Matrix według Van Tharpa, część 5

Według Tharpa trading to psychologia w 100%. Pomimo tego, że się z tym stanowiskiem niezupełnie zgadzam, nie będę tym razem zamęczał Czytelników dokładnym liczeniem i przyporządkowywaniem każdego z tych procentów.

 

Ale pozostaniemy przez chwilę w okolicach składowych optymalnie efektywnego tradingu zanim zajmę się wspominanym już wcześniej zestawem 40 gotowych przekonań Tharpa, stanowiących wg niego fundament giełdowego sukcesu, opracowanych w oparciu o jego własne doświadczenia i terapie z setkami traderów, w tym instytucjonalnych (akurat fragmenty książki poświęcone jego szkoleniom w funduszach budzą lekkie zdziwienie co do kompetencji szkolonych).

Przekonania, którym poświęciłem poprzednie 2 wpisy, niespecjalnie nadają się do obiektywnego klasyfikowania na te prawdziwe i fałszywe. Stanowią one bowiem w większości przypadków interpretację faktów, a nie fakty same w sobie. Z punktu widzenia każdego z nas wszystkie nasze przekonania są zawsze prawdziwe, a oponentów fałszywe. Jak więc ocenić z tej perspektywy ową czterdziestkę optymalnych przekonań, którą proponuje Tharp i jak ją ewentualnie przyswoić do własnego systemu zasad i wartości?

Nie wyłączając oczywiście mechanizmów krytycznych, z uprzedzeniem zaproponuję spojrzenie na nie z uwzględnieniem 3 kryteriów:

1. Na ich powstanie i szlif ostateczny złożyły się praktyczne doświadczenia nie tylko samego Tharpa, ale i jego klientów, uczniów, doradców. Część jego terapii i wykładów kończy się, co ważne i wyjątkowo edukacyjne, realnym tradingiem w wykonaniu uczestników w czasie rzeczywistym, gdzie nabyta wiedza ma szansę być w najbardziej pragmatyczny sposób wypróbowana i ewentualnie skorygowana. Sam Tharp twierdzi, że od 20 lat regularnie pokonuje rynek na swoich rachunku, nie doświadczając żadnego stratnego roku. Znakomitym do tej praktycznej wiedzy uzupełnieniem jest, w kwestii znaczenia prawdopodobieństw, rozkładów zysków/strat i wielkości pozycji, wprowadzona przez niego gra, tzw „Marble game”, dostępna na stronie http://www.vantharp.com/ za darmo.

2. Lista i opis tych 40 zasad nie ogranicza się do zastosowania jedynie wobec technicznych metod analizy rynku. Pomimo używania przez niego słowa „system” w żadnym razie nie dotyczy to systemów transakcyjnych. Pod słowem „system” rozumie on uprzednio przygotowany zestaw wszystkich procedur podejmowania decyzji i zawierania transakcji, bez wskazywania czy decyzje te mają być generowane w oparciu o AT, AF czy jeszcze coś innego. Owe 40 zasad to logiczna i psychologiczna podbudowa kompleksowego działania, kompletny zestaw elementów, których ubranie w konkrety i połączenie w całość stanowi zamknięty, minimalny program, z którym dopiero można wyruszyć na podbój rynku. Jednocześnie zaproszenie do przestudiowania, przemyślenia, udoskonalania.

3. Zamiast na ocenie prawdziwości czy fałszywości tych przekonań należy skupić się raczej na ich użyteczności czyli po prostu na ich realnej „dokumentacji” praktycznej. O ile moim zdaniem Tharp wyrugował tam dość skutecznie inwestycyjne stereotypy, schematy myślowe oraz mity to brakuje w książce jeszcze jednego rozdziału, albo osobnej książki, która oparłaby każdą z 40 zasad na dowodach, badaniach, statystykach.

Aby ułatwić ocenę i zrozumienie zaproponowanych przez Tharpa zasad, na swój użytek podzieliłem przekonania na 3 grupy (dotyczy to nie tylko przekonań z tej książki), których kryterium podziału może być właśnie „dokumentacja”:

Pierwsza to przekonania tzw. bezwarunkowe. Nie ma w nich właściwie miejsca na interpretacje i dwuznaczności.

Np.:

Zyskowność w inwestowania/tradingu to suma wypracowanej przewagi (pozytywnej wartości oczekiwanej) oraz zarządzania wielkością pozycji.

Brak przewagi praktycznie przekreśla możliwość pokonania rynku (pisałem szerzej kiedyś tutaj), natomiast dobór wielkości pozycji może albo przewagę pogrzebać albo ją wzmocnić.

Druga grupa: warunkowe.

Zostawiają dużo miejsca na interpretacje, ale spełnienie niektórych warunków daje szansę na potwierdzenie użyteczności.

Przykład:

Analiza Techniczna działa.

Spoglądając na swoje wyniki nie muszę się zastanawiać nad prawdziwością owego przekonania choć jednocześnie wiem jak jego kontrowersyjność wypływa zawsze kiedy tylko wywołuję ten temat.

Akademia od lat stara się weryfikować ów pogląd, od czasu do czasu wrzucam na blogi ciekawsze studia w tym zakresie. Niestety nie ma tu zgody wśród naukowców. Z pewnością mógłbym tutaj zaprezentować zarówno sporą listę tych prac, które co do skuteczności niektórych narzędzi nie mają zastrzeżeń i drugą – podważającą inne.

Można by również sięgnąć do praktyków. Spora część profesjonalnych zrządzających rachunkami na zlecenie w USA (czyli CTA) korzysta wyłącznie z analizy cen oraz ich pochodnych (wskaźników) i mam tu na myśli głównie tzw. „trend followers” czyli grających na mechanicznym podążaniu za trendami cenowymi. Znaczącym przyczynkiem ich działania był eksperyment znany jako „Żółwie” (The Turtles), z którego wywodzi się do dziś czynnie zarządzający z sukcesem jeden z ich „ojców” William Eckhardt (wyniki tutaj) czy kolejne pokolenie jak Jerry Parker (wyniki tutaj).

Gdyby jednak o zyskowności AT sądzić tylko na podstawie samych książek albo w oparciu o wyniki dużej części indywidualnych inwestorów stosujących AT to wątpliwości rodzą się same. W mojej opinii jednak w tym drugim wypadku trzeba mówić raczej o sumie błędów niepoprawnego użycia AT a nie jej efektywności. W kwestii książek natomiast dysponujemy komputerami i specjalnymi programami, które w ocenie działania AT są najprostszą i skuteczną pomocą. Na tym blogu korzystam z niej z niekłamaną przyjemnością.

Trzecia grupa: wątpliwe

W zasadzie w jej obrębie mieszczą się właśnie mity i stereotypy.

Np. :

Zyskowność osiąga się jak najlepszym przewidywaniem przyszłości.

Przy okazji:

Po co w zasadzie tyle czasu poświęcam na przekonania – ktoś zapytał mnie na boku. Odpowiedź już padła wcześniej. Skoro, idąc za Tharpem, inwestujemy w nasze przekonania o rynku a nie w sam rynek, to właśnie ów przedmiot inwestycji jak i sam mechanizm wart jest superdokładnego poznania. Tym bardziej, że po tych kilku lekturach sam zauważam, jak wielu inwestorów z którymi korespondowałem czy rozmawiałem posługuje się niepełnym lub niespójnym zestawem przekonań. Dodam, że nie chodzi o przekonania jedynie na temat samego rynku, ale również takie o samej naturze i metodologii inwestowania/spekulacji i może przede wszystkim o sobie samym i własnych możliwościach.

A poza tym sama akademia zaczęła zauważać problem, o czym pisałem przed rokiem:

https://blogi.bossa.pl/2012/09/18/wylom-w-inwestycyjnych-teoriach/

CDN

—kat—-

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. berzerk

    czyli cały cykl można zamknąć w zdaniu “zdaj sobie sprawę, że trajdujesz Twoje przekonania o rynku, jeśli zarabiasz, graj dalej, jeśli tracisz, zweryfikuj swoje przekonania”?

  2. lesserwisser

    “Pierwsza to przekonania tzw. bezwarunkowe. Nie ma w nich właściwie miejsca na interpretacje i dwuznaczności. Np.: Zyskowność w inwestowania/tradingu to suma wypracowanej przewagi (pozytywnej wartości oczekiwanej) oraz zarządzania wielkością pozycji.”

    Czytam powyższe i w pierwszym odruchu bezwarunkowym pozwalam sobie spytać o jaką przewagę tu chodzi i co w ogóle rozumie się tu przez przewagę.

    Cykl matrixowy poświęcony jest aspektom psychologicznym w inwestowaniu i tradingu, więc w pierwszym odruchy wydawać by się mogło, że idzie o tzw “mental edge” (vide choćby – The Mental Edge in Trading : Adapt Your Personality Traits and Control Your Emotions to Make Smarter Investments – autor Jason Williams).

    Ale analiza całości, a szczególnie użycie sformułowania “wypracowanej przewagi” sugeruje że może tu chodzić o wypracowany czyli zrealizowany zysk.

    Jednakże użycie słów “pozytywnej wartości oczekiwanej” rodzi istotne wątpliwości bo, jak sama nazwa wskazuje, wartość oczekiwana jest ex ante (czyli niezrealizowana jeszcze) a nie ex post factum.

    Wprawdzie brzmi fachowo ale nie wiem o co tu autorowi tak naprawdę chodzi.

    Aha, i jeszcze jedno.

    “Brak przewagi praktycznie przekreśla możliwość pokonania rynku (pisałem szerzej kiedyś tutaj), natomiast dobór wielkości pozycji może albo przewagę pogrzebać albo ją wzmocnić.”

    Czyżby? A jak ktoś ma fart, choć nie ma przewagi wypracowanej ( nad kim lub nad czym ? – oto jest pytanie) i zrobi kasę, bo u niego luck factor jest większy niż f..k factor, to co?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *