Matrix według Van Tharpa, cz. 3

Tak naprawdę nie inwestujemy w rynek, ale w nasze przekonania o nim.

 

To jeden z ważniejszych wniosków, który w detalach wyjaśnia w książce Tharp, przyznając, że sam potrzebował lat aby to zrozumieć i uporządkować swój system wartości i sposób inwestowania. Zarazem stanowi on I i II stopień transformacji, serwowanej jego podopiecznym/klientom. Mnie przekonał, choć do zrozumienia całości dołożyłem nieco własnych doświadczeń, i spróbuję podzielić się praktycznymi wskazówkami i obserwacjami co do realizacji procesu przyswajania i zmiany przekonań.

Wszystko co wyrażamy lub myślimy w danym temacie to wynik tkwiących w naszej świadomości przekonań (ang. beliefs). Najprościej rzecz definiując są to poglądy, przeświadczenia, w których prawdziwość lub po prostu słuszność wierzymy.

Posiadamy ich tysiące, we wszystkich tematach. Czasem kilka jednocześnie nawet w drobnej sprawie. Bywa, że wzajemnie sprzecznych, które tworzą dysonanse. Oczywiście tutaj interesują nas te finansowe czy giełdowe , ale zależności są tu tak głębokie, że aby zmienić lub ocenić jedno przekonanie musimy sięgnąć w odległe, czasem pozornie niezwiązane zakątki naszego umysłu.

Najprostsze przykłady przekonań:

„Analiza Techniczna działa”

“Stopy w tradingu są bezużyteczne”

“Skuteczny timing jest niemożliwy i w długim terminie przegrywa z pasywnym podejściem”

“Im wyższa zmienność tym wyższe ryzyko”

Gdyby te stwierdzenia rozwinąć w komentarzach, obudowalibyśmy je kolejnymi przekonaniami, przy czym ich zestaw różniłby się w przypadku każdego z nas. To przekonania tworzą potem nasze określone emocje oraz skłaniają do konkretnych działań (w pierwszym przykładzie – do analizy wykresów a nie np. fundamentów spółek). To one również kreują postrzeganie przez nas świata w określony sposób. Jeśli nam wydają się słuszne i prawdziwe, niekoniecznie będą takie dla innych.

Skąd się biorą? To nic innego jak przetworzone przez nas informacje non stop docierające ze świata dookoła. Albo filtrujemy je bezpośrednio z otoczenia przez nasze zmysły czyli system neurologiczny, albo są nam celowo wpajane przez społeczność, w której żyjemy, od rodziny począwszy. Kiedy otrzymujemy nową informację i na poziomie świadomym ją analizujemy, sprawdzamy jak integruje się z naszym systemem przekonań i dotychczasowymi doświadczeniami a potem albo ją przyswajamy, albo odrzucamy, bądź wymieniamy stare przekonania na nowe (czasem przeciwne) lub ewentualnie przetrzymujemy do sprawdzenia/przemyślenia. Często nadajemy im emocjonalną wartość i tworzymy oraz zapamiętujemy w ten sposób nowe doświadczenia. Kiedy informacja wpływa przez podświadomość może zostać odrzucona lub przyswojona w sposób wykrzywiony (ang. biased).

Przekonania tworzą w nas swoją hierarchię. Tharp serwuje ją w postaci piramidy (za Robertem Diltsem). Prześledźmy ją na przykładzie,  im przekonanie niżej w owej piramidzie tym przeświadczenia trwalsze i głębsze.

1. Na szczycie znajdują się ‘Środowiskowe’, które pomagają nam porządkować świat i odpowiadają na pytanie „co się dzieje?”.

Np.: Rynki mają tendencje do poruszania się w trendach

2. Niżej położone – ‘Behawioralne’, mówiące o naszym zachowaniu.

Np. Inwestuję w rynki trendowe

3. Możliwościowe – czyli co możemy lub nie możemy zrobić

Np. Mogę zarobić 100% rocznie na grze w podążanie za trendami

4. Wartościowe – określają co jest dla nas najważniejsze

Np. To ważne aby udało się złapać trendy

5. Tożsamościowe (personalne) – opisują kim jesteśmy i zaczynają się od słów “Jestem…” . Nadają nam poczucie wartości.

Np. Jestem trend-followerem

albo

Jestem dobry w przewidywaniu trendów

6. Najgłębiej usadowione – Duchowe – poza naszym zasięgiem, opisują jak świat jest urządzony. Określają naszą filozofię życiową.

Np. Bóg lubi tych, którzy grają z trendem

albo

Jeśli nie okażesz rynkom respektu i nie zagrasz z trendem, zostaniesz pokarany.

Co proponuje wobec tego Tharp?

Po pierwsze – musimy tak ukształtować swoje przekonania o inwestowaniu, żeby nie tylko pasowały do naszego świata wartości i charakteru (strategie dopasowane do osobowości), ale by odpowiadały jednocześnie możliwościom, które w tradingu/inwestowaniu realnie oferuje rynek. Np. przekonanie o tym, że wydarzenia i zmiany kursów na rynku można z zyskiem przewidywać może i jest zgodny z naszymi przekonaniami, ale mało ma wspólnego z tym w jaki sposób odnoszą sukcesy luminarze inwestowania (jak choćby ci w serii wywiadów Schwagera „Market Wizards”).

Po drugie – w książce pada propozycja zrewidowania swoich przekonań, dokładnego ich przeglądu i konfrontacji z dowodami, użytecznością i realnością.

Po trzecie – Tharp sam proponuje zestaw 40 przekonań, które pomogą właściwie podejść do tradingu, mają oparcie w doświadczeniach i realnie odzwierciedlają możliwości oferowane przez rynek.

Jestem pewien, że wielu Czytelników chciałoby bliżej poznać ten temat więc wrócę do niego w kolejnych wpisach.

Na jedno wszakże chciałbym zwrócić uwagę:

W poprzedniej książce „Trader doskonały” Tharp podaje przykład oceny jednego z przekonań.

Brzmi ono: „Dobre wyniki inwestowania biorą się z poprawnego wyboru spółki” (tzw. stock picking).

//Dla odróżnienia od strategii timingowej//

Gdyby przeprowadzić głębsze badanie to rzeczywiście taki pogląd dominuje w mediach branżowych czy funduszach. Mnóstwo czasu poświęca się opisom wyników, rekomendacjom i perspektywom poszczególnych akcji. Sprawia to wrażenie, że poprawny wybór to jedyny i najważniejszy aspekt inwestowania z sukcesem, ale ignorujący zarządzanie ryzykiem, wielkością pozycji, odpowiednim ulokowaniem poziomu wejścia i wyjścia z rynku. Tharp sugeruje by zmienić powyższe przekonanie jeśli widzimy, że nie działa (szczególnie podczas każdej bessy).

I tu niestety rozdział się urywa. Nie dowiadujemy się NA JAKIE INNE przekonania powinniśmy zmieniać te, które wydają nam się błędne. Jak w ogóle ocenić obiektywnie ich błędność i użyteczność? Jak rozpoznać w morzu literatury, porad, analiz te przekonania, które są poprawne w sensie rynkowego sukcesu?

Odpowiedź dostajemy dopiero w kolejnej książce czyli właśnie „Trading beyond Matrix” (w skrócie posługuję się nazwą Matrix). To ów jego zestaw 40 przekonań, których zaadoptowanie pozwoli poruszać się efektywnie, zorganizowanie i z sensem w tradingu, z uwzględnieniem doświadczeń setek tych, którzy na ostateczny kształt tych reguł się złożyli. To jednak oznacza całkowitą, kompleksową metamorfozę podejścia do tradingu, wymiana tylko pojedynczych przekonań może nie przynieść żadnych skutków, tym bardziej, jeśli nie dysponujemy dowodami wspierającymi nasze własne, pojedyncze, luźno stosowane przekonania. Nie mówiąc o tym, że wybiórcze zmiany i tak pociągną za sobą potrzebę rewizji całego ciągu kolejnych przekonań żeby utrzymać spójność.

Sam również popieram pomysł rewizji przekonań, to przy okazji pozwala złagodzić niektóre emocje, nie tylko te związane w tradingiem. Po części zresztą niektóre z takich przekonań próbujemy nieustannie sprawdzać tutaj na blogach, poszukując optymalnej dla nich formy. A ponieważ trudno czasem, szczególnie początkującym inwestorom, znaleźć alternatywę dla ich własnych przekonań, wobec tego przyswojenie ich całościowego systemu staje się pewnego rodzaju najoptymalniejszym rozwiązaniem.

CDN

—–Kat—-

[Głosów:0    Średnia:0/5]

13 Komentarzy

  1. lesserwisser

    “Tak naprawdę nie inwestujemy w rynek, ale w nasze przekonania o nim.”

    Głębokie i uniwersalne, bo jak powierzamy nasz kapitał w zarządzanie jakimś firmom to przecież tak naprawdę nie inwestujemy w rynek, ale w nasze przekonania o nich (ich ekspertyzie i umiejętnościach).

  2. pit65

    @Kat

    Naprawdę nie wiem czy postawiłbym złamanego centa na własne przekonania o rynku nie mówiąc o innych analitykach “koronowanych przez lud” czy “z licencja na zabijanie od KNF” , natomiast z chęcią stawiam na wiedzę praktyczna popartą historią o tym jak ten rynek działa zwłaszcza w momentach w których stawiam i jakoś tak mam takie wrażenia , że ilekroc postawię to moje belief w rynek maleje wprost proporcjonalnie do stawki zakładu.
    Dlatego tez swoje malejące belief podbudowuje stopami 🙂

    Właśnie mi uświadomiłeś moją niestrawność na Tharpa.
    Zaserwował swoje 40 beliefs i ładnie sie to czyta , tylko po przeczytaniu czujesz się jakbyś nanosił 40 wskaźników na 1 wykres psychiczny pod swoją kopułką 🙂
    Rozumiem ,że on ma taki belief ,że ma mi to pomóc, tylko ja mam taki belief , że niekoniecznie, a już na pewno nie 40 na raz.

  3. lesserwisser

    Piciu mówisz innymi słowy, że na lekturze Alibaby i 40 rozbójników skończyłeś? 🙂

  4. Piechur

    Kathay napisał:
    “Co proponuje wobec tego Tharp?”

    No tak, ale to już było. To jest ten sam poziom rad co w “Giełda, wolność pieniądze”. Tyle że trochę inaczej napisane. To wszystko dobre rady ale to nadal poziom przedszkola. Jeżeli zaczynam przygodę z rynkami to ok, choć chyba Giełda… będzie lepsza bo bez tej wstawki o new age. Kwestia MM chyba tam jest też lepiej opisana.
    Także nie wiem. Niby wziałem czerwona pigułkę, ale zamiast wyrwania z Matrixa widze odgrzewany kotlet. 🙂

  5. Piechur

    No i przy okazji. Tytuł tych notek powinien chyba raczej brzmieć: “Rzeczywistość według Tharpa”. Bo on niby wciela się w rolę Morpheusza i przekazuje nam czerwoną pigułkę (treść książki), dzięki której uwolnimy się z Matrixa (złej, nieprofitowej gry) i wrócimy do rzeczywistości (dobra profitowa gra).

  6. pit65

    @Piechur

    Z książkami tak już jest.
    Dobry pisarz dochodzi do swych 5 minut w historii , by potem do końca zycia bazować na tej chwili podając ten sam posiłek w róznych zestawieniach .
    Puki są chętni karuzela sie kręci.
    Większośc poradników w stylu Tharpa ale nie tylko o giełdzie nigdy nie wyjdzie poza początkujących i ciut wyżej.
    Powód jest prosty- to sie nie opłaca. Nawrtacać możesz tylko nieświadomych bo Ci o krok dalej piszą własną książkę niekoniecznie przekładając to na kartki papieru.

  7. _dorota

    Akurat z rewizją poglądu „Dobre wyniki inwestowania biorą się z poprawnego wyboru spółki” byłabym ostrożna:
    http://gallery.mailchimp.com/6750faf5c6091bc898da154ff/files/The_Capitalism_Distribution_12.12.12_1_.pdf

    Oczywiście to nie może wykluczać timingu, jednak jest pewną “twardą” prawdą o rynku.

  8. zorro

    oddałbym wszystkie Tharpy i Szmarpy za 2 zdania J.Simons’a o rynku / mówie 2 bo jedno już słyszałem /

  9. lesserwisser

    @ zorro

    “oddałbym wszystkie Tharpy i Szmarpy za 2 zdania J.Simons’a o rynku”

    Ejże nie demonizuj go tak gdyż możesz się wielce rozczarować, bo gość może wcale nie mieć żadnego poglądu na rynek. Bo jest on mu do niczego niepotrzebny ponieważ oni zarabiają nie na ekspertyzie rynkowej ale na cwanym matematycznym HFT i wkręcaniu się w kolejkę zleceń na tzw wydrę.

    Mit mógłby prysnąć jak bańka mydlana, ale czasem nie warto odzierać się ze złudzeń.

  10. Andrzej

    Kat,
    Chyba podjąłeś się niewykonalnego zadania chcąc przybliżyć idee transformacji osobowości w postaci krótkich wpisów na blogu.

    Nie czytałem jeszcze książki (zamówiłem, czekam na dostawę) ale miałem w życiu co nieco wspólnego z tematem transformacji przekonań, zmiany osobowości, pracy z emocjami, rozpoznawania schematów zachowań itp.

    Dojście do tego jak naprawdę postrzegamy świat, w tym trading, który jest częścią naszej aktywności, wymaga trochę pracy i to pracy ze sobą, z własnym ego, własnymi przekonaniami itd.

    To wcale nie jest proste i myli się Piechur mówiąc o tym jako o przedszkolu – wręcz przeciwnie niektórzy uważają to za miarę dojrzałości umysłu (tzn. świadomość jak i dlaczego postrzegamy rzeczywistość, że wszystko postrzegamy przez własne filtry przekonań, umiejętności rozpoznawania i zmiany tych przekonań, a w miarę zmiany choćby jednego z nich zmienia się cały system (zawsze pozostaje spójny), nie tylko my ale także to jak funkcjonujemy w świecie, jak go postrzegamy i jak reagują na nas inni). Tu zupełnie nie chodzi o takie czy inne reguły wejścia / wyjścia w rynek,zarządzania pozycją czy równania Simons’a .

    Oczywiście zainicjowanie takiego procesu jest możliwe przez książkę, wpis czy rozmowę, ale zawsze będzie wymagało pracy nad własnym umysłem – ego ma setki mechanizmów obrony własnych przekonań.

    Dla mnie kiedyś takim początkiem było zadanie przez kogoś jednego pytania. Miałem zły dzień (oczywiście tylko w moim odbiorze, przecież dzień nie może być dobry lub zły – on po prostu jest) , uważałem się za delikatnie mówiąc niezbyt rozgarniętego, ponieważ znowu straciłem.
    Wtedy przyjaciel zadał mi pytanie: “Jak się oceniasz ?” No to mu odpowiedziałem szczerze, że jestem chyba idiotą.
    Wtedy on spytał, skoro się oceniasz, to są dwie strony ktoś kto ocenia i kto jest oceniany. Więc kim Ty jesteś, ocenianym czy oceniającym ?
    Faktycznie jesteś idiotą, czy tylko jakaś część ciebie tak się czuje, przecież potrafisz pokazać wiele przykładów kiedy zachowałeś się całkiem inteligentnie ?
    Trochę musiałem popracować żeby wyeliminować przekonanie, że strata określa moją inteligencję, a szerzej wartość (a właściwie jej brak). Czy wpłynęło to na trading – oczywiście że wpłynęło, a to tylko jedno przekonanie, a każdy ma ich tysiące.

    Każdy ma swoją ścieżkę, niektórzy skorzystają z tez Tharpa w taki czy inny sposób inni nie i to jest całkiem ok. Ja uważam, że warto z otwartością i ciekawością podchodzić do każdego doświadczenia w życiu.

    Nie mniej jednak gratuluję doboru tematu i życzę powodzenia.

  11. GZalewski

    Przygladam sie tylko dyskusji i mimo sporego dystansu do NLP i pochodnych, zwrócilbym tylko uwage, ze porownywanie Williamsa, Tharpa i Simmonsa, to jak porownanie komputerów z lat 70, 90 i obecnych – odrobine nie ma sensu, ale nie da się zaprzeczyć że jednak ci pierwsi byli potrzebni

  12. pit65

    @GZ

    Chcesz powiedziec ,że Wiliams to taka stara ODRA z Wrocławia
    Tharp – Winda 98 z częstym BSOD ,
    a Simmons to Mac z 8 rdzeniami na pokładzie 🙂

    Łączy je jedno /kompy/ niezmieniona zasada działania, jak sie raz nauczysz nie ma znaczenia.U ludzi podobnie, a nawet bardziej bo nie podlegają prawu Moore’a.

  13. Piechur

    @Andrzej:
    “To wcale nie jest proste i myli się Piechur mówiąc o tym jako o przedszkolu

    Co nie jest proste? W czym się konkretnie myle? Mówiąc o “tym” 🙂

    “tzn. świadomość jak i dlaczego postrzegamy rzeczywistość, że wszystko postrzegamy przez własne filtry przekonań, umiejętności rozpoznawania i zmiany tych przekonań, a w miarę zmiany choćby jednego z nich zmienia się cały system (zawsze pozostaje spójny)”

    Mógłby ktoś to przetłumaczyć? Np to “(…)dlaczego postrzegamy rzeczywistość”
    Hmmm. Bo żyjemy?
    No ale tak na serio, o co tu chodzi? Bo piszesz tak trochę, jakbyś przed chwilą wyleciał z kozetki u Toghaire.

    PS. No chyba i raz po dziesiąty: Nie mam nic przeciwko Tharpowi i Toghaire. Czujecie potrzebę motywacji lub zmiany pewnych przyzwyczajeń – kupujcie i czytajcie ich książki. Zaczynacie przygodę z tradingiem i szukacie książki wprowadzającej w ten świat – polecam “Giełda, wolność, pieniądze”. Jest dużo lepsza od Eldera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *