Forex straceńców, część 11

Czy takie rozważanie i dyskutowanie o błędach i stratach ma sens?

 

Może być traumatyczne i zniechęcające, zgoda, ale z drugiej strony moje kontakty z inwestorami przyniosły nieoczekiwaną konstatację: wielu nie potrafiło zidentyfikować robionych błędów, albo wyciągało zgoła nieoczekiwane wnioski, potwierdzając tym samym “efekt wyniku” (outcome bias) wspomniany w poprzednim wpisie.

A najczęściej popełniany błąd, który mi wyznawano, albo inaczej – rozpoznawałem po opisie?

Otóż był on mieszaniną dwóch zasadniczych powodów decyzyjnych, które opisałem na wstępie cyklu. Polega mniej więcej na tym, że skuteczność przyjętej strategii opierała się tak naprawdę na poprawnej realizacji dość ogólnych założeń. Czyli przekonaniu: metoda była dobra, ale emocje i brak konsekwencji nie pozwoliły mi jej poprawnie zrealizować. Jednym słowem plan w zasadzie polegał na wytrzymaniu napięcia. Ale skończyło się jak w poetyckiej ocenie filmowego pana Siary: „cały misterny plan w …..”. Uczulam zawsze i niezmiennie, że aby coś zepsuć najpierw musi to istnieć, mieć solidne podstawy. A więc konsekwentnie: strategia i jej realizacja to dwie różne rzeczy, które da się oddzielić i wyraźnie zrecenzować oraz przepracować.

Celowo nie rozdrabniałem powodów strat na pojedyncze, drobne mikroprzyczyny. Są ich dziesiątki, ale wszystkie jak wspominałem podpadają pod jedną z dwóch kategorii decyzyjnych: zły plan oraz/lub zła realizacja i takiej ramy proponuję się trzymać we wszystkich ocenach skutków swoich działań, to znacznie usprawnia cały proces nauki (learning curve).

Nie rozpisywałem obu kategorii w drobniejszych szczegółach, ale nie znaczy to, że nie można im się przyjrzeć i zanalizować. Znalazłem kiedyś stronę, na której taki spis już istnieje, niestety w wersji angielskiej, nie będę jednak teraz tłumaczył, dodam jedynie kilka słów komentarza.

Całość dostępna pod tym oto linkiem

http://www.winnersedgetrading.com/97-top-forex-mistakes/

Łącznie aż 97 pozycji. Dopisałbym jeszcze kilkanaście, ale to w zasadzie bez znaczenia. Część z wymienionych tam niestety się powtarza.

Kilka z wymienionych tam błędów nie dotyczy procesu decyzyjnego lecz typowo technicznych braków. Nie wyobrażam sobie, że ktoś chciałby profesjonalnie zajmować się spekulacją walutami na platformie elektronicznej bez poznania podstawowych zasad jej działania, a które w spisie „grzechów” autor umieszcza pod dość oczywistymi hasłami typu: nieznajomość różnicy między ofertami kupna/sprzedaży (bid/ask), brak wiedzy o działaniu platformy, użycie niewłaściwego brokera (w sensie wiarygodności), niezrozumienie zasad depozytu czy brak odpowiedniego sprzętu i połączenia.

Do tego dochodzi kolekcja niedoskonałości włączonych tam nieco na wyrost. Jak pozycja 97 czyli „brak dobrej zabawy”, jako że trading nie może być w opinii autora spisu nudny. „Ubaw” jako jeden z celów nie jest dobrym wyznacznikiem skuteczności, wręcz przeciwnie – wykonywanie po raz tysięczny tej samej, zaplanowanej, czasem niemal mechanicznej czynności może skazywać na nudę, ale spekulacja to nie sztuka ekscytacji. Bardziej prawdopodobne odczucia, które w jakiś sposób mogą być destrukcyjne to brak pasji, serca, zaangażowania.

Znalazłem tam również ułomności nie do końca prawdziwe. Jak pozycja nr. 56 „wchodzenie na pozycje krótkie w dołkach i kupno górek” – kilkukrotnie pokazywałem na blogu, że tego rodzaju strategia kupna i sprzedaży ekstremów daje szanse na sukces, zresztą nawet akademia odkryła w takim działaniu niezwykle trwały i silny efekt momentum (impetu). Czy też punkt 52 „otwieranie różnych pozycji na tej samej walucie bazowej” (np. parach z dolarem). Korelacje są płynne, a do tego różna zmienność wszystkich par powodują w sumie, że w krótkich terminach (day trading czy skalping) taka dywersyfikacja może być efektywna (co wiem po własnych działaniach).

O ile ktoś wgryzie się w spis owych grzechów, potłumaczy, odniesie do swoich poczynań, zrobi rachunek sumienia, to zaproponuję wzięcie pod uwagę dwóch następujących wskazówek:

1/ Ile by nie wymienić owych błędów, jakkolwiek by je nie nazwać i wytłumaczyć, w finale i tak się okaże, że każdy podpada pod jedną z 2 kategorii, o których tyle piszę: niewłaściwa metoda oraz/lub jej realizacja.

2/ Błędy błędami, ale nie można zapominać, że nie tyle biczowanie się nimi jest ważne co znajdowanie dla nich pozytywnych rozwiązań, wyjść, sposobów radzenia sobie w przyszłości. Zrobienie takie optymalnej kontr listy rozwiązań wymagałoby sporej liczy wpisów, zostawiam to jednak na inną okazję, choć część podpowiedzi wielokrotnie padała w historii naszych blogów.

W przerwie podczas powstawania niniejszego wpisu znalazłem informację, że KNF wyprodukował aż 21 stron pisma z zaleceniami tego jak nadzorowani brokerzy powinni postępować wobec klientów w przypadku świadczenia swoich usług. Czyli wracamy do powodu i przyczyny powstania tego mini cyklu wpisów. Całość tutaj:

http://www.knf.gov.pl/Images/Standardy_postepowania_w_zakresie_rynku_Forex_tcm75-35160.pdf

Przeczytałem całość do poduszki i to z niekłamanym zadowoleniem. KNF zaleca wprowadzenie przez brokerów kilku istotnych z punktu widzenia indywidualnego inwestora poprawek w regulaminach, testach odpowiedniości, reklamach czy realizacji zleceń.  Szkoda, że dopiero po tylu latach, a grzechów pismo to wymienia całkiem sporo. Brokerzy jak się okazuje nie zawsze zgodnie z prawdą informują gdzie tak naprawdę kierowane są zlecenia, nie przejmują odpowiedzialności za wszystkie błędy, asymetrycznie bo na swoją korzyść traktują winę za nieprawidłowe w niektórych momentach działanie platform czy błędne kursy, by wymienić najistotniejsze.

Mam mocną nadzieję, że pozwoli to uporządkować rynek choć trzeba pamiętać, że sprawa dotyczy jedynie firm nadzorowanych przez KNF, czego przeciętny klient, bo do takiego odwołania tam znajdujemy, nie musi zrozumieć.

Przy okazji- KNF prosi o wzięcie udziału w corocznym badaniu profilu i preferencji przez SII, za co zresztą można zdobyć całkiem przyzwoite nagrody:

http://www.knf.gov.pl/aktualnosci/2013/badanie_obi.html

—kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. Piętaszek

    “Bardziej prawdopodobne odczucia, które w jakiś sposób mogą być destrukcyjne to brak pasji, serca, zaangażowania.”
    Gdyby te chłopy od kubków nie były takie sercem zaangażowane, to by tyle nie przegrywały. Pasja, serce i zaangażowanie świadczą o silnym nacechowaniu emocjonalnym, a to powoduje zwiększone ryzyko utraty kontroli nad zachowaniem. Bo każdy człowiek potrafi znieść określone natężenie emocji. W przypadku osób emocjonalnie niedojrzałych, pasja, serce i zaangażowanie to gotowy przepis na wywrotkę.

    Link do strony KNF nie działa.

  2. JL

    “Link do strony KNF nie działa.”
    Wystarczy dodac literke “f” na koncu URL.

  3. JL

    KNF zmienil adres na: http://www.knf.gov.pl/Images/stanowisko_Forex_tcm75-35192.pdf

  4. JO

    Bardzo ciekawy cykl wpisów. Mam jednak jedno, ale za to, jak mniemam, istotne zastrzeżenie. Przewija się w Twoich tekstach stałe i milczące założenie, że istnieje jakaś mityczna metoda (lub kilka takich metod)) , które gwarantują grającym stałą i systematyczną przewagę na rynku. Jedyny problem, to ją znaleźć i bezbłędnie stosować.

    Niestety nie ma na to żadnego dowodu, że taka metoda istnieje. Przykro mi, że być może burzy to miłą sercu wiarę w to, iż wraz z ilością przeczytanych książek i przejrzanych stron sieci oraz przetestowanych systemów transakcyjnych itp. rośnie szansa na sukces na rynku. Wręcz przeciwnie – nadmiar wiedzy może być balastem i dodatkową blokadą.
    Odwrotnie – całkowity brak wiedzy pewnie gwarantuje porażkę ale w drugą stronę to niestety tak prosto nie działa.
    Załóżmy, że te statystyki mówiące o tym, że wygrywa tylko ok. 10% grających, a 90% przegrywa, są prawdziwe. Odejmijmy od tych 10% tych wszystkich dziwaków , którzy naprawdę znają się na makroekonomii i potrafią wyciągać prawidłowe wnioski z procesów ekonomicznych dziejących się na świecie. Dalej odejmijmy od pozostałych tych , którzy mając bezpośrednie kontakty z pracownikami banków centralnych a nie mają zwyczaju grać w coś , w co przegrywają. Jeszcze tych, którzy mają przewagę technologiczną w dostępie do informacji.
    Pozostaje naprawdę garstka. Myślę , że są to ludzie mający po prostu nadzwyczajną intuicję i talent. Krótko mówiąc coś w rodzaju iskry bożej. Jako takie wymyka się to całkowicie spod racjonalnej analizy.
    Wiem, że to niepopularny pogląd na blogu poświęconym giełdzie i forexowi. Bo o czym tu wtedy dalej mówić ? Cóż – może jednak gonienie króliczka jest wartością samą w sobie ?

  5. lesserwisser

    @ JO

    Najwidoczniej kolego nie słyszałeś o tak zwanym edge-u.

    Bo jeden ma edzia a drugi ucho od śledzia! 🙂

  6. Jan24

    Biedny JO. Nikt mu nie napisze gdzie tego szukać.
    Ale tak to jest z wiarą. Jedni twierdzą, że nie ma żadnego dowodu na istnienie boga i po prostu nie wierzą. Inni wprost przeciwnie, tych dowodów każą szukać wszędzie, a najlepiej w sobie..

  7. JO

    @ Jan24. Nie mieszaj w to Boga. On ma ważniejsze sprawy niż Twoje spekulacje.

  8. Jan24

    @ JO
    …jest iskra, musi być ogień(sic!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *