Hegel dla inwestorów giełdowych

O oczywistych korelacjach.

Poszukiwacze korelacji pomiędzy różnymi klasami aktywów znaleźli się ostatnio w ciekawym położeniu. Środowisko obserwatorów i komentatorów rynkowych próbuje wyjaśnić zmiany na giełdach mieszanką czynników, z których na plan pierwszy wybijają się oczywiście fundamenty gospodarek. Jeśli jednak spojrzeć na zachowanie rynków, to okazuje, iż dobre perspektywy gospodarek europejskich przyjmowane są przecenami akcji, a wątpliwości wobec amerykańskiej gospodarki wzrostem cen ropy.

Rzućmy zatem okiem na zachowanie rynków w ostatnim czasie. Od początku kwietnia ropa zdrożała o ponad 27 procent. Miedź zyskała blisko 7 procent. Srebro rośnie o ponad 4 procent. W tym samym czasie niemiecki DAX traci ponad 5 procent, a paryski CAC ponad 1 procent. Pogardzana za trend boczny Wall Street – oglądana przez pryzmat indeksu S&P500 – wzrosła w II kwartale o 1,5 procent. Doprawdy, trudno znaleźć wspólny mianownik, który uzasadniłby fundamentalnie zachowanie rynków, w kontekście publikowanych ostatnio danych.

Jeśli jednak spojrzeć na zachowanie eurodolara, który od początku trwającego kwartału zyskał 6,4 procent, to trudno nie zadać sobie pytania, na ile wszystko, co dziś obserwujemy na giełdach nie jest pochodną krótkookresowej spekulacji opartej o korelacje, do jakich przyzwyczaiły inwestorów zachowania giełd w czasach programów luzowania ilościowego w Japonii i USA. W skrócie rzecz ujmując, ostatnio starczyło grać na giełdach wedle prostego programu – silny dolar, sprzedawaj ropę, a kupuj Europę lub silne euro, kupuj ropę, a sprzedawaj Europę – i pomijać całość analitycznego szumu.

Odważyłbym się na roboczą tezę, iż rynki znalazły się w fazie, w której pozycje długookresowe zostały już zajęte, średniookresowe zyski z mocnych trendów z ostatnich kwartałów zrealizowane, ale ton rynkom nadają teraz głównie krótkookresowe kapitały zupełnie pomijające średniookresową perspektywę. Stąd słabość DAX-a, który – jak pokazują wykresy miesięczne poniżej – koryguje się solidarnie ze słabością euro oraz zwyżka cen ropy, której fundamenty nie uległy jakieś znaczącej zmianie. Zmianie uległa głównie relacja pomiędzy dolarem i euro.

Jak zawsze w przypadku giełd oczywistość pewnych korelacji oznacza, iż warto przygotować się na zerwanie prostego schematu właśnie dlatego, iż staje się widoczny dla większości. Hegel kiedyś napisał, iż Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu a nie o świcie (w Zasadach Filozofii Prawa). Zawsze uważałem, że to jedno z tych zdań, którego sens powinien być szerzej używany w giełdowych kontekstach. Zwykle jest tak, iż nazwać pewne sprawy potrafimy dopiero, gdy proces dobiega końca. Na giełdach są to trendy, ale też proste korelacje, które potrafimy liczyć, tylko wtedy, kiedy mogą je policzyć inni.

Źródła wykresów: bossafx.pl

EURUSDMonthly  FOILMonthlyFDE30Monthly

[Głosów:12    Średnia:3.3/5]

13 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Ciekawy lob, z tą sową Minerwy.

    Rozumiem że chodzi tu o to, co lud prosty wyraża przysłowiem – Mądry Polak po szkodzie! Wszak sowa była symbolem mądrości i owa Minerwa takoż, a podobno przysłowia są mądrością narodów.

    Inny wariant mi tu pasujący to – Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca – o czym również inwestorzy powinni pamiętać.

  2. astanczak (Post autora)

    @ lesserwisser

    Po części może tak, ale głównie o to, że mamy na rynkach wielu ludzi, którzy z łatwością przechodzą od jakiegoś zaobserwowanego fenomenu – powiedzmy korelacji EUR/USD z ropą – i robią całkiem nieświadomy krok projektując zaobserwowaną korelację na przyszłość, kiedy naprawdę dysponują wiedzą o przeszłości, a więc faktycznie historyczną.

  3. Jason Bourne

    Pojawia się jednak oczywiste pytanie czy rzeczywiście trzeba rozumieć oraz potrafić wytłumaczyć zdarzenia na rynkach finansowych? Zwłaszcza że jest to niemożliwe.

  4. astanczak (Post autora)

    @ Jason Bourne

    Nie odpowiadając na pytanie można zadać inne – czy od tych prób rozumienia można uciec?

  5. Jason Bourne

    Nie tyle można, o ile trzeba. Jest to konieczne, choć bardzo trudne.

  6. Klondike

    @Jason
    Może to być pożądane, może nie dla wszystkich konieczne, ale niekoniecznie bardzo trudne. Myślę, że wielu aktywnych graczy na rynkach finansowych kieruje się głównie chęcią zarobienia kasy. W każdym razie są zorientowani na jak najlepszy wynik a sukces finansowy wydaje się być dobrym miernikiem skuteczności tradera uwzględniającej wszystkie aspekty: strategia, money management, psychologia. Oni są wolni od wielu dywagacji.
    Nie wiem jak można nie rozumieć istnienia sytuacji naturalnej ucieczki od zrozumienia wydarzeń na rynkach finansowych zwłaszcza gdy one nigdy nie znajdowały się w kręgu zainteresowań osoby, która wchodzi na ten rynek.

  7. Jason Bourne

    No tak, oczywiście wyszedłem z założenia, że chcemy zarabiać a nie na przykład tworzyć nowe koncepcje giełdowe, pisać książki czy zajmować się szeroką pojętą teorią giełdową.

    Ale jest to trudne, bo potrzeba rozumienia jest naturalną potrzebą emocjonalną u większości osób, co więcej, może być odruchowym, podświadomym sposobem na radzenie sobie z lękiem i niepewnością na rynkach finansowych.

    Dlaczego ludzie czytają analizy, komentarze,interpretacje sytuacji na giełdzie?
    Czy rzeczywiście dzięki temu zarabiają więcej?
    Nie, przeważnie nie zarabiają a jeszcze tracą, ale czują się bardziej pewnie, bo mają iluzoryczne poczucie, że rozumieją co się dzieje.

  8. pit65

    @Jason

    Trading jest jak prowadzenie straganu z warzywami na rynku.
    Interesują Cie jedynie ceny i płynność w danym dniu, kilku dniach i własna predyspozycja by się stawić w miejscu pracy.

    Nie interesuje Cię przewidywanie ceny, globalna produkcja marchewki , trendy, nastawienie psychiczne /psychologia/ kupujących do marchewki, podaż pieniądza przez FED , prognozy cenowe marchwi , marchwiowe cykle Kondratiewa, Eliota i inne , nie ma w tym żadnego dreszczyku emocji , a cho..rnie nudno zabójcza rutyna jak w każdej nazbyt często powtarzanej czynności 🙂

    A jak masz dość straganu to piszesz książke lub robisz doktorat i żyjesz ze sprzedawania teorii o marchewce najlepiej cytując tłumaczone zachodnie opracowania robiąc za eksperta dla poczatkujących bo zaawansowanym nie jesteś w stanie nic dodać poza sporą dawka własnej filozofii, którą uzbierałeś po drodze o ile uzbierałeś, wypadłeś z biznesu i nigdy już do straganu nie zechcesz wrócić bo to wyrobnictwo było , a Ty mierzysz wyżej .Prestiż i takie tam jak jakis prefiks przed nazwiskiem i szyld na drzwiach tudzież zdjęcie na okładce co by Cie dostrzeżono.

    Tylko co to ma wspólnego z tradingiem . Już nic. NAstąpiła zmiana biznesu, ale cały czas z tradingiem w tle robiącym za PR.

  9. investor_ts

    Hegel miał łatwe zadanie, bo pisał z perspektywy końca dziejów, których on i jego filozofia miały stanowić ostateczny cel. Nam jest trudniej, bo brakuje nam boskiej perspektywy, wszak jesteśmy zanurzeni w procesach, o których usiłujemy coś powiedzieć.

    Komentarze pod wpisem przywodzą mi na myśl słowa innego filozofa, który twierdził, że “o czym nie można mówić, o tym należy milczeć”. Ale jakby na przekór, ludzie nieustannie dyskutują problemy, które rzekomo dyskutować nie ma sensu. Może zatem analizy i komentarze są nonsensem, ale z jakiś powodów ważnym nonsensem?

    Zalecenie, aby zajmując się tradingiem powstrzymać się od komentarzy oraz prób rozumienia podają stali bywalcy blogów bossy. Skoro wiemy już dlaczego ludzie czytają analizy i interpretacje, pozwolę sobie zadać inne pytanie: Dlaczego ludzie piszą (m. in. na takim forum jak niniejsze) o tradingu?

  10. _dorota

    “Trading jest jak prowadzenie straganu z warzywami na rynku. (…) nie ma w tym żadnego dreszczyku emocji , a cho..rnie nudno zabójcza rutyna”.

    Oj, chyba nie. Rynek jest maniakalno-depresyjny (nawet poczciwe kupowanie akcji na średni termin, a co dopiero trading, o którym mogę tylko przypuszczać). I narzuca tą “dwubiegunowość” uczestnikom: tutaj już słabe głowy marzą o 10-procentowych wzrostach co sesję. Handlując marchewką takiego speedu nie doznasz 🙂

    Tak mi się zdaje, że ta “cho…rnie nudna rutyna” to jest już wyższy stopień dopuszczenia do tajemnicy, zawodowstwo, pewien stan postulowany. Na pewno nie jest dostępny powszechnie.

  11. pit65

    Jest maniakalno-depresyjny pod warunkiem brania pod uwagę tych wszystkich idealnych detali jak z żurnala dla idealnej kobiety aka tradera tutaj czyli musowo 10% dziennie codziennie, bycie jak Buffet-owa, wróżka a,la Pretcher, emerytura pod Palmami , ferrari itp. 🙂

    Jeżeli przyjmiesz do wiadomośći ,że jestes jedynie jowialną/ym/ i przytęga przekupką/przekupem/, byc może z sarkastycznym poczuciem humoru lub bez , który ma zarobic “dniówkę” bez szans na Nobla ze sprzedaży tu i teraz i nic ponadto to może jest to własnie ten wyższy stopień dopuszczenia czyli odpuszczeniem sobie 🙂
    Wszystko inne to mydlana opera dla śniących o ponad przeciętnych zyskach bez wkładu własnego wysiłku.

  12. _dorota

    Podoba mi się ten poziom autoironii, to zdrowe.
    Jednak przyznasz, że są takie chwile, kiedy rynek przyspiesza i trudno NIE mieć fantazji o tropikach (lub jak tam sobie ktoś ten raj wyobraża). Co więcej: te marzenia są w zasięgu niektórych rąk, a to naprawdę może przyspieszyć oddech.

    Moja hipoteza jest taka: wszyscy obecni na rynku mają takie marzenia (lub się do nich nie przyznają). Im ktoś jednak jest bardziej odporny na rojenia o 10-procentowych wzrostach, im mniej maniakalno-depresyjny, tym bliżej raju w istocie.
    O paradoksie! 😉

  13. ekonom polityczny

    @ dorota

    “A wiesz, dlaczego przegrałeś? Bo grałeś w to ! (pokazuje na banknoty)” – cytat z filmu “Wielki Szu”
    w tej scenie Szu poucza młodego szulera, ex-taksiarza, że szulerka ze wzrokiem wbitym w banknoty i myślenie tylko o nich, a nie o samej grze kończy się bardzo źle dla grającego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *