Wykres dnia- ćwiczenia z liniami

Kilka słów o tym w jakim momencie historii obecnej światowej hossy jesteśmy.

 

Ucichły spory i spekulacje o amerykańskiej spekulacyjnej bańce akcyjnej, kapitał od miesięcy odpływa z „emerging markets”, maszyny drukujące pieniądz rozgrzane do czerwoności, a giełdy krajów najbardziej rozwiniętych mają się znakomicie. Ponieważ jednak słabną obroty, zasadnym wydaje się więc pytanie: czy na tych poziomach długoterminowe kupno ma sens w kategorii relacji premii do ryzyka?

Pośrednią odpowiedź daje “Wall Street Journal” zauważając, że doszliśmy właśnie do tej części wyścigu po zysk, w której „złe newsy są dobrym newsem”, a dotyczyło to ostatnich odczytów PMI. Tego rodzaju niewrażliwość czy wręcz ignorancja na zmiany w otoczeniu zwiastuje jakiegoś rodzaju przesilenie na rynkach.

Spoglądam więc na wykres indeksu DAX, który z wielu powodów jest mi bliższy niż S&P500. Wykreślam go w układzie tygodniowym poniżej, skala dzienna przestaje się mieścić klarownie w jednym oknie:

 dax20140222

Jedna prosta łącząca kolejne dołki korekt (niebieski kolor) w zasadzie nie wymaga komentarza jakiegokolwiek. Ciekawsze jest być może to co się dzieje na szczycie. Jeśli miałoby dojść do przesilenia to pojawia się idealne miejsce do powstania formacji szczytowej czyli RGR (ramię-głowa-ramię). Brakuje jedynie zejścia do jej podstawy czyli „linii szyi” narysowanej wstępnie czerwonym kolorem. Gdy jednak nawet taki scenariusz się zrealizował, co wielu uzna pewnie za zbyt oczywiste, to ewentualne spadki mają dość miejsca by zatrzymać się w pobliżu długoterminowej wzrostowej linii trendu. A nawet jeśli zostanie ona od góry przebita o kilka procent to nie stanowi jeszcze tego rodzaju fakt problemu. Po prostu linię trendu narysuje się od nowa, po przybliżonym torze, który nadal będzie wiarygodny. Intuicyjna (dyskrecjonalna) Analiza techniczna to przecież pełna demokracja, która dodatkowo nie wymaga żadnych powodów uzasadniających tego czy innego rodzaju ruchy rynku. Przerwy w hossie ani jej końca nie ogłasza się czerwonym kolorem na pierwszych stronach gazet więc każdy z inwestorów dysponuje luksusowym prawem własnego głosu i uznania tego, gdzie przebiega osobista granica hossy czy bessy.

—kat—

[Głosów:68    Średnia:2.9/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *