Wall Street na historycznych maksimach. Dolar po 100 jenów. Polskie obligacje z rekordowo niską rentownością. Euro nie boi się recesyjnych danych. Akcje na GPW drożeją. A wszystko to w oparach spekulacji o końcu trzeciej rundy luzowania ilościowego w USA i obaw przed likwidacją OFE w Polsce. Zaskoczeni?

Nie będzie przesadą, jeśli zacznę blogonotkę od tezy, iż w ostatnim czasie rynek zaskakiwał wielu graczy. Na GPW zaskoczył mocną końcówką roku i słabym pierwszym kwartałem a później odbiciem z początku kwietnia. W USA rekordami w trendach zdobytymi, jakby od niechcenia, w aurze wątpliwości, co do genezy zwyżki. Ostatnie sesje pokazują, iż główni podejrzani – niepewny los OFE w Warszawie i koniec QE3 w USA – zdają się być jednak ignorowani. W istocie bieżący tydzień na rynkach przyniósł wiele zwyżek, dla których coraz trudniej znaleźć racjonalne wyjaśnienia poza tezami, iż brak spadków po złych informacjach jest oznaką siły.

Może zatem warto rozważyć tezę, która mówi, iż obietnica masowego powiększenia bazy monetarnej przez Bank of Japan jest dla rynków de facto nową odsłoną luzowania ilościowego przez Fed. Przez miesiące żyliśmy w świecie, w którym hossę na rynkach akcji tłumaczono „drukowaniem dolarów” przez Rezerwę Federalną a nie kondycją spółek lub gospodarek. Masa pieniądza, jaką obiecał Bank Japonii wydaje się imponująca z tą różnicą, iż dziś obietnica obejmuje skrajnie egzotyczne zakupy, czego efekty widzimy również po polskim długu, ponoć rozrywanym przez inwestorów azjatyckich.

Może zatem, jak przy trzech rundach luzowania ilościowego ze strony Fed, rynki znalazły sobie kolejny silnik, który poniesienie wszystko – już niesie – na północ i pozwoli znów ignorować zarówno raporty spółek, jak i słabe dane makro? W istocie, kiedy na świecie rośnie właściwie wszystko, co jest utożsamiane z ryzykiem, trzeba szukać jakiegoś wspólnego mianownika, bo nie da się wyjaśnić wszystkiego korelacją. Dziś z mianownika powoli wypada amerykańskie QE3 a pojawia się tam coś, co reżyserują japońscy spece od bazy monetarnej i zrzucania pieniądza z helikoptera. Witajcie w świecie QE4. Tym razem Made in Japan.  

Itadakimasu!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. Deo Gratias

    Czyżby specom od bazy monetarnej udało się po raz kolejny stworzyć drzewo rosnące do nieba? Niczym spółki internetowe, Apple po 1600 USD, czy Próchnik 1994 po 140 PLN? Pożyjemy, zobaczymy.

    Na każdym dołku L, obowiązkowy krótki SL i na każdym szczycie S po potwierdzonej zmianie trendu na spadkowy. Dzięki wzrostom do nieba będzie dużo kasy na szorty. Kocham hossę z d…y

  2. Tank

    @deo
    A co to jest szczyt po potwierdzonej zmianie trendu? Masz jakiś przepis na prawa stronę wykresu? 😉

  3. mzpriv

    nie, ja bym raczej powiedział, że to Audi TT Bimoto świata finansów o mocy 2x80mld$/mc bijace rekord drukowania 🙂

    http://www.auto-swiat.pl/tuning/mtm-tt-bimoto-%E2%80%93-dwusilnikowe-audi-tt-pokonalo-rekord-wideo

    bo gadanie w FOMC o zakończeniu lub ograniczeniu QE3 to raczej zwykły bełkot jego członków, aby postraszyć spekulantów z rynków towarowych żeby nie próbowali bezkarnie podnieść cen towarów (ropa, metale czy zboża), co dałoby pewnie pośrednio spory efekt inflacyjny i rzeczywiscie przymusiło FED do ograniczenia się. gdyby tego gadania nie było, a tylko była obietnica ciągłego “drukowania”, spekulacja byłaby łatwiejsza. a tak: gdy są słabe dane z USA np. złe NFP – towarowa hossa (zwłaszcza dobrze to widać na złocie i srebrze), innym razem dane mówią, że rynek pracy się odbudowuje – w minutę mamy pogrom na kruszczcach. I przecież całe to gadanie o spowolnieniu QE pojawiło się już chyba miesiąc po FOMC, na którym zdecydowano o zwiekszeniu skali zakupów. Raczej dziwna to niekonsekwencja – aż tacy niepoważni, to oni chyba nie są. Poza tym rezygnacja przez FED z zakupów obligacji obecnie, prawdopodobnie spowodowałaby powrót ich rentowności do poziomów widzianych wcześniej przez wiele lat, czyli przynajmniej 4-5%, co z marszu rozwaliłoby budżet USA, ze względu na rosnące koszta odsetkowe nowych emisji i spustoszyło bilanse wielu banków i funduszy inwestujących w obligacje

    raczej będziemy więc mieli QE3 + QE4 o mocy 160 mld$/mc 🙂 ciekawe tylko, gdzie ta ostra jazda nas zaprowadzi?

  4. CHF Watch

    Wielu czeka na zamiane tzw.hossy plynnosciowej w fundamentalna. A co powiecie o ostatnim wykresie z tego posta?

    http://pragcap.com/chart-of-the-day-corporate-profits-vs-the-sp-500

  5. berzerk

    Odkąd pamiętam, brak powodu dla którego kurs idzie w górę oznacza, że ruch potrwa jeszcze długo.
    W momencie kiedy pojawi się powód, skończy się ruch w górę

    Póki co wszyscy szukają powodów, a Dow dawno minął all time high.

  6. Ekonom polityczny

    Nim zacznie się zbiorowe popadanie w euforię i wiara w siłę QE4, na fali którego będą wzrosty do nieba, proponuję uważniej przyjrzeć się zachowaniu “długich” obligacji USA (10YTNotes, Tbonds), które dynamicznie rosną.
    Zamknęły już lukę “fiscal cliff’u” z początku roku i wyraźnie szykują się do testu swych szczytów z zeszłego roku.
    A odwrotna korelacja między akcjami i obligacjami USA ma się nadal nieźle – wystarczy spojrzeć zachowanie SPX i TY fut albo US fut by to potwierdzić.
    Więc jeśli obligacje rządu USA szykują się do testu swych szczytów to akcje szykują się do…….? Tu proszę sobie wpisać w kropeczki to, co kto uważa.

  7. astanczak (Post autora)

    Myślę, że nikt nie popada w euforię – raczej zadajemy pytanie “skąd ta euforia?”.

  8. Piechur

    When asked whether the market was going up or down, the late J. P. Morgan replied:
    “Young man, I think the market is going to fluctuate.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *