Jeśli koniec dekady złota, to…

Rynek znów zakpił z przewidywaczy. Kryzys, końce świata, rozpad strefy euro, masowe upadki banków, deflacja, inflacja, wojna atomowa za rogiem i wszystko inne mówiło, iż złoto jest najlepszą inwestycją. Te wszystkie ratio do srebra, indeksów, inflacji kolejny raz okazały się tylko narzędziami zdatnymi do analiz historycznych i stanowiły małą wartość, jako narzędzie prognostyczne.

Tytułem wstępu podkreślę, iż niniejszym nie zamierzam ogłaszać końca hossy na rynku złota. Stali czytelnicy blogów bossy wiedzą, że do złota od zawsze zachowuję dystans. Genezą takiej postawy jest powszechne mniemanie ludzi, iż o rynku złota mają do powiedzenia więcej niż analitycy, którzy poświęcili lata na nauczenie się tego rynku. Dowodów w sieci powszechnej “znajomości” rynku złota można znaleźć na pęczki. W istocie w poniższej notce złoto interesuje mnie najmniej. Cenę wykorzystuję, jako wskaźnik, który – jak sądzę – w najbliższym czasie będzie przywoływany coraz częściej.

Niemniej postawię tezę, iż zawsze uważałem, że w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku i w pierwszej dekadzie XXI wieku mieliśmy do czynienia z bańkami spekulacyjnymi na rynku złota. Cena złota rosła – pisałem już o tym w 2009 roku, dodając ten wykres – głównie na fali radykalnego wzrostu popytu na nowe wehikuły inwestycyjne w postaci ETF i załamała się, gdy właśnie z ETF-ów uciekły pieniądze szukające tam zysku w trendzie wzrostowym. Ostatnie dane pokazują, iż popyt biżuteryjny nie spada a cena złota leci – za przeproszeniem – na pysk i jak ktoś grał na tym rynku zlewarowany, to pewnie ma za złe kilku naganiaczom, iż wcisnęli mu kit o wzrostach do nieba.

Zostawmy jednak złoto i rzućmy okiem na historię. Jeśli szanowni czytelnicy zechcą zgodzić się z moją tezą, iż w roku 1980 pęka bańka spekulacyjna na rynku złota, której fundamentem była tragiczna dla zachodniego świata dekada a ściślej mówiąc nieco więcej niż dekada, to czas zadać pytanie, co czeka nas w średnim terminie. Zanim jednak przejdziemy do analogii, której wszyscy zapewne już się domyślają, przypomnijmy smutne lata siedemdziesiąte, które rzuciły na kolana potęgę USA i Europy Zachodniej.

Przegrana wojna USA w Wietnamie, kryzys paliwowy, dekada terroru ze spektakularną akcją na Igrzyskach w Monachium, rewolucja w Iranie, wojny Izraela z sąsiadami i wreszcie spacer ZSRR w Afganistanie. Po drugiej stronie mamy radykalny kryzys wolności gospodarczej w Europie Zachodniej, wzrost popularności ruchów rewolucyjnych, lewackich i skrajny egoizm związków zawodowych, które w przypadku Wielkiej Brytanii – i nie tylko – właściwie zamroziły funkcjonowanie gospodarki i państwa. Dodam tylko, że dziś rolę Sowietów z progu lat osiemdziesiątych przejęli na siebie Chińczycy, którzy już za chwilę mieli zatopić świat swoją potęgą.

W takim kontekście płasko poruszające się rynki akcji i dynamiczny wzrost cen złota właściwie wyjaśniał się sam a oczywistość zwyżek, to jeden z elementów, który wydaje się koniecznością dla zaistnienia bańki spekulacyjnej. Przywoływałem już w przeszłości spektakularny przykład jednego z amerykańskich funduszy stanowych, który w 1980 roku kupił złoto na górce, by sprzedać je ze stratą w kilka miesięcy później. Myślę, że za chwilę historia powtórzy się kolejny raz i przez media przemknie fala nieco wstydliwych doniesień o analogicznych wydarzeniach i to niezależnie od tego, czy hossa na złocie jeszcze potrwa czy nie. Zwyczajnie konsensus o hossie bez końca został zerwany.

Dlatego nie bądźcie zaskoczeni, jeśli w bliskiej przyszłości zobaczycie analizy, które sięgną do roku 1980 i w finale bański spekulacyjnej na rynku złota będą szukały wskazówek, co do przyszłości rynków akcji. Powiedzmy szczerze, wykres taki, jak poniżej – który możecie oglądać dzięki serwisowi Stooq.pl – wręcz zachęca do postawienia tezy, iż koniec złotej dekady i strukturalnej bessy w świecie zachodnim był wezwaniem do radykalnego wzrostu cen innych aktywów z akcjami na czele. Nie wiem, czy ktoś będzie na tyle odważny, by po latach szukania analogi z tezą złoto „jest tanie” sięgnąć po odwrócone myślenie w stylu „złoto jest drogie”, ale osobiście nie będę zaskoczony, jeśli w prognozach pojawią się tezy o zbliżającej się dekadzie akcji, którą poprzedziła śmierć dekady złota.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 Komentarzy

  1. pit65

    @astanczak

    Tak sobie patrzę na załączony wykres i “teraz” jest łudząco podobne do roku 72-73.
    Takie mam dejavu 😉

    Tzn. IMO rok 1982 przed nami o ile analogia cykliczna jest poprawna 🙂

    Myśle ,że wiele nieporozumień ze złotem bierze się z kompletnego niezrozumienia że cykle na tym towarze /pieniądzu/ są o wiele dłuższe , aniżeli najszybszym z porównywalnym rynku.
    Nawet facet ze złotym krawatem z przedstawianego tutaj filmiku wpadł w pułapke szybkiego spekulacyjnego chcenia /graniczącego z perswazją zakup·ów/ choc przedstawiał sensowne powody historyczne. Problem w tym ,że nawet on może przeliczyć się o dziesięciolecia narażając na śmieszność. Cóż jego ryzyko.
    Jaką skalą obracasz przedstawiając argumenty taką skalą otrzymasz lub nie zapłatę 🙂
    Ludzie chcieliby przyspieszyć te rzeczy w dzisiejszym szybkim świecie także na rynkach , a w wypadku złota czasem wymaga to więcej niż pokolenia by powiedzieć sprawdzam.
    To tak jak z powodziedzeniem , że inwestując w winnicę inwestujesz dla wnuków 🙂
    Następna rzecz to traktowanie to tylko i wyłącznie w kategoriach towaru.
    A ostatnia Basel III wprowadza:
    1.zrównanie złota jako aktywa pod względem ryzyka z gotówką /Tier 1/ czyli już nie tylko towar stricte czym nigdy do końca nie był.
    2.Zalecenie powiększenie rezerw tego aktywa gotówkowego do 6% z obecnych 4.Oczywiście nie musi być to złoto, ale skoro weszło oficjalnie do Tier 1 to może być.

    Zauważmy ,że światli znawcy “przemysłowego wykorzystania” towaru
    jakoś o tym nie wspominają trąbiąc zawzięcie zasłyszaną mantrę ze swej przeszłości o przemysłowym wykorzystaniu które jest śladowe w końcu czasy złotych zębów skończyły sie wraz z chwilą gdy niejaki Adolf postanowił je odprzemysłowić w niecny sposób.

  2. pit65

    Ach i jeszcze słówko o Amber Gold w wersji Made in USA.

    Bundesbank chciał zobaczyc sobie swoje depozyty w Amber Fed … i został odesłany z kwitkiem 🙂

  3. astanczak (Post autora)

    Wszystkie tego typu porównania – jak je nazywam przez analogię – to czyste chciejstwo. Sam fakt, że sobie wrzucamy wykres z 30 lat i coś tam widzimy wywołuje śmieszność. W takim czasie potrafi upaść tysiącletnia Rzesza, Sputnik zmienić się w wahadłowiec a PC 8088 w iPhona. Ktoś prognozujący na trzydzieści lat do przodu musi być bardzo odważny. Z tą prostą analogią jest jeszcze jeden problem, znacznie poważniejszy – co właściwie miałoby być rewolucją technologiczną, która ufundowała lata 1985-2000 w światowej gospodarce?

  4. _dorota

    Grafen.

  5. astanczak (Post autora)

    @ _dorota

    Jeden z tropów, ale chyba szukałbym raczej w czymś, co obniży koszty energii.

  6. pit65

    Ja jednak bardziej pod znaczeniem słowa analogia rozumiem bardziej adekwatny termin cykliczność i już nie jest to czyste chciejstwo lecz dość dobrze opisany teoretycznie ekonomiczne zjawisko tylko trudność zaplanowania sobie przyszłości polega na zupełnej ignorancji większości ludzi tzw. długiego końca stąd też takie zjawiska jak brak samodzielności w oszczędzaniu na emeryturę czy innych rzeczy “bo samo sie ułoży” lub biorąc kredyt dziś ktoś /nie ja/ za to zapłaci.
    Wtedy tez przypominamy sobie o długim końcu i jawi nam się jako taka czarna dziura która pochłonie nasze nie do końca racjonalne zachowanie tu i teraz.
    Jest to jedynie jeszcze jedna forma ucieczki w przyszłość, która w końcu Ci dopadnie, o ile nie będziesz miał tego szczęścia wcześniejszego zejścia z tego padołu.

    “co właściwie miałoby być rewolucją technologiczną, która ufundowała lata 1985-2000 w światowej gospodarce?”

    Internet myślę.
    Ponieważ nowe lądy zostały już odkryte, kosmos zbyt odległy jeszcze więc ludzie zapobiegając niejako dekadencji powołali sobie do życia nowy nieodkryty dziki i wolny virtualny świat i teraz obserwujemy jego kolonizację jak przed wiekami Amerykę.
    Nowy nieskażony jeszcze KAinem Dziki Zachód /aka Eden/ by uciec przez zawsze dopadającą ich przeszłością w której się dusimy nie tylko ekonomicznie.
    Ucieczka przed prawidłowym osądem siebie samego w kontekście historii swych poczynań to rzecz z gruntu ludzka i tzw postęp zawiera w sobie ten pierwiastek, ale pozostanie tylko ucieczką.
    Zmora przeszłości zawsze nas dopada i wtedy potrzebny nam jak katharsis nowy nieznany ląd by odnaleźć w sobie trochę szacunku do własnego siebie….

  7. pit65

    PS.
    Dlatego też podaba mi się rynek.
    Jak założę pozycję nie mam już gdzie uciec , jak uciekne przeszłość dopadnie mnie z 90% DD lub w przypadku lewara bankructwo 🙂
    Trza przyjąć wyrok za każdym razem z pokora.
    To stawia mnie w bardziej prawdziwym świetle niż własne przekonanie o sobie samym.Jest lepsze od terapii Tharpa IMO 😉

  8. _dorota

    “Internet myślę.”
    Eeeee… Do życia potrzebujemy jedzenia, domu, energii etc. Sam przepływ informacji nie generuje niczego materialnego. Co nam z szybszego mieszania łyżką w szklance?

    Rewolucja przyjdzie w nowych materiałach.
    Poza tym – internet osiągnął kres możliwości. Sieć jest zapchana bu…item; informacja coraz trudniej wydobywalna spod szumu.

  9. GZalewski

    http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Saffo
    http://saffo.com/wp-content/uploads/2012/01/Pauldesignworld1992.pdf

  10. _dorota

    Ten punkt widzenia to takie “skrzywienie” wydawcy, sorry 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *