W zdrowym ciele zdrowe finanse.

Trafia się okazja bardzo na czasie – w okresie Świąt i Nowego Roku tradycyjne życzenia zdrowia to chyba najczęściej wymieniane powinszowania.

 

W tym wpisie spróbuję pokazać i uświadomić Czytelnikom coś co zwykle nie łączy nam się z inwestowaniem szeroko pojętym, a mającym na nie dość silny wpływ, jak i w pewnym zakresie od niego zależnym. To właśnie zdrowie dwukierunkowo zazębia się z tym, co na co dzień staramy się na giełdzie praktykować. Te relacje wymagają więc solidnej diagnozy, prewencji i pielęgnacji.

-> Od finansów do zdrowia.

Punktem wyjścia powinno być uświadomienie sobie, że jakość naszych finansów, ich zmiany, poziom majątku, a przede wszystkim to co interesuje nas najbardziej, czyli wyniki inwestowania, mogą wpłynąć na stan zdrowia na dwa odmienne sposoby:

1. Wpływ pozytywny

Zyski na rachunku, hossa akcyjna, poprawnie podjęte decyzje, działające strategie, trafność analiz, zaspokojenie finansowego bezpieczeństwa, to zasadnicze finansowe składniki tego co składa się na nasz dobrostan (ang. well-being).

Wzrasta wówczas poczucie wartości własnej. Stan hormonów szczęścia w organizmie ulega mocnemu podwyższeniu, prowadząc do optymizmu, lepszego widoku na świat i różowego spojrzenia na przyszłość, wzbudzając również poziom ekscytacji i nadziei na poważniejsze umiejscowienie giełdy w życiu. Status mentalny i fizjologiczny organizmu po części obiektywnie, a z pewnością subiektywnie, ulega poprawie, co daje siłę, środki i energię do życia, rozwoju, podejmowania wyzwań i zaspokajania potrzeb. Pozwala także dzielić się tym szczęściem z otoczeniem, co w jakiejś mierze poprawia stosunki z najbliższymi oraz poziom socjalizacji. Długo można by mnożyć owe korzyści. Udowodniono zresztą, że już nawet sama myśl o zysku z transakcji czy innej operacji finansowej, a nawet samo znalezienie ulubionej formacji na wykresie, generują wyrzut do mózgu hormonów szczęścia. Wówczas sama realizacja zysków nie ma już takiego mocnego zabarwienia emocjonalnego, a czasem nawet łączy się z pewnym żalem (jak w rozstaniu).

Zwykle pada w takim momencie pytanie o poziom szczęścia. Otóż do zwiększenia jego poziomu często prowadzi raczej powodzenie w inwestowaniu czy tradingu niż faktyczny poziom zasobów finansowych, a więc zaspokojenie potrzeby samorealizacji niż posiadania. Można by odwoływać się do szeregu badań nad poziomem szczęścia (polecam np. prace Richarda Layarda), które dowodzą, że majątek w niewielkim zakresie ów poziom podnosi, najbardziej na niskim i średnim stopniu posiadania, kiedy dążymy do zaspokojenia podstawowych potrzeb z tzw. piramidy Masłowa. Żyjemy niestety w czasach i w cywilizacji, które naciskają na nieustanną pogoń za konsumpcją, wpływają negatywnie na nastrój przez porównywanie się zasobami z innymi, a także przez nieumiejętność odpoczynku i korzystania w tym czasie z majątku. Opieranie swojego poczucia szczęścia głownie na pieniądzach i dobrach materialnych oznacza ciągłe nienasycenie i depresyjne nastroje. Okazuje się, że to ogólny poziom zdrowia jest istotniejszym składnikiem szczęścia, ale to wymaga znalezienia proporcji między poczuciem posiadania pieniędzy a sposobami zdobywania ich oraz wykorzystania. To stawia w takim razie wyzwanie przed refleksją nad tym co osiągamy tak naprawdę dzięki zyskom giełdowym, które mogą poziom zdrowia poprawiać (jak wyżej), pod warunkiem, że mamy świadomość czemu to wszystko służy.

Zrobię przy tym jedną konieczną, dodatkową uwagę. Poziom dobrostanu, wypływający z dobrej passy inwestycyjnej, może prowadzić do niepożądanych stanów. Nie sposób wszystkich wymienić, więc za przykład podam dwa:

– zyski i dobra passa mogą prowadzić do uczucia ekstremalnej ekscytacji, przerostu ufności a w konsekwencji do nadmiernego ryzyka i skłonności do hazardu;

– udowodniono, że już sam widok banknotów wywołuje w ludziach nieuświadomiony egoizm, samolubstwo, brak empatii.

Subiektywne poczucia dobrostanu i lepszego samopoczucia, jakkolwiek korzystne dla organizmu, łatwo mogą zmienić człowieka w „bestię”…

Na marginesie: badania lotto-milionerów pokazują ciekawe zjawiska, z których zdecydowana większość ma negatywny i druzgocący skutek długoterminowy dla poziomu szczęścia wygrywających. Co ciekawe – po ok. sześciu miesiącach wyrównuje się ono w porównaniu z tymi, którzy ulegli kalectwu!

2/ Wpływ negatywny

Cóż, lista potencjalnych zagrożeń zdrowotnych jest pewnie dłuższa i intensywniejsza w przypadku bessy, krachu, strat na rachunku, nieudanych transakcji, wadliwych analiz czy strategii inwestycyjnych, niepewności co do finansowej przyszłości.

W najgorszym wypadku historia giełd naznaczona jest spektakularnymi skokami z okien czy innymi formami samobójstwa. Ale i mniej krwawych odcieni złego nie brakuje. Permanentne stany podwyższonego kortyzolu czyli nieustający stres to norma. Pejoratywnie zabarwione emocje i uczucia, nad którymi trudno zapanować – strach przechodzący w lęk, złość, wściekłość, agresję; poczucie bezradności, klęski, obawa o przyszłość, brak bezpieczeństwa, wisielczy humor, paraliż decyzyjny itd. itp. Nieuzewnętrznione mogą wywołać szereg objawów psychosomatycznych, choroby psychologiczne, zmiany w sercu i innych narządach, metabolizmie, krwioobiegu, osłabienie odporności.

Konsekwencje tego sięgają dalej, do innych skutków pośrednich, rujnujących zdrowie w nie mniejszym stopniu. Wspomnijmy chociażby sięgnięcie w nadmiarze po używki wszelkiego rodzaju. Albo pogorszenie stosunków z otoczeniem, szczególnie z najbliższymi, co może prowadzić do dramatów. Albo utratę kontroli i sięgnięcie do działań ryzykownych, np. nadmierne wielkości pozycji, hazard giełdowy, zadłużanie. Choć czasem przejawia się to czymś odwrotnym – kompletną ucieczką od ryzyka.

Porady na temat tego jak sobie z tym radzić, przekraczają objętość tego wpisu. Ale może póki co wystarczy sobie uświadomić coś bardzo podstawowego: prawdziwe mistrzostwo to … odnalezienie swojego poczucia szczęścia nawet w takim negatywnym położeniu!

-> Od zdrowia do finansów.

To jeszcze kilka słów o sytuacji odwrotnej czyli o tym, jak samo dbanie o zdrowie wpływa na sukcesy finansowe. Poziom podstawowy zawarłem już w tytule – dbanie o zdrowie łączy się z siłą mentalną i fizyczną, wyższym poziomem poczucia dobrostanu, mniejszą ilością zmartwień z powodu niedomagań. Uważa się wręcz, że to właśnie ludzie szczęśliwi są bogatsi a nie odwrotnie. Dobra kondycja, ruch, medytacja, zdrowy tryb życia. nierozerwalnie się z tym łączą, choć filmografia pokazuje co innego – bogaci bankierzy i traderzy są zwykle panami ryzykownego życia i nocnych rozrywek.

Istnieje sporo badań, które wskazują na dużą korelację między wiedzą finansową i zdrowotną, co starałem się w jakimś podstawowym wymiarze pokazać wyżej. Oba współdzielą również podobne postrzeganie wymiarów ryzyka. Zaobserwowano też, że większa wiedza o zdrowiu i znaczeniu liczbowych wyników badań organizmu prowadzą do zwiększenia poziomu nabywania wiedzy finansowej. Eksperymenty pokazują też, że w obu dziedzinach można poprawić edukację za pomocą tych samych środków – tzw. tablicy wyników z objaśnieniami.

Póki co pozostaje mi jedynie życzyć u progu nowego roku samych pozytywnych objawów zdrowotnych i jak najwyższego dobrostanu!

–kat—

[Głosów:40    Średnia:4.2/5]

1 Komentarz

  1. Kusep

    Świetny artykuł. O wymienionych procesach i korelacji giełdy ze zdrowiem przekonałem się praktycznie. W obie strony.
    Reishi wzmacnia serce przy bessie 🙂
    Autorowi wszystkiego dobrego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *