Jak sobie radzić z ucinaniem strat?

Joe Vidich jest jednym z wielu doświadczonych inwestorów, którzy uważają, że jedną z największych przeszkód do osiągnięcia sukcesu na rynku akcyjnym jest brak umiejętności przyznania się do błędu i zamknięcia stratnej pozycji.

W wywiadzie z Jackiem Schwagerem Vidich powiedział: Nigdy nie zakładaj, że masz rację. Najtrudniejszą rzeczą na rynku jest zamknięcie powiększającej stratę pozycji. Jest to trudne z emocjonalnego punktu widzenia ponieważ z reguły wierzysz, że masz rację albo że w końcu okaże się, że masz rację.

Obrona własnego ego czyli niechęć do przyznania się do błędu jest jednym z proponowanych wyjaśnień problemu inwestorów z zamykaniem stratnych pozycji. Część badaczy zwraca uwagę na efekt posiadania, czyli zjawisko polegające na przypisywaniu większej wartości rzeczom, które się posiada – na przykład już otwartym pozycjom. Inni badacze uważają, że niechęć do strat dobrze wyjaśnia zachowanie inwestorów. W badaniach empirycznych Kahnemana i Tversky’ego, które doprowadziły do sformułowania teorii perspektywy, zauważono między innymi, że ludzie gotowi są podjąć ryzyko dużo większej straty (także mierzonej jako wartość oczekiwana) by uniknąć mniejszej, ale pewnej straty. Zrealizowanie straty powoduje nieprzyjemne uczucie a ludzie unikają nieprzyjemnych uczuć.

Rozwiązaniem, które proponuje Vidich jest zarządzanie wielkością pozycji – zamykanie części stratnej pozycji, na przykład 20% albo 30%. Zdaniem Vidicha, odzwierciedlać ma to niepewność inwestora co do tego czy trzymanie wspomnianej pozycji jest dobrym pomysłem czy nie.

Inne rozwiązanie zaproponował Carl Richards, autor książki The Behavior Gap. Rozwiązanie to ma charakter eksperymentu myślowego. Richards proponuje inwestorom test „nocnego czyszczenia portfela”. Polega on na wyobrażeniu sobie sytuacji, w której ktoś zamknął w nocy wszystkie nasze pozycje i obudziliśmy się z portfelem składającym się w 100% z gotówki. Gdybyśmy mogli odkupić te pozycje bez kosztów transakcyjnych ile z nich byśmy odnowili?

To interesujący eksperyment myślowy, który pozwala spojrzeć na portfel inwestycyjny bez całego bagażu emocjonalnego, który towarzyszy inwestorom gdy oceniają już posiadane pozycje. To korzystna sytuacja ponieważ rynek nie interesuje się tym po ile kupiliśmy dane akcje i czy notujemy na nich stratę czy zysk. Dla rynku nie ma znaczenia czy mieliśmy rację czy nie czy w końcu „wyjdzie na nasze czy nie”. Rynku nie obchodzi też czy na tej pozycji zrealizujemy zysk czy stratę. Przyszła cena waloru nie zależy od żadnej z tych rzeczy natomiast te czynniki mają wpływ na naszą ocenę sensowności danej inwestycji.

Eksperyment myślowy Richardsa może więc oferować możliwość, o której wspominał Vidich podkreślając zalety ucinania strat: obiektywną ocenę atrakcyjności inwestycji z uwzględnieniem alternatywnych inwestycji dostępnych w danym czasie. Vidich powiedział: Zamknąłeś stratną pozycję. Czy naprawdę chcesz ją odnowić? A może wolałbyś zrealizować inny pomysł inwestycyjny, który teraz wygląda na dużo bardziej atrakcyjny?

Uważam eksperyment myślowy Richardsa za interesującą ideę ale zastanawiam się czy jego zwolennicy polecaliby go także w odniesieniu do innych pozycji – na przykład do przynoszących duże zyski pozycji na walorze, którego cena wydaje się obecnie znacząco odbiegać od poziomów mających odzwierciedlenie w fundamentach. Wydaje się mi, że wielu inwestorów mogłoby wyobrazić sobie sytuację, w której widzą sens trzymania otwartej pozycji (na przykład na szybko, spekulacyjnie rosnącej spółce z rynku alternatywnego) ale na tym poziomie nie zdecydowaliby się już na otworzenie pozycji albo nie zdecydowaliby się na otworzenie tak dużej pozycji. Niezrealizowany zysk na pozycji wpływa na postrzeganie jej atrakcyjności.

Z drugiej strony, jeśli założymy, że dominującym problemem inwestorom jest zbyt silna niechęć do ucinania strat i  zbyt szybkie realizowanie zysków, to uznamy, że strategie neutralizujące te zachowania powinny odmiennie traktować stratne i zyskowne pozycje.

[Głosów:28    Średnia:3/5]

5 Komentarzy

  1. Harry

    Czytam wlasnie ksiazke pod tytulem ‘Trading in the zone’ napisana przez Marka Douglasa. Autor zwraca uwage na to, ze to nie sam brak racji powoduje bol, ale fakt, ze jest on polaczony ze strata finansowa. Kolejnym problemem wedlug Douglasa jest brak tzw. winning attitude, ktora okresla on jako calkowicie ‘bezstresowe’ (czyli takie które mielismy na początku gdy zaczelismy handlowac na koncie demo i wszystkie trades wychodzily na plus) podejcie do kazdego trade polaczone z pelna akceptacja odpowiedzialnosci za wynik kazdego trade. Autor idzie dalej stawiajac teze (a z tego co pisze, to jest trading coachem od 17 lat), ze wlasciwa attitude sama w sobie prowadzi do consistency, a to wlasnie powinno byc celem kazdego tradera. Przeczytalem dopiero 3 rozdzialy i powiem tak: gdybym wykonal plan ktory przygotowuje w kazdy weekend w 100% w zeszlym roku to dzis mieszkalbym juz w Azji! No ale coz… Wszystko przede mna:)

  2. mirek

    Czasem wydaje mi się, że inwestowanie polega wyłącznie na ucinaniu strat, natomiast sensem życia jest emerytura.

  3. kathay

    Richards pisze o efekcie “status quo” – nie robienie nic nie wymaga wysiłku fizycznego, myślowego i emocjonalnego, jest więc o niebo prostsze. Nie znaczy, że lepsze. Overnight test nie dotyczy jedynie stratnej inwestycji ale każdej inwestycji. Artykuł jest zdawkowy i trudno zawrzeć w nim wszystko,ale cała książka jest bardzo dobra, a rysunki to mistrzostwo wszechświata.
    Żeby stwierdzić czy aktywniejsze podejście ma sens trzeba zawrzeć szereg warunków brzegowych. Jeśli ktoś preferuje z wielu względów pasywne buy&hold to status quo jest cnotą, dużo trudniejszą niż ADHD wyrażające się w zwykle nieudanym timingu.
    Jeśli ktoś po overnight test nadal preferuje dawne pozycje to w wielu przypadkach oznaka racjonalności – człowiek wie czego się po sobie spodziewać, nie tworzy złudzeń, zna swoje realne możliwości. Sprzedaż wcale nie musi prowadzić do poprawy efektywności, ale może prowadzić do frustracji.
    W tym teście jedna rzecz tak naprawdę jest warta uwagi- że ktoś przychodzi i zamyka pozycje. Aktywnym traderom przydałby się taki automat gdyż często sami blokują się w paraliżu, a potem wchodzi im w krew.

    1. trystero (Post autora)

      @ kathay

      Jeśli ktoś po overnight test nadal preferuje dawne pozycje to w wielu przypadkach oznaka racjonalności – człowiek wie czego się po sobie spodziewać, nie tworzy złudzeń, zna swoje realne możliwości.

      Jeśli ktoś po Overnight Test chciałby odkupić wszystkie pozycje to ma świetną dyscyplinę inwestycyjną, podejmuje decyzje zgodnie z przyjętą strategią i może być z siebie zadowolony.

  4. kathay

    Ale to jest nadal uproszczenie. Odkupienie pozycji nadal może być efektem status quo, może być przemyślanym ponownie wyborem, może być też efektem szeregu innych błędów behawioralnych czy emocjonalnych. Ty mając świadomość tego wszystkiego pewnie dasz sobie radę z oceną motywów pozostania z tymi samymi papierami, cała jednak rzesza nieświadomych inwestorów popełnia błąd myśląc, że działa racjonalnie.
    Co więcej – nie ocenisz tego na podstawie wyniku bo kłania się kolejny- “outcome bias” -i ktoś kto zarobi tylko dzięki status quo upewni się w swoim lenistwie umysłowym.
    Skłanianie do wyjścia ze status quo jest tak naprawdę wołaniem o zbudowanie kompletnej strategii i pilne jej wypełnianie. Ale buy&hold przez pasywne indeksowanie jest również strategią więc namawianie do aktywności musi być uzasadnione czymś więcej niż jednym rysunkiem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *