O czym prezesi nie powinni wspominać w wywiadach

W sobotnim wydaniu Parkiet przypomniał o licznych kontrowersjach związanych ze spółką Kerdos i jej niespecjalnie udaną transformacją z niewielkiego wytwórcy produktów higienicznych* w liczącego się gracza na rynku drogerii.

Z punktu widzenia przeciętnych inwestorów przypadek Kerdosu jest cenną lekcją, że “ucieczka do przodu” w postaci zmiany modelu biznesowego nie zawsze kończy się sukcesem. Inwestorzy mogą też zapamiętać by uwzględniać ryzyko związane z przejmowaniem przez spółki z niewielkim zasobem gotówki nierentownych biznesów z zamiarem ich gruntownej restrukturyzacji. Cytowany w artykule analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, Rafał Irzyński, przypomniał, że ratowanie bankrutującego biznesu wymaga pieniędzy i czasu. Dodałbym, że przydałaby się jeszcze kompetentna kadra managerska.

Katarzyna Kucharczyk skupiła się na kontrowersjach związanych z transakcjami sprzedaży biznesu produkcyjnego i kupna udziałów w sieciach drogerii. Zwróciła uwagę, że wokół Kerdosu narosło tyle wątpliwości, że sprawą zajęła się Komisja Nadzoru Finansowego, która szeroko analizuje przypadek. Zastanawiam się czy postępowanie KNF obejmuje wywiad, którego pod koniec września udzielił Parkietowi Kamil Kliniewski – prezes i do niedawna główny akcjonariusz Kerdosu. Przyznam, że znalazła się w nim wypowiedź, która kompletnie mnie zaskoczyła.

W kilku zdaniach przedstawię tło wywiadu. Na początku września Kamil Kliniewski zwiększał zaangażowanie w Kerdosie. Z komunikatów giełdowych wynika, że pomiędzy 1 września a 8 września zwiększył swój udział w akcjonariacie Kerdosu o kilka punktów procentowych do 17,39%. Ostatni komunikat o zwiększeniu zaangażowania opublikowano 9 września.

Po sesji giełdowej w dniu 23 września na rynek trafił natomiast komunikat o sprzedaży pomiędzy 16 a 22 września niemal całego posiadanego pakietu akcji Kerdos przez Kamila Kliniewskiego i zejściu przez niego z 17,39% do 1,88% udziałów. Warto podkreślić, że prezes Kerdosu zwiększał i zmniejszał zaangażowanie w ramach zwykłych transakcji sesyjnych. Dwa dni później Parkiet napisał, że Kliniewski nie posiadał już akcji Kerdosu.

Kerdos

Artykuł Parkietu z 25 września zawiera wyjaśnienia prezesa Kerdosu i do niedawna głównego akcjonariusza. Kamil Kliniewski tak przedstawił powody swoich decyzji inwestycyjnych: W ostatnich dniach zwiększałem zaangażowanie w spółce, ponieważ liczyłem na pozytywne rozstrzygnięcie rozmów z inwestorem, który miał wyłożyć 5 mln euro na rozwój spółki. Co ciekawe, do dzisiaj nie otrzymałem ostatecznej decyzji od inwestora – zastanawiamy się więc nad skierowaniem sprawy do sądu. Niemniej, biorąc pod uwagę, że negocjacje trwają już nienaturalnie długo, zdecydowałem się na wyprzedaż akcji Kerdosu. Nie wierzę, że Kerdos otrzyma wspomnianą kwotę.

W tym samym wywiadzie prezes i główny akcjonariusz dodał, że kolejnym powodem wyjaśniającym sprzedaż przez niego akcji był brak inicjatywy obecnych w akcjonariacie Kerdosu funduszy w kwestii wsparcia kapitałowego spółki. Z wypowiedzi prezesa Kerdosu dla Parkietu wynika także, że inwestor, z którym prowadzono negocjacje był bardzo zainteresowany współpracą a pieniądze, które miał wyłożyć miały kluczowe znaczenie dla rozwoju spółki.

Istnieje podstawowy problem z wyjaśnieniami Kamila Kliniewskiego. O ile rynek wiedział, że spółka prowadzi negocjacje z inwestorem w sprawie pozyskania finansowania to nie miał pojęcia, że negocjacje z inwestorem trwają nienaturalnie długo, na tyle długo, że prezes Kerdosu przestał wierzyć, że spółka pozyska od inwestora finansowanie. Prezes Kerdosu nie uznał za stosowne podzielić się tymi informacjami z innymi akcjonariuszami aż do momentu, w którym oświadczył Parkietowi, że to między innymi na ich podstawie podjął decyzję o wyprzedaży akcji, która zdołowała kurs Kerdosu o kilkadziesiąt procent.

Nie mam wątpliwości, że prezes Kerdosu uświadomił sobie na czym polega problem z wyjaśnieniami, które podał Parkietowi 25 września. W wywiadzie opublikowanym cztery dni później oświadczył, że przyczyny decyzji o sprzedaży akcji są złożone i nie dotyczą sytuacji wewnątrz spółki. Podkreślił także, że decyzja o sprzedaży akcji miała inne podłoże niż stan negocjacji z inwestorem.

Jeśli założymy, że Parkiet poprawnie zacytował wypowiedzi Kamila Kliniewskiego w obydwu artykułach to dojdziemy do wniosku, że w kilka dni prezes Kerdosu uświadomił sobie, że jednak nie sprzedawał akcji Kerdosu w reakcji na nienaturalnie przeciąganie się negocjacji z inwestorem, które sprawiło, że przestał wierzyć w pozyskanie kluczowego dla rozwoju spółki zastrzyku kapitałowego. Zrozumiał, że wyprzedaż akcji miała inne podłoże.

* Wtedy Kerdos (co po grecku oznaczać ma “zysk”) znany był jeszcze pod nazwą Hygienika.

[Głosów:52    Średnia:4.9/5]

3 Komentarzy

  1. Olgi

    Widać nie tylko nazwę zapożyczyli z Grecji 😉

  2. astanczak

    @ trystero

    Aż prosi się o przypomnienie czasów gorączek internetowej i na rynku nieruchomości, w czasie których warszawskie spółki zmieniały pola na dot.com i deweloperkę.

  3. Borys

    no cóż – teraz prezio może za pieniądze ze sprzedanych akcji sam zostać ynwestorem który dokona kluczowych inwestycji – no chyba że działał wcześniej na szkodę spółki i przedstawiana sytuacja finansowa nie jest taka kolorowa bo inaczej jak wyjaśnić że wartość księgowa akcji to jakieś 2,5 zł a rynek brzydzi się brać po 50 gr?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *