Właśnie skończyłem lekturę jednej z lepszych książek jakie do tej pory miałem okazję czytać na temat roli emocji i psychologii w inwestowaniu , a mimo to odczuwam niedosyt.

 

Zaczęło się od korespondencji z jednym z inwestorów z USA, poznanym na forum poświęconym tradingowi. Tematem spornym, aczkolwiek w przyjacielskiej formie, stał się klasyczny problem strachu i chciwości. Zaintrygowało mnie inne spojrzenie, o którym wspominałem na blogu już kiedyś – chciwość tak naprawdę przybiera w inwestowaniu inną formę strachu. Fachowo określa się to akronimem FOMO czyli „Fear Of Missing Out” (w tłumaczeniu mniej więcej: „strach przed ominięciem”). Jak można się domyślić polega na obawie, lęku, czasem niemal obsesyjnym, przed nie załapaniem się na zyskowną transakcję, które zastępuje perwersyjną zachłanność jaką jest chciwość. Zapytajmy się zresztą sami siebie czy poszczególne transakcje naprawdę wykonujemy z chciwości.

I tak od słowa do słowa doszliśmy właśnie do książki Dennis Shull p.t. “Market Mind Games: A Radical Psychology of Investing, Trading and Risk”. Mój korespondent w samych superlatywach opisywał mi jej treści jak również wykłady autorki, w których brał udział. Nie pozostawało nic innego jak szybko ściągnąć książkę, co mi jako łasuchowi na wszelką literaturę, a tę w szczególności, przyszło ekspresowo.

Shull ma tę zaletę, że sama była aktywnym traderem na CBOE, więc teorię udanie łączy z praktyką. Do tego zaczynała karierę na Uniwersytecie w Chicago, który słynie z Noblistów i rozległych badań nad rynkami. Co więcej, jej zainteresowania skupiły się na neuronaukach czyli najnowszym trendzie badania i oceny procesów decyzyjnych, psychologii ryzyka, niepewności i wynikach działania. A obecnie pracuje jako coach w najpotężniejszych funduszach, w tym hedgingowych, ucząc zarządzających radzenia sobie z psychiką i emocjami.

Ze względu na język lektura wymaga nieco zaawansowania w obsłudze angielskiego. Ze względu na treść – nieco podstawowej wiedzy o psychologii. Jest za to przystępna ze względu na pewien fabularny, chronologiczny zabieg ułatwiający zrozumienie, choć sam czuję, że niektóre rozdziały muszę przeczytać ponownie. Mimo to kilka wniosków i ocen oraz idei na gorąco podrzucam poniżej.

W warstwie analitycznej Shull proponuje odejście od skupienia się na liczbach, danych, ciągach informacji na rzecz analiz zachowań tłumu, uprzedzania jego stadnych ruchów, poszukiwaniu jego charakterystycznych zachowań. To wynika bezpośrednio z dość już popularnej tzw. „Theory of mind”. Zgodnie z jej założeniami obserwując innych mamy szansę przewidywać ich zachowania. Do pewnego stopnia pewne wzory zachowań ludzkich są powtarzalne na rynkach, a reakcje inwestorów mają o niebo większe znaczenie niż same informacje, których są konsekwencją. Niestety do tego trzeba porządnej wprawy, a książka nie oferuje, ku mojemu rozczarowaniu, niemal żadnych praktycznych szczegółów w tym temacie. Koncept w takim razie dość obiecujący, niestety brakowało mi choć jednego rozdziału właśnie o praktyce. Natomiast sam temat charakterystycznych zachowań i reakcji zostawiam na przyszłe wpisy.

W warstwie psychologicznej Shull wychodzi od ostatnich wyników badań neuronauki (ang. neuroscience). Potwierdza się to o czym pisałem ostatnio wielokrotnie – koncept „ograniczania lub wyzbywania się emocji” w inwestowaniu to jeden z największych błędów powtarzanych w literaturze poprzednich dziesięcioleci. Tylko przez nieskrępowane przeżywanie emocji człowiek nabywa doświadczeń, wspomnień i wiedzy, trenuje swoją intuicję, uruchamia system ostrzeżeń. Kluczem jest poznanie mechanizmów działania tych interakcji, pogłębienie w ten sposób wiedzy o sobie oraz umiejętne i w pewnym stopniu świadome zarządzanie emocjami. W zasadzie to co ona proponuje swoim klientom w tym zakresie to trójstopniowy przekrój przez umysł inwestora, mający wpływ na nasze zachowania i sposób myślenia, a co za tym idzie – decyzje.

Punktem wyjścia jest kontekst tego jak odbieramy to co dociera do naszego mózgu z zewnątrz (informacje, dane, zdarzenia, kursy, zachowania innych itd.), a który to kontekst tworzą PRZEKONANIA, nabyte w drodze wielokrotnych doświadczeń, wychowania i nauki. O przekonaniach pisałem niedawno więc tylko krótki odnośnik tutaj i tutaj. One to pomagają nam umiejscowić to co dociera do nas we właściwej przestrzeni i porządku a potem przetworzyć na użyteczną decyzję. Na przykład: dane o bezrobociu – inaczej obierze je ekonomista, inaczej analityk techniczny, jeszcze inaczej człowiek z ulicy. Dla każdego mają inne znaczenie i inaczej osadzają się w wizji świata, myślach i decyzji.

To jak tworzymy ów kontekst i jak wobec niego reagujemy to wg niej pochodna trzech zjawisk, które układają się w  warstwy o różnej skali dostępności:

Warstwa 1 – uczucia (ang. feelings).

Najbardziej dostępna i najprostsza w rozpoznaniu i zarządzaniu. Na to jak odbieramy bodźce i reagujemy na nie mają wpływ takie rzeczy jak: sprawność organizmu, stan umysłu (choroby, uzależnienia, sen), stresy, głód/pragnienie, afekty, po sprawy tak banalne jak wspominane przez mnie niedawno rodzaj muzyki w tle czy aktualny nastrój chwili. Zmęczenie na przykład potrafi stępić każde przekonanie.

Warstwa 2 – emocje

To przede wszystkim strach i jego odmiana wspomniana wyżej czyli FOMO.

Warstwa 3 – tzw. fraktale zachowań.

Najgłębsza i najtrudniejsza do zbadania.

To nic innego jak wypracowane przez nas, głównie w podświadomości, rodzaje zachowań wobec siebie i przede wszystkim otoczenia, powtarzane i odgrywane po wielokroć, a nabyte głównie w dzieciństwie, wyniesione przede wszystkich ze wzorów zachowań rodzinnych. Im poświęca Shull najwięcej czasu, próbując na przykładach skłonić czytelników do poszukania ich w sobie. Rynek bowiem to rodzaj tworzonej przez nas personifikacji, traktujemy go podświadomie jak znajomą osobę, na którą przenosimy znane cechy z przeszłości. I tak na przykład pokazuje nam autorka historię znaczącego zarządzającego, który od momentu gdy na jej prośbę ułożył sobie cały plan inwestowania zaczął spadać w głębokie straty. Okazało się, że było to przeniesienie sytuacji z dzieciństwa, gdy regularnie buntował się przeciw apodyktycznemu ojcu. Na tej samej zasadzie rebelia objęła stworzony plan gry z rynkiem, regularnie sabotowany. Odkrycie tego fraktala pozwoliło owemu inwestorowi odnaleźć nową, właściwą strefę komfortu.

Czytałem recenczje książki w sieci i widzę sporo niepochlebnych. Specjalnie się im nie dziwię i być może wiem z czego się biorą. Shull ani nie pokazuje prostych recept ani nie uczy prostego radzenia sobie ze złożonością materii. Nie sposób bowiem w jednej książce zawrzeć całej wiedzy praktycznej z psychologii. To bardziej wskazówka tego gdzie i jak szukać, oraz czego szukać, poparte ostatnimi badaniami neuronauki, która ma jeszcze przed sobą wiele do odkrycia dzięki coraz lepszym urządzeniom. A przy tym pojawia nam się kontekst filtrowany przekonaniami – każdy z nas na inny sposób patrzy na rolę emocji i psychologii oraz inaczej kategoryzuje ich rolę w życiu. Dlatego polecić mogę tę lekturę tylko tym, którzy mają ochotę głębiej pokopać.

–-kat—

[Głosów:32    Średnia:3.9/5]

1 Komentarz

  1. lesserwisser

    Książki jeszcze nie czytałem, choć opinia znajomego który czytał jest taka – eee, takie tam psycho-ble ble ble, pitolenie w podniebienie-.

    Z tego co wczoraj wyczytałem w opisach i recenzjach wygląda, że może być w tym ziarno prawdy, choć zazwyczaj się nie zgadzamy w opiniach.

    Jak mi się uda pożyczyć to przeczytam i objadę jak burą sukę.
    A co się będę żałował! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *