Inwestycyjne miraże kończą się gdy marzenia, oczekiwania i książkowe teorie trafiają na realną i twardą rzeczywistość.

 

Po raz kolejny plastycznie a zarazem ironicznie sportretował ową zależność Morgan Housel, któremu kilkukrotnie oddawaliśmy już głos na łamach bloga -> https://blogi.bossa.pl/?s=morgan+housel

Jego kolejny zestaw to 50 celnych uwag na temat dość niekomfortowych zjawisk w inwestowaniu (i tradingu), które spisał w artykule na zaprzyjaźnionym serwisie fool.com. Ponownie uzyskałem zgodę z ich działu prawnego na przetłumaczenie całości i publikację na naszych blogach (w 2 częściach).

Trafna puenta zaprawiona ironią powoduje, że śmiało można użyć tych spostrzeżeń choćby w formie bon-motów na przyjęciu dla zblazowanych, albo w celu zgaszenia przemądrzałego doradcy czy analityka. Czy też po prostu dla fitnesu własnej samoświadomości, która często woli żyć złudzeniami. To do roboty:

************

50 Przykrych prawd o inwestowaniu

Autor: Morgan Housel

Prawa autorskie: The Motley Fool

Źródło : fool.com ->”50 Unfortunate Truth About Investing

Niestety, ale…

1. Mówienie “Będę chciwy gdy inni są wystraszeni” jest dużo prostsze niż rzeczywiste robienie tego.

2. Przepaść między wspaniałą firmą a wspaniałą inwestycją może być nadzwyczajna.

3. Rynki przechodzą przynajmniej jedną wielką korektę każdego roku, i jedną olbrzymią co dekadę. Przyzwyczaj się do tego. To jest po prostu to co one robią.

4. Na dobrą sprawę nie istnieje odpowiedzialność w kręgu finansowych znawców. Ludzie, którzy mylili się co do wszystkiego przez lata, nadal przyciągają tłumy.

5. Jak mawia Erik Falkenstein “W tenisie zawodowym 80% punktów się zdobywa, w tenisie amatorskim 80% punktów się traci. To samo jest prawdą w zapasach, szachach i inwestowaniu: początkujący powinni koncentrować się na unikaniu błędów, eksperci na robieniu wspaniałych ruchów”.

6. Istnieje dziesiątki tysięcy profesjonalnych zarządzających pieniędzmi. Statystycznie garstka z nich odniosła sukces przez czysty przypadek. Którzy? Nie wiem, ale obstawiam, że kilku jest sławnych.

7. W związku z powyższym, niektórzy inwestorzy, których zwie się “legendarnymi”, ledwo co, o ile w ogóle, pobiło wynik pasywnego funduszu indeksowanego w ich karierach. Na Wall Street wielkie bogactwo nie jest wyznacznikiem wielkich zwrotów na kapitale.

8. Podczas recesji, wyborów oraz posiedzeń Rezerwy Federalnej ludzie stają się niewzruszenie pewni co do rzeczy, o których nie mają pojęcia.

9. Im bardziej komfortowe odczucia wywołuje inwestycja, tym bardziej prawdopodobnie zostaniesz zarżnięty.

10. Porada oszczędzająca czas: zamiast zajmować się tradingiem tanimi akcjami po prostu rozpal ognisko twoimi pieniędzmi. To samo jeśli chodzi o lewarowane ETFy.

11. Żaden pojedynczy człowiek na świecie nie wie co rynek zrobi w krótkim okresie. Koniec historii.

12. Analityk, który mówi o swoich błędach jest facetem, którego chcesz słuchać. Unikaj tego, który tego nie robi – jego błędy są znacznie większe.

13. Nie rozumiesz bilansów wielkiego banku. Ludzie prowadzący ten bankowy biznes i ich księgowi również nie.

14. Pojawi się siedem do dziesięciu recesji w ciągu następnych 50 lat. Nie okazuj zdziwienia kiedy nadejdą.

15. Trzydzieści lat temu była tylko jedna godzina telewizji o rynku dziennie. Dziś jest to więcej niż 18 godzin. To co się zmieniło to nie ilość informacji, ale ilość bzdur.

16. Najlepsze zyski Warrena Buffetta zostały osiągnięte gdy rynki były dużo mniej konkurencyjne. Wątpliwe by ktokolwiek kiedykolwiek osiągnął jego 50-cio letni rekord.

17. Większość tego co jest uczone o inwestowaniu w szkole to teoretyczny nonsens. Nie istnieje wielu bogatych profesorów.

18. Im więcej ktoś występuje w TV tym mniej prawdopodobne, iż jej lub jego przewidywania się urzeczywistnią. (Psycholog Phil Tetlock z Berkeley posiada dane na ten temat).

19. Powiązane: nie ufaj nikomu kto występuje w CNBC więcej niż dwa razy w tygodniu.

20. Rynku nie obchodzi ile zapłaciłeś za jakieś akcje. Albo za twój dom. Albo co uważasz za „uczciwą” cenę.

21. Większość z rynkowych wiadomości jest nie tylko bezużyteczna, ale również szkodliwa dla twojego zdrowia finansowego.

22. Zawodowi inwestorzy posiadają lepsze informacje i szybsze komputery niż ty. Nigdy ich nie pokonasz w krótkoterminowych tradingu. Nawet nie próbuj.

23. To ile doświadczenia posiada zarządzający funduszami nie powie ci wiele. Można pozostawać poniżej rynkowej średniej przez całą karierę. I wielu to robi.

24. Spadek kosztów tradowania jest jedną z najgorszych rzeczy jaka przydarzyła się inwestorom, ponieważ umożliwia częstszy trading.

25. Zawodowe inwestowanie jest jedną z najcięższych karier dla osiągnięcia sukcesu, ale ma niskie bariery wejścia i nie wymaga uwiarygodnień. To wykreowuje legiony „ekspertów” nie mających pojęcia co robią. Ludzie zapominają o tym ponieważ nie stosuje się tego do wielu innych dziedzin.

CDN w części 2

****************

Ostatni czyli 25-ty punkt w tej części jest w pewnym sensie podsumowaniem kilku wcześniejszych. A przy tym jakże dobitnie odsłania paradoks inwestycyjnej branży! Bo jeśli ktoś początkujący przypatrzy się jej przez chwilę bliżej, to dojdzie do wniosku, że jedynym rodzajem wymaganej kompetencji jest tutaj w miarę trafne określenie jednego z dwóch kierunków: góra lub dół. Lub jeszcze prościej, jako że w przypadku akcji kierunek jest w zasadzie jeden. Wystarczy więc do tego dołożyć jeszcze jakiś kapitał, który przy obecnych lewarach na forex nie musi być wysoki. Nie potrzeba studiów, szkół, dyplomów, szkoleń, certyfikatów! Ba, zachowując się całkowicie pasywnie można po prostu skonstruować portfel indeksowy, który pobije wyniki 90% profesjonalnych zarządzających!

Kiedy złudzenia pryskają a kapitał topnieje? Oczywiście wówczas gdy kandydat na zawodowego inwestora zauważy, że pieniądze robi się tutaj na spekulacji czyli wielokrotnej zmianie pozycji zależnie od koniunktury. Sukces wówczas jednak nie polega na typowaniu kierunku lecz solidnym zarządzaniu ryzykiem, którego poprawności nie gwarantują studia, szkoły, dyplomy, szkolenia, certyfikaty… W rezultacie trader to kariera podobna raczej do tenisisty niż lekarza: mnóstwo treningów, nieustanny udział w zawodach, wymierna ocena postępu, nauka na błędach i dobrze jeszcze żeby mieć  porządnego trenera, a potem tylko grać i grać. Do tego celu równe szanse ma i gość po MBA i przeciętniak po gimnazjum, ale trzeba ogromu pracy, krwi, potu i wysiłku by dojść do profesjonalnego poziomu. Bardzo demokratyczny biznes… I wówczas okazuje się, że jedynie pozornie wyglądał na łatwy. Oczywiście jeśli nie zakończyć po prostu na zakupie indeksu lub portfela spółek, które mniej więcej go odwzorują.

—kat—

[Głosów:40    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *