Czy dobry start jest na pewno dobry

Życzę Ci, żeby twoje pierwsze transakcje na rynku były nieudane. Żebyś stracił pieniądze.
Takie życzenia mogą wydawać się absurdalne i cyniczne. Co więcej, część osób może uznać, że składający te życzenia ma wyłącznie na celu swoje dobro. Zwłaszcza jeśli chodzi o rynek terminowy lub forex, gdzie strata jednego gracza jest zyskiem drugiego (po zaspokojeniu wszelkich prowizji i kosztów brokera). A jednak, dla kogoś kto dopiero zaczyna aktywność rynkową, to są jednak dobre życzenia.
Wystarczy sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie, co się dzieje z nami, gdy rozpoczynając jakąś działalność, zaczynamy dość szybko odnosić sukcesy. Przekonanie o tym, że to wszystko łatwizna, że jesteśmy niesłychanie zdolni, dość szybko może doprowadzić do uderzenia wody sodowej do głowy. Aż wreszcie przychodzi ten nieunikniony moment, gdy z jakichś powodów następuje porażka. Nam – oszołomionym pierwszymi sukcesami – trudno bardzo często to zaakceptować. Wydaje nam się, że przecież szło tak dobrze, że umieliśmy to wszystko, rozumieliśmy na czym to polega, a w przypadku inwestowania, wiedzieliśmy o co w tym wszystkim chodzi. Stąd prosta droga do usilnej walki o odzyskanie pierwotnych umiejętności i statusu. Z tym, że tych pierwszych umiejętności tak naprawdę nigdy nie było. To co było, można uznać co najwyżej za zbieg szczęśliwych okoliczności.
W 1975 roku Ellen Langer przeprowadziła serię eksperymentów, które zaowocowały w psychologii wprowadzeniem pojęć złudzenia kontroli i iluzji kontroli. W jednym z tych eksperymentów uczestnicy rzucali trzydzieści razy monetą. Ich zadaniem było przewidzenie przed każdym rzutem, czy wypadnie orzeł czy reszka. Wyniki rzutów były manipulowane przez zespół badający. W jednej z grup badani poprawnie „odgadywali” pierwszych piętnaście rzutów. Uczestnicy kolejnej grupy poprawnie „rozpoznawali” piętnaście ostatnich rzutów, zaś w trzeciej grupy poprawne odpowiedzi rozkładały się na całość rzutów.
Przypomnę jeszcze raz – wszyscy uczestnicy wiedzieli o tym, że biorą udział w grze losowej, jaką jest rzut monetą. Teoretycznie jeżeli rzucamy sobie monetą, w której w serii kilka razy z rzędu występuje orzeł, możemy co najwyżej pouśmiechać się do siebie, a nie liczyć na to, że mamy specjalne zdolności, umiejętności, czy warsztat potrzebny do tego, by rzucić monetę tak, by wypadł orzeł lub reszka zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Pod warunkiem, że moneta nie jest podrasowana. A jednak wyniki tego eksperymentu pokazały coś zupełnie innego. Przynajmniej jeśli chodzi o jedną z grup. Uczestnicy grupy, w której dobra passa pojawiła się na początku, nie chcieli uznać oczywistej losowości. Uznali, że posiadają pewien rodzaj kontroli. Złudzenie rozpoznania wzorców w rzucie monetą, posiadanie pewnych umiejętności okazały się silniejsze od racjonalnego umysłu, który powinien krzyczeć: „hej to tylko rzut monetą!”. Co więcej w tej grupie uznawano, że przy pewnej dozie ćwiczeń będą mogli w stanie powtórzyć pierwsze sukcesy.
Czy nie przypomina to nam sytuacji początkującego, który zarobił pieniądze podczas rozpędzonej hossy, a który nigdy przedtem nie doświadczył silniejszego załamania rynku. Po serii dobrych inwestycji, jego przekonanie o tym, że już wie na czym polega inwestowanie jest tak silne, że gdy zaczyna się słabszy okres (naturalny w inwestowaniu), prowadzi to do tego, że nie chce w to uwierzyć. Bardzo wielu inwestorów sądzi, że kluczem do sukcesu jest taka metoda, w wyniku stosowania której każda transakcja kończy się zyskiem. Nieustannie poszukują systemów, strategii w których ani JEDNA operacja nie doprowadzi do straty. Od czego są optymalizacje, testy, kolejne rodzaje analiz i metod. Na historycznych danych da się wcześniej czy później znaleźć „model idealny”. Ale model to jedno, a rzeczywistość to drugie. Van Tharp w swoim „Peak Performance Course” wielokrotnie przytaczał metaforę, że zyski i straty to jak wdech i wydech w procesie oddychania. Nie da się robić tylko jednej z tych dwóch rzeczy, żeby efektywnie oddychać.
Życzę więc wszystkim początkującym – dobry początek to prawdopodobnie zła wróżba.

[Głosów:48    Średnia:4.3/5]

9 Komentarzy

  1. Paweł Cymcyk

    Grzegorz,
    widziałeś może gdzieś dokładniejszy opis eksperymentów Ellen Langer? Ciekawe jak manipulowano rzutami, że badani się nie zorientowali, że coś tu nie gra. Zakładam, że rzucanie dwoma osobnymi monetami z dwoma identycznymi stronami byłoby zbyt proste.

  2. gzalewski (Post autora)

    To nie jest wielki problem podawać odpowiednie wyniki.
    Dostepu do oryginalnej pracy za free na razie nie znalazłem

  3. investor_ts

    Proszę sobie policzyć ile wynosi prawdopodobieństwo tego, że odgadniemy 15 pierwszych rzutów monetą, a nie dowolnych 15 z 30.

    “Uczestnicy grupy, w której dobra passa pojawiła się na początku, nie chcieli uznać oczywistej losowości”. Zaraz, zaraz, o jakiej “oczywistej losowości” piszesz? Przecież wspomniano, że wyniki nie były losowe ale manipulowane. Ci uczestnicy, którzy nie uznali rzekomej losowości, postąpili więc słusznie.

  4. GZalewski

    @investor_ts
    “Przecież wspomniano, że wyniki nie były losowe ale manipulowane.”
    No proszę Cię…
    Tak ale uczestnicy byli przekonani, że jednak były losowe.
    Chyba, że zaczniemy się zastanawiać, że oni wiedzieli, że ci drudzy wiedzieli, że ci pierwsi wiedzieli….

  5. investor_ts

    No to byli przekonani o losowości czy nie? We wpisie stwierdzasz, że nie chcieli uznać losowości, a w komentarzu, że byli o niej przekonani :).

    Z całym szacunkiem, ale analizowanie jednej tylko grupy jest pozbawione większego sensu. Przypuszczam, że interesujące nas wyniki ujawniają się dopiero poprzez porównanie wspomnianych trzech grup. Członkowie pierwszej i drugiej grupy osiągając jednakowe wyniki (15 trafnych oraz 15 nietrafnych prognoz) powinni przecież podobnie oceniać swoje zdolności profetyczne. Domyślam się, że tak nie jest i może to wskazywać, iż istotnym jest fakt czy sukcesy osiągano na początku czy pod koniec eksperymentu.

    Reasumując, eksperyment potencjalnie ciekawy. Szkoda, że nic nie napisałeś o wynikach.

  6. GZalewski

    @investor_ts
    znaczy zaczynamy bawić się słowami?
    Bierzesz ludzi do eksperymentu – mówisz im, że mają odgadywać LOSOWY rzut monetą.
    Oni rzucają, i niby wiedzą, że to losowe, ale kombinują – bo nie chcą jej uznać.
    Język polski bywa niejednoznaczny, ale chyba ogólny sens jest raczej zrozumiały.
    Dlaczego dorośli ludzie rzuacając koścmi, wiedzą, że wynik jest losowy, ale mimo tego próbują tej losowości się przeciwstawić – chuchając, pocierając, modląc się w myślach.

    W całym eksperymencie chodzi właśnie o to skrzywienie – co do wiary w zdolności prognostyczne tej pierwszej grupy, która zauważyła swój sukces.

  7. Max

    W cztery dni wyzerowałem jednodniowy pokaźny zysk na kontraktach na wig 20. Zamiast rozwodzić się nad rzutami monetą i prawdopodobieństwem lepiej wbić sobie podstawową zasadę do głowy – NIE WALCZ Z RYNKIEM, bo rynek zawsze ma rację. To na początek wystarczy.

  8. investor_ts

    Grzegorz, ustalmy czy twój wpis to radosna twórczość inspirowana pewnym eksperymentem, czy rzetelna informacja na jego temat. W drugim przypadku musisz dopuścić krytyczną analizę zarówno swojego tekstu, samego eksperymentu jak i wniosków formułowanych na jego postawie. Próba zbycia mnie argumentem jakoby bawię się słowami jest niepoważna, bo przecież nie chodzi o słowa, ale ich znaczenia. Dociekliwość skłoniła mnie do zadania sobie trudu i spojrzenia na źródło. Oto moje ustalenia:

    1) Pierwszą moją wątpliwość wzbudziła informacja jakoby uczestnicy trafnie odgadywali “pierwszych piętnaście rzutów”. W rzeczywistości wyglądało to nieco inaczej. Członkowie każdej z trzech grup trafnie przewidzieli 15 z 30 rzutów monetą. W przypadku pierwszej grupy trafność malała wraz z trwaniem eksperymentu, w przypadku drugiej rosła, a w przypadku trzeciej – trafne odpowiedzi były rozłożone równomiernie. Przy okazji odpowiedź na pytanie PC: nikt nie rzucał żadną monetą, uczestniczy przewidywali wynik, a następnie byli informowani o tym, czy im się to udało.

    2) Nie wiemy czy uczestnicy wiedzieli, że biorą udział w grze losowej. Langer i Roth w żaden sposób nie informowały ich o tym, ani nie sprawdzały jakie są ich przekonania w tej sprawie. Oczywiście możemy zakładać, że 20-latek powinien zdawać sobie sprawę z tego, że rzut monetą ma charakter losowy, ale to tylko przypuszczenie w żaden sposób nie zweryfikowane w trakcie eksperymentu.

    3) Pierwsza grupa przeszacowała swoje zdolności predykcyjne twierdząc, że jest w stanie trafnie przewidzieć 54,2% rzutów. Druga natomiast szacowała, że są w stanie przewidzieć jedynie 49,1%. Co ciekawe, we wszystkich grupach ok. 40% uważało, że ich zdolności poprawią się wraz z nabywanym doświadczeniem, a 25% twierdziło, że ich przewidywania będą mniej skuteczne jeżeli będą w jakiś sposób rozpraszani.

    4) Pewną wątpliwość może wzbudzać fakt, że badana grupa była skrajnie niereprezentatywna. Składała się z 90 studentów wydziału psychologii płci męskiej. W świetle tego eksperymentu nie wiemy zatem jak zachowaliby się studenci wydziału matematyki, kobiety czy mężczyźni w średnim wieku. Pozostaje zastanowić się czy na podstawie takich przesłanek możemy wyprowadzać jakieś ogólne wnioski

    Peace Out!

  9. GZalewski

    @investor_ts
    Wpis może nie był radosny ale był inspirowany. Dokładnie tak – opisem eksperymentu (z kilku różnych źrodeł, po znalezieniu w jednym miejscu przegladałem wyniki). Nie miał dla mnei znaczenia on sam. Raczej to było skojarzenie z własnymi obserwacjami.
    Blog nie jest naukowy. Nawet nie próbuje być. To felietonistyka.

    Pozniej w toku naszej dyskusji znalazłem również krytyczne opinie, ale też modyfikacje samego eksperymentu, które miały wyjaśnić istnienie “iluzji kontroli”.
    Więc to troche tak, że owe 40 lat temu badacze wpadli na pomysł. Zrealizowali go (na próbie takiej, jaka wówczas była łatwiej dostepna (?)*), pozniej kolejni badacze modyfikowali i wychodzili do innych grup i modyfikowali założenia, oraz budowali inne eksperymenty. Czyli nauka w pełni.

    *to ciekawy wątek – czy w 1975 roku udział samych facetów w eksperymencie jest reprezentatywny czy nie 🙂
    Bo obstawiam, że w tamtym roku liczba kobiet na uniwersytetach nie była tak duża (szybkie sprawdzenie – dopiero w latach 80 liczba kobiet studiujacych w USA przekroczyłą liczbę mężczyzn)
    Inny ciekawy aspekt, który mi się nasunął – w Polsce wydziały psychologii są zdominowane przez kobiety, to też otwiera pole do wielu dyskusji.

    (lubię Twoją precycję, ale… to naprawde są felietony i przemyślenia.
    Mój tok myslenia był właśnie taki jak zaprezentowałem. Twój poszedł w innym kierunku i zacząłeś zadawać o to pytania. Ale… ostatecznie sam sprawdziłeś aspekty, które Cię interesowały (a mnie mniej) więc chyba o to właśnie chodzi.)

    Muszę jeszcze na koniec to dodać. Nie zapominajmy o okolicznościach, czyli datach, gdy wpadano na jakiś pomysł. Bo bez kontekstu czasu bardzo łatwo powiedzieć, że coś jest do kitu. Dziś nie możliwy byłby (z powodów etycznych) ani eks. Zimbardo, ani Milgrama. Ale zapoczatkowały one falę zainteresowania motywacjami/działaniami itp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *