Wykres dnia: walka pokoleniowa

Analitycy Morgan Stanley opublikowali w połowie września raport*, w którym przekonują, że zmiany demograficzne, przede wszystkim wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego, odwrócą trzy kluczowe trendy ekonomiczne z ostatnich kilku dekad.

Zdaniem analityków MS, na czele z Charlesem Goodhartem wzrost liczby osób w wieku nieprodukcyjnym (przede wszystkim emerytów) w stosunku do liczby osób w wieku produkcyjnym odwróci trzy trendy, które zdominowały sytuację gospodarczą w państwach rozwiniętych w ostatnich trzech dekadach:

  • trend spadających realnych stóp procentowych
  • zjawisko stagnacji realnych wynagrodzeń w państwach rozwiniętych
  • trend wzrostu nierówności ekonomicznych w obrębie społeczeństw

Według autorów raportu niezwykle korzystna sytuacja demograficzna, w której funkcjonowała globalna gospodarka od lat 70. a na którą złożyły się najpierw wzrost ludności w wieku produkcyjnym w państwach rozwiniętych a następnie włączenie do globalnej wymiany setek milionów pracowników w Chinach i Europie Wschodniej odcisnęła swoje piętno na każdym z trzech opisanych wyżej trendów ekonomicznych. Odwrócenie sytuacji demograficznej może spowodować zdaniem analityków MS wzrost realnych stóp procentowych (autorzy argumentują, że zmiany demograficzne będą inflacyjne bo oszczędności spadną bardziej niż inwestycje), wzrost realnych wynagrodzeń w państwach rozwiniętych i spadek nierówności ekonomicznych.

Wykres dnia przedstawia zmiany wskaźnika obciążenia demograficznego w państwach rozwiniętych i rozwijających się:

Za Morgan Stanley

Za Morgan Stanley

Prognozy analityków Morgan Stanley przypomniały mi o innej idei związanej z obserwowanymi zmianami demograficznymi: perspektywą walki pokoleniowej związanej z faktem, że interesy seniorów i interesy młodych stawać się będą coraz trudniejsze do pogodzenia. Kilka miesięcy temu na blogu think tanku Bruegel pokazano jak może wyglądać taka walka. W kwietniu włoski Sąd Konstytucyjny uznał za niezgodne z konstytucją zapisy pakietu reform emerytalnych, które były częścią pakietu oszczędnościowego, tymczasowo zawieszające indeksację emerytur dla świadczeń powyżej trzykrotności minimalnej emerytury (powyżej 1450 euro).

Analitycy Bruegela w ten sposób podsumowali decyzję włoskiego sądu: Włoski Sąd Konstytucyjny zdecydował, że w państwie o drugich najwyższych w UE wydatkach na emeryturę (jako procent PKB – T.) i trzecim najwyższym wskaźniku zastąpienia wynagrodzeń – tymczasowa rezygnacja z indeksacji świadczeń emerytalnych trzykrotnie przekraczających minimalne łamie zasady równości i proporcjonalności. Autorzy dodali, że sprawa dotyczy państwa z czwartym najwyższym w UE poziomem bezrobocia wśród młodych – 43% i wskaźnikiem ubóstwa dla młodego pokolenia istotnie wyższym niż poziom ubóstwa seniorów.

Nie mam zdania w kwestii słuszności decyzji włoskiego sądu. Nie czuję się też zdolny do ważenia argumentów starszego i młodego pokolenia. Myślę jednak, ze przedstawiony wyżej konflikt pokoleniowy może mieć coraz większe znaczenie. Nie tylko polityczne ale także ekonomiczne bo jego rozwiązanie będzie istotnie wpływać na kształt polityki fiskalnej i monetarnej. To z kolei oznacza, że inwestorzy uwzględniający w swoim procesie decyzyjnym sytuację makroekonomiczną powinni bacznie obserwować potencjalną walkę pokoleniową.

* O raporcie pisał David Keohane na FT Alphaville a cały raport jest dostępny w sekcji Long Room (trzeba się rejestrować)

[Głosów:33    Średnia:3.8/5]

27 Komentarzy

  1. ekonom polityczny

    Ciekaw jestem, jak analitycy MS tłumaczą fakt, że wszystkie problemy, które obecnie ćwiczymy jako świat pojawiły się najpierw w Japonii, państwie mającym od 25 lat fatalną strukturę demograficzną.

    Gdyby to, co ich raport przewiduje miało być prawdą, to w Japonii właśnie powinniśmy mieć hiperinflację, poganianą lawinowym wzrostem wynagrodzeń i krachem na rynku obligacji…

    Podstawowy błąd raportu, kładący większość jego tez -> starsi ludzie oszczędzają, a młodzi biorą kredyty i je wydają (bo muszą kupić mieszkanie/dom wysłać dzieci do szkoły itd.). Starość jest więc deflacyjna, a młodość – inflacyjna!

    1. trystero (Post autora)

      @ ekonom polityczny

      W kwestii Japonii: Should we look to Japan and North Asia to give us a roadmap for the effects of demographics? In our view, not necessarily: Both have seen their demographics turn, but what we saw in Japan and North Asia may not be what other economies will experience once demographics turn. Why?
      Japan’s demographics turned in the early 1970s when global demographic pressures were still benign. While Japan’s labour was getting scarce, labour was abundantly available in the rest of the world. Japan’s corporates could, if they wanted to, offshore production and keep wages from rising. In fact, that’s exactly what they did. Production was offshored, and employment moved from manufacturing to services, where a sectoral excess supply of labour kept wage growth controlled.

      W kwestii inflacji: For social and political reasons, we think that the pension safety net will remain, and that this will be expected by those in working age, with the implication that the savings ratio of those in work will not rise commensurately with longevity and the rise in the length of prospective retirement. This is, of course, a political and social judgment, and could be wrong.
      In any case, health expenditure are rising and the increase in retirement age lags far behind rising longevity: Both health expenditures and public expenditures on pension transfers have been rising and, given the sharply increasing proportions of the elderly, can be expected to go on rising quite steeply into the future (see Exhibits 15-16). In particular, retirement ages have been generally falling until recently and, while now reversing, the planned rise in retirement ages still lags far behind the predicted rise in longevity (see Exhibit 17).
      The tax wedge to plug the gap between inadequate savings and rising spending will raise inflation: On our assumption that the age profile of consumption will continue to be flat, or upward-sloping, then the ineluctable conclusion is that tax rates on workers will have to rise markedly in order to transfer the requisite resources from workers to pensioners. Owing to demographic trends, the workers will become relatively scarce and in a stronger bargaining position. Then they will also get hit by higher taxes, driving a larger wedge between their pre-tax income and post-tax available funds. This is a recipe for a recrudescence of inflationary pressures. The present concerns about deflation are fleeting and temporary; enjoy it while it lasts. Central banks will, soon enough, have to revert to their normal behaviour; the ZLB was largely the consequence of a combination of a China effect and an unprecedented demographic backdrop.

      1. trystero (Post autora)

        @ ekonom polityczny

        Zwróć uwagę, że nie mam wyraźnego zdania w tej kwestii (dlatego za najbardziej interesującą kwestię uznałem ekonomiczne a więc także inwestycyjne konsekwencje walki pokoleniowej) więc to, że cytuje MS nie oznacza, że zgadzam się z ich inflacyjną teorią starzenia się społeczeństw. Bardziej wyraźne zdanie mam w perspektywie kilkuletniej gdzie cały czas (od dobrych 7-8 lat) spodziewam się utrzymania presji deflacyjnej.

  2. ikti

    Mi się wydaje, że co prawda będzie inflacja, ale zupełnie inna niż się sporo osób spodziewa. Rosnące problemy z dostępnością siły roboczej powinny powodować inflację zarobków. Inna historia jest z aktywami. Najstarsi są w posiadaniu bardzo wielu aktywów czy to bezpośrednio, czy przez inwestycje emerytalne i będą je zapewne stale spieniężać, zwłaszcza, gdy okaże się, że państwa mają problem z zapewnianiem emerytur odpowiedniej wysokości. Tej podaży nie będzie miał kto wchłonąć.

  3. _dorota

    “Odwrócenie sytuacji demograficznej” może:

    1. Być znacznie mniej nasilone niż to się przewiduje, ponieważ:
    A. Będzie konsekwentnie podnoszony wiek emerytalny (tak, także u nas, to nieuniknione).
    B. Średnia długość życia niekoniecznie będzie rosła. Być może nie spadnie, ale rosła istotnie już nie będzie, widać to po prognozach dla Japonii chociażby (epidemia otyłości zrobi swoje).

    2. Nie mieć tak katastrofalnych skutków, jak się wróży – z powodu podstawowej przewagi młodych nad starymi: mobilności. Osoby, które już nabyły prawa do emerytury nie mogą emigrować w poszukiwaniu lepszych świadczeń, osoby świadczące pracę będą masowo poszukiwać lepszych warunków pracy (w Polsce to obserwujemy na skalę milionową). “Lepsze warunki pracy” w przyszłości może oznaczać niższe obciążenia podatkowe.

    W dyskusji na powyższy temat bardzo wyraźnie widać podstawowy błąd prognozowania: ekstrapoluje się istniejące obecnie tendencje. Ma być tak samo, ale “jeszcze bardziej”. A zmienić się może wiele, w kierunkach, których nie bierzemy teraz pod uwagę.

    Mam takie wrażenie, że tematu demografii używa się całkowicie instrumentalnie do uzasadnienia innych projektów. Ostatnio do znieczulenia Europy na widok muzułmańskiej hordy młodych byków podbijających nasz kontynent. Podobno mają zapracować na czyjeś emerytury (kretyńska naiwność 🙂 ).

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      Nie podoba Ci się przyjmowanie uchodźców? Proszę bardzo. Protestuj, przekonywuj, argumentuj. Proszę powstrzymaj się jednak przed używaniem języka nacechowanego nienawiścią. Przynajmniej na tym blogu.

  4. Jack

    “niezwykle korzystna sytuacja demograficzna”

    Prognozy dotyczące wzrostu populacji świata są korzystne. W Afryce do 2050 liczba ludności wzrośnie z 1 mld do 2,5 mld, by do końca XXI osiągnąć ponad 4 mld ludzi. W Azji liczba ludności również nadal ma szybko rosnąć (np. Indie, Bangladesz, Pakistan). Kilka lat temu McKinsey Global Institute w swoich analizach dotyczących przyrostu globalnego długu w ciągu najbliższych dekad określał ten demograficzny boom pojęciem “unbanked populations” sugerując ogromny potencjał wzrostowy dla gospodarek w przyszłości (nie chodziło tylko o wzrost globalnego zadłużenia). W Europie zaś można oczekiwać napływu kilkudziesięciu/kilkuset milionów młodych imigranów do końca XXI (liczba imigrantów zależna od skali przyszłych konfliktów zbrojnych w Afryce i Azji), co powinno w ciągu kilkudziesięciu lat do pewnego stopnia odwrócić niekorzystne trendy wynikające z sytuacji starzejącej się Europy.

    “autorzy argumentują, że zmiany demograficzne będą inflacyjne”

    Ciekawa teza w kontekście sytuacji Włoch. Wyrok Sądu Konstytucyjnego i konflikt pomiędzy interesami seniorów (zwycięzcy) a ludźmy młodymi (przegrani) oznacza konieczność podwyższania podatków, jako stałego elementu dalszego funkcjonowania systemu prawno-polityczno-gospodarczego lub zwiększenie deficytu i odejście od obecnych regulacji strefy euro. Podobny zresztą dylemat ma też i Hiszpania, która w ciągu kilku najbliższych lat wyczerpie środki z funduszu rezerwowego wypłacane teraz na emerytury i która w związku z tym będzie musiała podnieść podatki lub zwiększyć deficyt. Regularne i wpisane na stałe w system wzrosty podatków w starzejących się państwach unijnych oraz niskie tempo wzrostu gospodarczego będą chyba raczej miały wpływ deflacyjny niż inflacyjny?

  5. Jack

    @ _dorota

    ” Będzie konsekwentnie podnoszony wiek emerytalny (tak, także u nas, to nieuniknione).”

    Podwyższanie wieku emerytalnego nie ma żadnego znaczenia. Wg badań polsenior dotyczących stanu zdrowia i warunków życia Polaków w wieku 65+ ponad 40% osób w wieku 65-69 lat ma większe lub mniejsze zaburzenia funkcji poznawczych. Jest to wynik biologicznego starzenia się organizmu i nie da się tu wiele zmienić dietą lub tzw. zdrowym trybem życia. Pracodawca nigdy nie zatrudni częściowo otępiałej starszej osoby o bardzo niskiej wydajności pracy, która musi być w stałym kontakcie z lekarzem i przebywać na długich zwolnieniach z pracy.

    https://pbs.twimg.com/media/CIMrQZAUYAAOGCH.jpg

    1. trystero (Post autora)

      @ Jack

      W odpowiedzi ekonomowi politycznemu obszernie cytowałem argument Morgan Stanley za inflacyjnym charakterem starzenia się społeczeństw.

  6. _dorota

    @ Jack
    jak będą musieli, to będą pracować. Za każde pieniądze. Spójrz, jak wielu starszych Amerykanów pracuje. To będzie konieczność.
    Ludzie zaczną naprawdę dbać o zdrowie. Przedwczesna starość oznaczać będzie nędzę. Wreszcie wróci normalność – może wreszcie przestaniemy widzieć w mediach młodych emerytów nudzących się we wszelakich “uniwersytetach trzeciego i kolejnego wieku”.

    Co do Włoch – to nie żadne zwycięstwo starych i żadna klęska młodych. Młodzi po prostu wyjadą z kraju i starzy zostaną ze swoimi… roszczeniami emerytalnymi, których będą mogli użyć do osobistej higieny.

  7. _dorota

    @ trystero
    OK, zapomniałam, że znajdujemy się w świątyni poprawności politycznej i że mdlejesz na sam dźwięk słowa “Cygan” 🙂 Przepraszam za słowo “hordy” i tematu eksplorować nie będę.

  8. Jack

    @ _dorota

    Żyjesz w świecie swojej wyobraźni. Ze względów politycznych i demograficznych nie ma większych szans na wprowadzenie tego rodzaju zmian, ponieważ takie decyzje wymagają poparcia większości wyborców, a ludzie w wieku 50+ stanowić będą jednak większość populacji.

  9. _dorota

    @ Jack
    Ludzie głosują nogami – i ten fakt pomijasz z zastanawiającym uporem. Niezależnie od tego, jak wielkie obciążenia podatkowe nałożymy na pracę, to – jeśli nie zamkniesz granic dla przepływu siły roboczej – osoby pracujące wybiorą kraj z mniejszymi obciążeniami.

    Przepraszam, że się powtarzam, ale myślę, że zobaczymy raczej brutalną rywalizację krajów rozwiniętych o wykwalifikowanych pracowników. To już się dzieje, a Polska przegrywa sromotnie, tracąc przyszłość.

  10. Jack

    @ _dorota

    “osoby pracujące wybiorą kraj z mniejszymi obciążeniami.”

    Nieprawda. Do krajów obciążonych coraz wyższymi podatkami napływają i napływać będą miliony imigrantów z Afryki i Azji. Poniżej coroczny raport przygotowany przez PricewaterhouseCoopers dla World Bank dotyczący zmian w podatkach na świecie w 2015. Na stronie 144 Total Tax Rate (%) w państwach EU i EFTA. Polska z niskimi podatkami wypada poniżej średniej. Kraje z najwyższymi podatkami działają przyciągająco na imigrantów/przyszłych pracowników. Pod względem gospodarczo-finansowym w dłuższym okresie czasu jest to zjawisko korzystne dla tych krajów.

    www.pwc.com/gx/en/paying-taxes/pdf/pwc-paying-taxes-2015-high-resolution.pdf

  11. _dorota

    @ Jack
    Miałam na myśli całość obciążeń narzucanych na pracę. Kraje, o których mówisz przyciągają (także Polaków) przyjazną infrastrukturą i pomocą socjalną.

    “Do krajów obciążonych coraz wyższymi podatkami napływają i napływać będą miliony imigrantów z Afryki i Azji.”
    Przecież nie po to, żeby pracować! Napływają po socjal (to widać po ich agresywności, z jaką wybierają Niemcy i Szwecję, odrzucając choćby Danię, nie mówiąc o innych krajach na szczęście).

    My rozmawiamy o przyciąganiu wysoko wykwalifikowanej siły roboczej zdolnej generować wartość dodaną w gospodarce (i przez to wpływy podatkowe do budżetu). To nie migranci bliskowschodni i afrykańscy.

    @ trystero
    Tak mi się zdaje, że dobrze wykształceni ludzie ulegają wyrafinowanym złudzeniom. Jeśli można prosić – rzuć okiem na ten artykuł, choćby pobieżnie:
    http://www.teologiapolityczna.pl/krzysztof-tyszka-drozdowski-francuska-rekonkwista/

  12. mall

    Z tą falą migracji wyłącznie po zasiłki coś mi się nie zgadza. Skoro napływają takie tłumy wyłącznie po zasiłki to przy takiej skali migracji powinno rosnąć bezrobocie w Niemczech i Szwecji (przede wszystkim tutaj bo populacja Szwecji jest niezbyt duża), a tego nie widać po pobieżnym sprawdzeniu.
    Taka tylko uwaga laika.

  13. _dorota

    @ mall
    “przy takiej skali migracji powinno rosnąć bezrobocie”

    Definicja bezrobotnego jest taka, że jest to osoba poszukująca pracy, nie mogąca jej dostać. Tymczasem można być poza zasobem pracy – wtedy osoba niepracująca nie jest uznawana za bezrobotnego. To przypadek większości muzułmanek: nigdy nie poszukiwały pracy i nigdy nie pracowały (i nie są bezrobotne).
    Zresztą nawet wśród stricte bezrobotnych muzułmanie dominują. Niekoniecznie z własnej winy – są badania z Francji, że CV z muzułmańskim nazwiskiem nie są nawet zapraszane na rozmowę.

    “Zasiłek” to niekoniecznie przecież jest świadczenie w przypadku bezrobocia. System opieki socjalnej w niektórych krajach jest bardzo zróżnicowany.

    Nie wiem, na ile to jest prawda, ale wydaje się prawdopodobne:
    http://www.fronda.pl/a/szokujace-dane-szwajcaria-90-procent-islamskich-imigrantow-zyje-z-zasilkow,56761.html

  14. mall

    Akurat podany przykład tyczy się Szwajcarii a źródłem jest Fronda nie wskazująca dalej konkretnie źródła.
    Jeżeli celem imigrantów jest wyłudzanie zasiłków to akurat zasiłek dla bezrobotnych jest bardzo kuszący dla potencjalnego wyłudzacza. Tak więc nadal mam poważne wątpliwości.

  15. _dorota

    @ mall
    Tutaj jest opis, jak pozornie złudne rachuby imigrantów stają się rzeczywistością za sprawą niewydolności niemieckiej machiny urzędniczej (ta niewydolność zostanie w tym roku przemnożona przez x razem z bezprecedensowym napływem):

    http://wpolityce.pl/swiat/264571-co-ciagnie-imigrantow-do-niemiec-wysokie-swiadczenia-socjalne-i-obietnice-przemytnikow-nasza-analiza?strona=1

  16. jack82

    _dorota ma rację, gospodarkę mogą podnieść tylko imigranci którzy wytworzą wartość dodaną. Myślicie, że imigranci którzy właśnie napływają są w stanie chociaż napisać jedno zdanie po Polsku? 🙂 jak mają zatem pracować u nas w kraju? ile z tych imigrantów to wykształceni ludzie? Popatrzcie na politykę imigracyjną USA i Australii, tam się przyjmuje przede wszystkim właśnie wykształconych.

    @Jack, @ekonom polityczny – ładnie obalone teorie z raportu MS 🙂

  17. Grzech

    @all
    poprawność polityczna dopuszcza jedynie argumenty typu pitu pitu, czyli języka nie znają, brak wykształcenia itd. Brak możliwości dyskusji o zagrożeniach w obliczu których pitu pitu o gospodarce, bezrobociu staje się pozbawione sensu.
    Trystero zachęca do argumentacji, jednak jak się okazuje nawet argumenty podlegają cenzurze 🙂

  18. _dorota

    @ Grzech
    Będziemy mieli wątpliwą przyjemność obserwowania, jak forsowana siłowo poprawność polityczna (a tak po imieniu: cenzura) umożliwia dojście do władzy brunatnym. Widać tak musi być.

  19. Grzech

    @ _dorota
    Skoro mamy demokrację itd to, z definicji, siłowo nic nie jest możliwe. Cenzura, owszem kiedyś była. Czy obecnie jest lepiej? Rzućmy okiem…. Obecnie przypominanie bytu takiego jak rozporządzenie ministra zdrowia (epidemie, wiruski itd) to już faszyzm, czy ksenofobia… coś w ten deseń.
    Podobnie z tzw. hejtem. Gdy otwartym tekstem, jak besbolem, wali najlepiej opłacany z publicznej kasy, publicysta, to…. cisza.
    Jakiś czas temu stanowisko Węgier i kilku innych było też “ksenofobią, nazizmem itd.”, dziś dowiaduję się, że jednak trzeba strzec granic i wysłać sprzęt i ludzi…. Czy to cenzura? Oczywiście, że nie! Świat się rozwija i inżynieria społeczna teraz jest na topie. Jedną z osób specjalizujących się w tej dziedzinie materializacja mowy miłości nawoływała do wrzucenia do wora itd. Za miesiąc być może okaże się, że malaria to nic egzotycznego, tym bardziej, że komary malaryczne doleciały do południowych sąsiadów. Ciekawe co mądrzy “analitycy” zaproponują do przebadania strumienia 100 000 ludzi, oczywiście bez dokumentów. Bo jak, uciekając przed nadchodzącym frontem, można pamiętać o dokumentach? Fajfon to oczywiste, ale dokumenty?! Jak ktoś określi ryzyko, skoro kompletnie nie wiadomo o miejscu ich zamieszkiwania i przebytej drodze.
    Powoli, różnymi strużkami dochodzą tzw. argumenty o tym, że “ci mężczyźni mają swoje potrzeby”… te potrzeby już uzewnętrzniają a argumenty na to niestety nie przeszły przez sito poprawności politycznej. Widocznie TAK musi być.
    Ludzie mają prawo czuć się zmęczeni absurdami. Jaki kolor? Czy to ważne? Nie byłoby zmiany, ale ktoś przedobrzył w dojeniu i szczerości knajpianej no i mleko się rozlało.
    P.S. Dziwne, że nikt z analityków nie pyta skąd prywatne archiwum u jednego z urzędników giełdy…. bezpieczeństwo informacji doszło do poziomu numerków przy domofonie a tu…. jak widać są i tacy co mogą więcej-to tak odnośnie zmęczenia absurdami

    1. astanczak

      @ all

      Drobne przypomnienie – na blogach bossy nie rozmawiamy o polityce, a już szczególnie nie będziemy rozmawiali w finale kampanii wyborczej w Polsce. W sieci nie brakuje miejsc, gdzie można dać upust swoim poglądom i postawom obywatelskim. Zapraszamy do podnoszenia oglądalności miejscom, które są dumne z tego, że są w awangardzie wolności słowa. Blogi bossy mają to szczęście, że nie stały się miejscem sporów politycznych, a bywały już gorętsze tematy, bo bliższe szeroko rozumianemu inwestowaniu. Tyle prośby. Teraz konkrety – jeszcze jeden komentarz ocierający się o politykę, uchodźców, wybory, to zacznę korzystać z uprawnień administratora i gospodarza tego kawałka sieci.

  20. _dorota

    @ astanczak
    Roma locuta, causa finita.

    Jednak tak z czystej ciekawości zapytam: czy sądzisz, że ten konkretny temat NIGDY nie zahaczy o gospodarkę, a więc rynek i giełdę?

  21. astanczak

    @ _dorota

    (Szczerze mówiąc nienawidzę sięgać po argument admina. Właściwie to musiałbym nauczyć się sposobu drastycznego ingerowania w blogi, bo nigdy tego nie robiłem – zwyczajnie nie było potrzebne)

    Oczywiście, że o migracji można rozmawiać ekonomiczne. Takie dyskusje miały miejsce w czasie ostatniej kampanii wyborczej w Wielkiej Brytanii. UKIP narzucił język sporu, ale nie brakowało czysto ekonomicznych wystąpień mówiących o zaletach i wadach migracji. Zresztą ostatnio Boris Johnson – możliwe, że następny premier WB – wprost przyznał, że ograniczenie migracji może mieć negatywne skutki ekonomiczne, mimo tego, że jego partia jest jednak anty (przynajmniej na poziomie retoryki). Niestety w Polsce nie udaje nam się znaleźć języka czysto ekonomicznego dla problemu migracji, więc zwyczajnie na blogach bossy proponuję temat omijać. Jak każdy mam swoje poglądy na ten temat, ale to nie oznacza, że muszę zabierać głos w tej sprawie publicznie. Gdyby byłoby na ten temat referendum, to zapewne skorzystałbym z okazji i oddał głos mimo tego, że w wyborach nie biorę udziału.

  22. Grzech

    OK, teraz sterylnie….;) wojna pokoleniowa to nie jakieś tam fantazje, tylko realia. Wskaźnik dzietności+exodus wieku produkcyjnego+wizja przyszłości wsród młodych w wieku przed produkcyjnym i “przedrozrodczym” to jest nasz, lokalny zapalnik, który będzie przybliżał kłopoty bardziej niż np na Zachodzie. Czy można go rozbrajać bez ? Wątpię. Dość dobrze, że w cytowanym raporcie padło słowo trend. To słowo-klucz, które ma wiele wspólnego z wizją/strategią. Tak się niestety stało, że to co wiąże się również z trudem, mozołem a nawet ścianą strachu zostało zastąpione przez “trendi” czyli ciepła woda w kranie oraz tu i teraz. Wbrew pozorom nie jest to wyłącznie domena polska i związana nie tylko z a właściwie to zrobiła sobie z tego wabik/instrument do osiągnięcia celu. Celu, który zaskoczył pewnie wielu do tego stopnia, że nie było to obojętne dla powstania powyżej wspomnianego zapalnika.
    Jak rozbroić zapalnik? Hmm… sytuacja jest na tyle poważna, że rozstrzyganie na poziomie inflacja/deflacja popyt/podaż może nie dać spodziewanego efektu. Trzeba zacząć od…. człowieka. Skoro po 2000 roku zmienił się Rynek, to i teorie ekonomiczne trzeba “wzbogacić” o dodatkowe narzędzia uwzględniające, mam nadzieję…scalanie, skrajnie różnych, kultur. Można też, można bo demokracja, pozostać przy trendi i widzieć dokooła pochodnie lub brunatny kolor, jak życzy sobie przywołana wcześniej inżynieria społeczna. Dziwnie? Skrótowo? Bo, to chyba nie miejsce… itd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *