Forex straceńców, część 2

Amerykańskie władze i nadzór giełdowy uregulowały ostatnimi laty brokerów detalicznych forex i wymogły na nich przedkładanie cyklicznych raportów, w których wykazuje się m.in. ilość zyskownych i stratnych rachunków tych klientów, którzy handlują na własny rachunek.

 

To nieco skonsolidowało branżę i wyrzuciło obszar działania części brokerów poza terytorium USA, ale przede wszystkim osiągnięto wyższą transparentność rynku i zwiększono dzięki temu świadomość klientów.

Serwis forexmagnates.com zbiera i publikuje co kwartał znane już dobrze na forach internetowych zestawienia zyskowności najprężniej działających brokerów. Ostatni z raportów jaki tam widnieje to ten za 3 kwartał 2012, który pozwoliłem sobie wypożyczyć dla celów poglądowych:

 

 źródło: forexmagnates.com

Kolumna druga od lewej ‘% Profit’ pokazuje jaka część rachunków, liczona w procentach, okazała się zyskowna w poprzednim okresie rozliczeniowych (za jeden kwartał), kolumna trzecia ‘% Loss’ wskazuje procent rachunków pod kreską.

Obie części z kwartału na kwartał wahają się o kilka procent, ale nie są to jakieś drastyczne zmiany co pokazuje 5 kolumna od lewej licząc.

Jak widać odsetek wygranych nie rozkłada się równomiernie, ale nawet w najgorszym wypadku, czyli 25%, teoretycznie przebija znacznie polską średnią, która oscyluje wg. słów przewodniczącego KNF wokół 10%. Czy to możliwe, że różnice są aż tak znaczne?

Być może. Trzeba jednak najpierw zwrócić uwagę, że wyliczenia “ich” i “nasze” nie mają wspólnego mianownika.

Jak się domyślam polskie “90% stratnych” oznacza te przypadki gdzie kapitał obecny jest niższy od początkowego, bez podziału na okresy obserwacji. Natomiast w przypadku zestawienia amerykańskiego zyskowność oblicza się tylko dla ostatnio ściśle oznaczonego okresu – jednego kwartału. Taka statystyka obrazuje więc tylko sezonowe tendencje a nie całość życia rachunków i dodatkowo powoduje dwojakiego rodzaju „perturbacje” zaciemniające obraz:

1/ Rachunki klientów mogą być zyskowne od początku działania, ale w ostatnim okresie obliczeniowym doznały obsunięcia więc wpadły do koszyka ‘stratne’

2/ Rachunki klientów mogą być stratne od początku działania, ale w ostatnim okresie doznały wzrostów i chwilowo zaliczają się do ‘zyskownych’.

Być może w dłuższym okresie to i tak się bilansuje, ale dochodzi jeszcze jeden, dużo ważniejszy czynnik, który fachowo nazywa się „survivorship bias” czyli ‘efekt przetrwania”, a którego w tym zestawieniu amerykańskim nie widać: rachunki, które zbankrutowały albo zostały zamknięte, bądź nie dokonano na nich ostatnio przynajmniej jednej transakcji, nie liczą się w ostatnim zestawieniu, a więc nie psują statystyki.

Prawdopodobnie gdyby liczyć profity dla wszystkich rachunków , w tym już zamkniętych, i za pełen okres ich życia, to średnia całkowita zyskowność będzie niższa niż w tabeli, choć nie wiem czy sięgnie 10%. Amerykanie po ostatnim kryzysie ograniczyli lewar, dopuszczając zaangażowanie na płynnych parach do maksymalne 50:1, co być może nieco zwolniło wielkość i szybkość strat, ale bez statystyk nie postawiłbym na to. Z drugiej jednak strony brak tam szerokiej dywersyfikacji (akcji, towarów czy indeksów), którą znajdziemy u europejskich brokerów forexowych, a która wg mojej wiedzy podnosi okres życia rachunku.

Rzućmy jednak okiem na inne zestawienie, robione cyklicznie przez firmę dość głęboko monitorującą rynek – AITE GROUP. W zeszłym roku pokazali poniższy diagram zyskowności, wyliczony na podstawie wywiadów z 644 inwestorami indywidualnymi w USA:

 

źródło: aitegroup.com

Na osi poziomej mamy procent rachunków, które w poszczególnych aktywach przyniosły inwestorom straty roczne wyższe niż 1%. Na osi pionowej procent rachunków, które zyskiwały powyżej 5% rocznie. Pozostałe, niewidoczne tutaj rachunki domyślnie mieszczą się w obszarze: zyski mniejsze niż 5%, ale strata nie większa niż 1%. Jak widać tam ok. 30% rachunków forexowych (FX) jest zyskowna powyżej 5% rocznie, a tylko jakieś 17% poniosło w zeszłym roku straty wyższe niż 1%.

Można powiedzieć, że grupa 644 osób nie jest reprezentatywna dla całości rynku, a wyniki wskazują, że mamy do czynienia z dość uzdolnionymi traderami. Chciałbym jednak zwrócić uwagę nie na samą zyskowność, ale relację forexu do innych aktywów na tym wykresie. Okazało się, że forex był rzadziej stratny od akcji!!! I to w roku hossy. A więc jednak można! Strach ma duże oczy tylko jeśli się je odpowiednio oprawi w szkła powiększające. Forex nie jest żadnym kosmicznym wyjątkiem in minus i nie ma podstaw by straszyć nim dzieci (w sensie początkujących). Jeśli rzeczywiście są to tendencje długookresowe to ostrzeżenia o zrozumieniu działania forexu, na które planuje uczulać brokerów nasz KNF, powinny dotyczyć raczej rynku akcji a nie walut. To nie instrument jest więc przyczyną wszelkiego zła, ale jak zwykle z tym bywa – jego użytkownik.

A może to po prostu Amerykanie są lepszymi i bardziej wyedukowanymi traderami? Być może, ale skoro oni to dlaczego by nie reszta świata…?

CDN

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

12 Komentarzy

  1. GZalewski

    Ja bym tylko chciał przypomnieć, ze te % w raporcie KNF to wygladaly nieco inaczej
    http://www.knf.gov.pl/Images/KNF_forex_18_04_2012_tcm75-30319.pdf

  2. lesserwisser

    “Kolumna druga od lewej ‘% Profit’ pokazuje jaka część rachunków, liczona w procentach, okazała się zyskowna w poprzednim okresie rozliczeniowych (za jeden kwartał), kolumna trzecia ‘% Loss’ wskazuje procent rachunków pod kreską.”
    ……
    Jak widać odsetek wygranych nie rozkłada się równomiernie, ale nawet w najgorszym wypadku, czyli 25%, teoretycznie przebija znacznie polską średnią, która oscyluje wg. słów przewodniczącego KNF wokół 10%. Czy to możliwe, że różnice są aż tak znaczne?”

    Możliwe, nie wchodząc w bias-y i inne argumentacyjne wygibasy (które też mogły odegrać jakąś rolę) to przyczyna może być całkiem prozaiczna.

    Nie jest bowiem do końca jasne czy chodzi o procent liczby rachunków czy też o procent zysków i strat liczony od wartości rachunków?

    Może być np. tak, że duże rachunki zarabiają a małe tracą!

    Przynajmniej ja się w tekście nie doszukałem wyjaśnienia tej wątpliwości.

  3. zorro

    oni by zyskiwali więcej gdyby grali formacjami swieczkowymi zalecanymi przez Pana Zalewskiego 🙂
    te polska publikację trzeba jak najszybciej przetłumaczyć na angielski..
    jhak najszybciej, tylu stracenców mozna by uratować!
    Panie Zalewski, Pan jako niekarany etyk na pewno poprze tą ideę 🙂

  4. Robert

    Samo to że tam jest kwartał-kwartał, a w Polsce rok do roku utrudnia porównywalność.

    A ile w Polsce jest rachunków Forex?

  5. kathay (Post autora)

    Małe wyjaśnienie:
    z tego co widziałem na forach te tabele z forexmagnates linkuje się bez żadnej refleksji. Domyślnie przyjmując, że tak wygląda rozkład życia całych rachunków a nie tylko wybranego okresu. Gdyby uwzględnić survivorship bias to mozliwe że zyskowność spadnie nawet ponizej 10%.

  6. pit65

    ZAstanawia różnica między najlepszym i najgorszym brokerem w procencie zyskowności .20% to IMO przepaść.
    W zasadzie jeżeli warunki są takie same to rozkład intuicyjnie powinien byc zbliżony.
    A może jednak zyskownośc zależy też znacząco od od drugiej strony transakcji na FX 🙂

  7. ikti

    Jest już raport z Q4 2012
    http://forexmagnates.com/q4-2012-forex-traders-profitability-report-us-forex-market-keeps-losing-brokers-and-accounts/

  8. pit65

    “Okazało się, że forex był rzadziej stratny od akcji!!! I to w roku hossy.”

    No i mozna zastosować dedukcję nawiązując do wykresu rozwiązując układ 2 równań z jedną niewiadomą jak ktoś jest podatny na reklamę FX “typu 100% miesięcznie”.
    Przyjmując reklame jako pewnik powinno sie tez przyjmować jako pewnik ,że z akcji też mamy 100% miesięcznie i to bez lewara 🙂 , a jakoś brak takich reklam.

    Wychodzi tez na jaw demonizowanie lewara jako czynnik sukcesu lub porażki.

    Prawda to czy fałsz

  9. Lucky

    A mnie zainteresowalo, ze opcje wypadly tak dobrze. Jakies wyjasnienie u zrodla?

  10. gzalewski

    “Wychodzi tez na jaw demonizowanie lewara jako czynnik sukcesu lub porażki”
    Nie tylko. Dochodzi również
    “inwestowanie w akcje to gra o sumie dodatniej”
    “jeśli nie sprzedasz, to straty nie masz”
    “w długim terminie akcje zawsze przynoszą zysk”

  11. pit65

    „inwestowanie w akcje to gra o sumie dodatniej”

    No to akurat jest prawdą tylko nie w kontekście powszechnego rozumienia, że zapewnia zawsze dodatni gain na koncie 🙂

    Podobnie z udostepnieniem na FX fraction 1:500 nie jest tożsame z potocznym przyrównywaniem tego do lewara.
    Oczywiście zastosowanie takiego fraction do wykreowania pieniądza x500 podobnie jak w klasycznej bankowości możliwe jest, ale by dało efekt przy podobnym ryzyku trzeba by było zmniejszyć zmienność instrumentu o tę samą wartość czyli zmienność/500 .
    W praktyce te dwie rzeczy na rynku są odwrotnie proporcjonalne do siebie.
    Im więcej pieniądza wykreowanego dzieki fraction w jednostce czasu tym większa zmienność i ryzyko wtopy.

    Gdzies widziałem ladne opracowanie nt. faktycznego lewara w sensie użytecznośći dla akcji.
    Krzywa użyteczności lewara miała swój kulminat przy wartości 2-3 by potem opadać wskazując ,że wiekszy lewar nie prowadzi do zwiększenia zysków w funkcji zmienności , a prawdopodobieństwo bankructwa rośnie w tempie ekspotencjonalnym przy liniowych przyrostach lewara.

  12. lesserwisser

    A ja już widziałem propozycję lewara na FXie 1:1000. To chyba rekord.

    Najwidoczniej ktoś ocipiał doszczętnie, że demonizuje tego lewara.

    Kto da więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *