Opublikowanie wczoraj protokoły z posiedzenia FOMC zostały już nazwane nudnymi, a reakcje rynku wskazują, iż zaskoczenia właściwie nie było. Niemniej tzw. FOMC Minutes zawierają elementy, nad którymi warto pochylić się z banalnego powodu – odnoszą się do sytuacji, w jakiej znalazł się Fed i diagnozują ryzyka na rynkach wschodzących.

Uważni czytelnicy protokołów z posiedzeń FOMC musieli odnotować, iż do władz monetarnych w USA dotarł wreszcie banalny fakt – Fed znalazł się dokładnie w położeniu z końca Wielkiego Kryzysu z początku XX wieku. Wówczas błąd zbyt szybkiej normalizacji polityki monetarnej w kontekście wątpliwej jakości danych makro zaszkodził gospodarce i faktycznie zepsuł efekty wcześniejszych działań podjętych w celu ożywienia pacjenta. Dlatego zasadnym wydaje się założenie, iż opublikowane właśnie protokoły przesądzają o tym, iż realnym terminem pierwszej podwyżki stóp procentowych jest raczej styczeń 2016 roku niż grudzień bieżącego roku.

Czytelnicy mojego kącika na blogach bossy odnotowali pewnie, iż nie dawałem wiary w całe to straszenie stopami procentowymi w 2015 roku. Przyczyna była i pozostaje banalna – Fed cały czas porusza się w cieniu własnych błędów z pierwszej połowy XX wieku i nikt nie ma innego pomysłu na zakończenie zamieszania, niż inflacyjne ożywienie, które pozwoli zapomnieć o ryzyku powrotu kryzysu. Dlatego odważę się na tezę, iż w średniej perspektywie przedstawiciele Fed – jeśli nie zostaną zmuszeni np. przez polityków do ochrony oszczędzających zmianami w prawie – zgodzą się na znacznie wyższą inflację i zareagują z zamierzonym spóźnieniem.

W protokołach wraca również problem ryzyk, jakie wiążą się z podwyżką stóp procentowych w USA dla rynków wschodzących i globalnej układanki gospodarczej. Rezerwa Federalna wprost wskazuje, iż rozpoczęcie nowego cyklu w polityce monetarnej niesie ryzyko globalnych przesunięć kapitałów i nowych napięć w i tak już trudnym kontekście. Fed wprost wskazuje, iż starczy wzrost przekonania rynku, iż stopy procentowe w USA znalazły się na ścieżce wzrostowej, by na rynkach wschodzących pojawiły się mocne napięcia nie tylko gospodarcze, ale również polityczne (dokładnie użyto zdania other risks were noted, including geopolitical tensions).

Chciałbym wierzyć, że w tych zdaniach jest tylko to, co widzimy. Czy jednak nadużyciem będzie pytanie, że Fed odnotowuje ryzyko wybuchu jakiejś wojny, gdy zacznie podnosić stopy procentowe? Jeśli taka miałaby być cena, za zduszenie ciągle potencjalnego ryzyka wyższej inflacji w USA, to idę o zakład, że nikt z obecnych członków FOMC nie odważy się na szybką ścieżkę normalizacyjną, bo koszty byłyby znacznie wyższe niż kilka lat większej inflacji.  Przeszłość pokazuje, iż bankierzy centralni dysponują narzędziami do walki z inflacją, jeśli tylko pojawia się zgoda ze strony zmęczonego inflacją społeczeństwa i do tego doświadczenia odwoła się Fed w przyszłości.

Na koniec nieco pofantazjujmy i zabawny się w scenariusz alternatywny. Fed poddaje się presji jastrzębi w polityce monetarnej i zaczyna cykl radykalnej normalizacji stóp procentowych. Kapitał masowo odpływa ze świata, czego konsekwencją jest katastrofalny wzrost rentowności długu wielu państw. Mapa świata wypełnia się wieloma Grecjami, których rządy stają na skraju niewypłacalności. Pogorszenie sytuacji gospodarczej doprowadza do radykalizacji na lokalnych scenach politycznych i wzrostu napięcia między państwami. Wygaszone latami gospodarczej współpracy konflikty ożywają. Ktoś ma ochotę dopisać ciąg dalszy? Również z tych powodów Fed zrobi wszystko, by stopy procentowe w USA rosły wolno, bardzo wolno.

[Głosów:28    Średnia:4.9/5]

4 Komentarzy

  1. Freeman

    Od dawna postrzegalem obietnice podwyzek stop procentowych w USA jako element gry werbalnej na czas. Sytuacja w stanach jest przereklamowana a ewentualne podwyzki stop %
    zdlawilyby recovery, ktorego wlasciwie nie ma.

    Zamiast podwyzek spodziewam sie kolejnej rundy luzowania ilosciowego gdy Japonia i Europa
    beda zmuszone ograniczc swoje zabiegi w tym kierunku.
    Nie nalezy zapominac o instrumentach pochodnych opartych o stopy i zakladajace ich pozostanie na poziomach bliskich zera.

    W tej ukladance jest jednak pewna dychotomia rynku stop %. FED moze robic swoje, natomiast rynek dlugu w swoim czasie upomni sie o zwrot kasy.
    Zobaczymy jak beda wgladaly rynki w dniu, gdy stopy UST 10Y poszybuja w gore a FED bedzie probowal tlumaczyc rynkom swoja racje…

  2. Jack

    “Mapa świata wypełnia się wieloma Grecjami, których rządy stają na skraju niewypłacalności.”

    A ponieważ wtedy dolar umocni się wobec walut reszty świata, to amerykańskie firmy korzystając z okazji wyruszą na masowe promocyjne zakupy, co z jednej strony dobrze wpłynie na indeksy giełdowe w USA, a z drugiej poprawi sytuację gospodarczą samego kraju. Tak rozegrany scenariusz wzmocni bowiem globalną hegemonię USA i ustawi kraj w dogodnej pozycji do przyszłej konfrontacji z dynamicznie rozwijającymi się konkurentami.

  3. pit65

    „Mapa świata wypełnia się wieloma Grecjami, których rządy stają na skraju niewypłacalności.”

    Co na to rodzime asy spekulacji “frankowcy”.
    NA razie im tylko dług się zwiekszył więc twardo trzymają “krótkie” pozycje zgodnie z obowiązującą doktryną , że dług to nie problem bo zawsze poprzez interwencje “w rynek” można się nim z kimś podzielić, ciekawe kiedy pójdzie druga fala czyli stopy od tego powiększonego długu.

    “Fed wprost wskazuje, iż starczy wzrost przekonania rynku, iż stopy procentowe w USA znalazły się na ścieżce wzrostowej,”
    Czy jednak nadużyciem będzie pytanie, że Fed odnotowuje ryzyko wybuchu jakiejś wojny, gdy zacznie podnosić stopy procentowe?”

    To jak to jest to przekonanie rynku dyktuje stopy czy przekonanie FEDu. Widze tu sprzeczność?
    FED na tym swoistym przełaczniku typu master-slave /FED-rynek/ ustawia się na pozycji slave w sytuacji, w której czuje fiasko swej interwencyjnej strony jako master , którą grał przez większość czasu i gra nadal tylko teraz chodzi o to by wykreować odmienny obraz PR w razie porażki.
    IMO
    FED puentuje kwintesencję swojej długotrwałej interwencji w rynek pieniądza i co za tym idzie stóp.

  4. astanczak (Post autora)

    @ pit65

    Dobra uwaga – zdania mogłyby być czytelniejsze. Naprawdę problemem jest to, że Fed ma dziś tylko jedno narzędzie – komunikację. Jak komunikacja będzie nieskuteczna, to rynek zacznie operować w modelu “ścieżka normalizacyjna będzie strona” i kapitał zacznie się ruszać. To wystarczy. Bernanke zrobił taki błąd sygnalizując koniec QE. Niewinna opinia rozlała się po rynku długu i odbiła echem na całym świecie. To był maj 2013. Wtedy zdaje się przedstawiciele FOMC mówili, że Fed nie jest bankiem centralnym świata, tylko bankiem centralnym Stanów Zjednoczonych Ameryki i będzie brał pod uwagę sytuację w US. Problem w tym, że mamy Bliski Wschód w stanie wrzenia, Chiny w zadyszce, a rządy zadłużone pod korek. Dlatego Fed został zmuszony do brania pod uwagę konsekwencji własnej polityki w skali globu. System został skrajnie zdestabilizowany i pojawiają się owoce QE – czy raczej chwasty – które też trzeba brać pod uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *