Reguły, reguły, reguły – podstawy

Po kilku latach blogowania w serwisie blogi.bossa.pl między piszącymi, a czytelnikami zaiskrzyła swego rodzaju „chemia” (czasem pozytywna, czasem nie) dzięki której możemy śmiało mówić o powstaniu społeczności Bossa. Ta społeczność była już wcześniej widoczna na różnych listach dyskusyjnych, zaś obecni blogerzy byli kiedyś wyłącznie klientami DM BOŚ. Dzięki temu wiele wpisów, które pojawiają się na blogach odwołuje się do wcześniejszych, zarówno autorzy jak i komentatorzy często w „lot” chwytają aluzje lub odniesienia wykorzystywane wcześniej. To niewątpliwa zaleta, ale też wada.

I na to zwrócił uwagę jeden z nowych czytelników naszych blogów pisząc, że czasami nie czuje się najlepiej w naszym towarzystwie. Wpisy i późniejsze wymiany zdań w komentarzach owszem podobają mu się, ale ma wrażenie, że gdy zacznie zadawać zbyt proste pytania, to się ośmieszy.

Oczywiście bywają sytuację, gdy komentatorzy na blogach przekraczają granicę „przekomarzania się”. Staramy się pilnować kultury dyskusji, ale też widzimy, że nasi czytelnicy doskonale rozumieją, że wysoki poziom to dodatkowa wartość, ale nie przypominam sobie, żeby ktoś został w jakikolwiek sposób „poniżony”, za zbyt głupie, czy banalne pytanie.

Wiem też, że pisząc od wielu lat o rynku giełdowym wpada się często w pułapkę „o tym już pisałem”. Trochę to może być krępujące w obecności aktywnych i wieloletnich komentatorów, ale przecież pojawiają się cały czas nowi (ten sam syndrom mają dziennikarze). Dlatego wspomniana rozmowa zainspirowała mnie do powielenia pewnego pomysłu sprzed lat, a równocześnie powrotu do podstaw działania na giełdzie. Tych najprostszych i banalnych zasad, o których starzy wyjadacze wiedzą i przechodzą nad nimi do porządku dziennego, a dla nowych mogą być bardzo ważnym odkryciem, oszczędzającym czas i pieniądze.

Dodatkowo formuła blogów pozwala na to, by właśnie doświadczeni inwestorzy/gracze/spekulanci podzielili się własnymi przemyśleniami na dany temat.

W „Analizie technicznej rynków terminowych” Jack Schwager przedstawił osiemdziesiąt dwie reguły i wskazówki transakcyjne. Nie zamierzam zajmować się wszystkimi, ale w kilku kolejnych wpisach, spróbuję przytoczyć w mojej opinii najciekawsze, najbardziej kontrowersyjne lub najbardziej inspirujące licząc na to, że pomogą „nowicjuszom” i wciągną do konstruktywnej dyskusji tych z większym doświadczeniem.

Zaczynamy:

[Otwieranie pozycji]

Reguła 1

„Należy odróżniać pozycje długoterminowe od krótkoterminowych. Przeciętne ryzyko związane z transakcjami krótkoterminowymi (wynikające z liczby akcji lub kontraktów i poziomu linii obrony) powinno być wyraźnie mniejsze. Trader powinien się koncentrować na pozycjach długoterminowych, ponieważ to one decydują zwykle o sukcesie inwestycyjnym. Wielu uczestników rynku popełnia błąd polegający na tym, że starają się oni uchwycić mniejsze ruchy cenowe (ponosząc koszty prowizji i poślizgów) oraz tracą z oczu główne trendy.

 

Choć w swoich kolejnych częściach rozmów z traderami w serii „czarodzieje rynku”, Schwager pokazuje różne podejścia do handlu na giełdzie nie wartościując, czy lepszy jest szybki handel, czy też długoterminowe podejście, to jednak w pierwszej regule wyraźnie widać fascynację strategiami „podążania za trendem”.

Można się też spierać co do tego mniejszego ryzyka związanego z transakcjami krótkoterminowymi. Przynajmniej jeśli chodzi o handel w ciągu dnia – eliminujemy wówczas ryzyko luk i można sobie wyobrazić, że podniesiemy ryzyko jednostkowej transakcji np. z 2% kapitau do 3% (a może nawet więcej).

Reguła 3

Wejście w istotny trend powinno być przemyślane i starannie zaplanowane. Nie należy tego czynić pod wpływem doraźnego impulsu.

Ta reguła wygląda na banał, jednak z moich wieloletnich rozmów z uczestnikami rynku na różnym etapie doświadczenia wynika, że bardzo często pierwotne plany idą do piachu, w wyniku jakiegoś impulsu. Powiedzmy, że jesteśmy przekonani, że kontrakt jest w średnioterminowym trendzie spadkowym. Do wyraźnej zmiany tego trendu (a równocześnie naszego nastawienia) czekamy na spełnienie kilku warunków. I w pewnym momencie w mediach/na wykresie pojawia się jakaś informacja, która sprawia, że zaczynamy myśleć „a może jednak nie ma sensu czekać, bo stracimy kawałek ruchu”. Specyficzną wersją tego postępowania było zachowanie pewnego czytelnika dziennika, w którym pracowałem wiele lat temu. Przysłał on do redakcji swoją wielomiesięczną prognozę zachowania indeksu WIG, bazując na teorii fal Elliotta. Jak to w przypadku wyznawców tej teorii bywa, wszystko było bardzo dokładnie i precyzyjnie rozpisane – wszelkie korekty, zniesienia itp.

Dzień później przysłał mail, z prośbą o wstrzymanie publikacji, bo po tej jednej sesji musi dokonać bardzo ważnych korekt. Przy czym zaznaczę, że nie była to sesja jakoś specjalnie zmieniająca obraz nawet krótkoterminowy.

 

[Głosów:12    Średnia:5/5]

37 Komentarzy

  1. Harry

    Nie zebym byl zlosliwy, ale polecam obejrzenie filmu ‘Internship’ osobie, ktora uwaza, ze zadawanie glupich pytan jest ponizajace. Jesli czegos nie rozumiemy i wydaje sie to banalne, to zawsze mozemy to wpisac w google i poczytac troche, zanim zaczniemy zadawac pytania. Mysle, ze czasem przekraczamy ta subtelna granice (nie bede wymienial nickow), ale tak to juz w rodzinie bywa:P

    Co do reguly nr 3 to przypomina mi ona moj pierwszy rok tradingu, gdy po rozwaleniu 3 kont demo wielkosci 50k GBP doszedlem do wniosku, ze jestem juz gotow na otwarcie konta live:) Na szczescie bylem kiedys geekem i po przeczytaniu wystarczajacej ilosci ksiazek doszedlem do wniosku, ze podarzanie za srednio/dlugo terminowym trendem jest tym, co powinienm wlasnie robic, poniewaz fundamenty nie zmieniaja sie zbyt czesto. No i tak jakos zostalo:)

  2. ogif

    Reguła zero.
    Nie ma żadnych reguł. Każdy kombinuje po swojemu. Mądrale niekoniecznie mają lepsze stopy zwrotu niż przygłupie buraki.
    Można zarabiać na każdej regule. Można zarabiać na graniu przeciwko dowolnej regule. Z przegrywaniem podobnie.

    Ogif proponuje:
    krótkoterminowo – skupić się na zarządzaniu pozycją, a nie na przewidywaniu kursu
    długoterminowo – niedrogo kupić i trzymać (nie mylić z “kupić i trzymać”).

  3. _dorota

    “Reguła zero. Nie ma żadnych reguł. Każdy kombinuje po swojemu.”
    Tym zgrabnym kopnięciem próbujesz wywrócić całą giełdową wiedzę. Nie tak prosto. Reguły są, bo alternatywa to chaos (a ten nasze umysły wyjątkowo źle tolerują).

    Generalnie: doskonały pomysł, żeby poodświeżać sobie i poprzemyślać imponderabilia od nowa. Nawet bez komentowania, ale na zasadzie chwili refleksji.
    Zresztą zazwyczaj, jak komuś się tutaj wydaje, że wie, to przychodzi Less i wyprowadza z błędu 🙂

  4. investor_ts

    @_dorota

    “Reguły są, bo alternatywa to chaos ”

    Nie. Alternatywą jest wiedza, która nie daje się ująć w regułach. Spróbuj umiejętność jeżdżenia na rowerze zawrzeć w jakiś instrukcjach czy regułach.

    Wiedza teoretyczna sformułowana w postaci reguł oraz wiedza praktyczna, istniejąca jedynie “w użyciu” to dwa komplementarne aspekty inwestowania na giełdzie. Podobnie jest z gotowaniem czy pieczeniem. Postępując według przepisu na sukces czasami otrzymujemy zakalec 🙂

  5. pit65

    @Ogif

    Jest tak wiele reguł wzajemnie ze soba kolidujących , że tylko wydaje się rozumowi który sobie szereguje procesy najlepiej postrzegane binarnie ,że reguł nie ma.
    Pamięć też ma w tym swój udział , a zwłaszcza sięgnięcie do np 100 wstecz- innymi słowy – rodzaj sklerozy 🙂
    Miedzy innymi dlatego wierzymy/niektórzy/ w “czystą” stochastykę na rynku , utożsamiając ułomność postrzegania naszego organu z losowością.
    A jak to się ma do “zakłądu” przeciwko losowości tak częstemu na rynku związanemu z trendem.
    To jest IMO bardzo dobry test na falsyfikowanie tezy o losowości z tym ,że wychodzimy tu z nauk behiwioralnych , natomiast stochastyka ma aspiracje wywodzące się z nauki więc znów nasz ograniczony organ pojmujący o wyższości nauki nad…. niekoniecznie logicznie wyciąga wnioski ,że w naukę prawie ścisłą trzeba wierzyć bardziej niż w raczkujący behiwioralyzm oparty o zgrozo o ułomności człowiecze , które jednakże można wykorzystać w dobrym kierunku.

    “Mądrale niekoniecznie mają lepsze stopy zwrotu niż przygłupie buraki.”

    Bo mądrale są skoncentrowani na własnej nieomylności najlepiej potwierdzonej wzorem rodem z teorii nieskończoności coby większośc nie mogła tego zanegować, a burakom to nie przeszkadza, wręcz bycie burakiem nobilituje w zarabianiu poprzez zmniejszenie swego ego niejako z urzędu .
    Rynek takich lubi.

    @GZ

    “Należy odróżniać pozycje długoterminowe od krótkoterminowych.”

    Z horyzontem czasowym to jest szkopuł.
    Większość blogowych dyskusji nad wyższością ŚBN nad ŚW o tym traktuje.
    Zupełny śmietnik.
    I wcalę się nie dziwię ,że skoro Ci blogowi agitatorzy swoich pomysłów niedostrzegają róznic czasowych wchodząc ze sobą natychmiast w spór to też prawdopodobnie nie dostrzegą ich w swojej grze.

    “Jak to w przypadku wyznawców tej teorii bywa, wszystko było bardzo dokładnie i precyzyjnie rozpisane”

    No właśnie to jest smutne. Jest kilka niegłupich reguł i zniesień, a precyzje powinni zachować na wejście i wyjście bo to decyduje o zarobkach , a nie spory o brakującą falę będąca belka w oku perfekcjonisty, która nie pozwoliła zarobić zmieniając wszystko o 180 stopni.
    Akurat dzisiejsza sesja na futkach dla mnie zdeklarowała sie w 100% Eliotem jako korekta płaską 3-3-5 z ostatnich dni.
    Takie moje subiektywne hindsight spojrzenie Eliotem , który w całym zagraniu nie był wcale oczkiem w głowie aka. belka w oku .

    bankfotek.pl/view/1700977

    A tak w ogóle to katalog reguł jest OK tylko jest tak wiele interpretacji szczegółowych tych reguł na rynku , nie wnikając ,że mogą sobie nawzajem wadzić i występują niestacjonarnie w grupach ,że ich szczegółowe wyjaśnianie nigdy nie będzie w 100% wyczerpane chociażby dla jednej z nich przeznaczyc niezłe tomisko.

    KAżda regula natomiast może byc pomocna indywidualnie w kontekście danej strategii lub też nie . NIe ma czegoś takiego jak zbiór reguł pasujący do wszystkiego.

  6. ogif

    OK. Niech będzie że jest jedna reguła 😉 Brzmi: zarabiaj lub daj sobie spokój. Mnie brak reguł nie niepokoi. Niech martwią się tym ci co chcą sprzedawać swoje analizy giełdowe. Mogą się też nie martwić bo zasoby jelonków, którym da się wmówić że analiza techniczna sprawdza się w 60-70% przypadków, są całkiem spore.

  7. pit65

    @ogif

    “OK. Niech będzie że jest jedna reguła”.

    I znów myślisz binarnie , nie ma automatycznego zarabiaj vs. daj sobie spokój, chyba ,że urodzisz się geniuszem lub niedołęgą.
    Co oznacza determinizm właściwy jedynie zwierzętom jako tworom doskonałym w obrębie swego gatunku.
    Co w takim razie z “możliwościa poprawy” związaną z nauką i praktyką czyli atrybutu niedoskonałych z natury ludzi?

    JAk mawiaja chińczycy celem każdej drogi jest jej początek 🙂

    ale europejczycy mylą to z kwadraturą koła 🙂

    “analiza techniczna sprawdza się w 60-70%”

    A co to takiego . Czy ktoś to widział?

    JAko samozwańczy AT-ista wydaje mi sie ,że uzywam kilku subiektywnie wybranych narzędzi z arsenału AT choć tu też jest to definicja umowna, ale nigdy nie używałem analizy technicznej w sensie jakiejś całości , a juz nigdy by ta “całość” sprawdzała się w jakikolwiek procencie.

  8. gzalewski (Post autora)

    @investor_ts
    “Spróbuj umiejętność jeżdżenia na rowerze zawrzeć w jakiś instrukcjach czy regułach.”
    Spróbuję bo w zeszłym roku uczyłem wyjątkowo “pozbawionego poczucia ryzyka” 6-latka
    1) Patrz przed siebie nie na boki
    2) Nie zapominaj o hamulcach –
    2a) nie podnoś rąk do góry, gdy zbliżasz się do przeszkody
    3) Po prostu pedałuj

    (dodam, ze najskuteczniejszy w procesie nauki był wjazd na płotek dość ostro zakończony i poharatanie delikwenta – można to uznać jako odpowiednik zrozumienia reguły “nie handluj całością”, bo ów młodzieniec tak uwielbił szybkość odkąd złapał równowagę, że słowa “nie za szybko” zupełnie nie robiły na nim wrażenia)

  9. _dorota

    @ investor_ts
    “wiedza praktyczna, istniejąca jedynie „w użyciu””
    Podałeś zwięzłą definicję know-how.
    Choć upierałabym się, że i ona może być ujęta w “reguły”.

    W mojej polemice Ogifa chodziło mi o naturalny dla człowieka odruch znajdowania prawidłowości, regularności w zjawiskach, systematyzowania ich, porządkowania. “Nie ma reguł” jest stanem nieakceptowalnym mentalnie.

  10. pit65

    @dorota

    Pytanie:

    Nie ma reguł, czy jest ich tak dużo , że postrzegamy pozorny “chaos” ?
    Czy wprowadzenie dyktatu jednej reguły lub modelu kilku porządkuje cos oprócz naszego wyobrażenia o tzw. rzeczywistości uporządkowanej?

  11. ogif

    @ Dorota

    Nie jest dobrze gdy dostrzegamy reguły tam gdzie ich nie ma.

    @ Pit

    Milion reguł to brak reguł. Piszesz system, testujesz, jakiś czas TROCHĘ wygrywa, potem zaczyna przegrywać, przestrajasz go i być może będziesz do przodu. Niektórzy są. Ale czy to odbywa się dzięki regułom? Wątpię.

    Czasem ktoś ma szczęście.
    Czasem ktoś nie rozumie ryzyka i mu się uda.
    Czasem …………

  12. gzalewski (Post autora)

    @ogif
    rozumiem, że ten ‘milion reguł’ to po prostu bardzo dużo reguł.
    i teraz wyobraź sobie jakąś korporację (np. tradingową) ona po prostu ma “miliony” procedur. 10% z nich stosowane jest cały czas, a 90 w zależności od sytuacji – nazwijmy to nietypowych, ale nie tak często wystepujących. Nadal będziesz uważał, że to brak reguł?

    Poza tym wrócę do samego rdzenia – mojego wpisu – jak poprowadzić poczatkującego na giełdzie.
    Powiesz mu – “słuchaj chrzań wszelkie reguły, nic takiego nie istnieje”?

  13. lesserwisser

    @ gzalewski

    “Spróbuję bo w zeszłym roku uczyłem wyjątkowo „pozbawionego poczucia ryzyka” 6-latka.”

    Na podstawie doświadczeń własnych proponuję następującą modyfikację punktu 2: (Nie zapominaj o hamulcach) – 2. Nie zapominaj o tylnych hamulcach a o przednich możesz zapomnieć.

    A z punktem 3. to byłbym ostrożny – i to mówi cudowne dziecko dwóch pedałów. 🙂

    Nie ma głupich pytań są za to niemądre odpowiedzi, wiec nie ma się co wstydać autorytetów.

    PS

    Pomysł bardzo fajny, kibicuję, a szerszy komentarz (i może pewne propozycje) wieczorem.

    1. trystero

      @ lesserwisser

      Za każdym razem gdy czytam, że nie ma głupich pytań mam ochotę zacytować pytanie z dowcipu: czy jeśli ktoś stanie obiema nogami na szynach tramwajowych i złapie się rękami trakcji to pojedzie jak tramwaj?

  14. gzalewski (Post autora)

    @less
    @2 – nie było tylnych :). Znaczy był jako ręczny. Tez mi sie wydaje, ze ten klasyczny bardziej intuicyjny

  15. lesserwisser

    @ trystero

    Nie widzę żadnego problemu z odpowiedzią na to pytanie. Proszę bardzo:

    Szybka Odpowiedź: Nie pojedziesz pan, bo nie masz pan kół.

    Rozwinięta odpowiedź uświadamiająca (jak na blogu :):

    To że będziesz pan robił za pantograf nie oznacza jeszcze, że pan
    pojedziesz jak tramwaj, który przecież jest szynowym pojazdem kołowym, a pan jak widzę nie masz kół.

    PS

    Pantograf czyli odbierak prądu (na górze tramwaju)– element pojazdu lub urządzenia zasilanego z zewnątrz energią elektryczną (wyłączając pojazdy zasilane kablem i z akumulatorów) stykający się z przewodem jezdnym lub szyną prądową, służący doprowadzeniu napięcia zasilającego.

  16. ogif

    @ G.Zalewski

    Korporacje tradingowe zarabiają na dymaniu klientów, dostępie do informacji poufnych i tym podobnych chwytach. Nie widzę powodu żeby nazywać to regułami.

    Początkującego poprowadziłbym następująco: zmykaj zanim zabiorą ci pieniądze, broń Boże nie graj na giełdzie. W 99 na 100 przypadków będzie to znakomita i zbawienna rada. Ten 1 na stu i tak nie posłucha więc moją radą nikomu nie zaszkodzę.

    Jako filozof giełdowy dobrze wiesz że mam rację. Jako “Twórca portalu futures.pl Autor książki „Kontrakty terminowe w praktyce” i „Droga inwestora”. Prowadzi szkolenia dot. analizy technicznej, instrumentów pochodnych” nigdy tego nie przyznasz.

    1. trystero

      @ ogif

      Co masz na myśli przez korporacje tradingowe?

  17. gzalewski (Post autora)

    @ogif
    “Korporacje tradingowe zarabiają na dymaniu klientów, dostępie do informacji poufnych i tym podobnych chwytach. Nie widzę powodu żeby nazywać to regułami.”

    Wyłaczam się z dyskusji z Tobą na poziomie – “ludzie są głupie, a wszystko to wałek”

  18. ogif

    @ Trystero

    Duże banki inwestycyjne wykorzystujące w brzydki sposób to że duży może więcej. Zarabianie na trendzie który samemu się wykreuje, front running i sto innych metod.
    A ludzie nie są głupie, lecz bardzo głupie. Trudno też nazwać rynki finansowe wałkiem. To zbyt subtelne określenie dla prawdziwej WAŁOWNI.
    Przykładowo sama koncentracja pozycji wystarczy żeby wieloryb miał przewagę nad innymi graczami, a nawet na naszym poczciwym FW20 jest to częste zjawisko.

    Nie mówię że się nie da itp. ale to jednak jest szulernia.

    Sporym problemem jest to że wielu ludzi żyje z doradzania, maklerowania, nauczania o rynku. W ich interesie jest przedstawianie rynków finansowych jako szlachetnej i uczciwej walki na pomysły i panowanie nad emocjami. IMHO real jest mniej cukierkowy.

    1. astanczak

      @ ogif

      Już obsadziłeś wszystkich w rolach, więc domyślam się, że zrozumiesz dlaczego nie podejmiemy polemiki ze zdaniami typy udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Dlatego tylko odnotujmy, że przy takiej wizji rynku też można znaleźć swoją niszę – w kupowaniu indeksów na średni termin. Wówczas te wszystkie wałki są tylko wiatrem, który dmucha w żagle twojej małej łódki. Niech oni sobie robią co chcą, ale nie są wstanie wywoływać trendów na S&P500 – na to musi złożyć się znacznie więcej zmiennych niż pompka na poszczególnych spółkach. Gdyby trendy zależały od pompek, to na giełdach byłyby tylko hossy.

  19. ogif

    @ A.Stańczak

    Zgoda, że da się znaleźć niszę. Jednak nie postrzegam wałowni jako wiatru w żaglach. Koszty gry zabierają dużo pieniędzy z rynku. Wałki też zabierają sporo kasy. Nie zostaje zbyt wiele miejsca na zarabianie.

    Co do SP500 mam inne zdanie. FED robi z nim co chce, a znajomi królika mogą znać decyzje wcześniej lub nawet na nie wpływać. Generalnie TBTF mają ludzi gdzie trzeba.

  20. lesserwisser

    “Po kilku latach blogowania w serwisie blogi.bossa.pl między piszącymi, a czytelnikami zaiskrzyła swego rodzaju „chemia” (czasem pozytywna, czasem nie) dzięki której możemy śmiało mówić o powstaniu społeczności Bossa.”

    Nawet w najmniejszej komórce społecznej czasem iskrzy na łączach, tyle że to iskrzenie to raczej kwestia fizyki niż chemii, ale niech tam, wszak jedna i drugą są nauki ścisłe.

    Ja tam ogifa rozumiem, bo sporo prawdy jest w tym co napisał, co oczywiście nie oznacza, że nie możemy sobie przyjacielsko pogwarzyć o regułach i wskazówkach transakcyjnych, razem ze Szwagrem.

    Pomysł Grzegorza uważam nie tylko za interesujący ale i za pożyteczny, gdyż dyskutując, wymieniając poglądy i doświadczenia nie tylko możemy rozwinąć temat, z pożytkiem dla nowych blogowiczy, ale również z potencjalnym pożytkiem dla siebie.

    Mamy szansę coś sobie przypomnieć, na coś spojrzeć innymi oczyma a coś może nam otworzyć oczy, albowiem w życiu jakoś tak jest, że kwestie i prawdy oczywiste zazwyczaj są przeoczane i lekceważone i/lub zapominamy o nich. Jest więc szansa na powtórkę z rozrywki.

    Dlatego też mam taka oto propozycję: sugeruje poszczególne reguły, uznane przez GZ-ta za najistotniejsze przedyskutować trochę szerzej, jak się da i będzie zainteresowanie, a nie tak jak teraz, tak bardziej po łebkach. Pozwoli to dodatkowo zorientować się co gryzie GG.

    Co Wy na to?

    PS

    “Gdyby trendy zależały od pompek, to na giełdach byłyby tylko hossy.”

    Czasem trzeba spuścić powietrze by nie pękło z hukiem no i potem napompować ponownie, i tak w koło Wojtek, albowiem ten interes polega na nieustannym dymaniu.

    Jak bowiem mówi nasza stara mądrość : Jak dudy nadmiesz tak grają, a jak dudy grają tak skaczą/tańczą, i to kapelmajstry dedydują kiedy schować dudy w miech.

  21. kathay

    Te reguły Schwagera sprzed 20-30 lat trącą myszką. Dużo lepiej wyglądają te spisane po “Hedge market wizards”. Schwager powinien usiąść nad książką “Wizards- 30 years after” i rozliczyć ówczesnych indagowanych, ale bez zadęcia, po prostu zweryfikować ich wiedzę dziś. To znaczy w obliczu algorytmów, władzy Wall Street i przede wszystkich zdobyczy ekonomii behawioralnej.
    Gdybym to ja miał skomentować powyższy punkt 1 i 3 to byłoby krótkie:
    co za różnica jaki trend łapiesz i z jakim pietyzmem, rób to w czym czujesz swoją przewagę.

  22. lesserwisser

    “Te reguły Schwagera sprzed 20-30 lat trącą myszką. Dużo lepiej wyglądają te spisane po „Hedge market wizards”.”

    Myślę, że każdy może zaproponować jakąś inną czy też nową regułę lub metodę.

  23. ekonom polityczny

    @ ogif

    Może i ludzie nie są głupie, jeno bardzo głupie. Ale dotyczy to “Fielkich Traderuf” i ich macierzystych instytucji w takim samym stopniu, jak małych szaraków. Gdyby tak nie było czy usłyszelibyśmy kiedykolwiek o “London Whale” Jerome Kerviel’u, albo funduszu hedge, który przepultał na rynku ropy 400 mln USD w 2 dni?
    Ciułają, ciułają te punkciki, jak twierdzi Ogif na frontrunningu i insajderce, ale tylko po to, by jeden uznany w instytucji za supermajstra trader z różnymi PhD przy nazwisku przewalił to w 5 minut z rozkoszną miną zdziwionego bobasa….

    Ja tam jestem pesymistycznym optymistą 🙂
    Ogólnie nie wierzę w drobnych. Nie wierzę w tych, którym się wydaje, że 3 dniowy kurs albo “program do sygnałów”, nabyty okazyjnie w Internecie załatwi za nich sprawę.
    Tak samo nie wierzę w Grubych, którym się wydaje, że jak zatrudnią 5000 nerd’ów i geek’ów po Fizyce i Kosmologii i zakupią najnowsze maszyny od Cray’a czy innego IBM’a to im ułożą program do zdejmowania “kapusty” ze stołu rękami. Potem tylko nacisnąć guzik i nadstawić worek na spływające portrety martwych prezydentów.
    To jest to samo myślenie magiczne, jak w przypadku drobnych i ich nadziei na superpogram z netu.

    Ale mocno wierzę w drobnych, którzy ciężko pracują nad zmianą połączeń neuronowych w swoich mózgach i nie przejmują się twierdzeniami różnych Ogif’ów, że “Panie, to siem nie da”.

    Da się, drodzy Drobni!

    Zapomnijcie o tym, że będziecie nieomylni. Zapomnijcie o tym, że to będzie pasmo sukcesów. Bólu będzie dużo.
    Ale uwierzcie mi: To się da zrobić! Naprawdę można wygrywać nawet z najlepszymi, z tymi, którzy mają przewagę informacyjną, rozmiarową, finansową itd.
    To jest Walka na Mózgi i nie elektronowe, tylko ludzkie. Wasz mózg może być lepszy!

  24. Jack

    @ ekonom polityczny

    “Naprawdę można wygrywać nawet z najlepszymi, z tymi, którzy mają przewagę informacyjną, rozmiarową, finansową itd.”

    Akurat zaczynam lekturę “The Son Also Rises”, nowej książki Gregory’ego Clarka, w której autor pokazuje na licznych przykładach, że to jednak wcale nie jest tak, że to zwycięstwo jest możliwe i dostępne dla każdego.

    http://press.princeton.edu/titles/10181.html

  25. ekonom polityczny

    @ Jack

    A kto powiedział, że dla każdego? Ale dopóki nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy dla Ciebie nie jest dostępne.
    Im dłużej jestem na rynkach tym bardziej przekonuję się, że od wszelkich technik, komputerów, cyferek i raportów ważniejsza jest przemiana psychologii własnej. Jeśli to się zrobi, kwestia metody działania na rynku staje się sprawą drugorzędną, sukces i tak przyjdzie.
    Ale jest oczywiste, że nie każdy potrafi zmienić swoją psychikę. I to tu jest ten najtrudniejszy próg do pokonania.

  26. GZalewski

    To jest dokładnie to co pisze ekonom_polityczny.
    Spróbuj – ale trzymaj się pewnych zasad/reguł. Będziesz wiedział przynajmniej gdzie się twoje punkty słabe. Ale miej też świadomość, że to nie jest dla każdego

  27. pit65

    @Ekonom

    “Im dłużej jestem na rynkach tym bardziej przekonuję się, że od wszelkich technik, komputerów, cyferek i raportów ważniejsza jest przemiana psychologii własnej.”

    Przemiana psychologii powiadasz. Ciężka rzecz bo wtedy to już tak jakby nie Ty 🙂
    Bardziej poznanie swoich psychologicznych odruchów i nauka radzenia sobie z nimi.
    A potem to juz każda technika działa , wystarczy tylko dobrać by nie kolidowała z ogólnie pojętym life każdego z osobna bo jak mówia nie wszystko złoto aka money co sie świeci.

    @ogif
    “WAŁOWNIE”

    dziela się na takie które akceptujesz i vice versa.
    Kwestia postrzegania.
    Rynki nie sa specjalnym wyjątkiem w świecie.
    Grunt to ,zeby nie dac sie za bardzo wyplaszczyć jak w tej anegdocie czeskiej co to psa zwałowało /pociąg/ i pan Habranek zapytany czy to nie jego odpowiada: “Ne on ne byl taki plaski”

    1. astanczak

      @ pit65

      > Rynki nie są specjalnym wyjątkiem w świecie.

      Psuj jesteś – przecież wiadomo, że “giełdy to samo zuo, co pasożytuje na zdrowej tkance społeczeństwa”.

  28. lesserwisser

    @ astanczak

    “przecież wiadomo, że „giełdy to samo zuo, co pasożytuje na zdrowej tkance społeczeństwa”.

    E tam nie wszystkie, nie można tak potępiać w czambuł, bo giełdy towarowe i walutowe (nazwijmy je tak) są potrzebne, bo bez nich nie mogłyby istnieć firmy handlowe.

    Natomiast co to giełd papierów wartościowych to już bym się mógł nawet zgodzić, no chyba że bym usłyszał choć trzy przekonywujące argumenty za ich istnieniem.

  29. astanczak

    @ lesserwisser

    Gdyby na świecie istniały tylko rzeczy, które wszystkim wydają potrzebne, to pewnie do dzisiaj – jako ludzie – chodzilibyśmy po sawannie w spódniczkach z trawy, zbierali jagody i podziwiali Drogę Mleczną bez “light pollution”. Szczęśliwie było kilku innych, którzy zamiast zadawać pytania “ale po co” po prostu zaczęli organizować się i robić rzeczy, które wydawały im się potrzebne.

  30. lesserwisser

    @ astanczak

    Faktycznie są takie rzeczy które mi są zupełnie niepotrzebne (np. mikrowelle), więc mógłbym być tu hamulcowy postępu, ale ja spytałem o zaledwie trzy konkrety.

    Mam nadzieję, że odpowiedź na to, chyba proste, pytanie nie jest ponad siły zadeklarowanego zwolennika tych giełd i to jeszcze z branży.

  31. astanczak

    @ lesserwisser

    Nie dam Waszmości satysfakcji i nie obrażę cytowaniem podręcznika dla licealistów.

  32. lesserwisser

    @ astanczak

    Podejrzewałem, że mogą być z tym trudności. 🙁

  33. Olgi

    Jako świeży inwestor, ale już nie pierwszej świeżości, popieram pomysł przypomnienia takich reguł. Lesserwieser napisał, że “kwestie i prawdy oczywiste zazwyczaj są przeoczane i lekceważone i/lub zapominamy o nich” i trudno się z tym nie zgodzić. Baaardzo często zapomina się o prostych rozwiązaniach, także w codziennej, szarej prozie życia. Komplikowanie spraw często wynika z nakładania sobie ograniczeń uzasadnionych jedynie naszym przekonaniem, że są zasadne(dlatego dobre są też proste reguły).

    Popierając pomysł spisania reguł jednocześnie rozumiem trochę ogifa piszącego o chaosie – z biegiem czasu moje przekonanie o tym, że da się wyróżnić jakieś reguły zamieniało się w przekonanie, że jednak jest to w dużej mierze chaos. Z tymże, w moim przypadku, współistnieje ono z silnym przekonaniem o tym, że dla osób, które poświęcają swoje życie zawodowe (albo i nie tylko) giełdzie, bądź starają się ciągle rozwijać wiedzę – ten chaos może być, mniej lub bardziej, czytelny i może nie reguły, ale prawidłowości są w stanie w nim zauważyć. Gdyby tak nie było, to pewnie nie zdarzałyby się przypadki ludzi, którzy osiągają powtarzalne wyniki (dobre) przez dziesiątki lat. Nie uwierzę w to, że mają dekady szczęścia, a przecież nie postępują chaotycznie, tylko stosują do tego chaosu jakieś reguły. Tym bardziej, że większość z tych osób (inwestorów odnoszących sukcesy na przestrzeni lat) podkreśla znaczenie bycia konsekwentnym dla osiągania zysków. Trudno mówić o konsekwencji, jeśli nie posiada się, żadnych schematów działania.

    Poza tym, zdecydowanie popieram ekonoma politycznego. Zdolność do zmiany własnej psychiki (brzmi dramatycznie) i procesów decyzyjnych jest według mnie istotna. Czasem zastanawiam się czy nie bardziej priorytetowa, ważniejsza od warsztatu AT czy AF. Na zasadzie: raz sprawdzaj czy się nie pomyliłeś odczytując kurs, dwa razy sprawdzaj cyfry w zleceniu przed wysłaniem na GPW, ale trzy sprawdzaj czy nie oszukujesz samego siebie podejmując decyzję lub wyciągając jakieś wnioski. Jestem skłonny wierzyć w to, że odsetek inwestorów, którzy nie musieli (w sferze psychologicznej / podejmowania decyzji) się zmienić ani trochę i osiągnęli sukces, jest niewielki. Idąc dalej, jestem skłonny wierzyć, że reszta osiąga go w zależności od tego, czy to zrobią czy nie. A to z kolei, jak wierzę, zależy w dużej mierze od tego, jak łatwo przychodzi nam nie okłamywanie siebie i odrzucenie miłości własnej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *