Bez względu na to jak bardzo efektywny w sensie informacyjnym jest rynek, i obojętnie jakie dowody na to przedstawi nauka, Analiza techniczna i tak nadal będzie ogromnie popularnym narzędziem analiz giełdowych kursów i podejmowania decyzji.
A co ciekawe i paradoksalne z drugiej strony – wierzący w A.T. i praktykujący ją, najczęściej również nie dysponują dowodami na jej długoterminową skuteczność. A mimo to stosują. W tych tematach zalega naprawdę spory pokład idei, które mogą zainteresować filozofów…
Zakończmy tymczasem wątek rozpoczęty w poprzednim wpisie. Przypomnę – to czy w ogóle i w jaki sposób próbuje się udowodnić skuteczność A.T. ma kilka znaczących konsekwencji. Poza dwiema wymienionymi wcześniej pozostała nam jeszcze jedna, czyli:
3. Złudzenia i przekonania praktyków Analizy technicznej co do jej rzeczywistej wartości/zyskowności.
Biorą się one zasadniczo z 6 następujących źródeł:
(I) Niedoskonałość testów weryfikacyjnych.
A więc problem zaznaczony przeze mnie w poprzednim wpisie. To, że jakieś narzędzie A.T. działało na danych z przeszłości jest w wielu przypadkach zdarzeniem losowym, które się nie powtarza w realnym inwestowaniu. Najczęściej zwykłym dopasowaniem parametrów do danych historycznych. Rynek, który wydawał się nieefektywny w testach, może okazać się całkiem efektywny w realu.
W tym punkcie mieści się również formuła niestacjonarności rynków – coś co być może miało przewagę w przeszłości, obecnie stało się bezużyteczne i wymaga zmiany parametrów, szczególnie odnośnie ryzyka.
(II) Brak rzetelnych testów
Wiele narzędzi technicznych opisywanych w literaturze w ogóle nie przeszło żadnych wiarygodnych testów weryfikacyjnych, bądź też przeszło testy wizualne/ręczne, obciążone jednakże błędami poznawczymi, a więc nie wskazują rzeczywistej przewagi. Inwestorzy przeceniają ich użyteczność, poprzestając jedynie na wierze przekazanej w „bibliach” (np. J.Murphy’ego), tudzież innych podręcznikach.
(III) Niedookreśloność
Część narzędzi kwestie ryzyka pozostawia odłogiem. Gdzie kasować zyski, jak śledzić pozycję zyskowną, gdzie wyjść ze stratą – to podstawowe braki. Trzeba sobie uzmysłowić, że to nic innego jak zarządzanie ryzykiem decyduje o skuteczności! A nawet lekkie jego zmiany mogą spowodować przejście bariery zysk/strata. To samo narzędzie w różnych warunkach może wskazywać diametralnie różną skuteczność.
Brak precyzji dotyczy również:
# rodzajów rynków – na jednym dane narzędzie generuje zyski w określonych warunkach, na innym wcale.
# rodzajów wykresów – przejście z logarytmicznego na liniowy może zmienić warunki analizy; różnie rolowany wykres kontynuacyjny generuje różne wyniki; dane forex od różnych brokerów powodują rozstrzał wyników.
(IV) Subiektywność
Część narzędzi nawet nie poddaje się w jakikolwiek sposób rzetelnej weryfikacji z powodu dość nieobiektywnych lub quasi-obiektywnych reguł ich tworzenia i użycia.
(V) Pozatechniczne wpływy
W przypadku narzędzi subiektywnie definiowanych czy używanych, a także przy łączeniu ich z innymi rodzajami analiz (np. fundamentalną) realna ich skuteczność zostaje zaburzona czy zafałszowana przez czynniki niezwiązane z samą A.T. Szczególnie 3 składniki mają tu znaczenie: szczęście (ang. luck), intuicja oraz osobowościowe kompetencje i wiedza wszelkiego rodzaju (ang. skills). Narzędzie techniczne może być pozbawione rzeczywistych właściwości skutecznego działania, ale mimo to przynieść pozytywne wyniki z powodu szczęśliwego trafu. Podobny efekt widać gdy inwestor dokłada do „działania” narzędzi A.T. wiedzę i kompetencje z innych dziedzin, bez których nie działałyby skutecznie (lub odwrotnie – nieopatrznie niweluje skuteczność). W takich przypadkach nie sposób nawet określić czy na wynik ma wpływ sama A.T. czy stosujący ją.
(VI) Rozumienie sensu i celu działania A.T.
I tu mamy przynajmniej 3 wersje definicji „skutecznego działania”, które dla wydania oceny wymaga wyraźnego określenia kontekstu:
A/ Zyskowność (pozytywna wartość oczekiwana)
Najbardziej obiektywny, replikowalny i jednoznaczny kwantyfikator, który zbliża A.T. do analiz ilościowych. Najbliższy jednocześnie temu co ma bronić czystej i dookreślonej A.T. w roli skutecznego narzędzia wykorzystania nieefektywności, które da się rzetelnie zweryfikować.
B/ Prognozowanie a więc oczekiwanie, że jakiś typ odnośnie przyszłego ruchu się sprawdzi.
W tej roli nie wymaga się od A.T. kwantyfikowalnych reguł, precyzji rysowania, jednoznaczności, testów wiarygodności czy działań na ryzyku. Ma ona bowiem jedynie pomocniczą choć dla wielu istotną funkcję: określanie spodziewanego ruchu kursu – zmiany lub kontynuacji trendu.
C/ Wizualne działania na wykresie
Podobnie jak w punkcie B sama pozytywna wartość oczekiwana nie gra tu roli. Wykres ma za zadanie wskazywać potencjalne miejsca dokonywania transakcji, ułatwiać nawigację na rynku, informować o ogólnej sytuacji, inspirować. A więc średnia uśredniać albo się przecinać, opór oporować a wskaźnik wskazywać.
//Ale bywa i tak, że A.T. staje się niemal sztuką dla sztuki, w której pogubić się może nawet świat akademii -> Czy to naprawdę nauka? //
Trudno więc na podstawie jedynie wyników, osiągniętych w czasie rzeczywistym czy w testach historycznych, jednoznacznie mówić o skuteczności samej A.T., a tym samym o nieefektywności rynków. Ona ma bowiem spełniać również inne funkcje, dla których efektywność rynków jest bez znaczenia (czy skutecznie to inna sprawa). Jak widać w niejednym momencie wchodzimy w świat wielu mitów i niedookreśleń. Można wówczas co najwyżej stawiać filozoficzne pytania, np. czy to sama A.T. czy intuicja inwestora pokonuje domniemaną efektywność rynku.
A poza tym pamiętajmy: rynek to my, wy, oni. Ludzie, którzy decydują się na transakcje, nie wirtualny byt czy tajemne zjawisko. A więc sami sobie gotujemy ów efektywny los szukając nieefektywności (lub odwrotnie).
—- Kat—-


Dodaj komentarz