo to spadek wielkości obsunięcia, po części dzięki dywersyfikacji, która wygładza krzywą kapitału i nie powoduje tak negatywnych emocjonalnych wahań. Zyski przestały rosnąć wprawdzie dopiero ostatnio, jak widać na wykresie, dużo później niż na samym WIG20, ale uważam, że to jedynie czasowe obsunięcie, a nie koniec strategii. Mamy na giełdzie nieciekawy okres po zaoraniu OFE i widać to w tych wynikach.

Pójdźmy dalej i ciężkie (nadal) spółki z WIG30 zastąpmy nieco lżejszymi, bardziej zmiennymi. Mam w programie utworzony jakiś czas temu taki portfel również 30 spółek, który testuję w stosunku do WIG30 przy takich okazjach. Nie zmieniam go, więc czasem występują tam spółki z WIG30. Nie był on utworzony wg jakiś konkretnych zasad, po prostu włożyłem tam akcje znane i lubiane w tamtej chwili. Ich pełna lista:

Amica  Apator  Asbis Bph  Bre  Budimex  Cognor  Colian  Erbud  Ergis  Famur  Grajewo  Groclin  Hutmen  Impel  Impexmetal  Intercars  Mennica  Millenium  Novita  Orbis  Paged  Pelion  Polna  Prochem  Stalprofit  Tim  Variant  Zpue

Wyniki:

Transakcji: 21665

Trafność: 44%

Zysk całkowity: 368 %

CAGR (zysk średnioroczny): 10,37%

MaxDD (maksymalne obsunięcie kapitału): 9,2%

I krzywa kapitału:

 buy_hothand-bestones

Zysk skoczył wielokrotnie, obsunięcie tylko o 2 punkty procentowe w porównaniu do testu WIG30, i w obu tych kategoriach przebija pozytywnie WIG20, a wszystko pomimo wspomnianej wyżej niższej wielkości pojedynczej transakcji! Gdyby uefektywnić ową wielkość pozycji, ten portfel mógłby eksplodować znakomitym wynikiem przy niskim ryzyku. Dość niska jest trafność, ale to nie przeszkadza jak widać w znalezieniu pewnych zależności. Obecne obsunięcie to raczej kwestia mizerii rynkowej niż zmian mechaniki rynku, choć gwarancji nigdy nie ma.

Uwagi na koniec tej części:

Testy kończą się na danych branych pod uwagę w poprzednich wpisach, po to by stały się porównywalne; całkiem możliwe, że jeśli ktoś zastosuje inną datę końcową wynik może się różnić od powyższego.

Nie jest to gotowa strategia, wymaga pracy nad ryzykiem, wielkością pozycji i uwzględnieniem kosztów. Jest co najwyżej pewnym wskaźnikiem spodziewanych zmian na rynku.

Problemem może być również kupno na zamknięciu w sytuacji gdy dosłownie w ostatnim momencie klaruje się czy będzie ono pozytywne czy negatywne. Nie raz przecież na fixingu jedno duże zlecenie zmieniało losy dnia…

—kat—

[Głosów:12    Średnia:2.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *