Korzystanie z cudzych opinii i wskazówek ma jedną niezaprzeczalną zaletę. Za własne niepowodzenia i straty podjęte na ich podstawie, będziemy mieli kogo oskarżyć.

Tomasz Zaleśkiewicz, z którym miałem przyjemność napisać książkę „Droga inwestora. Chciwość i strach na rynkach finansowych” tego typu mechanizmy określił jako złudzenia służące „ja”. To co dla wielu z nas jest priorytetem, to utrzymanie przekonania o własnej inteligencji, umiejętnościach i zdolnościach. Dlatego w codziennym życiu jeśli będziemy osiągali jakieś sukcesy, będziemy wykazywali tendencję do tego, by owe sukcesy przypisywać własnym kompetencjom i przenikliwości umysłu. Z kolei przyczyn porażek, błędów i niepowodzeń będziemy upatrywali w świecie zewnętrznym. Ten mechanizm jest niebywale widoczny wśród traderów na rynkach.

„Polegając na cudzych „kompetencjach”, zrzucamy z siebie wszelką odpowiedzialność i bezkrytycznie słuchamy rad, nie pytając o ich źródła. Wyobraźcie sobie artystę cyrkowego, który rzuca nożami i 97 procent jego rzutów jest niecelnych. Istnieje prawdopodobieństwo, że jego kariera będzie tak krótka, jak życie jego asystentki. Podobny poziom niedokładności bardzo często obserwujemy w mediach. Mnożą się błędy w ocenie sytuacji, ale ludzie którzy udzielają nam rad, w przeciwieństwie do artysty cyrkowego, nie czują się za nie odpowiedzialni. Dlatego konsekwentnie trzymają się swoich błędnych koncepcji i jeśli posłuchacie ich rad, bardzo szybko popadniecie w skrajną nędzę.”

Paul Knott, To boli!

Jego rozpoznanie powinniśmy rozpocząć jednak od niesłychanie krytycznej analizy własnego postępowania. Czytelnicy powinni spróbować odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób sami oceniają wyniki własnych transakcji. Czy transakcje, zakończone zyskiem traktujemy jako oczywistą konsekwencję naszych analiz, oceny rzeczywistości i niesłychanej intuicji? Z drugiej strony, jak patrzymy na działania w wyniku, których ponieśliśmy straty. Czy irytujemy się na analizę, którą przeczytaliśmy i zasugerowała nam działania? A może winny jest prezes spółki, który tak przekonująco opowiadał o planach, że nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko kupić akcje jego firmy?

Powinniśmy pamiętać, że każda decyzja podjęta na rynku, podejmowana jest przez nas samych. Musimy wziąć na siebie konsekwencje własnych działań. Bez względu na to, czy ocena rynku jest w pełni samodzielna, a podczas jej podejmowania nie czytaliśmy przez tydzień żadnych komentarzy, nie oglądaliśmy newsów i analiz. Czy też może przestudiowaliśmy każdy możliwy komentarz, aż uznaliśmy, że opinie w nich wyrażone są tak przekonujące i dlatego powinniśmy zająć pozycję. Ostateczna odpowiedzialność spada na nas samych. Jeśli my tego nie wiemy, to nasz portfel dowie się o tym najlepiej.

[Głosów:16    Średnia:3/5]

4 Komentarzy

  1. Czytacz

    Srednio na temat, ale jest to ciekawy cytat, na temat ktorego czesto dyskutujecie.

    Wywiad z Gortatem w Forbsie
    moment o inwestowaniu i:
    Jaka jest Pana średnioroczna stopa zwrotu?
    Chodzi o dolny zakres wartości dwucyfrowych i ta stopa zwrotu jest gwarantowana. To są bardzo ciekawe instrumenty finansowe. Przede wszystkim zależy mi na bezpieczeństwie.
    Czy są to jakiegoś rodzaju produkty strukturyzowane „uszyte” specjalnie dla Marcina Gortata, czy chodzi o coś całkiem innego?
    W Stanach głównie są to produkty strukturyzowane ze strategią niskiego ryzyka. W Polsce moje inwestycje są bardzo zdywersyfikowane i lepszym słowem tutaj byłoby właśnie „uszyte” na miarę.”

    gwarantowane, pewne, brak ryzyka i marne ponad 10% rocznie…
    Gortat, idol Polakow…

    caly wywiad
    http://www.forbes.pl/wywiad-z-marcinem-gortatem-gortat-opowiada-o-sukcesie-i-inwestowaniu,artykuly,188994,1,1.html

    1. trystero

      @ Czytacz

      Myślisz, że Gortat mówił o portfelu akcyjnym czy całym portfelu?

      Tak czy tak, o “gwarantowanych” niskich dwucyfrowych stopach zwrotu może zapomnieć i obstawiam, że nie doczytał drobnego druczku.

  2. GZalewski

    @Czytacz
    Ależ takie instrumenty istnieją od lat. Dają zarabiać te stabilne, gwarantowane 10 proc. aż… nagle przestają. I jest problem z wyciągnieciem pieniedzy – vide struktury Lehmana
    CO oczywiscie nie oznacza, ze nie warto miec czesc portfela w takich produktach

  3. Czytacz

    @Trystero,
    W artykule jest mowa, ze Gortat kupuje nieruchomosci, udzialy w biznesach i inwestuje. I ze generalnie oczekuje bezpieczenstwa, braku ryzyka i te marne 10-15#5 rocznie.
    Ma “swoich doradcow” ktorzy go przez te trudna droge prowadza. a inwestuje w akcje tylko US spolek.
    co prawda patrzac na wykres S&P to dziwne ze tylko te 10% zarabia a nie wiecej…

    @GZalewski
    Tylko do kiedy warto tam trzymac pieniadze… 😉
    zgodnie z prawdopodobienstwem, 5 razy sie uda zarobic po 15% a za 6 straci sie cala sume…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *