Ludzie listy piszą albo BT-gorączka

Dzisiejszą notką załatwiam również sprawy prywatne, ale temat jest na tyle uniwersalny, że własną korespondencję traktuję, jako symptom pewnych wydarzeń. Odpowiedź jest w pewnym sensie zbiorcza dla wszystkich, którzy zechcieli przysłać do mnie dokładnie 77 maili z pytaniami dotyczącymi BT. Powiedziałbym, że to gorączka, ale pytania padły, więc muszę odpowiedzieć.

Pierwszą grupę pytań umieściłem w zbiorze „Co sądzę o BT?”

Skłaniam się do tezy, iż niezależnie od tego, jak skończy się przygoda BT w starciu z rzeczywistością mamy do czynienia z wydarzeniem internetowym. W efekcie ocenić sukces będzie można dopiero za kilka lat, kiedy okaże się, czy ktoś nie wymyśli konkurencyjnej do BT idei, która zmiecie z sieci pionierów. Nowe technologie mają to do siebie, iż liderzy jednej dekady mogą stać się maruderami kolejnej. Bliska historia pokazuje, że w sieci przegrywają rozwiązania dobre z tymi, do których zaprzęgnie się dobrą dawkę marketingu w połączeniu z jakimś uniwersum. Apple jest dobrym przykładem, jak sprzedaż treści wspierała sprzedaż produktów. Nokia jest przykładem, jak można przegrać walkę o życie mimo bycia synonimem pewnego rynku.

Druga grupa pytań sprowadzę do zbioru „Czy spekulowałbym na rynku BT?”

Z moich notek na blogach, komentarzy i osobistej postawy wynika jedno – nie mam żadnego problemu z wkładaniem pieniędzy w cokolwiek, co nie łamie prawa i nie koliduje z osobistym kodeksem moralnym. Z przyczyn ideologicznych nigdy nie inwestowałem w spółki tytoniowe. Zwyczajnie nigdy nie chciałem mieć nic wspólnego z producentami tytoniu, chociaż wychowałem się w czasach fascynacji Formułą 1, wówczas do granic możliwości zdominowaną przez reklamy firm tytoniowych. Bitcoin jawi mi się, jako instrument przezroczysty moralnie, więc kluczem do oceny może być tylko ryzyko.

Z pytaniem drugim, wiąże się trzecia grupa, która sprowadza się do „Czy zainwestowałbym w BT?”

Tu odpowiedź jest bardzo prosta i wyczerpuje ją idealne zdanie Duńczyka w Vabanku – Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój. Bitcoin jest w fazie skrajnej gorączki i jako inwestycja jest niewycenialny. Żadne z narzędzi, które szanuję nie pozwalają ocenić ile właściwie powinien być warty Bitcoin za miesiąc, rok czy 10 lat. Jeśli ktoś mówi, że inwestuje na rynku BT, to nie pogadamy zbyt długo, bo nie uzgodnimy słownika. W efekcie pytanie o inwestycje na rynku BT uważam za błędnie postawione, bo nie wiem, czy BT spełnia warunki bycia instrumentem, w który się inwestuje.

Wreszcie kolejna grupa pytań pod szyldem „Czy warto zaryzykować?”

Znów, zwykle odpowiadając na pytanie o ryzyka staram się dowiedzieć, czy ryzyko jest w przypadku szukającego porady jakoś skorelowane z jego innymi inwestycjami. Sądzę jednak, że dziś ścieżki na rynek BT szukają raczej ci, którzy liczą na kontynuację zwyżek i dalszy hiperboliczny wzrost niż realnie inwestujący swoje nadwyżki finansowe, więc nie sądzę, żeby chcieli słuchać. Pozostałym proponuję zrobienie sobie „testu posagowego”, który sprowadza się od odpowiedzi na pytanie czy odkładałbym w X na studia dziecka? Jeśli odpowiesz pozytywnie, to znaczy, że wiesz o BT więcej niż moja skromna osoba.

Finał:

Na koniec pytania, które sam zadawałem pytającym, żeby sprawdzić, czy rozumieją, na jakie pole wchodzą.

Co zrobisz, jak BT rozwinie się na tyle, że pojawią się masowo opcje, kontrakty terminowe i jakiś Soros uzna, że BT jest przewartościowany? Będziesz wierzył, że wynalazek okaże się odporniejszy niż funt i kilka walut azjatyckich w przeszłości? Co zrobisz, jeśli pojawi się plotka, że część dużych graczy tak lewaruje rynek, że BT jest skazany na zawał? Ciągle będzie to traktował, jako przyszłość światowego handlu czy uciekniesz, jak należy, kiedy spadki przekraczają punkt krytyczny? Jak poradzisz sobie z pytaniem, że w momencie mocnej gry kapitału spekulacyjnego nie będzie banku centralnego, który zechce bronić twojego marzenia o walucie bez banku centralnego? Jak sądzisz, jak zachowałby się Bitcoin w momencie, kiedy okaże się, że upada sektor bankowy? Co zrobisz, jak okaże się, że Bitcoin jednak okaże się podatny fałszerstwom? Może ktoś w komentarzach zechce odpowiedzieć na moje pytania? Z przyjemnością poczytam.

PS. czekam na zgodę od jednego z czytelników blogów na upublicznienie w całości listu w sprawie BT, jaki przysłał. Może będzie jeszcze okazja porozmawiać o BT w nieco bardziej przyziemnym kontekście.

[Głosów:12    Średnia:5/5]

32 Komentarzy

  1. ekonom polityczny

    A sobie samowolnie wydam zgodę na odpowiedzi na tę ankietę. Oto moje własne:

    1 Co sądzę o BTC?
    Ten wynalazek może mieć ciekawe zastosowania. Te, których dziś nikt się nie spodziewa! Bo te, na które wszyscy liczą, rozczarują liczących.

    2 Czy spekulowałbym na BTC?
    Spekulacyjnie – instrument jak każdy inny, tylko o sell stopy trudniej (zaniki płynności przy spadkach, dają spore drawdowny).

    3. Czy zainwestowałbym w BTC?
    Teraz? Już bym tylko spekulował, gotowy do szybkiego odwrotu, z palcem na cynglu. Czas na dłuższe terminowo inwestowanie w BTC to był wtedy, gdy BTC był po 10-50 USD….

    4. Czy warto zaryzykować?
    Nie teraz. Niech to trochę spadnie. Przy RSI(14) na tygodniowym i miesięcznym powyżej 90 pkt to proszenie się o problemy. Ale po korekcie może być warte ryzyka

    5. Co zrobisz, gdy Soros itd…
    Sprzedałbym bez sentymentu. BTC, kartofle, soja, pietruszka czy akcje Apple to wszystko bez znaczenia. Zero sentymentu do obiektu spekulacji, bo sentyment zawsze hamuje, najsilniej wtedy, gdy właśnie trzeba sprzedać….

    6. Co zrobisz, jak pojawi się plotka o lewarowaniu…skazany na zawał itd.?
    Zaczekam na reakcję rynku BTC na plotkę. Gdy przekroczy punkt krytyczny – patrz punkt 5

    7. Jak zachowa się BTC w razie upadku banków?
    Straci swą wartość, to jasne! Prawie całą, jeśli system handlu BTC się nie rozleci, absolutnie całą, jeśli wskutek zawirowań się rozleci.
    Jak na razie ludzie uważają BTC za towar, za który płacą w pieniądzach, czyli np. USD, a nie odwrotnie. Jest logicznym, ze upadek banków spowoduje wyprzedaż wszystkiego i zamianę na papierową gotówkę (długi czymś trzeba spłacać i płacić za zakupy w sklepie!)BTC zostałby więc potraktowany jak każdy inny towar. Przykłady tego deflacyjnego zachowania widzieliśmy jesienią 2008. BTC zostałby potraktowany jak wszystko inne, gdyby już wtedy był.

    1. astanczak (Post autora)

      @ ekonom polityczny

      Dzięki za odpowiedzi – idealnie wpisały się w pytania.

  2. michal

    A ja mam jedno pytanie: co to oznacza, że Adam Stańczak dostaje teraz listy z pytaniami o bitcoina? Czy to oznacza, że jesteśmy na szczycie bańki, czy też dopiero na jej początku, bo dopiero teraz zaczynają się bitcoinem interesować ludzie związani z lub zainteresowani rynkami finansowymi?

    Oczywiście pamiętam, że Winklevossowie kupowali już w okolicach 50-100, ale w moim przekonaniu oni raczej byli pionierami, niż jednymi z wielu w tamtym czasie.

  3. Kornik

    Podoba mi się to, że ludzie listy piszą, bo konsultowanie swoich działań z ekspertem, to świadectwo rozwagi.

    Natomiast nie podoba mi się odpowiedź pana Stańczaka, bo ta powinna być krótka i jasna – tak, żeby zrozumiał to nawet wsiok z podkarpackiego… nawet ja – też wsiok, tyle że nie z podkarpackiego. 😉
    Więc krótko:
    – jeśli wiesz, co robisz, to znajdź w sobie odwagę, bo tylko tego ci brakuje,
    – a jeśli nie wiesz, co robisz, to trzymaj się od tego rynku z daleka.

    Należy zakładać, że część pytań była zadana przez ludzi, którzy faktycznie nie mają bladego pojęcia, co robić, a list napisali po to, żeby uzyskać ostatnie namasz… wróć! – błogosławieństwo – oczywiście, że błogosławieństwo od człowieka, którego uważają za guru.

    Więc specjalnie dla nich, w tym drugim zdaniu należy zaakcentować, aby:

    – trzymali się z dala nie tylko od tego, ale i każdego innego rynku!

    Ponieważ wbrew temu, co pisze szanowny ekspert, gdzie indziej wcale nie jest bezpieczniej, bo tam niby czuwa jakiś regulator itd.

    Sorry, ale regulator przed niczym was nie ochroni, ani nie ubezpieczy, bo to nie jest jego rolą! Wielki Ben nie jest od tego, aby pilnować – za przeproszeniem – d.py każdego wsioka z podkarpackiego.

    Jego zadaniem jest pilnowanie bezpieczeństwa całego systemu. I proszę sobie wyobrazić, że w ramach tego systemu wy możecie zostać ogoleni do zera, a regulator nawet palcem nie kiwnie, bo system wciąż będzie bezpieczny…

    Jednego wsioka mniej, czy więcej – to dla systemu ganz pomada. No, chyba że jesteście skoligaceni z jakimś wielki rodem… Aaa, to zmienia postać rzeczy – “Bohaterów prądem?!”. 🙂

  4. astanczak (Post autora)

    @ Kornik

    Tylko drobna uwaga – nie było jeszcze (jeśli mnie pamięć nie myli) ataku spekulacyjnego na jena i dolara a dokładniej nie było takiego, który się odważył atakować. Z jakiegoś powodu. Za BoJ są gigantyczne rezerwy walutowe, których ryzyko uruchomienia jest wystarczająco duże, by BoJ mógł liczyć na pomoc w obronie jena ze strony świata. Inaczej mówiąc jena gwarantuje nie tylko BoJ. Za BT (dziś) nie stoi nic poza marzeniem.

  5. fruit

    1. Co sądzę o BTC?
    Fantastycza koncepcja i wynalazek. Nie potrafię ocenić podstaw matematycznych (nie moja dziedzina), ale koncepcja działania Bitcoina oraz jego możliwości mnie urzekają. Czy rzeczywiście Bitcoin będzie środkiem płatniczym – nie potrafię ocenić. Na pewno nie teraz, nie przy takiej zmianności kursu. To zwyczajnie nie spełnia definicji pieniądza.

    2. Czy spekulowałbym na BTC?
    Naturalnie. Gdybym tylko miał platformę, która do spekulacji się nadaje.

    3. Czy zainwestowałbym w BTC?
    IMHO tu się nie da mówić o inwestowaniu. W obecnej postaci to raczej kupon na loterię. Albo wygrasz (są i tacy, co to wieszczą kurs rzędu $100000/BTC) albo kupon leci do kosza.

    4. Czy warto zaryzykować?
    Zależy ile 🙂 Ale wpierw punkt 2. musi być spełniony. Inaczej to dalej jest tylko kupon na loterię. Tylko czy warto wydawać ponad 3000 zł za kupon?

    7. Jak zachowa się BTC w razie upadku banków?
    To będzie godzina prawdy. Albo koncepcja upadnie i kupon poleci do kosza, albo BTC okaże się “safe heaven” i loteria wygrana.

  6. Kornik

    To prawda, ale w ramach tego “bezpiecznego” systemu, nikt nie daje gwarancji osobistego bezpieczeństwa:

    – “Chłopie, jak tu zagrasz, to nie bój żaby – na pewno wygrasz! I nie przejmuj się, że nic nie wiesz. Tam byłbyś ugotowany, ale nie TU – TU jest tak bezpiecznie, jak u twojej starej pod pierzyną. 😉 A jak coś pójdzie nie tak, to zwrócą ci twoje pieniądze – te same banknoty… Tacy to dobrzy ludzie.” 😉

    Więc nie ma takiej gwarancji. Pół biedy, gdy wiesz, co robisz – odwagi – jakoś sobie poradzisz. Ale jeśli nie wiesz, co robisz, to JEDNAKOWO – tu i tam jesteś owcą do strzyżenia. I moim zdaniem, tak trzeba odpowiadać na tego typu pytania.

    PS. W kwestii USD&JPN – jeszcze nie było…

  7. mcgravier

    1. Jeśli jakiś Soros zacznie machać kursem i wszystko stracę? Wezmę popcorn i usiądę na kanapie. Jestem wierny złotej regule inwestowania w BTC: “Nie wkładaj w to więcej niż gotów jesteś stracić”

    2. Jeśli pojawi się plotka, że skazany jest na zawał, to przygotuję fundusze na wypadek gdyby miała się pojawić okazja do zakupu po bardzo niskiej cenie. Właściwie mam takie fundusze cały czas, gdyż szansa na to że jutro będzie o 75% tańszy w tak niestabilnym rynku zawsze istnieje.

    3. Brak banku centralnego a mocna gra spekulantów – Tak długo jak nie mam w tym krytycznie dużych funduszy (patrz pkt 1.), walka z takimi sytuacjami to swoiste wyzwanie. Prawdę mówiąc jestem ciekaw czy dostanę po kieszeni, czy też uda mi się ich wymanewrować.

    4. Bitcoin przy upadku sektoru bankowego – nie wiem jak się zachowa. Tak długo jak nie ma infrastruktury podmiotów akceptujących go jako środek płatniczy, wszystko sprowadza się do psychologii spekulantów. Jeżeli sektor bankowy by upadł kiedy taka infrastruktura istniałaby – cóż bitcoin został stworzony do transferu pieniędzy niezależnie od banków.

    5. Jeśli bitcoin okaże się podatny na fałszerstwa, to mój kapitał wyparuje w ciągu jednej nocy. Dlatego patrz pkt 1.

  8. wburzyns

    Jaka szkoda, że nie można tego zaszorcić: https://www.schneier.com/blog/archives/2013/12/the_problem_wit_5.html

  9. Freeman

    A moze BTC ma byc zwyczajnie kolejna zacheta na odwrocenie sie od gotowki w portfelu?
    Dla mnie gotowka w portfelu jest jednym z ostatnich bastionow wolnosci.
    Nie jestem uzalezniony od elektrycznosci, nikt nie analizuje mojego zachowania jako konsumenta. Wydaje pieniadz bezemocjonalnie przy okazji nie place wysokiego procentu za debet.

    Inne spojrzenie na BTC
    Swiat jest bez skrupulow. Mielismy wystarczajaco duzo przykladow:
    Madoff, Cypr, Opcje ( walutowe) masowego dojenia polskich spolek…
    BTC moze a priori byl stworzony do zgarniecia kilkunastu miliardow $ z kieszeni “inwestorow”. Pieniadz nie lezy na ulicy, ale mozna go ulicy zabrac.

    Jesli nawet zamiar nie byl podszyty checia lupu, to jego konstrukcja psychologiczna przypomina mi chodowle jedwabnikow lub manie cebulek tulipanowych.
    Obstawiam final jak w przypadku tulipanow.

  10. Freeman

    PS.
    Czy mozna wykluczyc, ze dalszy przebieg losow BTC nie bedzie idealnym przykladem dla przebiegu krzywej Gausa ?

    http://stooq.pl/q/?s=btcusd&c=5m&t=l&a=ln&b=0

  11. GZalewski

    @Freeman
    Lektura tego:
    https://blogi.bossa.pl/2012/06/14/7131/
    przesunęla mi lekko w głowie dzwignię z napisem “spiskowe teorie”

    a ta (swoją drogą polecam):
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/176532/przemytnik-doskonaly-jak-transportowac-tony-kokainy-i-zyc-szczesliwie

    Dodała jeszcze kilka milimetrów

  12. Freeman

    @ GZalewski

    Tu W DE tez zdarzaja sie przypadki “inteligentnych oszustw”. Konstrukcje, w przypadku ktorych, organizatorzy wrecz od poczatku wiedza o karze na koncu zabawy. W tym celu tworzy sie pewien System, na czele, ktorego stoi wybrany z ulicy slaby finansowo ” slup”.
    Slup wie, ze po zakonczonej przygodzie idzie do wiezienia, ale ma to wliczone w koszty. Przestepcy dotrzymuja slowa i po odsiedzeniu kary , Slup otrzymuje nagrode pieniezna.
    Oczywiscie “glowa ” akcji kasuje najwiecej.

    Historie piramidalne na rynkach finansowych i na gieldach papierow wartosciowych od zarania podszyte byly strategia szerzenia blednych informacji.
    To miescilo sie w minionych dekadach w ramach pewnego kanonu.
    Obecni, gdy skonczyl sie kapitalizm, bo przeciez kapital nie przynosi odsetek w sensie klasycznym ( sa nizzsze od inflacji ), oraz nie mozna inwestowac w realna dzialalnosc i spodziewac sie zdrowej stopy zwrotu, pozostaje coraz czescie pokusa wymienionych w powyzszym wpisie metod.

  13. Kornik

    Dnia 2013.12.05 22:55, astanczak napisał:
    @ Kornik

    >>”Tylko drobna uwaga
    – nie było jeszcze (jeśli mnie pamięć nie myli) ataku spekulacyjnego na jena i dolara
    – a dokładniej nie było takiego, który się odważył atakować.
    Z jakiegoś powodu:
    – Za BoJ są gigantyczne rezerwy walutowe, których ryzyko uruchomienia jest wystarczająco duże, by BoJ mógł liczyć na pomoc w obronie jena ze strony świata.
    – …jena gwarantuje nie tylko BoJ.
    – Za BT (dziś) nie stoi nic poza marzeniem.”
    _______

    Pozwolę sobie na jeszcze jeden wpis, ponieważ pańska odpowiedź w komentarzu jest tym razem dużo bardziej ciekawa, niż notka na blogu.

    Po pierwsze, wyciągnął pan właściwe wnioski z dyskusji nad racjonalnością – O TO CHODZI. Piękna analiza – powody są mocne, więc zdrowy rozsądek podpowiada, by trzymać się tego (stary rynek), a tego unikać (BT) – przynajmniej na chwilę obecną. Naprawdę perełka – wszystkie klocuszki na właściwym miejscu. To doskonała puenta do tamtej rozmowy u GZalewskiego, bo to bardzo dobry przykład z życia wzięty.

    Ale ten wpis, to także pewien sposób postrzegania świata (punkt widzenia), jaki promuje pan od dawna w swoich notkach – moim zdaniem – błędny i jest doskonała okazja, by się temu przyjrzeć.

    Zacznijmy od cytatów:
    – “…nie było takiego, który się odważył, bo…”,
    – “Za BT (dziś) nie stoi nic poza marzeniem”.

    Dostrzegam tutaj naszych starych znajomych – nadzieję i strach:
    – nadzieję, że Tu, na starym rynku, jest bezpiecznie, bo jak coś się wydarzy, to jakiś Wujaszek (nawet banda Wujaszków) osłoni nam tyły,
    – i strach, że na rynku BT jest niebezpiecznie, bo tam nikt nas nie trzyma za rączkę…

    Dawniej mówiono nam:
    – nadzieję pokładaj w Bogu,
    – i lękaj się samego strachu.

    Obecnie jest tak, że:
    – każą nam pokładać nadzieję w Benie i wszystkich drukarkach jego…
    – mamy też bać się myśleć i działać samodzielnie i mamy zaufać Wujaszkom…

    Prawda, że dożyliśmy ciekawych czasów?

    Więc kończąc, nie polecam rynku BT, ani go nie odradzam. Odnoszę się tylko do tego – grać, czy nie grać? Ja mówię krótko – jeśli wiesz, co robisz, to nie ważne, gdzie grasz – wszędzie da się zarobić. A jeśli nie wiesz – to wszędzie jednakowo będziesz narażony na strzyżenie na jeża, a nawet – golenie na pałę.

    1. astanczak (Post autora)

      @ Kornik

      Odważne diagnozy, ale niestety dość swobodnie operujące pojęciami strachu i lęku. Pisałem kiedyś o tym na portalu futures.pl a Zalewski/Zaleśkiewicz nawet zaczęli w książce jeden rozdział od tego rozróżnienia.

      Jeśli chodzi o stawianie pomnika bankom centralnym w mojej głowie, to widzę to inaczej. Subiektywnie wyceniam możliwość bycia zaskoczonym przez atak na jena znacznie niżej od ataku na BT. Właściwie to uważam, że jen jest bardzo trudny do zaatakowania właśnie ze względu na gigantyczne rezerwy walutowe Japonii, a BT wydaje mi się skazany na taki atak, jak tylko świat znajdzie odpowiednią dźwignię do takiego ataku. Wtedy okaże się, że ci wszyscy drukarze i szefowie banków centralnych są jednak potrzebni, jako stabilizujący świat słowem i potencjalnymi działaniami. W przypadku BT jedynym stabilizatorem jest nadzieja, że mamy do czynienia z rewolucją.

  14. Kornik

    Jeszcze jedna uwaga, to właśnie tego typu analiza bardzo upodabnia inwestora do pokerzysty:
    – tu i tu są karty (fakty),
    – karty mocne i słabe,
    – mocne i słabe układy kart,
    – a nawet mocne i słabe układy kart słabych i mocnych.

    Kiedy masz w ręku mocny układ mocnych kart, to wchodzić należy w ciemno i grać ostro, ponieważ w takiej sytuacji Rynek płaci już za samą gotowość do gry, więc w takiej chwili potrzeba tylko ODWAGI, nic więcej.

    O kartach się nie wypowiadam, bo to domena Blacka (pokerzysty) i lesserwisera (zakamieniałego brydżysty) – mogli by znów coś skrobnąć w temacie, bo to zawsze ciekawe.

  15. astanczak (Post autora)

    @ Kornik

    Ostatni raz grałem w karty na koloniach letnich, jak miałem 11 lat, więc nie pogadamy. Zresztą zawsze wolałem szachy. Odwaga na rynku wydaje mi się zbędna z prostej przyczyny – trudno wyznaczyć granicę pomiędzy odwagą a brawurą.

  16. lesserwisser

    @ Kornik

    Niestety, ja nie grywam w brydża, od czasu gdy uświadomiłem sobie, że jest to gra w której geniusz w parze z idiotą gra przeciwko parze oszustów. 🙂 – tu dominuje greed factor

    W pokera nie grywam, bo jak ostatni raz grałem w wersji – rozbierany to skutki są do dzisiaj. 🙂 – więc tu dominuje czynnik strachu

    A w szachy nie umiem, ale nie żałuję bo tu dominuje inny czynnik – gdyż podobno jest bardziej taka rosyjsko-syjonistyczna gra!1

    Ale z tego co pamiętam to wydaje mi się, że jak się ma mocną kartę to trzeba ją umiejętnie sprzedawać, tak by się oponenci nie zorientowali co masz.

  17. Kornik

    @lesserwisser

    >>”…mocną kartę to trzeba (…) umiejętnie sprzedawać, tak by się oponenci nie zorientowali co masz.”

    Taa, i tym może się różnić Rynek od kart – na rynku musisz się spieszyć (ale powoli), bo “biały kruk” – z mocnego układu mocnych kart, ani “czarny łabądek” – ze słabego układu słabych kart – nie będą na ciebie czekać, a w kartach musisz – też ostro, ale tak, żeby ptaszka nie spłoszyć, czyli powoli i z kamienną twarzą. 🙂

    @AStańczak

    No, ja tez nie gram od czasów szkolnych. 🙁 I teraz bardzo żałuje. Kiedyś chciałem się nauczyć brydża, ale jestem zbyt wielki leń. W szachy tez nie gram, Grałem kiedyś i zawsze dostawałem baty. 🙂

    W kwestii rozróżniania – jest to bardzo łatwe, tylko – jak zawsze – trzeba wiedzieć JAK.

    Jak powiedział klasyk – “wiem, ale nie powiem”. 🙂

  18. Jan24

    W szachy nie grają, brydża nie rozumieją, ale piszą i piszą – ot współcześni erudyci. W moich czasach nie do pomyślenia, aby ktoś, kto nie ćwiczy pamięci, logiki, czy choćby rachunku prawdopodobieństwa w praktyce był wysłuchiwany. Czego to komputery nie zrobiły z ludzi?
    Dziś wystarczy “gógiel”, “fejsbuk”, czy inne paskudztwa aby zostać Einsteinem.
    Mnie osobiście wcale to nie przeszkadza, słabszy przeciwnik – większe prawdopodobieństwo wygranej , ale blog pełni rolę ponoć edukacyjną….

  19. Kornik

    Mocarny Janie24ty, dziękuję za troskę i dobre słowo.

    Pozdrawiam Cię,
    Dużo Słabszy przeciwnik.
    Ziew.

  20. lis

    opinia bankowca:
    http://blog.meritumbank.pl/bitcoin-nastepca-gotowki/
    Wklejam ją, żeby pokazać, iż ta idea zatacza coraz szersze kręgi i ludzie, którzy 2, 3 lata temu nawet by na bitcoina nia spojrzeli, dziś bardzo poważnie go analizują.

  21. GZalewski

    @lis
    Po pierwsze nie zapominaj o takim popularnym zjawisku psychologicznym, które sprawia, że mamy tendencję do wyszukiwania argumentów na rzecz naszych poglądów i unikania tych kontra. Czyli włącz troche krytycyzmu i pozadawaj sobie samemu pytań “odwrotnych”

    po drugie – postaraj się rozróżnic ideę bitcoina od szalenstwa związanego z tym, ze coraz większa rzesza ludzi próbuje zarobić “łatwe pieniądze bez ryzyka”.
    Podobnie jak idea biopaliw była ok, i jak widzimy po prostu znalazła swoje miejsce w rzeczywistości, ale w miedzyczasie szał na “cokolwiek byle biopaliwa” sprawiło, że troche ludzi zarobiło pieniądze, a mnóstwo je straciło

    Po trzecie – sięgnij po opinie “bankowców” w czasie szczytu hossy dot.com, szczytu hossy biopaliwowej (i opinie o spółkach rolnych), szczytu – bezkrytyczne, pokazujące kolejne słupki rosnące i wyceniające na coraz więcej i coraz lepiej.
    Ci samo “bankowcy” w 2004 roku zamykali fundusze małych i średnich spółek – bo to sektor bez perspektyw, by 3 lata pozniej – na gwałtu rety je otwierać bo to sól tej ziemi

    Po czwarte – ja cały czas mam niepokój związany z “anonimowym” twórcą idei bitcoina.
    Mógł Pablo Escobar założyć market budowlany (przy granicy) tylko po to, żeby pod ziemią stworzyć całą infrastrukturę do przemytu kokainy, to czemu Satoshi Nakamoto nie może być równie sprytną grupą ludzi (paradoksalnie najzabawniejsze byłoby, gdyby to była idea rządowa – chińska/rosyjska/amerykańska). To byłby czad)

  22. Freeman

    @ Lis

    Jesli odwrot od gotowki nazywasz postepem, to pewnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze kopiesz sobie dolek.
    Rezygnujesz swiadomie z ostatniego skrawka wolnosci.
    To zenujace, jak System za pomoca elektronicznych zabawek generuje w umyslach zachwyt wszystkim co elektroniczne i wirtualne, jednoczesnie pozbawiajac zdolnosci podstawowych czynnosci z zakresu organizacji tzw. dnia codziennego.
    Coraz wiecej mezczyzn w wieku 20 + nie jest w stanie wymienic kola zapasowego po zlapaniu gumy. Za to bardzo chetnie wykonuja zdjecie tejze gumy oczywista I-Phonem i wrzucie na fejsa podczas oczekiwania na zjawienie sie pomocy drogowej.
    Swiat wirtualny staje sie silniejszy od swiata realnego, co mozna wylozyc slowami: schiza zwycieza nad rozsadkiem i zdolnosacia realnej oceny otaczajacego nas swiata.
    Schiza ma to do siebie, ze “uzytkownikowi” daje na pewien czas uczucie komfortu psychicznego, z akcentem na “pewien czas”.

  23. lis

    $ podwoił swoją wartość!
    http://bankowaokupacja.blogspot.com/2013/12/amerykanski-dolar-blisko-podwoi-wartosc.html?m=1
    😉

  24. ekonom polityczny

    @ Lis

    Nie czytaj ludzi, którzy nie umieją porządnie liczyć na poziomie szkoły podstawowej. Jeśli BTC spadł o niecałe 30% (intraday, bo zamknięcie dnia wypadło znacznie wyżej) w stosunku do USD to USD nie mógł “prawie podwoić” swojej wartości w stosunku do BTC….

  25. MK

    @ekonom polityczny
    Ciezko powiedzieć o “zamknięciu dnia” bo giełdy są 24/7. Jak dla mnie szczyt byl powyzej 1240, dno ponizej 580.

    @astanczak
    Czy warto zaryzykować?
    Nigdy nie inwestuj więcej niż jesteś w stanie stracić. Ja kapital poczatkowy wycofalem (“tracac” ogromne potencjalne zyski), teraz to hobby.

    Co zrobisz, jak BT rozwinie się na tyle, że pojawią się masowo opcje, kontrakty terminowe i jakiś Soros uzna, że BT jest przewartościowany? Będziesz wierzył, że wynalazek okaże się odporniejszy niż funt i kilka walut azjatyckich w przeszłości?
    Nic. Będę obserwował i wpisywał co kilka tygodni komentarze u różnych blogerów, m.in. u Was. Bitcoina nie ma kto “bronić” więc jak się taki wyprzeda to sytuacja wróci do normy (tej normy zanim kupił).

    Co zrobisz, jeśli pojawi się plotka, że część dużych graczy tak lewaruje rynek, że BT jest skazany na zawał? Ciągle będzie to traktował, jako przyszłość światowego handlu czy uciekniesz, jak należy, kiedy spadki przekraczają punkt krytyczny?
    Nie traktuję tego jak przyszłość światowego handlu, tylko ciekawe narzędzie. Przeżyłem już kilka spadków o 50%, mogę przeżyć i spadek o 99%.

    Jak poradzisz sobie z pytaniem, że w momencie mocnej gry kapitału spekulacyjnego nie będzie banku centralnego, który zechce bronić twojego marzenia o walucie bez banku centralnego?
    Będę liczył na ludzką chciwość. Nikomu nie opłaca się spadek wartości bitcoina. No, może fanom LTC. Pump and dump w stylu GPW opłaci się może raz, może dwa. Wtedy więcej ludzi sprzeda na górce, kupi w dołku i kurs stanie się odporniejszy na manipulacje.

    Jak sądzisz, jak zachowałby się Bitcoin w momencie, kiedy okaże się, że upada sektor bankowy?
    Fani bitcoina zakrzykną “Hurra!”. A potem wszystko zależy od tego, czy będzie się dało wymienić bitcoin za złoto i z powrotem. Jeśli nie, system się pewnie zawali.

    Co zrobisz, jak okaże się, że Bitcoin jednak okaże się podatny fałszerstwom?
    Stracę całą moją “inwestycję”. Wszyscy będą chcieli sprzedać ale nikt nie będzie chciał kupić (nawet okazyjnie za 1% ceny). Mining przestanie się opłacać i po kilku tygodniach waluta ostatecznie padnie.

    BTW na bitcointalk jest wątek o pożyczeniu miliona dolarów i zainwestowaniu w BTC. Takie pomysły pojawiają się zwykle w szczycie bańki. Czekam aż kurs spadnie do 200$ i zacznie się spokojnie wspinać do przewidzianych przez lisa 20M$.

  26. fruit

    @GZalewski
    > Po czwarte – ja cały czas mam niepokój związany z „anonimowym” twórcą idei bitcoina.

    Otóż to. Też jestem zdania, że nie należy wykluczać scenariusza, w którym bitcoiny to po prostu genialny pomysł na wyciągnięcie nieprawdopodobnej kasy od nieprawdopodobnej ilości ludzi z nieprawdopodobnie szerokich kręgów i zakątków świata. A im bardziej się to to w międzyczasie przyjmie na świecie, tym większy przekręt. Wałek na miarę XXI wieku 🙂

    Komedia to by była, gdyby bitcoiny zostały wymyślone jako wałek, a faktycznie przyjęły by się jako środek płatniczy.

    Tak czy owak jesteśmy świadkami ciekawych wydarzeń. Może i warto kupić sobie tego symbolicznego 0.00000001 BTC, aby móc wnukom opowiadać, jak to też się brało udział w tym szaleństwie 😉

  27. lis

    ciekawe info z parlamentu szwajcarskiego:
    http://www.coindesk.com/swiss-lawmakers-bitcoin-foreign-currency/

  28. lis

    text Przemysława Gerschmanna, analityka Deutsche Bank:
    http://appfunds.blogspot.com/2013/12/bitcoin-inwestycja-w-przyszosc.html?m=1

  29. pit65

    W miarę przystępny sposób /jak dotychczas najprzystępniejsza jaka czytałem/ opisana technologia coby nie budzic demonów niewiedzy 🙂

    dug.net.pl/tekst/260 opis_dzialania_obecnej_wersji_protokolu_sieci_bitcoin_/

  30. pit65

    Poprawka linku

    http://dug.net.pl/tekst/260/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *