„Wiem, że nic nie wiem” stwierdził ponoć Sokrates, jak zanotował w swoich pismach jego uczeń Platon.

„Jeśli przyznasz, że czegoś nie wiesz, ludzie zaczną myśleć, że coś wiesz” nawiązał do Sokratesa jeden z „Wizardów” Ed Seykota wieki później w kontekście inwestowania.

Najważniejszym z punktu widzenia obecnego wpisu bon motem w temacie wiedzy popisał się Donald Rumsfeld na konferencji prasowej w 2002 r.:

“There are known knowns; there are things we know that we know. There are known unknowns; that is to say there are things that, we now know we don’t know. But there are also unknown unknowns – there are things we do not know we don’t know.”

Gdybym spróbował przetłumaczyć to na polski wyszłoby mniej więcej tak:

„Istnieją znane wiadome; istnieją rzeczy, które wiemy, że je wiemy. Istnieją znane niewiadome; powiedzmy, że są rzeczy, o których teraz wiemy, ale ich nie znamy. Ale istnieją również nieznane niewiadome – istnieją rzeczy, o których nie wiemy, że ich nie znamy.”

Był to komentarz w odpowiedzi na brak dowodów odnośnie finansowania przez Irak broni dla terrorystów.

Satyajit Das oparł na tych właśnie słowach całą książkę „Traders, guns and money”, ukazując derywaty jako broń masowej destrukcji, o której wiedzę wielu inwestorów w nie zaangażowanych pozornie posiada lecz nie zawsze potrafi przewidzieć skutki swoich działań.

O tym jak bardzo znane miesza się z nieznanym można snuć fascynujące wywody również w klasycznym inwestowaniu czy tradingu. Wszystko co w tym biznesie robimy składa się z wielu znanych i jedynie pozornych wiadomych, a także niewiadomych, o których nic nie wiemy.

Wspomnijmy więc w tym miejscu jeszcze jeden autorytet w kilku dziedzinach jednocześnie – Nicolasa Taleba. Jego przekaz „We don’t know what we don’t know” (Nie wiemy czego nie wiemy) stanowi ostrzeżenie przed tym, że najgorsze co powinno nas trapić, motywować i utrzymywać w czujności jest to czego jeszcze nie wiemy i nawet się nie spodziewamy. Unknown unknown w jego wydaniu nazywa się dużo bardziej poetycko – czarny łabędź. Czyli przyszłe zdarzenia, okoliczności czy wynik jakichś działań, które są niemożliwe do zaplanowania, przewidzenia czy nawet określenia czasu, skali lub miejsca, gdzie mogą się wydarzyć. Na giełdzie może oznaczać to ruinę. Takim zdarzeniem były choćby spadki będące konsekwencją ataków na WTC 11 września w USA. Z drugiej strony takie czarne łabędzie są krokami milowymi w rozwoju cywilizacji bowiem sporo wynalazków powstało w sposób nieprzewidywalny.

Nieznane niewiadome (unknown unknowns) nie generują w nas strachu podczas inwestowania i tradingu ponieważ o nich po prostu nie wiemy. Tym czego się boimy i co nas często paraliżuje to znane niewiadome (known unknowns) czyli coś o czym wiemy, że istnieje czy nastąpi, ale nie znamy jeszcze skali i kierunku. Po części straszą nas również nieznane wiadome (unknown knowns), które są po prostu luką w naszej wiedzy – nie wiemy, że posiadamy już jakąś wiedzę i w związku z tym nie wiemy jak jej użyć.

Do której z kategorii należy ryzyko ???

To zależy w jaki sposób je traktujemy.

Generalnie dla wielu profesjonalistów jest to known known czyli znana wiadoma. Wiemy bowiem, że pojawia się w każdej transakcji (poza arbitrażem) i możemy je modelować, to znaczy określić jego rozkłady i świadomie nim zarządzać. Na przykład dwa procent ekspozycji na potencjalne straty w każdym wejściu na rynek ogranicza wielkość naszego ryzyka i z góry jest wartością znaną. Ryzyko nie jest natomiast tożsame z „niepewnością” czyli angielskim ‘uncertainity’, to bowiem nieznana niewiadoma, której rozkładu nie potrafimy określić i nie wiemy czego się spodziewać.

Dla części traderów ryzyko to jednak znana niewiadoma. Wiedzą o nim lecz pozostawiają samemu sobie, strata potencjalna znana jest dopiero po zamknięciu pozycji i z góry nie określona jak wyżej. Jak np. gra na lewarze dużymi stawkami i bez stopów, która może skończyć się jak wiemy bankructwem w jednej tylko transakcji.

Oczywiście są również tacy, dla których ryzyko to czarny łabędź, jak wtedy gdy wchodzą na rynek hossy, która w ich mniemaniu nigdy się już nie skończy.

A sam trading? To znana niewiadoma (known unknown). Wynik końcowy każdej pojedynczej transakcji jest wielkością losową, choć dzięki zarządzaniu ryzykiem mniej więcej wiemy czego najgorszego się spodziewać, ale nie znamy rozkładów ciągu transakcji i nie wiemy kiedy i jak duży zjazd kapitału może się wydarzyć.

Kiedy wkraczamy w ten biznes często wszystko wygląda jak known knowns (znane i wiadome). Z czasem uświadamiamy sobie jak wiele pojawiło się rzeczy, których nie wiedzieliśmy. Z każdą przeczytaną książką czy artykułem odkrywamy część niewiadomych, ale też pojawiają się nowe. Sam wiem, że istnieją rzeczy, których jeszcze nie wiem, ale i pewnie takie o których nie wiem jeszcze, że istnieją lub, że o nich nie wiem 🙂 Kiedy obserwujemy początkujących zdajemy sobie sprawę z luki wiedzy, która nas dzieli, oni natomiast często podchodzą do nas bez respektu, tak jak gdyby known oraz unknown unknowns ich nie dotyczyły.

W tym kontekście proszę sobie uświadomić jak karykaturalnie brzmią czasem analitycy i komentatorzy, którzy jadą kalkami o trudnym do ustalenia ryzyku, nieoczekiwanych zwrotach czy niemożliwością prognozowania w danym momencie.

Czy poznanie całej tej wiedzy jest warunkiem koniecznym dla sukcesu? Ależ nie. Rozległa wiedza o rynku, spółkach, wydarzeniach, tonach wiadomości nie jest do niczego potrzebna choćby w algo tradingu, nawet nazwa spółki, w którą akurat inwestują algo traderzy jest zbędną wiedzą. Zbędnym wydaje mi się również próbowanie zrozumienia i tłumaczenia powodów wszystkich ruchów rynku tam gdzie ktoś decyduje jedynie na podstawie cyferek i prawdopodobieństw jak systemowcy.

A co z Analizą techniczną? Known knowns, w przeciwieństwie do choćby Analizy fundamentalnej czy intuicyjnej. Do podjęcia decyzji w AT dysponujemy skończonym, z góry znanym zbiorem informacji, który obejmuje najczęściej cenę i jej pochodne oraz czasem wskaźniki pomocnicze (np. wolumen). W analizach typu fundamentalna czyli opartych o informacje z rynku, spółek czy otoczenia giełdy, nigdy pełną informacją nie jesteśmy w stanie dysponować albo informacja nie musi być prawdziwa (np. kreatywna księgowość spółki). Mamy tam więc wszystkie odmiany wiedzy poza known knowns.

Wszystkim Czytelnikom życzę samych trafnych i obficie zyskownych transakcji w 2013 roku!

—kathay—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 Komentarzy

  1. pawel-l

    “Takim zdarzeniem były choćby spadki będące konsekwencją ataków na WTC 11 września w USA”

    Nie wpadajmy w pułapkę dopasowywania informacji do wzrostów i spadków giełdowych. Atak nastąpił w okresie spadkowym i wkrótce potem nastąpiło znaczące odbicie.

    http://www.elliottwave.com/images/freeupdates/image/3-10%20ewt%20f18.JPG

  2. darkh

    a jesli known knowns zmieni sie w known unknowns to nie bedzie to unknown unknowns ? (w skali mojego mikrokosmosu) tylko skoro rozwazam taka mozliwosc to czy known knowns nie jest juz unknown knowns ? ;]

  3. lesserwisser

    “A co z Analizą techniczną? Known knowns, w przeciwieństwie do choćby Analizy fundamentalnej czy intuicyjnej.”

    Jest takie powiedzenie – “charts are never wrong biut traders/analysts often are”.

    A do jakiej kategorii zaliczymy sytuację – “Wiem że nic nie wiem” –
    Known knows czy known unknows?

  4. lesserwisser

    Powiedzenie brzmi oczywiście tak:

    “Charts are never wrong biut chartists/analysts often are”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *