Dzisiejszą notką załatwiam również sprawy prywatne, ale temat jest na tyle uniwersalny, że własną korespondencję traktuję, jako symptom pewnych wydarzeń. Odpowiedź jest w pewnym sensie zbiorcza dla wszystkich, którzy zechcieli przysłać do mnie dokładnie 77 maili z pytaniami dotyczącymi BT. Powiedziałbym, że to gorączka, ale pytania padły, więc muszę odpowiedzieć.
Pierwszą grupę pytań umieściłem w zbiorze „Co sądzę o BT?”
Skłaniam się do tezy, iż niezależnie od tego, jak skończy się przygoda BT w starciu z rzeczywistością mamy do czynienia z wydarzeniem internetowym. W efekcie ocenić sukces będzie można dopiero za kilka lat, kiedy okaże się, czy ktoś nie wymyśli konkurencyjnej do BT idei, która zmiecie z sieci pionierów. Nowe technologie mają to do siebie, iż liderzy jednej dekady mogą stać się maruderami kolejnej. Bliska historia pokazuje, że w sieci przegrywają rozwiązania dobre z tymi, do których zaprzęgnie się dobrą dawkę marketingu w połączeniu z jakimś uniwersum. Apple jest dobrym przykładem, jak sprzedaż treści wspierała sprzedaż produktów. Nokia jest przykładem, jak można przegrać walkę o życie mimo bycia synonimem pewnego rynku.
Druga grupa pytań sprowadzę do zbioru „Czy spekulowałbym na rynku BT?”
Z moich notek na blogach, komentarzy i osobistej postawy wynika jedno – nie mam żadnego problemu z wkładaniem pieniędzy w cokolwiek, co nie łamie prawa i nie koliduje z osobistym kodeksem moralnym. Z przyczyn ideologicznych nigdy nie inwestowałem w spółki tytoniowe. Zwyczajnie nigdy nie chciałem mieć nic wspólnego z producentami tytoniu, chociaż wychowałem się w czasach fascynacji Formułą 1, wówczas do granic możliwości zdominowaną przez reklamy firm tytoniowych. Bitcoin jawi mi się, jako instrument przezroczysty moralnie, więc kluczem do oceny może być tylko ryzyko.
Z pytaniem drugim, wiąże się trzecia grupa, która sprowadza się do „Czy zainwestowałbym w BT?”
Tu odpowiedź jest bardzo prosta i wyczerpuje ją idealne zdanie Duńczyka w Vabanku – Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój. Bitcoin jest w fazie skrajnej gorączki i jako inwestycja jest niewycenialny. Żadne z narzędzi, które szanuję nie pozwalają ocenić ile właściwie powinien być warty Bitcoin za miesiąc, rok czy 10 lat. Jeśli ktoś mówi, że inwestuje na rynku BT, to nie pogadamy zbyt długo, bo nie uzgodnimy słownika. W efekcie pytanie o inwestycje na rynku BT uważam za błędnie postawione, bo nie wiem, czy BT spełnia warunki bycia instrumentem, w który się inwestuje.
Wreszcie kolejna grupa pytań pod szyldem „Czy warto zaryzykować?”
Znów, zwykle odpowiadając na pytanie o ryzyka staram się dowiedzieć, czy ryzyko jest w przypadku szukającego porady jakoś skorelowane z jego innymi inwestycjami. Sądzę jednak, że dziś ścieżki na rynek BT szukają raczej ci, którzy liczą na kontynuację zwyżek i dalszy hiperboliczny wzrost niż realnie inwestujący swoje nadwyżki finansowe, więc nie sądzę, żeby chcieli słuchać. Pozostałym proponuję zrobienie sobie „testu posagowego”, który sprowadza się od odpowiedzi na pytanie czy odkładałbym w X na studia dziecka? Jeśli odpowiesz pozytywnie, to znaczy, że wiesz o BT więcej niż moja skromna osoba.
Finał:
Na koniec pytania, które sam zadawałem pytającym, żeby sprawdzić, czy rozumieją, na jakie pole wchodzą.
Co zrobisz, jak BT rozwinie się na tyle, że pojawią się masowo opcje, kontrakty terminowe i jakiś Soros uzna, że BT jest przewartościowany? Będziesz wierzył, że wynalazek okaże się odporniejszy niż funt i kilka walut azjatyckich w przeszłości? Co zrobisz, jeśli pojawi się plotka, że część dużych graczy tak lewaruje rynek, że BT jest skazany na zawał? Ciągle będzie to traktował, jako przyszłość światowego handlu czy uciekniesz, jak należy, kiedy spadki przekraczają punkt krytyczny? Jak poradzisz sobie z pytaniem, że w momencie mocnej gry kapitału spekulacyjnego nie będzie banku centralnego, który zechce bronić twojego marzenia o walucie bez banku centralnego? Jak sądzisz, jak zachowałby się Bitcoin w momencie, kiedy okaże się, że upada sektor bankowy? Co zrobisz, jak okaże się, że Bitcoin jednak okaże się podatny fałszerstwom? Może ktoś w komentarzach zechce odpowiedzieć na moje pytania? Z przyjemnością poczytam.
PS. czekam na zgodę od jednego z czytelników blogów na upublicznienie w całości listu w sprawie BT, jaki przysłał. Może będzie jeszcze okazja porozmawiać o BT w nieco bardziej przyziemnym kontekście.

