Sporo ostatnio na blogach bossowych poświęcamy miejsca temu, jaki powinien/mógłby być kształt edukacji finansowej.

Sam DM BOŚ ma na tym polu nieocenione zasługi niemal od początku swojej działalności. Ile razy słyszałem, widziałem na forach, czy grupach dyskusyjnych, gdy ktoś pytał o pomoc w wyjaśnieniu jakichś kwestii, albo jak zacząć działać na rynku jedno hasło, rzucane przez bardziej doświadczonych inwestorów: „sprawdź na stronach bossa.pl”.

Mam również swój niewielki udział w tym zakresie, co w 2010 zostało docenione przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych honorowym członkostwem, za  „szczególny wkład w edukację środowiska inwestorskiego”.

Oczywiście możemy prowadzić szkolenia, pisać teksty, wydawać książki, brać udział w debatach, zastanawiać się w jaki sposób mogłaby wyglądać edukacja w Polsce, ale to wszystko właściwie można wyrzucić do kosza, gdy się czyta następujące refleksje:

„Wbrew oszukańczym reklamom, którymi nas 15 lat temu karmiono, nie jest to wybór między gniciem w zatęchłej kawalerce a piciem drinków z parasolkami w egzotycznych kurortach. I wbrew kłamstwom lobbystów dotychczasowego systemu nie jest to wybór między pieniędzmi zgromadzonymi w OFE a obietnicami w ZUS. Tu i tu nie ma ani grosza. W obu przypadkach za składki kupujemy odległe obietnice. W ZUS obietnice złożone przez parlament, a w OFE obietnice przedsiębiorstw będących właścicielami OFE oraz spółek sprzedających im swoje akcje i obligacje. W obu przypadkach ostatecznym gwarantem wypłaty jest państwo, czyli ogół obywateli.”

 

Tym razem nie chcę poruszać dyskusji ZUS czy OFE (za każdym razem jestem tak samo wściekły, bo gdy trójfilarowy system powstawał, to obecni komentatorzy – wówczas również aktywni w mediach – w OGÓLE nie interesowali się tym tematem. Gdy pisałem kolejny tekst, o horrendalnych 10 procentowych prowizjach, gdy inflacja wynosi 3 procent, to mój głos był głosem wołającego na puszczy.”)

Autor tych słów zdaje się w ogóle nie rozumieć słów akcja, obligacja, ich roli w tworzeniu kapitału. Kapitału nie spekulacyjnego, tylko tego dla firm. Które się rozwijają, zaczynają być dzięki temu kapitałowi już nie lokalne, tylko globalne.

I czytelnicy, którzy znają moje teksty od wielu lat wiedzą, że nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem tego co dzieje się na rynku giełdowym. Opisywałem wiele absurdów, aferek, nierzetelności. Ale oprócz tego jest rynek jako taki. Minęło 23 lata od (ponownego) założenia giełdy w Polsce i jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów nie rozumie podstaw działania rynku kapitałowego. Dołącza do tych wszystkich dla których akcja i obligacja jest jakimiś tam wirtualnym zapisem. Domyślnie oszustwem.

Panie Jacku, jeśli zdarzy się Panu trafić na ten tekst, zapraszam na obiad. Może dzięki rozmowie z Panem zrozumiem, jak powinna wyglądać edukacja finansowa – od czego należy zacząć. A może będzie inaczej. Może to Pan przekona mnie do swoich racji. Może przekona mnie Pan, że nie powinienem myśleć, o pozyskaniu pieniędzy dla swojego maleńkiego biznesu od inwestorów zewnętrznych, bo przecież oni dadzą mi wyłącznie wirtualnie zapisane pieniądze, a ja dam im wyłącznie obietnicę, że mi się biznes uda. Może powinienem pomyśleć, jak wyciągnąć te pieniądze od państwa (lub Unii Europejskiej) w postaci dotacji, pożyczek (najlepiej bezzwrotnych).
Komentowany materiał: http://wyborcza.pl/1,75968,16388066,Jakiego_ZUS_chcemy_i_na_jaki_nas_stac.html#CukGW#ixzz38kIf4Mav

 

 

[Głosów:20    Średnia:4.6/5]

1 Komentarz

  1. tifor

    Kłopot w tym że autor wspomnianego cytatu, co widać i słychać z jego felietonów i audycji (tokfm) mentalnie siedzi jeszcze w głębokim socjalizmie. Wygląda na to że ktoś zrobił mu wielka krzywdę likwidując ten system. Szkoda tylko że nie przeniósł się tam gdzie ten system jest ciągle żywy, np na Kubę. Mógłby się razem z Fidelem zaciągać cygarem i nikt by nie grymasił że jak kaszlnie nikotyną na antenie to na wymioty zbiera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *