Wykres dnia: rosyjski ząbek

Czy to co dzieje się w Rosji jest istotne dla akcyjnych rynków, bo te obchodzą nas tutaj najbardziej?

 

Wykresy zmian kursu rubla, ropy i moskiewskiego indeksu giełdowego znają dziś już chyba na pamięć nawet ludzie niezwiązani z rynkami kapitałowymi, dlatego torturowanie ich tutaj nie ma sensu. Spadki skończą się wówczas gdy pojawią się wzrosty, więc dajmy czas rynkom wycenić ryzyka zamiast dywagować o nich bez argumentów technicznych w ręku.

W zamian przypomnę wykres dużo ważniejszy – indeksu amerykańskiego S&P 500, na którym ostatnie kilka “rosyjskich” sesji wygląda jak mały „ząbek” w 5-cio letniej hossie. Całą pokazuje właśnie poniższy rysunek:

 s&p500_dec2014

Źródło: finance.yahoo.com

W skali świata gospodarka rosyjska to nie jest jakiś wielki i znaczący rynek. Proporcje owe zaburzają jednak medialne doniesienia, hałas robiony przez Putina i dość niezwykła zmienność rosyjskich instrumentów rynkowych. A także wspomnienia sprzed 16 lat.

Przypomnę: w 1998 roku Rosja dostała kataru i rzeczywiście zachorował cały świat. Wówczas była to niewydolna, słaba gospodarka, którą przerosły długi, co skończyło się niewypłacalnością. Spłatę obligacji krajowych zawieszono, zagraniczne zrestrukturyzowano, największą lub może najdonośniejszą ofiarą stał się wówczas zbankrutowany wkrótce fundusz LTCM. Amerykańskie giełdy doznały wówczas tzw. technicznej bessy ponieważ indeksy spadły o ponad 20% od swoich szczytów, wkrótce potem jednak wróciły ponownie do kolejnej hossy.

Inwestorzy doskonale pamiętają tamtą lekcję. Zdają sobie również sprawę z tego, że stopy procentowe nadal mogą być podnoszone przez Bank Rosji, rubel nadal może mocno słabnąć, giełda skrachować, a sporo z długów banków rosyjskich stać się wkrótce zagrożonymi. Jednak kapitał zdążył się stamtąd ewakuować, a banki zachodnie ponoć są mocne po serii ostatnich „stress testów”. Całkiem jednak możliwe, że wyjdzie za czas jakiś, iż nie wszystko w tych testach wzięto pod uwagę, póki co znajduje się to w aktualnych cenach ryzyka. A może jednak nie?! Bowiem siła dzisiejszych giełd zachodnich bierze się przede wszystkich z oczekiwania kontynuacji cyklu wzrostowego gospodarki, który zwykle następował po erze niskich stóp procentowych,  ale nawet jednak gdy weźmiemy pod uwagę 2 poniższe scenariusze, wniosek wygląda podobnie:

1. Jesteśmy rzeczywiście u progu erupcji prosperity gospodarek, którym żadne wariacje w Rosji nie zagrożą i w związku z tym w kolejnym roku czekają nas atrakcje związane z kolejnymi rekordami hossy.

Lub

2. Giełdy weszły w fazę niewrażliwości, nieracjonalności i emocjonalnego zaślepienia, z związku z czym ryzyko jest dziś nieprawidłowo wyceniane i mały ząbek na wykresie to jedynie iluzja bezpieczeństwa. Nawet jednak w takim wypadku rok 2015 może okazać się rekordowy, a do wycen, który znacząco odbiegają od fundamentów mamy jeszcze sporo miejsca.

I tylko giełda najsilniejszej ponoć europejskiej gospodarki ostatnich lat tworzy swoją alternatywną historię, a jej indeksy wyglądają tak jakby to PIS miał może rację mówiąc o zapaści, biedzie i tragedii.

—kat—

[Głosów:12    Średnia:2.7/5]

5 Komentarzy

  1. pawel-l

    Surowce lecą na łeb na szyję na dno.
    Stopy% były zerowe teraz zaczynają być ujemne.
    Deflacja straszy nawet w Polsce.
    Giełdy i waluty spadają (no oprócz DAX i SHC, chociaż juan też się osłabia względem $)
    Grecja, Japonia mimo (a raczej dlatego) nadzwyczajnych akrobatyk finansowych nadal w depresji.
    O długach nawet nie warto wspominać.
    Ale giełdy US mają się doskonale no i nawet $ zaczyna rosnąć.
    Czy to są oznaki zdrowia?

  2. _dorota

    “jej indeksy wyglądają tak jakby to PIS miał może rację mówiąc o zapaści, biedzie i tragedii”
    Tzw. reforma OFE odjęła 16 mld zł od popytu na akcje w ciągu roku. Niby niewiele, ale przy skądinąd niewielkiej aktywności innych inwestorow to zaważyło.

  3. ekonom polityczny

    Przede wszystkim – to nie są “sesje rosyjskie”, bo tu nie o Rosję szło.
    Wręcz odwrotnie, to, co się działo na rynku rosyjskim parę dni przed FEDem było grą w oczekiwanie na zaostrzenie działań przez FED, stąd ta “rosyjska panika” – to był rezultat, a nie przyczyna.
    Ale 2 dni przed ostatnim FEDem w 2014 r. zwyciężyła logika tego typu: “tak naprawdę nie wiemy, co powie Yellen, (a nuż coś nie po naszej myśli?) więc na wszelki wypadek zmniejszmy nasze zaangażowanie” – to motto przyświecało wszystkim, zamykającym swe pozycje w zeszłym tygodniu, w tym owym uciekającym z krótkich na rublu i na ropie, co pomogło desperackiej interwencji rosyjskiego banku centralnego w obronie rubla.
    Ot i cała tajemnica…

  4. pit65

    Przede wszystkim ten “ząbek” jest w USA.
    To jest tak jak bym patrzył z “ziemi” na “księzyc” i z perspektywy księzyca problemy “ziemi” nie istnieją.Zgoda.
    Tym czasem na “ziemi” o dziwo PLN po 3.50 jak w 2008 i W20 bliżęj dolka niż górki ostatniej hossy.
    Sojusze z “księżycem” , globalizacje, integracje i inne chwilowe omamy tak się mają do rzeczywistości gdzie bezpośredni kontakt z niedżwiedziem jest bardziej odczuwalny /w wycenach/ niż wpływ delekiej i przez to przeszacowanej grawitacji “księzyca”.

    Wesołych i Ciepłych a za oknem raczej śnieżnych niż deszczowych Świąt.

  5. _dorota

    Wesołych.

    @ Pit
    Myślisz już nad prognozą na 2015? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *