W ostatnim czasie w wielu komentarzach wrócił temat złota. Kruszec przyciągnął swoją uwagę spadkiem pod ważną barierę 1180 USD, co wzmocniło aktywność komentatorów oczekujących dalszej przeceny.

W istocie złoto już dawno nie miało tak fatalnej prasy. Coraz częściej pojawiają się oczekiwania i prognozy spadku ceny złota do 800 dolarów. Można również znaleźć prognozy sięgające 400 dolarów. Inaczej mówiąc, złoto straciło gdzieś swój blask i po latach wielkiego entuzjazmu byków, centrum sceny zaczynają zajmować pyszne niedźwiedzie. Miłośnicy kontrariańskiego myślenia zechcą widzieć w tym zalążek poważniejszego odbicia, większość jednak – słusznie – będzie obawiała się tylko korekty w mocnym trendzie spadkowym.

Dla równowagi odnotujmy jednak, iż na rynku nie brakuje również komentatorów – osobiście jestem w tym obozie – którzy właśnie w grze pod korektę chcą szukać swojej szansy. Bazą do takich postaw jest znów wykres złota, który ma za sobą fazę panicznej wyprzedaży, ale też czytelną niechęć do pogłębienia przeceny mimo spadku pod kluczowy poziom 1180 pkt. Spekulacyjnie nastawionym graczom nie potrzeba więcej argumentów za tym, by poszukać gry z blisko stawionymi zleceniami obronnymi. Gadanie zostawiają innym.

W gorszej sytuacji są zwolennicy inwestowania w fundamenty, bo umacniający się dolar jawi się większości w kategoriach poważnego wyzwania, które rozlewa się szeroką falą po wielu segmentach surowcowego pejzażu. Również inflacja i deflacja nie chcą dać miłośnikom złota satysfakcji. Kryzys jawi się, jako w miarę opanowany, a koniec świata odwołany. W skrócie rzecz ujmując, trudno w tym całym zamieszaniu znaleźć argument, który wytrzymałby starcie z rzeczywistością.

Naprawdę jednak obecne zamieszanie wokół perspektyw złota tylko potwierdza jeden banalny fakt. Nikt nie potrafi dziś wycenić złota. Różne próby poprzez poprzez analizę ratio do np. indeksów już zdążyły zaprowadzić wielu na manowce i pozwoliły przegapić hossę na rynkach akcji. Również papierowy pieniądz nie chce przejść do historii, więc nadzieje na nowy porządek oparty o standard złota pozostają w miejscu, w którym marzenia przegrywają z rzeczywistością. Chcemy tego, czy nie, złoto jest i będzie warte tyle, na ile wyceni uncję rynek – ani centa mniej i ani centa więcej.

Przyznam, iż nie byłoby tej notki, gdyby nie mail od czytelnika, który zwrócił uwagę na to, iż jego zdaniem – jako ponoć zadeklarowany niedźwiedź wobec złota – przeszedłem do obozu byków. Ma być to sygnał, iż złoto czeka kolejna przecena. Mam problem ze zrozumieniem, co ma być tu zmienną decydującą o spadku, ale wyjaśniam, iż mój stosunek do złota jest tylko i wyłącznie spekulacyjny. Nie interesuje mnie żadna dyskusja na temat dobrej ceny. Cena jest dla mnie tylko ceną, którą oglądam przez pryzmat wykresów. W tym sensie podzielam zdanie liczących na odbicie, bo na wykresie złota można doszukać się potencjału korekty. Nie muszę dodawać, iż może to skończyć się stratą.

Próbowałem znaleźć mądry i krótki cytat, który raz na zawsze pozwoliłby zamknąć mój stosunek do złota w oczach czytelników i stał się postawą godną polecenia, ale poniosłem porażkę. Widać, iż świat tzw. inwestycji w złoto nie daje się opisać jednym zdaniem, pod którym podpisałbym się bez wątpliwości, a fraza o barbarzyńskim relikcie wydała mi się jednak zbyt zgrana. Udało mi się jednak znaleźć nieco dłuższy cytat z osoby, która w sposób idealny rozłożyła akcenty oceniając rynek złota i stosunek, jaki można przyjąć wobec kruszcu.

Howard Marks z Oaktree Capital, w wywiadzie dla indyjskiego magazynu Outlook Business, odpowiedział na pytanie o perspektywy dla rynku złota mniej więcej tak:

O złocie nie można powiedzieć nic rozsądnego. Nikt nie powie dobrej ceny za uncję. Ludzie powiedzą, czy cena powinna spadać, czy rosnąć, a powiedzenie czegoś inteligentnego o inwestycji wymaga wiedzy o dobrej wycenie. Nie możesz tego zrobić z aktywem takim, jak złoto, bo złoto nie generuje przepływu gotówki. Możesz więc kupić złoto na bazie wiary w złoto lub ignorować złoto, bo jesteś złotym ateistą, ale nie możesz kupić złota na dobrze ufundowanej analizie.

Tak, zdecydowanie jestem złotym ateistą.

[Głosów:20    Średnia:3.4/5]

10 Komentarzy

  1. Freeman

    “In the absence of the gold standard, there is no way to protect savings from
    confiscation through inflation. There is no safe store of value. If there
    were, the government would have to make its holding illegal, as was done in
    the case of gold. . . . The financial policy of the welfare state requires
    that there be no way for the owners of wealth to protect themselves. This is
    the shabby secret of the welfare statists’ tirades against gold. Deficit
    spending is simply a scheme for the confiscation of wealth.”

    –Alan Greenspan, 1966

  2. astanczak (Post autora)

    @ Freeman

    Problem w tym, że złoto również nie chroni przed inflacją.

  3. Freeman

    @ astanczak

    Chroni przed zaborcza reka panstwa. Prosze nie posadzac mnie w tym momencie o zachecanie do lamania prawa podatkowego. Sa kraje w Europie, gdzie posiadanie legalnie zakupionego i udokumentowanego zlota nie podlega opodatkowaniu. Scislej , jesli od daty zakupu minal rok a fizyczne zloto sprzedajemy z zyskiem, to zysk nie podlega opodatkowaniu.
    Na chwile obecna trudno prognozowac wycene zlota w perspektywie kolejnych 5 lub 10 lat.
    Trudno tez stwierdzic czy aktualnie mamy deflacje czy inflacje. Patrzac na sklae dlugu mozna mowic o inflacji. Slaby popyt konsumecki powoduje obnizke cen niektorych artykolow.
    Mieszanka toksyczna. Rosnace zadluzenie i spadajace dochody fiskalne.
    Idac dalej tym tropem mozna w perspektywie 5-10 lat zaryzykowac upadlosc finansowa niektroych panstw. W dobie globalziacji pociagnie to za soba efekt domina ( jesli tym panstwem nie bedzie Argentyna 🙂 ).
    Od dawna uwazam, ze w naszych czasach prawdziwej inflacji nie ujrzymy. Pod pojeciem prawdziwej a dadam nawet zdrowej inflacji, rozumiem zjawisko rosnacych plac czyli realnej sily nabywczej powodujacej stopniowy wzrost cen.

    Na tym modelu bazowal kapitalizm przez kilka dekad. Od chwili wprowadzenia zerowych stop procentowych , ten model skonczyl sie definitywnie. Cierpia fundusze emerytalne ( takie ktore inwestowaly w obligacje ) na tej samej zasadzie ubzpieczyciele ( produkt na zachodzie od dziesiatkow lat stosowany to polisa na zycie z tworzeniem kapitalu ) oraz ludzie oszczedzajacy na lokatach.

    Zapowiedzi podwyyzek stop procentowych sa elementem gry psychologicznej, stwarzaniem pozorow.

    W dobie obecnej programy QE nie przyczynily sie do nasilenia inflacji. Mozna by przytaczac jeszcze wiele przykladow, zatem jeszcze raz:
    model znanego nam kapitalismu sie skonczyl, dlatego uwazam, ze nie nalezy zupelnie skreslac zlota, bo nie wiemy jak bedzie wygladal kolejny rodzial systemu finansowego.

  4. GZalewski

    “Chroni przed zaborcza reka panstwa”

    https://blogi.bossa.pl/2013/01/14/o-mechanizmach-rynkowych/

  5. lesserwisser

    @ astanczak

    “W istocie złoto już dawno nie miało tak fatalnej prasy. Coraz częściej pojawiają się oczekiwania i prognozy spadku ceny złota do 800 dolarów. Można również znaleźć prognozy sięgające 400 dolarów.

    Inaczej mówiąc, złoto straciło gdzieś swój blask i po latach wielkiego entuzjazmu byków, centrum sceny zaczynają zajmować pyszne niedźwiedzie. Miłośnicy kontrariańskiego myślenia zechcą widzieć w tym zalążek poważniejszego odbicia, większość jednak – słusznie – będzie obawiała się tylko korekty w mocnym trendzie spadkowym.”

    A co tam panie w polityce, Chińczyki trzymają się mocno, czy słabo?

  6. Harry

    @ astanczak

    Ale jak to nie wiadomo ile zloto powinno kosztowac… Przeciez wielki trader Oliver Velez powiedzial w jednym ze swoich webinarow, ze zloto w porownaniu do pozostalych akcji (biorac pod uwage jak dlugo sa notowane i ile czasu potrzebowaly zeby urosnac) to jeszcze baby i dojdzie do 5000:)!

    Czyli rozumiem, ze czeka Pan na wyniki referendum w Szwajcarii tak samo jak ja (choc ja z uwagi na eur/chf), bo pozytywny jego wynik moze doprowadzic do zwyzki?:P

    1. astanczak (Post autora)

      @ Harry

      > Czyli rozumiem, ze czeka Pan na wyniki referendum w Szwajcarii

      Nie czekam, bo wedle szacunków nie ma na co czekać – jak pojawią się serie badań wskazujących na możliwość wygranej zwolenników zmian w rezerwach szwajcarskich, to zacznę przykładać do tego nieco większą, choć marginalną wagę. Na dziś to fakt medialny, a nie rynkowy.

  7. ekonom polityczny

    @ Harry

    Oczekujesz, że w SNB pracują idioci i po wygranym referendum kupią jeden w tydzień owe 20% rezerw złota tylko po to, by ostro podbić cenę i zrobić dobrze czepiającym się ostatniej nadziei zdziesiątkowanym Złotym Bykom?
    Abstrahując już od tego, że owe 20% rezerw Szwajcarii to i tak raczej mała część ogólnej puli fizycznego złota, dostępnej na rynku, to program budowy rezerw po ewentualnej wygranej zwolenników złota i tak będzie tak skonstruowany, by Szwajcaria “nie robiła za jelenia”, któremu będzie się opychać złoto po najwyższej dostępnej cenie.

    Ta nadzieja to kolejny typowy byczy humbug w czasie, gdy rządzą niedźwiedzie.

  8. Harry

    @ ekonom polityczny

    Po pierwsze nic takiego nie powiedzialem, bo z tego co czytalem SNB mialby od 3 do 5 lat na zwiekszenie rezerw zlota do 20%. Napewno wiazaloby sie to z przebudowa portfela z uwagi na olbrzymie zakupy euro jakich dokonali broniac kursu przez kilka miesiecy 2.5 roku temu. Wielkie czy niewielkie bylyby to zakupy napewno pozwoliloby to na jakas korekte i wlasnie to mialem na mysli pytajac w poprzednim poscie autora, czy czeka na wlasnie taki nieoczekiwany wynik!!!

    Po druie nie dotykam sie zlota, ale jak wiele razy powtarzalem moja golden goose to eur/chf. Gdybym mial tyle pieniedzy i wiedze jaka mam teraz po prawie 3 latach forexu (i wykorzystalbym ja wtedy) to nie pracowalbym juz fizycznie. Coz mowic… sytuacja powtarza sie i nawet jesli ECB zacznie drukowac to nie wyglada zeby SNB mial sie poddac co oznacza ze skalp duzymi pozycjami od 1.20 jest dosc bezpieczny, a jak sie w koncu wybijemy to w przyszlym roku jade na dlugieeeeeeeeeeeeee wakacje!!! Ciekawy tylko jestem czy moja kochana mama jak jej pokaze profit (PIT) taki jak w zeszlym roku znow mnie spyta w jakie gierki teraz gram:):)

  9. Freeman

    Aktualnie Szwajcarzy posiadaja walute € , dokladnie od chwili wprowadzenia pegu w 2011. Innymi slowy, tylnymi drzwami wprowadzono Szwajcarow do eurozony.

    Referendum gdyby wyszlo na TAK a szanse sa mniej niz minimalne, spowodowaloby koniec frywolnego dodruku CHF w celu skupu €. To wiaze sie sila rzeczy z aprecjacja CHF.
    Oczywiscie do takiego faktu nie dojdzie bo propaganda polityczna i SNB robi swoje.
    Poza tym te 20% to nic innego jak czesciowy goldstandart. Nie chodzi o czas i ilosc zakupionego w tym celu zlota tylko o sam fakt ponownej remonetyzacji .
    Swiat zwrocilby na ten fakt uwage i mogliby sie znalezc nasladowcy.

    Swoja droga zainteresowanie zlotem o dziwo rosnie. Holandia bez wiekszego rozglosu
    sprowadzila dwie trzecie swoich zlotych zasobow z NY tj. 122 tony. Pozostale miejsca to Kanada 20% i Londyn 18%.
    Niemcy probowali odzyskac swoje zloto ze stanow ale delikatnie mowiac , nie bardzo im to wyszlo. Tak czy inaczej, dzieki takim wydarzeniom jak referendum w CH zloto przez jakis czas bedzie budzilo zainteresowanie. Czy ta sprawa jest rozwojowa czy tez sie wypali, trudno powiedziec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *