Kupowanie bezużytecznych prognoz – alternatywne wyjaśnienia

Standardowa teoria ekonomiczna zakłada, że popyt na prognozy ekspertów rodzi się gdy ludzie nie są pewni charakteru procesu generującego dane oraz są przekonani, że przeszłe wyniki ekspertów umożliwiają wgląd w ich przyszłe wyniki.

Badania, które omówiłem w dwóch poprzednich tekstach sugerują jednak, że pierwszy z powyższych warunków nie musi być spełniony – uczestnicy badań byli gotowi płacić za prognozy rzutu monetą a więc procesu, o którym najprawdopodobniej wiedzieli, że jest całkowicie losowy.

O ile tylko 9% uczestników eksperymentów, które w Tajlandii i Singapurze przeprowadzili Powdthavee i Riyanto kupowało prognozy rzutu monetą po doświadczeniu jednej trafnej prognozy, to 43% robiło to po doświadczeniu serii czterech kolejnych trafnych prognoz. Badania Powdthavee i Riyanto sugerują więc, że bardzo niewiele potrzeba, że wystarczy bardzo krótko seria, by przekonać ludzi, że w poprawnym prognozowaniu losowych zdarzeń rolę mogą odgrywać umiejętności.

Można argumentować, że badacze sami wpłynęli na zachowanie uczestników eksperymentu umożliwiając im kupowanie prognoz rzutu monetą. Rozsądni uczestnicy badania mogli dojść do wniosku, że “coś jest na rzeczy” skoro badacze oferują im kupno prognoz: skoro proces jest losowy i uczciwy to w jakim celu oferuje się kupno prognoz? Po serii kilku trafnych prognoz tego typu wątpliwości mogły zdecydować o kupnie prognozy.

Jak wyjaśniają Powdthavee i Riyanto dokładnie takie same wątpliwości mogą mieć potencjalni klienci usług inwestycyjnych. Mogą się zastanawiać: jeśli nie można skutecznie prognozować rynku akcyjnego to dlaczego istnieje tylu komentatorów i analityków sprzedających tego typu usługi? Mogą mieć inne wątpliwości: jeśli zgodnie z teorią nie można regularnie wygrywać z rynkiem to dlaczego świetnie prosperują sektory, które de facto sprzedają umiejętności zarządzających w osiąganiu lepszych od rynkowych stóp zwrotu? W takiej sytuacji, seria trafnych prognoz analityka czy seria świetnych wyników inwestycyjnych funduszu będzie działać na inwestorów podobnie jak seria kilku trafnych prognoz rzutu monetą.

Naturalnie, nie można automatycznie przenieść omawianych wyników badań na rynek finansowy ponieważ w przeciwieństwie do rzutu monetą bardzo trudno jest ustalić w jakim stopniu umiejętności mogą odgrywać rolę w prognozowaniu rynku finansowego i generowaniu wyników inwestycyjnych. Moim zdaniem, ta niepewność co do roli umiejętności na rynku finansowym wzmacnia jednak wpływ nawet krótkiej serii sukcesów na przekonanie ludzi, że mają do czynienia z passą wynikającą z umiejętności, z gorącą ręką. Jeśli potencjalni klienci nie mają mocnego założenia, że proces jest losowy a umiejętności nie mają znaczenia, to seria sukcesów lub porażek łatwiej przekona ich, że mają do czynienia z wynikami generowanymi przez umiejętności.

Klasycznym przykładem wykorzystywania tego zjawiska w sektorze finansowym są intensywne kampanie marketingowe funduszy inwestycyjnych po kilku okresach (na przykład miesiący, kwartale, roku) wyższych od rynkowych stóp zwrotu.

Nie chcę przez to powiedzieć, że w sektorze finansowym nie ma wyników generowanych przez umiejętności. Uważam jednak, że uwypuklona w eksperymentach Powdthavee i Riyanto tendencja do szukania gorącej ręki może sprawić, że inwestorzy będą dostrzegać umiejętności także tam gdzie ich nie ma.

W tym miejscu warto sięgnąć po psychologiczną teorię sugerującą, że ludzie mają tendencję do nadaktywnego wykrywania wzorów i prawideł w zbiorach wydarzeń, także tych, które nie są ze sobą powiązane. Ludzie aktywnie szukają i entuzjastycznie korzystają z usług polegających na wyjaśnianiu trudnego do zrozumienia i prognozowania procesu. Wystarczy by byli przekonani, że ktoś może posiadać zdolność do zrozumienia i prognozowania procesu by byli zainteresowani oferowanymi przez niego usługami.

Tym bardziej, że można dostrzec inne zalety kupowania, nawet iluzorycznych, umiejętności ekspertów. Dla niektórych może być to sposób na delegowanie podejmowania decyzji. To sposób by nie ponosić intelektualnych i emocjonalnych kosztów podejmowania decyzji oraz emocjonalnych kosztów podjęcia błędnej decyzji.

Dla innych ludzi, kupowanie zdolności ekspertów może być sposobem na uniknięcie uczucia żalu, którego doświadczyliby gdyby okazało, że eksperci mieli rację i na przykład ich prognozy się sprawdziły.

Paradoksalnie, powierzenie podejmowania decyzji ekspertom może być sposobem na uzyskanie emocjonalnie cennego uczucia kontrolowania sytuacji. W takiej sytuacji oddanie podejmowania decyzji ekspertom jest przejawem kontroli nad zjawiskiem trudnym do zrozumienia i wytłumaczenia.

W każdym z tych przypadków, nawet krótka seria poprawnych prognoz czy zyskownych decyzji inwestycyjnych wzmacnia powody na rzecz płacenia za, często iluzoryczne, umiejętności ekspertów.

[Głosów:28    Średnia:4.6/5]

20 Komentarzy

  1. GZalewski

    Zacytuje jednego z bardziej znanych i cenionych u nas analityków z prywatnej rozmowy:
    “boje sie tego, ze mam ostatnio tak dobrą trafność, bo po każdej drobnej prognozie coraz więcej osób mi ufa. Więc jesli sie w koncu pomyle, to liczba tych których wladuje na mine, bedzie bardzo duża”

    1. trystero (Post autora)

      @ GZalewski

      Cenię sobie ludzi ze zdolnością do tego typu refleksji. To coś w rodzaju wewnętrznego kontrarianizmu, wewnętrznej antycykliczności.

  2. ekonom polityczny

    @ GZ

    Mogę strzelać, kto to powiedział? Wojciech Białek :-). Trafiłem ?

    To jeden z bardziej świadomych własnych ograniczeń analityków w Polsce…

  3. osoamoroso

    @ekonom polityczny

    “To jeden z bardziej świadomych własnych ograniczeń analityków w Polsce”

    Żartujesz, prawda? Niedawno przeczytałem jego “prognozę”, po czym wpadłem ze śmiechu pod stół. Fragment brzmiał tak: “Jeśli ktoś jest sceptyczny co do projekcji opartych na pojedynczej analogii historycznej, to mam coś opartego na 3 przypadkach z okresu minionych 80 lat”. I pomyśleć, że ktoś takie projekcje kupuje.

    @GZalewski

    Czy mógłbyś przytoczyć jakąś prognozę owego analityka? Mam niejasne przeczucie, że dobra trafność najczęściej bierze się z takiego sformułowania prognozy, aby sprawdziła się cokolwiek by się nie działo.

  4. Wojtek S.

    Sprytny ekspert może używać różnych tricków, żeby trochę podpicować swoje prognozy. Może np. podawać kilka wariantów rozwoju sytuacji, wtrącać niezobowiązujące “niewykluczone”, “może”, “możliwe”, częstować czytelnika oczywistościami (“sytuacja globalna”) i powszechnymi przekonaniami, wskazywać że rynek znajduje się w “ważnym miejscu” i zalecać w związku z tym “czujność”, przywoływać udane prognozy z przeszłości, stosować tryb warunkowy (“jeśli”) i różne zastrzeżenia (“ale”, “z drugiej strony”) i nigdy, przenigdy nie rysować swojej prognozy na wykresie, bo czytelnik może go potem wyciągnąć i zarzucać pomyłkę.

  5. AlGebroid

    Czyli: jak prognozujesz, nie mów co dokładnie się stanie, gdybyś jednak powiedział co się stanie, to przynajmniej nie mów, kiedy…

  6. osoamoroso

    Ja bym nie stawiał zarzutu, że prognoza sformułowana jest w formie alternatywy. Chyba że mamy do czynienia z tautologią, bo jak stwierdził filozof: “Nie wiem np. nic o pogodzie, gdy wiem tylko, że pada lub nie pada”.

    W ogóle nie podejrzewam analityków o to, że celowo formułują swoje prognozy w sposób, który uniemożliwia ich późniejszą weryfikację. Problem, moim zdaniem, leży gdzie indziej. Analitycy medialni często używają pojęć nieostrych. O ile zgodzimy się wszyscy co do znaczenia terminu orzeł czy reszka, to problem może być z terminami używanymi w prognozach. Jeśli zatem analityk prognozuje korektę na listopad, to ja niewiele z tego rozumiem. Jak pisał wspomniany wyżej (wczesny) Wittgenstein: “Rozumieć zdanie, znaczy wiedzieć, co jest faktem, gdy jest prawdziwe”.

    Ciekawie o prognozowaniu w kontekście inwestowania mówił w jednym z wywiadów William Eckhardt. Nie mam pod ręką namiarów na ten wywiad, ale gdyby ktoś był zainteresowany, poszukam.

  7. darkh

    @osoamoroso
    “W ogóle nie podejrzewam analityków o to, że celowo formułują swoje prognozy w sposób, który uniemożliwia ich późniejszą weryfikację.”

    a ja podejrzewam cos dokladnie odwrotnego, prosze spojrzec czego mozna sie na SGH nauczyc..

    “Analizując wskaźniki w układzie dziennym istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia korekty spadkowej. Jednak z uwagi na fakt, że wielu inwestorów i analityków jej wyczekuje, możliwe, że wcale do niej nie dojdzie lub też będzie ona bardzo płytka, od 5 do 10 proc. spadku.”

  8. kuka

    Moje najświeższe przemyślenia pod wpływem kilku ostanich wpisów.
    Uważam, że można rozbierać włos na czworo i dokonywać intelektualnych analiz inwestowania, ale koniec końców oczywiście sukces nie opiera się na szczęściu tylko na umiejętnościach – wrodzonych umiejętnościach. Wg mnie najlepsi traderzy są po prostu odpowiednikiem kierowców F1 tej grze, a pozostali choćby stanęli na głowie nie mają szans.

  9. Kam

    Kiedyś długo zastanawiałem się nad tzw. analitykami rynku i moje wnioski są następujące: Głównym zadaniem analityka jest to, żeby sic! poprostu był i robił analizy, żeby to było publicznie udostępniane lub też dla klientów (tzw. inwestorzy indywidualni:D)Im bardziej wyrafinowany analityk stosujący inne metody niż reszta lub też co jest popularne bardziej kontrowersyjny tym staje sie bardziej medialny i ludzie słuchają. Generalnie chodzi o to, żeby napędzić tzw. freefloat i nic innego. Potem jeden z „inwestorów indywidualnych” rozmawia z drugim i chwali się jak to jego analityk robi takie prognozy, a drugiego inne gorsze itd. Nawet nie musze przytaczać zdania Warrena Buffeta o analitykach bo jest ono powszechnie znane. Gdy do gry wchodzi prawdziwy inwestor wówczas nawet nie patrzy na to co piszą Ci publiczni analitycy tylko tworzy zespół, który dla niego pracuje i żadne analizy jego konkretnego dealu nawet nie wypływają na światło dzienne. W zasadzie rola anlityka powinna zawężać się tylko i wyłącznie do analizy tego co jest i przedstawiania tego co się dzieje, czy wyjmowaniem danych , przerabianie i pokazywanie zarządowi. To co jest dawane do publicznej wiadomości ma tylko kusić i naprowadzać (w większości błędnie) freefloatowych graczy. Wiem o tym, że często gęsto analizy puszczane na zewnątrz są zgoła inne od tych dostarczanych dyrektorom i zarządowi. I nie podejmuje sie tutaj oceny co jest dobre, a co złe tylko myśle po prostu , że dobrze jest wiedzieć jaka jest rzeczywistość. Polecam lekturę Johna Perkinsa „Ekonomista od brudnej roboty” gdzie dokładnie jest ujęta istota „analiz”. Pozdrawiam

    1. astanczak

      Doceniamy nonszalancję, z jaką używa Pan zwrotu sic! Przed następnym upublicznieniem swoich długich myśli o analitykach zechce Pan poświęcić kilka sekund i doczytać, jak i kiedy używa się tego łacińskiego słowa.

      Równie “wyrafinowane” podejście ma Pan do pojęcia free float, które – skrótowo rzecz ujmując – w środowisku giełdowym tłumaczymy, jako procentowy udział akcji w wolnym obrocie w stosunku do liczby akcji wyemitowanych, więc nie można analizami napędzić tzw. freefloat (sic!).

      W kwestii Perkinsa polecam finałowe akapity z tej recenzji: http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/02/26/AR2006022601265.html

  10. Kam

    No to w sumie przyznam, że fajnie dyskutujemy. Ja przeczytałem książke, a Pan przeczytał recenzje, której auto chyba sam nie wierzy w to co pisze. I jeszcze ten całkowicie nietrafiony przykład z General Motors… Najpier czytamy całą książkę, a potem dyskutujemy.

  11. astanczak

    > Ja przeczytałem książke, a Pan przeczytał recenzje

    Nieprawda.

  12. osoamoroso

    @darkh

    Świetny przykład tautologii logicznej. Taka prognoza, jak to bywa z tautologiami, nie przedstawia żadnego faktu, ani nie mówi nam jak będzie. Ja jednak pozostaję optymistą. Od stwierdzenia faktu, że ktoś pisze bzdury daleka droga do wniosku, iż robi to w jakimś niecnym celu. Takie komentarze giełdowe, jak ten przytoczony przez Ciebie, sporo mówią nie tylko o autorze, ale równie dużo o jego odbiorcach. Zresztą problem jest dużo szerszy i nie dotyczy wyłącznie tematyki giełdowej. Wystarczy prześledzić komentarze i prognozy polityczne. Kiedyś w porannej audycji radiowej usłyszałem jak znana i ceniona komentatorka polityczna stwierdziła, że “nasze prognozy i tak się nigdy nie sprawdzają”. Wszyscy obecni w studio roześmiali się tak, jak gdyby to był dobry żart.

    Nieporozumieniem jest chyba nazywanie analitykami dostawców kontentu, który z analizą ma niewiele wspólnego. Deprecjonuje to analizy i prognozy, za którymi kryje się rzetelny warsztat.

  13. ZP

    Jeżeli analityk bawi się we wróżkę, traktuj go tak samo, jak wróżkę.

  14. Bart33z

    Witam, mam pytanie. Ostatnio lecą trochę w dół Fundusze Inwestycyjne MIŚ spółek. Co może być tego przyczyną i jak wygląda szansa na poprawę wyników ? Rozumiem, że spadki są związane z ogólnymi spadkami na giełdzie WIG40 ?

  15. copy

    BART
    Fundusze spadają bo mają to spadanie wpisane w mechanikę rynku – raz spadają, a raz rosną. Nikt nigdy nie odpowie ci na to pytanie. Inaczej – każdy odpowie po swojemu, ale dla ciebie to nie powinno mieć żadnego znaczenia, bo to twoje pieniądze i twoje decyzje. Jeśli nie wiesz, co robić, to wyjdź z rynku, znajdź system inwestycyjny i dopiero zacznij grę z rynkiem, a nie szukaj potwierdzenia u ludzi. Nikt nie wie, co będzie, a jeśli ktoś twierdzi, że wie, jest umysłowo chory – cierpi na syndrom Boga, i takich doradców unikaj.

  16. Bart33z

    copy
    Dziękuje za odpowiedź, po prostu myślałem, że można to jakoś lepiej przewidzieć i że dzieje się obecnie coś o czym nie mam pojęcia.

  17. copy

    BART
    Niczego nie można przewidzieć, można, co najwyżej, z pewnym prawdopodobieństwem określić ruch w jedną lub drugą stronę, ale dla ciebie to nie powinno mieć żadnego znaczenia. Ba każdy ruch może być dobry, czyli zyskowny – ja np. bardzo się cieszę, kiedy rynki lecą na łeb na szyję, bo lubię grać krótko. W twoim pytaniu wyczułem strach, bo zadałeś je już z pewną wiedzą a priori, z którą przyszedłeś i której potwierdzenia poszukujesz, a która zawiera się w początkowym twierdzeniu ” Rozumiem, że..”. Rozumieć, co się dzieje powinno oznacza też – wiedzieć, co należy robić. A jeśli się wie, to nie szuka się potwierdzenia swoich decyzji u przypadkowych osób, tylko w dotychczasowych swoich wynikach finansowych, dlatego podejrzewam, że nie masz systemu inwestycyjnego i tylko dlatego napisałem, żebyś wyszedł z rynku, bo jeśli się boisz i nie wiesz, co robić, to prawdopodobieństwo straty w takim stanie jest dużo większe, niż wygranej. Mówię to z własnego doświadczenia, a nie dlatego, że dokonałem jakichś przełomowych analiz i chcę się wymądrzać. A propos doświadczenia – jeśli chodzi o wiedzę na temat inwestowania w fundusze, polecam portal opiekuninwestora.pl

  18. Bart33z

    copy
    dzięki za rady, używam tego portalu w sensie opiekunainwestora.pl. Ale też szukam więcej informacji. I dzięki za konkretną odpowiedź. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *